Placówki salezjańskie miejscami schronienia dla osób przesiedlonych na Bliskim Wschodzie miesiąc po wybuchu wojny

Miesiąc po rozpoczęciu konfliktu na Bliskim Wschodzie, w sytuacji braku jasnego i szybkiego rozwiązania, Liban doświadcza poważnego kryzysu humanitarnego: ponad milion osób zostało wysiedlonych, odnotowano tysiące ofiar, położenie ludności staje się coraz bardziej krytyczne. Miejscowe placówki salezjańskie, by jakoś temu wszystkiemu zaradzić, angażują się w działania edukacyjne, pomoc w przyjmowaniu uchodźców oraz wsparcie psychologiczne, starając się zapewnić bezpieczne środowisko zwłaszcza dla ludzi młodych. Kampania “Kryzys na Bliskim Wschodzie”, realizowana przez “Misiones Salesianas”, Salezjańską Prokurę Misyjną z siedzibą w Madrycie, pomaga zaspokoić potrzeby ludności wysiedlonej w wyniku konfliktu, która w wielu przypadkach straciła wszystko.

Wojna na Bliskim Wschodzie trwa już miesiąc, a jej skutki w Libanie są katastrofalne. Według ostatnich danych, konflikt ten przyniósł już ponad 1200 ofiar śmiertelnych i ponad 17 000 rannych w tym kraju, który już przed tą nową ofensywą Izraela znajdował się w bardzo niestabilnej sytuacji, z około 1,9 mln uchodźców i 30% ludności żyjącej poniżej progu ubóstwa. Do tego dochodzi inna szczególnie niepokojąca informacja: w ciągu kilku tygodni ponad milion osób zostało wysiedlonych, a wiele z nich musiało opuścić swoje domy z powodu bombardowań na południu kraju i na przedmieściach Bejrutu.

Za tymi liczbami kryją się konkretne historie. Lucian, piętnastoletni uchodźca z Iraku, przyjęty przez misjonarzy salezjańskich, tak opisuje swoją codzienność: „Wybuchy są bardzo silne. Ledwo udaje mi się zasnąć w nocy, zwłaszcza gdy rozbrzmiewają syreny”. Bliskość ataków i ciągła niepewność całkowicie wywróciły życie tych dzieci do góry nogami. „Każdego dnia żyjemy w strachu, zastanawiając się, co będzie dalej” – stwierdza uczennica Florina.

To wszystko działa nie tylko na emocje i psychikę. Wojna przerwała edukację, utrudniając dostęp do internetu, eliminując bezpieczne miejsca do nauki i powodując głęboką demotywację. „Czasami myślę, że cały mój wysiłek może pójść na marne” – przyznaje inna uczennica salezjańskiej szkoły. Wielu z tych młodych ludzi to uchodźcy, którzy uciekli już przed innymi konfliktami, więc obecna sytuacja reaktywuje lub pogłębia wcześniejsze traumy.

Robić wszystko, aby edukacja mogła przebiegać bezpiecznie nawet w warunkach wojny

W obliczu powszechnego braku bezpieczeństwa placówki salezjańskie musiały się na nowo zorganizować. Różne ośrodki, a wśród nich ośrodek „Anioły Pokoju” w Bejrucie, zawiesiły zajęcia stacjonarne i uruchomiły codzienne systemy nauczania online, którym towarzyszy wsparcie psychologiczne. Ale nie są to jedynie zajęcia edukacyjne, bo dochodzą do tego psychologiczne skutki wojny: „Ta cyfrowa sala lekcyjna jest jedyną przystanią, jaka im pozostała” – oświadcza jedna z nauczycielek.

Jednocześnie wszystkie ośrodki wzmocniły swoje środki bezpieczeństwa, co dotyczy planów ewakauacyjnych, zespołów kryzysowych, codziennego monitorowania sytuacji oraz kontaktów z rodzinami. Niektóre z nich całkowicie zawiesiły działalność edukacyjną, aby otworzyć się na przyjmowanie osób, pozostawiając dzieci bez nauki przez wiele tygodni.

Działania salezjanów koncentrują się również na przyjmowaniu osób przesiedlonych. Na przykład w domu salezjańskim w Al Houssoun schronienie znalazły obecnie dziesiątki rodzin przesiedlonych, głównie z dystryktu Nabatieh na południu kraju, z niemowlętami i osobami w podeszłym wieku, których domy uległy zniszczeniu w wyniku bombardowań.

Liczba przyjętych osób pozostaje stabilna od początku konfliktu, ponieważ ośrodek nie może przyjmować nowych przybyszów, mimo że prawie codziennie otrzymuje prośby o pomoc. Masowy napływ rodzin wywarł wielką presję na już i tak zubożałe społeczności. Wiele rodzin otworzyło swoje domy, aby przyjąć innych, dzieląc się skąpymi zasobami i znosząc ogromne obciążenie emocjonalne.

Solidarność salezjańska przejawia się również w przyjmowaniu rodzin przesiedlonych

Każdego dnia zapewnia się co najmniej jeden ciepły posiłek, a także podstawowe artykuły spożywcze, środki higieniczne, opiekę zdrowotną, ogrzewanie oraz wsparcie dla przyjętych rodzin, w sytuacji, w której panuje również chłód i brak zasobów.

Przyjęcie tych osób łączy się z poważnymi wyzwaniami. Większość przyjętych rodzin należy do społeczności szyickiej, co nadaje tej sytuacji szczególnie złożony wymiar w głęboko podzielonym środowisku społecznym i politycznym. Jednak wspólnota salezjańska podkreśla, że ta pomoc nie może być uwarunkowana podziałami, ale pilną potrzebą ochrony i wsparcia tych ludzi.

“Przeżywamy nieustanne napięcie między naszym człowieczeństwem a strachem” – wyjaśnia pracownica ze środowiska salezjańskiego, która przyjęła w swoim domu kolejną rodzinę. Działalność salezjanów przekłada się również na konkretne działania przywracające godność ludzką. Tak było w przypadku wysiedlonej matki, która przybyła ze swoim noworodkiem, bez środków do życia i dostępu do opieki medycznej. Dzięki pośrednictwu salezjanów dziecko mogło otrzymać bezpłatną pomoc. „Myśleli, że stracili wszystko, ale odzyskali coś niezbędnego: nadzieję” – mówi osoba odpowiedzialna za przyjmowanie osób w domu salezjańskim.

Wychowywać, chronić, towarzyszyć: misja, która nie ustaje w całym Bliskim Wschodzie

Poza Libanem sytuacja na całym Bliskim Wschodzie jest złożona i krytyczna. Miejscowi salezjanie podają, że wojna niszczy nie tylko infrastrukturę, ale także tkankę społeczną i perspektywy na przyszłość tysięcy młodych ludzi. Na terytoriach takich jak Palestyna ograniczenia w przemieszczaniu się, powtarzająca się przemoc i brak możliwości poważnie utrudniają dostęp do edukacji i pracy, zmuszając wiele rodzin do życia w skrajnych warunkach.

W tym kontekście przełożony salezjańskiej inspektorii Bliskiego Wschodu, ks. Simon Zakerian, podkreśla potrzebę i znaczenie “kontynuowania misji edukacyjnej i duszpasterskiej jako znaku nadziei w obliczu kryzysu. Salezjańskie placówki nadal towarzyszą dzieciom, młodzieży i rodzinom nie tylko poprzez pomoc materialną, ale także poprzez tworzenie przestrzeni gościnności, dialogu i odbudowy poczucia wspólnoty”.

Sytuacja kryzysowa trwa, a wsparcie dla wysiedlonych rodzin jest kontynuowane

Sytuacja w Libanie wciąż się pogarsza, a potrzeby rosną z każdym dniem. Wzrost liczby przesiedleń, zniszczenie domów oraz niemożność powrotu wielu rodzin do swoich domów wskazują na przedłużający się kryzys. Placówki salezjańskie robią wszystko, aby zapewnić wyżywienie, schronienie, edukację i wsparcie psychologiczne tysiącom osób, zwłaszcza dzieciom i młodzieży.

W tej złożonej i dramtycznej sytuacji salezjanie na Bliskim Wschodzie uświadamiają sobie jeszcze bardziej kluczowy cel swojej pracy: przyjmować bez wyjątku wszystkich potrzebujących i podtrzymywać nadzieję nawet w najtrudniejszych okolicznościach. „Nie działamy, kierując się podziałami politycznymi, ale głębszym przekonaniem, że miłość musi przeważać nad strachem, jedność nad podziałami, a pokój nad przemocą” – stwierdzają miejscowi salezjanie.  

Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, ta pomoc jest pilna. Współpraca z MISIONES SALESIANAS i włączenie się w jej kampanię „Kryzys na Bliskim Wschodzie” oznacza, że pomagamy tym ludziom młodym nie tracić możliwości nauki, równowagi emocjonalnej i nadziei na lepszą przyszłość.

Więcej informacji: www.misionessalesianas.org  

Za: infoans.org

Wpisy powiązane

Modlitwa z Papieżem w kwietniu – za kapłanów w kryzysie

Villa Ángela: 77 osób na pierwszej EDK w Argentynie

Spotkanie Prezydenta RP z Polonią w Dallas