1987.04.03 – Santiago de Chile – Jan Paweł II, «Unum Petii». List Apostolski w którym przyznaje się godność błogosławionych Czcigodnej Służebnicy Bożej Teresie od Jezusa de los Andes

 

Jan Paweł II

«UNUM PETII». LIST APOSTOLSKI W KTÓRYM PRZYZNAJE SIĘ GODNOŚĆ BŁOGOSŁAWIONYCH CZCIGODNEJ SŁUŻEBNICY BOŻEJ TERESIE OD JEZUSA DE LOS ANDES

Santiago de Chile, 03 kwietnia 1987 r.

 

Na wieczną rzeczy pamiątkę. – «O jedno proszę Pana, tego poszukuję: bym w domu Pańskim przebywał po wszystkie dni mego życia, abym zażywał łaskawości Pana, stale się radował Jego świątynią.» (Ps 27 [26], 4). Tego właśnie gorąco pragnęła również Czcigodna Służebnica Boża Teresa od Jezusa, nowicjuszka Zakonu Karmelitów Bosych Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Już od dzieciństwa odkryła tajemniczą obecność Boga w świątyni swojej duszy i przeczuwała, że prawdziwą radość znajdzie jedynie w życiu całkowicie oddanym duchowej służbie Bogu. Porzuciwszy więc wszystko, poświęciła się całkowicie kontemplacji oblicza Pana, któremu ofiarowała siebie z sercem czystym i wolnym. W krótkim czasie osiągnęła wysoki stopień doskonałości, a zwłaszcza upodobnienie do Boskiego Mistrza, którego umiłowała całym sercem, całą duszą, ze wszystkich sił i całym umysłem (por. Łk 10, 27).

Napisała bowiem: „Wierzę, że świętość polega na miłości. Chcę być święta, dlatego oddam się miłości, ponieważ ona oczyszcza i pomaga wynagradzać. Ten, kto kocha, nie ma innej woli poza wolą Umiłowanego. Dlatego chcę pełnić wolę Jezusa. Kto kocha, ten cierpi. Ja chcę cierpieć we wszystkim. Nie chcę sprawiać sobie żadnej przyjemności. Chcę nieustannie składać siebie w ofierze, aby stać się podobną do Tego, który cierpi za mnie i mnie miłuje. Miłość posłusznie się poddaje. Miłość jest wierna. Miłość nie słabnie. Miłość jest więzią jednoczącą dwie dusze. Miłością zjednoczę się z Jezusem”.

Czcigodna Służebnica Boża urodziła się w Santiago de Chile dnia 13 lipca 1900 roku jako córka Michaela Fernándeza Jaraquemady i Lucíi Solar Armstrong. Dwa dni później przyjęła chrzest i otrzymała imię Juana. Pochodziła z rodziny pobożnej i zamożnej, która troszczyła się o jej staranne wychowanie. Już wtedy nauczyła się, że mądrość płynąca z wiary jest cenniejsza niż wszelkie klejnoty i że nic nie może się z nią równać (por. Prz 3, 15). W roku 1906 Jezus zaczął w sposób niemal namacalny zdobywać jej serce, znajdując w tej dziewczynce wzajemność pełną radości i dobroci. Z biegiem lat więź ta tak bardzo się pogłębiła, że stała się nierozerwalną przyjaźnią i całkowitym oddaniem, przeżywanym w ukryciu, lecz pełnym wewnętrznej radości. Już wtedy Czcigodna Służebnica Boża weszła na drogę prowadzącą ku najwyższemu dobru, „patrząc na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12, 2).

W tym samym czasie rozwijała gorącą pobożność wobec Najświętszej Maryi Panny i dziecięcą ufność wobec Niej. „Opowiadałam Jej o wszystkim, co mnie spotykało, a Ona do mnie mówiła. Słyszałam Jej głos w sobie bardzo wyraźnie i jasno. Dawała mi rady i mówiła wszystko, co powinnam czynić, aby podobać się Naszemu Panu. Mogę powiedzieć, że już wtedy Pan nasz wraz z Najświętszą Dziewicą prowadzili mnie za rękę”.

Dnia 11 września 1910 roku, po starannym przygotowaniu, po raz pierwszy przystąpiła do Komunii świętej. Dzień ten na zawsze pozostał w jej pamięci jako punkt zwrotny na drodze prowadzącej do świętości. W jej formacji wielką rolę odegrali także dobrzy kapłani oraz siostry Najświętszego Serca, w których kolegium w Santiago ukończyła szkołę podstawową i średnią — najpierw jako uczennica dochodząca, a następnie jako interna (1915–1918). Kształtując z wytrwałością i stanowczością swój charakter w duchu opanowania, życzliwości wobec innych i cierpliwości w przeciwnościach, sumiennie wypełniała obowiązki rodzinne, religijne i szkolne. Codziennie uczestniczyła we Mszy świętej i przyjmowała Komunię świętą; oddawała się modlitwie i rozwijała cnoty. Prowadziła życie wyrażające prostą, ale bardzo mocną wiarę oraz sprzyjające głębokiej zażyłości z Panem.

Mając trzynaście lat zaczęła odczuwać pragnienie opuszczenia domu rodzinnego i poświęcenia się Bogu w życiu zakonnym. Następne lata przeżywała w gorącym pragnieniu Karmelu, już wtedy starając się żyć jego duchem pośród świata. W swoim notatniku zapisała: „Zostałam schwytana w sieci miłości Boskiego Rybaka. Myślę tylko o Nim. To Jego pragnę. Tęsknię za dniem, w którym wejdę do Karmelu, aby żyć tylko dla Niego i Jego życiem, kochać i cierpieć dla zbawienia dusz”. Posłuszna działaniu łaski stopniowo odtwarzała w sobie obraz Chrystusa. Dnia 18 grudnia 1915 roku złożyła prywatny ślub czystości, a następnie przyrzekła unikać wszelkiego dobrowolnego grzechu.

Pod wpływem pism św. Teresy od Dzieciątka Jezus i bł. Elżbiety od Trójcy Świętej coraz głębiej kontemplowała Chrystusa Ukrzyżowanego, prosząc, aby mogła Go pocieszać przez uczestnictwo w Jego cierpieniach. „Jezus dał mi zrozumieć, że karmelitanka musi zawsze żyć pod krzyżem, aby tam nauczyć się kochać i cierpieć”. Pragnąc jeszcze pełniej odpowiedzieć na to gorące wezwanie ducha, pisała: „Chcę być przybita do krzyża. Chcę żyć cierpiąc, aby wynagradzać za moje grzechy i za grzechy grzeszników oraz wypraszać świętość kapłanów”. Doświadczała również wewnętrznych ciemności i oschłości, ale nie zeszła z obranej drogi ani nie osłabła w miłości. Przeciwnie — podporządkowywała się woli Bożej i wszystko ofiarowywała, aby wyprosić duszom dar zjednoczenia z Panem i ducha modlitwy.

Pragnęła być solą ziemi (por. Mt 5, 13), która w ukryciu i milczeniu rozpuszcza się, aby oczyszczać i uświęcać świat. Uboga duchem, rozdawała swoje dobra, a przede wszystkim oddawała samą siebie. Rozsiewała woń Chrystusa w rodzinie, w szkole, wśród koleżanek i wszystkich, których spotykała. Poświęcała się katechizacji oraz dziełom miłosierdzia wobec ubogich, zwłaszcza biednych dzieci. Chętnie pomagała kapłanom w apostolstwie.

Zgodnie z zachętą Apostoła (por. Flp 4, 4) zawsze radowała się w Panu i postanowiła zachowywać pogodę ducha we wszystkim. Ceniła przyjaźń, z zapałem i umiejętnością uprawiała różne sporty, kochała piękno stworzenia, muzykę i śpiew. We wszystkim dostrzegała ślady doskonałości i dobroci Ojca Niebieskiego. Nie myliła jednak rzeczy przemijających z wiecznymi. Dlatego mówiła, że czuje się na świecie jak wygnanka, i ze wszystkich sił pragnęła zostać wielką świętą, idąc drogą wskazaną przez św. Teresę od Jezusa, którą uważała za swoją matkę i mistrzynię.

Choć rodzina usiłowała odwieść ją od powołania karmelitańskiego, wprowadzając ją w życie towarzyskie, ona pozostawała obojętna wobec spraw ziemskich i płonęła jedynie pragnieniem rzeczy Bożych i Królestwa niebieskiego. Pokój i radość odnajdowała w samotności, w nieustannej modlitwie, w rozważaniu prawd wiecznych oraz w dobrowolnym umartwieniu. Kiedy zbliżała się chwila realizacji jej pragnienia, jeszcze bardziej wzrosła jej gotowość do ofiary. „Nie szukam Taboru, lecz Kalwarii. Dzięki łasce Bożej zrozumiałam, że życie karmelitanki jest nieustannym wyrzeczeniem — nie tylko ciała, ale także własnej woli i własnego sądu”. Myślała jednak również o duszach: „Takie jest powołanie karmelitanki: być czystą hostią, która nieustannie ofiarowuje się za grzeszny świat”.

Opuszczając ukochaną rodzinę, dnia 7 maja 1919 roku wstąpiła do ubogiego i samotnego Karmelu de los Andes, gdzie przyjęła imię siostry Teresy od Jezusa. Wreszcie odnalazła pełnię szczęścia. Mówiła bowiem, że znalazła niebo na ziemi i że sam Bóg jej wystarcza. Szybko przyswoiła sobie ducha Karmelu, okazując pełne posłuszeństwo woli Bożej i Regule, wielką zdolność skupienia i ofiary, umiłowanie modlitwy i kontemplacji, samotności celi, wyrzeczenia oraz apostolstwa modlitwy i ofiary. W ubóstwie, surowości i wymaganiach nowego życia zawsze była gotowa wypowiadać swoje „fiat”. Wiedziała, że „miłość wszystko czyni słodkim i lekkim”, dlatego oddała się całkowicie Bogu i wspólnocie, którą budowała przykładem swoich cnót oraz której służyła jako ogrodniczka i przez inne pokorne prace.

Dnia 14 października tego samego roku przyjęła habit zakonny i rozpoczęła nowicjat. Radość jej duszy była niemal nie do opisania: „Jestem szczęśliwa i nigdy nie przestanę być szczęśliwa, ponieważ należę do Boga”. Kontemplując Eucharystię, którą otaczała największą czcią, zrozumiała, że została wezwana do uczestniczenia w milczeniu w ofierze Odkupiciela i do współpracy z Nim w budowaniu Jego Królestwa. Za zgodą przełożonych prowadziła korespondencję z wieloma osobami, oświecając je światłem swojej wiary i rozpalając ogniem miłości.

Jej ziemska pielgrzymka zbliżała się jednak ku końcowi. W Wielkim Tygodniu roku 1920 zachorowała na tyfus. Po kilku dniach ciężkiego cierpienia złożyła najwyższą ofiarę życia dnia 12 kwietnia, po przyjęciu z wielką pobożnością i pogodą ducha sakramentu namaszczenia chorych oraz po złożeniu profesji zakonnej w niebezpieczeństwie śmierci. Napisała wcześniej: „Dla karmelitanki śmierć nie jest czymś strasznym, lecz początkiem życia, ponieważ biegnie ona w objęcia Tego, którego na ziemi umiłowała ponad wszystko; idzie zanurzyć się na wieki w miłości”.

Panowało powszechne przekowanie, że Czcigodna Służebnica Boża weszła do niebieskiego Jeruzalem w szacie godowej i z zapaloną lampą. Opinia świętości, która szybko rozeszła się wśród wielu narodów, skłoniła biskupa San Felipe do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Przeprowadzono więc proces informacyjny (1947–1972), dwa procesy rogatoryjne, a następnie proces kognicyjny (1976–1978). Następnie Kongres Specjalny Konsultorów Teologów oraz zwyczajne zgromadzenie kardynałów i biskupów wydały pozytywną opinię o cnotach siostry Teresy od Jezusa, a dnia 22 marca 1986 roku ogłosiliśmy dekret o heroiczności cnót.

W międzyczasie w Santiago de Chile przeprowadzono proces dotyczący domniemanego cudu uzdrowienia młodego Héctora Richarda Uribe Carrasco, dotkniętego migotaniem komór i zatrzymaniem oddechu po porażeniu prądem, z postępującym uszkodzeniem mózgu i zapaleniem płuc. Trybunał uznał to uzdrowienie, przypisywane wstawiennictwu Czcigodnej Służebnicy Bożej, za nagłe, całkowite i trwałe. Po pozytywnym osądzie Kongresu Konsultorów Teologów oraz zwyczajnego zgromadzenia kardynałów i biskupów, którzy uznali to uzdrowienie za nadprzyrodzone, poleciliśmy ogłosić odpowiedni dekret, co nastąpiło dnia 16 marca 1987 roku.

Następnie postanowiliśmy dokonać beatyfikacji podczas Naszej podróży duszpasterskiej do Chile. Dlatego dziś, w Santiago de Chile, na placu O’Higgins, podczas celebracji liturgicznej wypowiedzieliśmy następującą formułę:

„Spełniając życzenie naszego brata Manuela Camilo Viala Risopatróna, biskupa San Felipe de Aconcagua, a także wielu innych braci w biskupstwie oraz licznych wiernych, za radą Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą Apostolską zezwalamy, aby odtąd Czcigodnej Służebnicy Bożej Teresie od Jezusa de los Andes przysługiwał tytuł Błogosławionej i aby można było obchodzić jej święto dnia 12 kwietnia każdego roku, w dniu jej narodzin dla nieba, w miejscach i w sposób określony przez prawo. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.”

To zaś, co postanawiamy, chcemy, aby zachowało moc teraz i w przyszłości, niezależnie od wszelkich przeciwnych postanowień.

Dan w Santiago de Chile, pod pierścieniem Rybaka, dnia 3 kwietnia roku Pańskiego 1987, w dziewiątym roku Naszego Pontyfikatu.

AUGUSTINUS Kard. CASAROLI
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

 

 

Wpisy powiązane

2004.10.04 – Rzym – Jan Paweł II, Przemówienie do pielgrzymów przybyłych na beatyfikację: ks. Piotra Vigne’a; o. Józefa Marii Cassanta, Anny Katarzyny Emmerick, s. Marii Ludwiki De Angelis oraz cesarza Austro-Węgier Karola I

2004.10.03 – Rzym – Jan Paweł II, Dobrzy i wierni słudzy Ewangelii. Homilia na beatyfikację ks. Piotra Vigne’a; o. Józefa Marii Cassanta, Anny Katarzyny Emmerick, s. Marii Ludwiki De Angelis oraz cesarza Austro-Węgier Karola I.

2004.09.05 – Loreto – Jan Paweł II, Kontemplacja, komunia, misja. Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański po Mszy św. beatyfikacyjnej ks. Piotra Tarrésa y Clareta, Alberta Marvellego, s. Józefiny Suriano