1988.07.03 – Rzym – Jan Paweł II, «Sancta Ecclesia». Bulla Kanonizacyjna ogłaszająca, że Błogosławiony Szymon De Rojas zostaje wpisany do katalogu świętych

 

Jan Paweł II

«SANCTA ECCLESIA». BULLA KANONIZACYJNA OGŁASZAJĄCA, ŻE BŁOGOSŁAWIONY SZYMON DE ROJAS ZOSTAJE WPISANY DO KATALOGU ŚWIĘTYCH

Rzym, 03 lipca 1988 r.

 

Jan Paweł II, Biskup, Sługa Sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę.

„Kościół święty ze szczególną miłością oddaje cześć Najświętszej Matce Bożej, Maryi, która nierozerwalnym węzłem złączona jest ze zbawczym dziełem swojego Syna. W Niej Kościół podziwia i wysławia wspaniały owoc odkupienia i jakby w przeczystym obrazie z radością ogląda to, czym cały pragnie i spodziewa się być” (Sobór Watykański II, Konst. o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium, 103).

Wśród tych, którzy wyróżnili się w szerzeniu kultu Najświętszej Maryi Panny i którzy opiewali Jej chwałę gorącą miłością oraz głębokim nauczaniem, szczególne miejsce zajmuje błogosławiony Szymon de Rojas. Już od dzieciństwa umiłował Maryję i doświadczył Jej szczególnej opieki. Wznosząc oczy ku Maryi, „która całej wspólnocie wybranych przyświeca jako wzór cnót” (tamże, Konst. dogm. o Kościele Lumen gentium, 65), pokornie i wytrwale szedł Jej śladami. Zjednoczony z Nią duchem, coraz głębiej zgłębiał miłość Trójcy Świętej i tajemnicę Odkupienia, a równocześnie uczył się wielkiej troski o zbawienie dusz. O Dziewicy bowiem powiedziano, że w swoim życiu była wzorem macierzyńskiej miłości, która powinna ożywiać wszystkich współpracujących w apostolskim posłannictwie Kościoła dla odrodzenia ludzi (por. tamże). To światło nieustannie oświecało kroki, dzieła, pisma i apostolskie trudy Błogosławionego, o którym mówimy.

Urodził się w Valladolid dnia 28 października 1552 roku ze szlachetnych i prawych rodziców, Gregorio Ruiz de Navamanuel i Constanza de Rojas. Już jako chłopiec odkrył w sobie pociąg do życia konsekrowanego. Dlatego, gdy podrósł, wstąpił do Zakonu Trójcy Przenajświętszej, postanawiając zostać świętym przez wierne naśladowanie Chrystusa oraz służbę Kościołowi i ubogim. Krocząc gorliwie drogą doskonałości i coraz bardziej przyswajając sobie ducha zakonu, całkowicie oddał się Maryi, pewny, że pod Jej przewodnictwem łatwiej osiągnie zjednoczenie z Trójcą Świętą. Wówczas przyjął zwyczaj, którego już nigdy nie porzucił, częstego powtarzania krótkiej modlitwy: „Jeśli cały będę należał do Ciebie, Pani, niczego nie będę się lękał”. Obrana droga nie uwolniła go jednak od oschłości i wewnętrznych zmagań, które przezwyciężył modlitwą i pokutą.

Po złożeniu profesji zakonnej został wysłany do Salamanki, aby podjąć studia humanistyczne i teologiczne. Po święceniach kapłańskich, które otrzymał w roku 1577, był kapelanem sióstr trynitarek w Villoruela, profesorem filozofii, a następnie teologii w domu zakonnym w Toledo. Obok obowiązków nauczyciela, które pełnił sumiennie i owocnie, z oddaniem prowadził również działalność duszpasterską, szczególnie poświęcając się głoszeniu słowa Bożego, sprawowaniu sakramentu pojednania oraz kierownictwu duchowemu, osiągając obfite owoce apostolskie.

Tymczasem opinia o jego cnotach przekroczyła mury klasztoru, w którym mieszkał, rozchodząc się zarówno wśród wiernych, jak i współbraci, którzy pragnęli mieć go za przełożonego. Z tego powodu był kolejno przełożonym wielu domów zakonnych znajdujących się w Cuéllar w prowincji Segowia, Talavera de la Reina w prowincji Toledo, a także w Cuenca, Ciudad Rodrigo w prowincji Salamanka, Medina del Campo, wielokrotnie w Madrycie oraz w Valladolid. Był również prowincjałem prowincji kastylijskiej oraz wizytatorem prowincji kastylijskiej i andaluzyjskiej. Wszystkie te obowiązki pełnił z najwyższą roztropnością, dobrocią i stanowczością. Jako prawdziwy ojciec troszczył się zawsze zarówno o dobra materialne, jak i duchowe swoich wspólnot. Kochał wszystkich, lecz szczególną opieką otaczał strapionych, chorych i nowicjuszy. Zabiegał o zachowanie reguł zakonnych. Bardziej przykładem niż słowami nakazywał posłuszeństwo, ponieważ jego życie wydawało się żywą regułą. Korygował błędy, ale z łagodnością. Karał niezdyscyplinowanych, lecz bez gniewu i surowości, i tylko wtedy, gdy łagodniejsze środki okazywały się nieskuteczne. Współbraci pobudzał do ducha modlitwy, cierpliwego znoszenia trudów i gorliwości. Cenił zdolności poszczególnych zakonników i kierował ich do takich studiów i posług, do których wydawali się najbardziej odpowiedni. Czasami przyznawał innym pewne przywileje lub zwolnienia, nigdy jednak sobie samemu; choć był przełożonym, nie pozwalał traktować się inaczej niż innych i nie dopuszczał, by ktokolwiek mu usługiwał.

Jego działalność nie ograniczała się jedynie do zarządzania klasztorami. Zachowując charyzmat swego zakonu, pragnął ukazywać światu miłość, która jednoczy Trzy Osoby Boskie. Dlatego służył bliźnim przez niezwykle gorliwy apostolat i dzieła miłosierdzia wobec ubogich. Wspomnieliśmy już, że wiele czasu poświęcał kaznodziejstwu i słuchaniu spowiedzi. Dodajmy teraz, że nauczał chłopów prawd wiary, często odwiedzał chorych i więźniów, godził zwaśnionych, przeciwdziałał publicznym zgorszeniom, sprowadzał na drogę cnoty kobiety, które zeszły na złą drogę, chronił zagrożone dziewczęta oraz kierował duchowo wieloma klasztorami żeńskimi. Szczególną troską otaczał ubogich, którym codziennie zapewniał pożywienie. Sam gotował, usługiwał przy stole, który przygotowywał i zmywał naczynia. W każdym domu, w którym mieszkał, zbierał jałmużnę i rozdawał ją potrzebującym, pocieszał opuszczonych i łagodził ich niedolę. Wychodził z klasztoru obładowany żywnością i ubraniami, aby rozdawać je biednym napotkanym przy drogach. Nic więc dziwnego, że zarówno współbracia, jak i lud nazywali go „ojcem ubogich”.

Zgodnie z duchem swego zakonu zabiegał także o wykup chrześcijan znajdujących się w niewoli mahometan. Aby osiągnąć ten cel, publicznie prosił o pomoc materialną. Ponadto popierał sprawę kanonizacji trzech zakonników, których sam wysłał do Algieru dla wykupu jeńców i którzy ponieśli śmierć podczas pełnienia swojej posługi.

Przykładem świętości i gorliwością pasterską przyniósł wiele dobra także dworowi hiszpańskiemu. Choć sam wolał trzymać się z dala od dworu, nie sprzeciwiał się temu, gdy zrozumiał, że jego obecność może przynieść ludziom duchowy pożytek. Był mądrym doradcą króla Filipa III, który mianował go także wychowawcą swoich synów, między innymi księcia Filipa, późniejszego króla, oraz spowiednikiem swojej małżonki, królowej Izabeli Burbon. Z bliskości z możnymi tego świata nie czerpał żadnych osobistych korzyści. Jako spowiednik królowej nie przyjmował dla siebie żadnego wynagrodzenia, a jedynie pewną sumę pieniędzy po to, aby w całości rozdawać ją ubogim. Przy pomocy Filipa III założył w Madrycie Kongregację Sług Najsłodszego Imienia Maryi; przez jej członków szerzył nabożeństwo do Matki Bożej, organizował pomoc domową dla wielu opuszczonych oraz otworzył przytułek dla ubogich chorych, który istnieje do dziś.

Taki święty sposób życia nie tylko zwiększył szacunek ludu, duchowieństwa i dworu hiszpańskiego wobec całego Zakonu Trynitarzy, lecz także przyciągnął wielu młodych ludzi do tej rodziny zakonnej. Błogosławiony Szymon był bowiem dla swoich czasów i dla swego środowiska jak płonąca pochodnia, nieustannie i obficie karmiona oliwą żywej i mocnej wiary, gorliwości oraz niezłomnej miłości, a także radosną nadzieją dóbr wiecznych.

Starając się prowadzić innych do miłości i służby Bożej, sam pragnął wszystkich wyprzedzać w wierności otrzymanemu powołaniu i w dawaniu świadectwa Ewangelii. Aby nie zabrakło mu sił do tak trudnego dzieła, bez ustanku uciekał się do pomocy łaski Bożej. Dlatego z wielkim żarem sprawował Ofiarę eucharystyczną, żył nieustannie w obecności Boga i wiele godzin dniem i nocą poświęcał medytacji oraz modlitwie. Jeśli wielka była jego miłość do Najświętszej Maryi Panny, to nie mniejsza była jego pobożność wobec Najświętszej Eucharystii. Aby szerzyć jej kult, wybudował w Madrycie wspaniały kościół, do którego później sam przychodził, by troszczyć się o jego czystość i wystrój. Dbał o to, aby liturgia sprawowana była z uwagą, pobożnością i godnością. Ustanowił wiele świąt ku czci Najświętszego Sakramentu w swoim klasztorze madryckim, gdzie dzięki królowej Izabeli uzyskał zgodę na comiesięczne uroczystości eucharystyczne. Przez wiele lat był kierownikiem duchowym i kaznodzieją bractwa eucharystycznego zwanego „Caballeros de Gracia”. Nadał również nazwę innemu podobnemu stowarzyszeniu, założonemu przy klasztorze trynitarzy bosych w Madrycie i nazwanemu „Servitus Sanctissimi Sacramenti”.

Nierzadko udawał się na miejsca odosobnione i spokojne, aby dłużej rozmawiać z Bogiem i łatwiej kontemplować sprawy Boże. Podejmował pokutę i umartwienie zarówno przez zaparcie się siebie, jak i przez rezygnację ze zbędnych, a nawet godziwych wygód. Ograniczał sen i jedzenie; chętnie pościł oraz stale powstrzymywał się od mięsa i wina. Najczęściej żywił się prostymi jarzynami, a w niektóre dni tygodnia i przez cały Wielki Post jedynie chlebem i wodą. Z wyjątkową doskonałością zachowywał śluby zakonne i dał wiele dowodów męstwa i cierpliwości w trudnościach, które napotykał zarówno w zarządzaniu klasztorami, jak i w pracy apostolskiej. Starannie unikał zaszczytów i ludzkich pochwał, a gdy z posłuszeństwa musiał podejmować urzędy i godności, czynił to z prostotą i wewnętrznym dystansem. Dwukrotnie odrzucił godność biskupią, uważając się za niegodnego tak wielkiej i odpowiedzialnej posługi. Zamiast przebywać pośród bogatych, wolał być wśród ubogich, żebraków i chorych. Był najwierniejszym synem Kościoła, dla którego wzrostu i chwały wiele pracował i cierpiał.

U kresu życia jeszcze ofiarniej i doskonalej wypełniał wolę Bożą i coraz szybciej postępował drogą heroicznej świętości. Jakby nie uczynił jeszcze dość dla Ewangelii, zapragnął złożyć ślub czynienia zawsze tego, co doskonalsze oraz ślub wykonywania wszystkiego, o co zostanie poproszony w imię słodkiego imienia Maryi.

Tak jak święcie żył, tak zmarł w swoim klasztorze w Madrycie dnia 29 września 1624 roku. Jego pogrzeb miał niezwykle uroczysty charakter i trwał dwanaście dni. Uczestniczyła w nim cała rodzina królewska, liczne wspólnoty zakonne oraz ogromny tłum wiernych.

Opinia świętości i cudów, którą cieszył się za życia, wzrosła po jego śmierci; dlatego szybko rozpoczęto sprawę kanonizacyjną. Po przeprowadzeniu procesu kanonicznego i wypełnieniu wszystkich wymogów prawa obowiązujących w tamtym czasie Nasz Poprzednik Klemens XII dekretem wydanym dnia 25 marca 1735 roku uznał, że ojciec Szymon de Rojas praktykował w stopniu heroicznym cnoty teologalne, kardynalne i z nimi związane. Po zatwierdzeniu dwóch cudów przypisywanych jego wstawiennictwu papież Klemens XIII dnia 19 maja 1766 roku dokonał beatyfikacji. Niedługo później w Walencji w Hiszpanii przeprowadzono proces dotyczący domniemanego cudownego uzdrowienia, który jednak z przyczyn niezależnych od sprawy został poddany badaniu lekarzy i teologów dopiero w roku 1987. Ponieważ wyniki tych badań były pozytywne, dnia 11 grudnia tego samego roku został odczytany w Naszej obecności Dekret o cudzie dotyczącym owego uzdrowienia. Za zgodą Kardynałów i Biskupów zgromadzonych na Konsystorzu dnia 3 maja 1988 roku postanowiliśmy, aby obrzęd kanonizacji odbył się w Rzymie dnia 3 lipca tego samego roku, przed zakończeniem Roku Maryjnego.

Dzisiaj więc w Bazylice św. Piotra na Watykanie wypowiedzieliśmy podczas uroczystej liturgii następującą formułę:

„Na chwałę Świętej i Niepodzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia, na mocy władzy Naszego Pana Jezusa Chrystusa, Świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszej, po uprzednim długim namyśle i częstym błaganiu o pomoc Bożą, a także po zasięgnięciu opinii licznych Naszych Braci w biskupstwie, ogłaszamy i ustanawiamy Świętymi błogosławionych Szymona de Rojas i Różę Filipinę Duchesne oraz wpisujemy ich do katalogu Świętych, postanawiając, że w całym Kościele mają oni być wśród świętych czczeni należną czcią. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

Po wypowiedzeniu tych słów poleciliśmy sporządzić i wydać niniejszą Bullę kanonizacyjną. Następnie, po modlitwie dziękczynnej wraz ze zgromadzonymi wiernymi i po wygłoszeniu homilii o nowo kanonizowanych Świętych oraz ich nadzwyczajnych cnotach i dziełach, jako pierwsi wezwaliśmy ich niebiańskiego wstawiennictwa i kontynuowaliśmy sprawowanie Najświętszej Ofiary również ku ich czci w bardziej uroczystym obrzędzie. Dlatego też, po najdokładniejszym zbadaniu i rozważeniu wszystkiego, co należało zbadać i rozważyć, ogłaszamy teraz całemu Kościołowi wszystkie wyżej wspomniane rzeczy, nakazując, aby odpisom niniejszych Listów, również drukowanym, podpisanym jednak ręką notariusza i opatrzonym pieczęcią, przysługiwała dokładnie taka sama moc dowodowa, jaką miałyby same niniejsze Listy, gdyby zostały okazane.

Po wydaniu tych postanowień, przepełnieni wielką radością, która zresztą należy do całego Kościoła, ufamy, że ci, którzy zostali teraz zaliczeni do grona Świętych, będą pobudzać wszystkich wiernych, prawdziwie pragnących naśladować Boskiego Mistrza, do ich naśladowania jako wybitnych wzorów wszelkich cnót oraz że za ich wstawiennictwem otrzymają od Boga wytrwałość woli i potrzebne siły do przebycia drogi świętości, która z pewnością nie jest wolna od trudności.

Dan w Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 3 lipca roku Pańskiego 1988, w dziesiątym roku Naszego Pontyfikatu.

JA, JAN PAWEŁ
Biskup Kościoła Katolickiego

Josephus del Ton, protonotariusz apostolski

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

 

 

Wpisy powiązane

2004.10.04 – Rzym – Jan Paweł II, Przemówienie do pielgrzymów przybyłych na beatyfikację: ks. Piotra Vigne’a; o. Józefa Marii Cassanta, Anny Katarzyny Emmerick, s. Marii Ludwiki De Angelis oraz cesarza Austro-Węgier Karola I

2004.10.03 – Rzym – Jan Paweł II, Dobrzy i wierni słudzy Ewangelii. Homilia na beatyfikację ks. Piotra Vigne’a; o. Józefa Marii Cassanta, Anny Katarzyny Emmerick, s. Marii Ludwiki De Angelis oraz cesarza Austro-Węgier Karola I.

2004.09.05 – Loreto – Jan Paweł II, Kontemplacja, komunia, misja. Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański po Mszy św. beatyfikacyjnej ks. Piotra Tarrésa y Clareta, Alberta Marvellego, s. Józefiny Suriano