W 87. rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę warto przypomnieć losy nazaretanek z ziem zajętych przez Armię Czerwoną. Po 17 września 1939 roku siostry traciły szkoły, internaty i domy zakonne. Dwadzieścia dziewięć sióstr i kandydatek deportowano z Wilna w głąb ZSRR. Te, które pozostały, pracowały w świeckich ubraniach, chroniły kościoły i potajemnie przyjmowały nowe kandydatki. Sowieckie państwo przez kilkadziesiąt lat próbowało usunąć zgromadzenie ze Wschodu. Bezskutecznie.
Obecność nazaretanek w miastach, które po 1918 roku znalazły się we wschodnich województwach Rzeczypospolitej, rozpoczęła się jeszcze pod zaborami. Dom we Lwowie powstał w 1892 roku. Kolejne placówki otwierano w Wilnie, Grodnie, Stryju, Nowogródku i Równem. Siostry prowadziły szkoły, internaty, katechezę oraz działalność charytatywną.
Agresja Armii Czerwonej rozpoczęła likwidację tego świata. Sowieckie władze przejmowały katolickie placówki i podporządkowywały szkoły własnemu systemowi ideologicznemu. Zakonnice traciły możliwość jawnej pracy, wspólnego życia oraz przyjmowania nowych członkiń.
Deportowane z Wilna
Nazaretanki działały w Wilnie od 1906 roku. Prowadziły szkołę i internat. Najbardziej znane było żeńskie gimnazjum imienia Anny Czarnowskiej przy ulicy Sierakowskiego. Po zajęciu Litwy przez Związek Sowiecki w 1940 roku szkoła zakończyła działalność. W Wilnie przebywały wówczas także młode siostry, nowicjuszki i kandydatki przybyłe z Grodna i Równego. Przeniesienie miało zapewnić im bezpieczniejsze warunki dalszej formacji.
W czerwcu 1941 roku funkcjonariusze NKWD zabrali z domu zakonnego 29 kobiet pochodzących spoza ówczesnych granic Litwy. Wśród deportowanych znajdowały się profeski, nowicjuszki i postulantka. Wywieziono je w głąb Związku Sowieckiego. Zostały zmuszone do ciężkiej pracy. Towarzyszyły im głód, choroby i niepewność. Przełożona grupy, matka Regina Budzyńska, starała się zachować wspólnotowy rytm życia i podtrzymywać siostry na duchu. Siostra Fidelisa Minta dzieliła się swoją porcją chleba z innymi zesłańcami. Sama nie przeżyła deportacji.
Po układzie Sikorski–Majski i ogłoszeniu amnestii ocalałe siostry opuściły Związek Sowiecki. Ich droga prowadziła przez Azję Środkową i Iran. Później pracowały także w Afryce i Anglii, opiekując się polskimi dziećmi, które przeżyły zesłanie i często straciły rodziców.
Sowieci zamknęli szkołę nazaretanek w Wilnie. Siostry podjęły pracę wychowawczą tysiące kilometrów dalej.
Grodno i Nowogródek. Nazaret bez habitu
Inaczej potoczyły się losy nazaretanek, które pozostały na ziemiach zajętych przez Związek Sowiecki. W Grodnie siostry działały od 1908 roku. Po 17 września próbowały ponownie otworzyć szkołę. Trudności materialne i wymagania ideologiczne sowieckich władz uniemożliwiły dalszą działalność edukacyjną.
Nazaretanki przyjęły do klasztoru szarytki usunięte przez Sowietów z grodzieńskiego domu starców. Broniły także kościoła przed zamknięciem. Władze nałożyły na świątynię wysoki podatek. Siostry zbierały potrzebne pieniądze wśród mieszkańców, chociaż kwesta była zakazana.
Po wojnie Grodno znalazło się poza granicami Polski. Dziewięć nazaretanek postanowiło pozostać. Chciały służyć miejscowym katolikom oraz chronić kościół i klasztor.
W 1950 roku władze usunęły je z zajmowanych budynków. Siostry dostały trzy dni na wyprowadzkę. Kościół zamieniono w magazyn, a pomieszczenia klasztorne przeznaczono na szpital psychiatryczny. Nazaretanki podejmowały pracę na państwowych etatach i prowadziły działalność apostolską poza kontrolą władz. Nie mogły nosić habitów ani prowadzić regularnego życia wspólnotowego. Państwo zabraniało również przyjmowania kandydatek.
Zgromadzeniu groziło stopniowe wymarcie. W 1965 roku kardynał Stefan Wyszyński wyraził zgodę na potajemne przyjmowanie nowych członkiń. Do 1989 roku w konspiracji przyjęto 15 kandydatek. Pracowały zawodowo i mieszkały osobno. Spotykały się z przełożoną, przechodziły formację i składały śluby.
W 1990 roku zmarła ostatnia oficjalnie zarejestrowana nazaretanka z przedwojennej wspólnoty. Podczas jej pogrzebu siostry żyjące dotąd w konspiracji pojawiły się w habitach. Wtedy stało się jasne, że zgromadzenie przetrwało. W Nowogródku Sowieci odebrali nazaretankom szkołę. Siostry zostały także zmuszone do opuszczenia klasztoru i zabudowań gospodarczych. Zamieszkały u miejscowych rodzin, zdjęły habity i podjęły pracę zarobkową.
Dom zakonny przestał istnieć pod jednym adresem. Wspólnota nadal trwała. Siostry spotykały się w farze, pomagały mieszkańcom oraz wysyłały paczki Polakom deportowanym na Syberię i do Kazachstanu. Po zajęciu Nowogródka przez Niemców nazaretanki ponownie zamieszkały razem. Jedenaście z nich zostało rozstrzelanych 1 sierpnia 1943 roku w lesie niedaleko Nowogródka. Jan Paweł II ogłosił je błogosławionymi 5 marca 2000 roku.
Ocalała siostra Małgorzata Banaś pozostała w Nowogródku. Do śmierci w 1966 roku opiekowała się farą, katechizowała dzieci i strzegła grobu zamordowanych współsióstr. Mieszkańcy nazwali ją Strażniczką Nowogródzkiej Fary.
Ze Stryja wyjechały jako ostatnie
Nazaretanki założyły placówkę w Stryju w 1913 roku. W okresie międzywojennym prowadziły szkołę podstawową i gimnazjum dla dziewcząt. Podczas wojny organizowały pomoc dla najbiedniejszych mieszkańców miasta.
Losy wspólnoty opisała przełożona domu, matka Waleria Czarnowska. Prowadziła kronikę podczas okupacji sowieckiej i niemieckiej aż do swojej śmierci w styczniu 1945 roku. Jej zapiski dokumentują głód, strach, wzrost cen i kolejne próby organizowania pomocy. Kronikę kontynuowała siostra Aniceta Blarowska.
Podczas okupacji niemieckiej nazaretanki uczestniczyły w ratowaniu Żydów. Udzielały także schronienia Polakom uciekającym przed terrorem ukraińskich nacjonalistów.
Po ponownym zajęciu Stryja przez Sowietów nasiliła się presja na polskich mieszkańców, aby opuścili miasto. Nazaretanki pozostały tam do 17 sierpnia 1945 roku. Tego dnia zostały wysiedlone ze Stryja.
Lwów. Szkoła działająca od 1893 roku
Dom nazaretanek we Lwowie powstał w 1892 roku, jeszcze za życia założycielki zgromadzenia, błogosławionej Franciszki Siedliskiej. Rok później rozpoczęła działalność szkoła.
Lwowska placówka edukacyjna działała do 1939 roku. Należała do największych szkół prowadzonych wówczas przez nazaretanki. Siostry kształciły i wychowywały kolejne pokolenia dziewcząt. Armia Czerwona wkroczyła do Lwowa 22 września 1939 roku. Wojna zakończyła trwającą od kilkudziesięciu lat działalność szkoły. Miasto znalazło się najpierw pod okupacją sowiecką, później niemiecką, a w 1944 roku ponownie zostało zajęte przez Sowietów.
Po zmianie granic zgromadzenie utraciło lwowski dom. O obecności nazaretanek w mieście przypomina grobowiec sióstr na Cmentarzu Łyczakowskim.
Równe. Dom, po którym nie zachowały się akta
Równe było w 1939 roku jednym z dziesięciu domów Prowincji Warszawskiej nazaretanek. Wojna doprowadziła do rozproszenia wspólnoty. Część sióstr z Równego znalazła się później w Wilnie. Wraz z nazaretankami przybyłymi z Grodna trafiły do grupy deportowanej przez władze sowieckie.
Po wojnie dom w Równem znalazł się poza granicami Polski i został przez zgromadzenie utracony. Jego działalności nie można dzisiaj szczegółowo odtworzyć. W archiwum Prowincji Warszawskiej nie zachowały się akta tej placówki.
Historia, która nie zakończyła się w 1945 roku
Wojenne losy nazaretanek na Wschodzie są świadectwem heroizmu zwykłych kobiet. Historie poszczególnych wspólnot różniły się tak bardzo, jak doświadczenia mieszkańców tych ziem.
Po zmianie granic część nazaretanek wyjechała do Polski. Inne pozostały w Związku Sowieckim. Przez kolejne dziesięciolecia pracowały w cywilnych ubraniach, chroniły świątynie i przekazywały wiarę następnym pokoleniom.
Dziś zgromadzenie ma odrębną prowincję na Białorusi oraz region w Ukrainie. Nazaretanki nadal żyją i pracują na ziemiach, z których komunistyczne państwo próbowało je usunąć. Rocznica 17 września przypomina o ofiarach sowieckiej agresji oraz o kobietach bez mundurów. Szkoły można było zamknąć. Klasztory można było przejąć. Siostry można było zmusić do zdjęcia habitów. Ich wspólnoty, wiary i służby ludziom nie udało się zniszczyć.
Sisters News Service