Są nauczycielami, kucharzami, ogrodnikami, lekarzami. Ich posługa i modlitwa, często w ciszy i cieniu, jest niezastąpiona w funkcjonowaniu klasztorów i domów zakonnych. W Polsce żyje około 890 braci zakonnych. Do jasnogórskiego sanktuarium przybyli bracia z różnych zgromadzeń z dwudniową pielgrzymką.
W tym roku Pielgrzymka Braci Zakonnych na Jasną Górę odbywa się pod hasłem „Brat zakonny – uczeń, misjonarz”.
Nauki dla pielgrzymów głosi m.in. o. Sylwester Cabała. Redemptorysta przybliża postać i duchowe dziedzictwo św. Gerarda Majelli, patrona tegorocznej pielgrzymki.
Inspirujący patron
Ten włoski zakonnik ze Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela, choć urodził się 300 lat temu, dla wielu wciąż może być inspiracją. – Może inspirować do dwóch rzeczy: aby być blisko Jezusa i tę więź rozwijać, a także by uczyć się wrażliwości na potrzeby ludzi, ponieważ brat Gerard był człowiekiem otwartego i wrażliwego serca – mówił o. Cabała.
Rekolekcjonista przypomniał, że święty zauważał ludzi w potrzebie, dając im chleb, ale potrafił też dostrzec biedę duchową drugiego człowieka. Tego się można od niego uczyć także dziś.
Za dwa tygodnie rozpocznie się peregrynacja figury z relikwiami św. brata Gerarda, która przybędzie z Włoch do Polski. W środę, 28 października będzie na Jasnej Górze podczas Apelu Jasnogórskiego.
Dawać świadectwo
Do jasnogórskiego sanktuarium przyjechali bracia z różnych zgromadzeń zakonnych. Dla nich jest to czas modlitwy, refleksji i bycia we wspólnocie.
– Każda pielgrzymka braci zakonnych to pokazanie, że jesteśmy w Kościele, ponieważ często dla innych jesteśmy niewidoczni. Czasami, gdy spotykamy się z wiernymi, to oni są zdziwieni, że taka droga w Kościele istnieje. A my pełnimy różne funkcje począwszy od ogrodnika po furtiana czy zakrystiana. Ja kiedyś szyłem habity, a dziś jestem m.in. duszpasterzem motocyklistów – mówił brat Janusz Mędygrał.
Kapucyn zwrócił uwagę, że być bratem zakonnym to dawać świadectwo o Jezusie i głosić Ewangelię wszędzie, gdzie się posługuje. – Jeżdżę z innym bratem na pielgrzymki motocyklowe, rajdy i ludzie otwierają się na nas, widzą, że mamy wspólną pasję i czasem od motocykla przez rozmowę dochodzimy do Jezusa, do zbawienia – podkreślił brat Janusz.
Cysters brat Antoni Procek posługuje w opactwie w Wąchocku. W klasztorze pełni funkcję podprzeora, ale zajmuje się także chorymi i gospodarstwem. Odnosząc się do hasła pielgrzymki „Brat zakonny – uczeń i misjonarz”, zwrócił uwagę, że w dzisiejszych czasach być misjonarzem oznacza świadczyć o Bogu i wierze swoim życiem. – My, bracia nie głosimy Słowa Bożego w taki sposób jak księża, my głosimy je naszym życiem, postępowaniem i modlitwą – powiedział brat Procek.
Dla marianina brata Andrzeja Marii, który od 15 lat posługuje w Puszczy Mariańskiej, bycie bratem zakonnym to wielki przywilej i służba Matce Bożej, a pielgrzymka jest dla niego „audiencją u Matki”. – Codziennie przygotowuję do Mszy św., służę podczas ślubów, pogrzebów, ale także wykonuję codzienne obowiązki, jak np. palenie w piecu – mówi, dodając, że do Maryi przynosi dziękczynienia i prośby.
Powołań coraz mniej
Jezuita brat Remigiusz Rutecki, koordynator pielgrzymki, zauważył, że spotkania na Jasnej Górze z jednej strony umacniają braci w powołaniu, ale z drugiej strony pokazują, że brackich powołań w Polsce jest, niestety, coraz mniej. On jako brat „czuje, że jest na właściwym miejscu” i zachęca wszystkich rozeznających życiową drogę, żeby zgłaszali się do osób zajmujących się powołaniami, ponieważ każdy może znaleźć inspirującą dla siebie duchowość.
Dwudniowa Pielgrzymka Braci Zakonnych na Jasnej Górze zakończy się jutro.