Prawie dwa tygodnie temu, 12 lipca, zakończył się tegoroczny Festiwal Życia. W młodych pracują spotkania i rozmowy, które miały miejsce podczas wydarzenia, a duszpasterze zastanawiają się, jak podtrzymać w nich pragnienie Boga, które się zrodziło.
Latem nie brakuje wydarzeń, które przyciągają uwagę młodych ludzi. Festiwale czy koncerty odbywają się w wielu miejscach w Polsce. Jak co roku sporą grupę młodych przyciągnął także oblacki Festiwal Życia.
– To był mój pierwszy udział w Festiwalu Życia. Długo zastanawiałam się, czy jechać. Zafascynowały mnie relacje w mediach społecznościowych. Były bardzo zachęcające, czułam, że to może być wydarzenie dla mnie. I już pierwszego dnia utwierdziłam się w przekonaniu, że tak właśnie jest – mówi Wiktoria Rosa, jedna z uczestniczek.
Wiktoria podkreśla, że bardzo cenne jest spotkanie się z rówieśnikami, którzy dzielą te same wartości.
– Największe wrażenie zrobiło na mnie uwielbienie. Widok tłumu młodych ludzi, którzy padają na kolana przed Najświętszym Sakramentem, robi ogromne wrażenie. Dobrze było być wśród ludzi, którzy stawiają Jezusa w centrum – opowiada.
Podczas wydarzenia wszystko ma swoje miejsce i czas. Każdy może znaleźć chwilę zarówno na modlitwę, jak i rozrywkę. Nasza rozmówczyni zaznacza także, że bardzo trafiły do niej słowa biskupów, którzy byli na Festiwalu Życia i celebrowali Eucharystię.
– Ich słowa naprawdę do nas trafiały. Było czuć, że znają nasze problemy i nie chcą nas z nimi zostawić. Zwracając uwagę na wszystkie życiowe trudności i zagrożenia, przypomnieli nam, że nie jesteśmy z tym sami. Jest z nami Bóg – dodaje Wiktoria.
Fot. Grzegorz Szpak
Ojciec Wojciech Trzcieliński OMI, który był obecny na Festiwalu Życia jako duszpasterz, podkreśla, że obok wszystkich dostępnych atrakcji i wydarzeń festiwalowych od lat największe wrażenie robi na nim adoracja.
– Około dwóch tysięcy młodych ludzi gromadzi się tylko po to, żeby uwielbiać Jezusa i modlić się. To niesamowity widok. Jest dla mnie bardzo budujący i pozytywnie oddziałuje na mnie jako na duchownego – mówi o. Wojciech. – Niezwykle wartościowe jest też to, co dzieje się w konfesjonale. Festiwal to czas dobrych spowiedzi. Młodzi są chętni, żeby poświęcić na nią więcej czasu, otwierają się. Dzięki temu można im pomóc czy dać wsparcie – relacjonuje oblat.
Ojciec Wojciech przyznaje, że bardzo zapadła mu w pamięć homilia bp. Artura Ważnego, który odnosił się do fragmentu Ewangelii, gdzie jest mowa o dziewczynce. „Ona nie umarła, tylko śpi” – czytamy w Ewangelii św. Mateusza.
– Biskup Ważny odniósł to do młodzieży w Kościele. Zauważył, że młodzież potrzebuje takiego Bożego obudzenia, a naszym zadaniem jako duszpasterzy jest szukanie sposobów, żeby im w tym pomóc, dać im ten Boży impuls – dodaje.
Fot. Grzegorz Szpak
Na festiwalu ważne są też kwestie, które na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie prozaiczne.
– W Kokotku jesteśmy z młodymi praktycznie we wszystkich aktywnościach. To nie bycie obok, ale bycie razem. Razem jemy, razem się modlimy, razem uczestniczymy w zabawach. Pada wówczas wiele barier, a dzięki temu łatwiej nawiązać dobre relacje – zaznacza ojciec Trzcieliński.
Amelia, która pojawia się na Festiwalu Życia od 2018 roku, zauważa, że wydarzenie trochę straciło na swojej „oblackości” na przestrzeni lat.
– Kiedy jako piętnastolatka byłam tutaj po raz pierwszy, w zasadzie wszystko było zdominowane przez ojców oblatów. Byli na każdym kroku. Teraz jest znacznie więcej innych kościelnych środowisk, grup i wspólnot. To pewnie dobrze, bo to dowód na to, że festiwal się rozrasta i oddziałuje nie tylko w gronie oblackim – ocenia. – Bardzo cenię sobie to, że każdy może znaleźć podczas festiwalu miejsce dla siebie. Jest strefa przyszłości, gdzie można porozmawiać z duchownymi czy siostrami zakonnymi o swoich planach i powołaniu. Jest strefa chillu, gdzie można odsapnąć lub zagrać w jengę. Jest także strefa głębi, gdzie każdy, kto szuka pomocy duchowej albo rozeznania, znajdzie wsparcie – zaznacza Amelia.
Swoimi wrażeniami z Festiwalu Życia podzielił się także o. Adam Szustak OP na kanale „Langusta na palmie”.