Jezuita ze Sri Lanki, ojciec Christlin Rajendram, odwiedza Polskę, by uczyć „języka serca” w czasach narastających kryzysów. Duchowny, który przeżył trzydziestoletnią wojnę domową i traumę po stracie bliskiego przyjaciela, dzieli się metodą Porozumienia bez Przemocy (NVC). Jego wizyta, trwająca od 13 do 30 lipca, to szansa na poznanie narzędzi, które pomogły w procesach naprawczych po krwawym konflikcie na jego ojczystej wyspie.
Ojciec Chris łączy w swojej posłudze ideały duchowości jezuickiej z modelem komunikacji stworzonym przez psychologa Marshalla Rosenberga. Przełomowym momentem w jego życiu było poznanie Rosenberga w USA, gdzie jezuita robił doktorat z komunikacji. Przerażony brutalnością wojny w Sri Lance i śmiercią zamordowanego przyjaciela-księdza, szukał sposobu na powrót do kraju z konkretnym narzędziem budowania pokoju.
Wojenna trauma i dzieci, które patrzą
Po powrocie na Sri Lankę ojciec Rajendram zamieszkał z grupą dwudziestu sierot, które straciły rodziców podczas walk. To tam w praktyce sprawdzał skuteczność modelu NVC, starając się „modelować proces życia bez przemocy”. Jak zauważa jezuita w rozmowie zarejestrowanej przez Centrum Służby Rodzinie, dzieci nie uczą się z tego, co dorośli mówią, ale z tego, jak żyją.
Doświadczenia te stały się fundamentem jego dzisiejszej pracy trenera komunikacji. Ojciec Chris podkreśla, że w dzisiejszym świecie ludzie coraz bardziej się siebie boją, ponieważ brakuje nam autentyczności w relacjach. Zamiast teoretycznych wykładów, jezuita proponuje cztery konkretne kroki: obserwację, nazwanie uczuć, określenie potrzeb i sformułowanie prośby.
Sztuka patrzenia bez wydawania wyroków
Pierwszy krok tej metody, czyli obserwacja, okazuje się w praktyce najtrudniejszy. Jak mówi ojciec Chris, obserwować to znaczy porzucać wszelkie osądy. Marshall Rosenberg w swojej książce „Porozumienie bez przemocy” wyjaśnia, że kiedy łączymy spostrzeżenie z oceną, rozmówca słyszy tylko krytykę i natychmiast buduje mur obronny.
Drugim elementem są uczucia, z którymi wielu z nas ma problem. Ojciec Rajendram twierdzi, że zazwyczaj albo przyjmujemy tylko te przyjemne emocje, albo tłamsimy w sobie te negatywne. Niestety, one nie znikają, lecz czekają na moment wybuchu, co często prowadzi do rozpadu relacji. Model NVC uczy, jak brać odpowiedzialność za własne emocje zamiast obwiniać o nie innych ludzi.
Konflikty chcą być zrozumiane
W centrum nauczania ojca Chrisa leży teza, że wszystko, co robimy w życiu, służy zaspokojeniu jakiejś potrzeby. Potrzeby są uniwersalne dla wszystkich ludzi, różnią się tylko strategie ich zaspokajania. Marshall Rosenberg wylicza w swojej publikacji podstawowe potrzeby: swobodę wyboru, sens, empatię, szacunek czy bezpieczeństwo.
Wizja ojca Rajendrama rzuca nowe światło na spory rodzinne i społeczne. Według niego konflikty nie chcą być rozwiązane, one chcą być zrozumiane. Społeczności, w których nie ma napięć, jezuita nazywa „martwymi”, ponieważ to właśnie konflikt pokazuje, że jesteśmy żywi i mamy w sobie energię. Kluczem do opieki nad tymi trudnymi momentami jest empatia, którą duchowny rozumie jako bycie obecnym dla drugiej osoby bez żadnych osądów.
Medytacja i pokój w polskim Truskawiu
Wizyta zakonnika w Polsce obejmuje nie tylko Warszawę i Kraków, ale także mniejsze ośrodki. 21 lipca ojciec Chris gości u Małych Braci od Jezusa w Truskawiu pod Izabelinem. Tematyka jego spotkań – bezprzemocowość, współczucie i kontemplacja – wpisuje się w obchody ważnych rocznic: 100-lecia urodzin wietnamskiego mistrza Thích Nhất Hạnha oraz benedyktyna Johna Maina.
Praktyka „języka serca” ma być odpowiedzią na brutalizację życia publicznego. Rosenberg w swoich badaniach dowiódł, że w kulturach, gdzie ludzie myślą kategoriami potrzeb, przemoc występuje znacznie rzadziej niż tam, gdzie etykietuje się ludzi jako „dobrych” i „złych”. Ojciec Rajendram kontynuuje tę misję, ucząc Polaków, że najwyższym darem dla drugiego człowieka jest po prostu życzliwa obecność.
Za: jezuici.pl