Od rodziców z bardzo małymi dziećmi łapiącymi już „bakcyla” drogi, przez liczną młodzież, aż po kapłanów i siostry zakonne – Jasna Góra tętni życiem i tradycją przodków wraz z rozpoczęciem drugiego sierpniowego szczytu pielgrzymkowego. Przed zbliżającym się odpustem Matki Bożej Częstochowskiej, nazywanym „polskimi Imieninami Maryi”, do sanktuarium dotarły tysiące pątników. Przyszły wyjątkowo rodzinne i młodzieżowe kompanie, a także te, które na szlaku świętowały ważne jubileusze. Głównie z arch. łódzkiej, diec. radomskiej czy łowickiej,
Jedną z pierwszych grup, które zameldowały się dziś u celu, była 51. Piesza Pielgrzymka z Kaszewic w arch. łódzkiej. Grupa weszła na jasnogórskie błonia z flagami biało-czerwonymi, papieskimi i maryjnymi. – Kocham Maryję i nie wyobrażam sobie roku bez pielgrzymowania na Jasną Górę. A emblematy, które niesiemy, pokazują, co tak naprawdę jest dla nas w życiu ważne – powiedziała Stanisława Delek. Pątniczka dotarła do sanktuarium już po raz piętnasty. W tym roku prosiła szczególnie o nawrócenie dla męża oraz o to, aby jej dzieci zawsze trwały blisko Boga.
„Droga jest tylko jedna – Jezus Chrystus” pod takim hasłem na Jasną Górę dotarła 40. Diecezjalna Piesza Pielgrzymka Rodzin z Głowna w diecezji łowickiej. Aneta i Jakub, którzy wprowadzili kompanię, otwarcie przyznali, że pielgrzymowanie uratowało ich małżeństwo. Dziś przyszli już wspólnie z dziećmi. – Bez Maryi i Boga nie można przejść przez życie. Dziś dziękujemy Jej za opiekę. Bez takiego fundamentu ciężko jest stworzyć coś dobrego – podkreślali małżonkowie. Jeden z pątników, Mariusz, zauważył, że pragnął dać świadectwo wiary swojej rodzinie oraz napotkanym na szlaku ludziom. Mężczyzna modlił się w intencji swoich dzieci, aby były blisko Boga, ponieważ On jest w życiu najważniejszy.
Pielgrzymka z Głowna połączyła pokolenia i osoby o skrajnie różnym doświadczeniu drogi. W tym roku, w związku z pięknym jubileuszem, pewien odcinek trasy przeszli dawni przewodnicy, którzy prowadzili pątników do sanktuarium m.in. w 1988 czy 1992 roku. Z tej okazji na trasie nie zabrakło nawet jubileuszowego tortu.
– Nasza pielgrzymka jest młodzieżowa, rodzinna i wielopokoleniowa – tak o Pieszej Pielgrzymce z Radoszyc w diecezji radomskiej mówił jej kierownik ks. Marcin Cabaj. Pątnicy prosili za Polskę oraz o spokój i pokój w narodzie. Na Jasną Górę weszli z biało-czerwonymi różami. W drodze rozważali Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, które ponowią 26 sierpnia, w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Kierownik pielgrzymki podkreślił, że ze ślubów możemy czerpać siłę i nadzieję, aby być dobrym człowiekiem i by nasza Ojczyzna pozostała wierna Chrystusowi. Jak wyjaśniał, wierność przyrzeczeniom jasnogórskim bezpośrednio przekłada się na codzienne życie w rodzinach i całym narodzie.
Uczestnicy Pieszej Pielgrzymki z Przedborza w drodze nie tylko rozważali o Maryi, ale głośno podkreślali, że „Matka Boża jest dla nich autorytetem.
Paulina Ochwat przyszła do Maryi z Igusią – swoją roczną córeczką. Zauważyła, że to jej dziesiąta pielgrzymka do sanktuarium, ale pierwsza w roli mamy. Jak mówiła, pragnęła podziękować za dar życia córeczki i od najmłodszych lat pokazywać jej co w życiu jest ważne. – Mam nadzieję, że zaszczepię w niej miłość do pielgrzymowania. Polecam to każdej mamie i nie bójcie się same wyruszyć. Mój mąż nie mógł iść z nami, ale na trasie było wielu dobrych ludzi, którzy chętnie pomagali pchać wózek – zwracała uwagę Paulina. Ewa, dodała, że pragnęła osobiście złożyć życzenia Mamie na Jej imieniny, bo jest Ona dla niej kimś wyjątkowym. Zaznaczyła też, że tegoroczne pielgrzymowanie wyróżniało się niezwykłą gościnnością i uprzejmością napotykanych ludzi.
Niosąc swoje osobiste intencje, modlitwy i codzienne troski, na Jasną Górę dotarli także pątnicy 46. Pielgrzymki Ziemi Łaskiej, którzy całą drogę pielgrzymowali z Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. W tej kompanii wędrowało wyjątkowo wielu nowicjuszy. Jedna z debiutantek, Angelika, która przyszła do sanktuarium po raz pierwszy, na głowie niosła piękny, własnoręcznie pleciony wianek, który później zostawiła przy figurze Matki Bożej. Życzyła Maryi z okazji Jej zbliżających się imienin wszystkiego, co najlepsze, prosząc, aby nieustannie miała wszystkich w swojej matczynej opiece.
Z Grocholic z 45. Pielgrzymką przybyło w tym roku 256 osób. Najmłodsza pątniczka, Mirabela Michalak, ma zaledwie dwa miesiące, a najstarsza, Michalina Kostrzewska, liczy 80. wiosen. Z grupą szła także s. Elżbieta ze Zgromadzenia Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej. Zakonnica Maryję opisała jednym słowem: MATKA. – To najbardziej odzwierciedla, że tu jest Serce Mamy – powiedziała dodając, że Maryja jako Ta, która daje nam swoją miłość, zasługuje na to samo ze strony swoich dzieci. Z Grocholic szedł także Przemysław. To jego drugie rekolekcje w drodze. Mężczyzna przyznał, że cel, do którego zmierza jest tak ważny, że nie pozwala myśleć o niczym innym. Pątnicy tej pielgrzymki nie tylko przybyli do Matki Bożej, pieszo będą także wracać do swoich domów.
Ks. Krzysztof Majda, przewodnik pielgrzymki ze Zgierza podkreślał, że 6 dni spędzone w drodze daje się we znaki. – Ponad 160 kilometrów to nie mało i nogi bolą – przyznał kapłan. Dodał też, że w roku jubileuszu 70. lat Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, w drodze pątnicy odnowili te przyrzeczenia. W grupie szła także rodzina Popińskich: mama, Katarzyna, tata, Marcin i dwójka dzieci – dziewięcioletnia Ania i piętnastoletni Adam. Ania przyznała, że nie do końca rozumie czym są wspomniane Śluby, ale jej mama dodała, że troska o dzieci są pielgrzymkową intencją rodziców. – Żebyśmy byli rodziną, żebyśmy byli razem – powiedziała. Dodała też, że dzieciom o wierze potrzeba przypominać każdego dnia, nawet jeśli protestują. Ich rodzinne rozmowy zaowocowały tym, że ich nastoletni syn zdecydował się na wejście na Jasną Górę założyć koszulkę z wizerunkiem Matki Bożej.
Pątnicy z Widawy idąc do Maryi wysłuchali dzisiaj konferencji głoszonej przez brata Pio Tomasza, franciszkanina. – Zastanowiliśmy nad tym, że bardzo łatwo mówić o Matce Bożej piękne słowa, ale co tak naprawdę zostało z tych Ślubów? Czy dalej jesteśmy wierni? Czy dalej Maryja jest tak samo dla nas ważna jak ważna była wtedy? I czy mamy na tyle siły, aby trwać przy Niej? – powiedział zakonnik. Dodał, że tegoroczna rocznica to „doskonała okazja”, by jeszcze raz odnowić to, co było wypowiedziane 70 lat temu. – I na serio wejść z Marią w następne 70, a może i więcej lat – dodał. W grupie szła także Renata. Kobieta nie pamięta już ile razy była na pielgrzymce, ale ma nadzieję, że w przyszłym roku na szlak wyruszy ponownie i podziękuje Maryi za swoje osiemdziesięcioletnie życie. – W Ślubach jest wiele wskazówek dla przyszłych pokoleń, bardzo przemyślanych przez Kardynała Wyszyńskiego – przyznała pątniczka. Dodała też, że to w jaki sposób przyszłe pokolenia będą rozumiały i wypełniały Jasnogórskiej Śluby Narodu, to tak naprawdę nasza odpowiedzialność.
Pielgrzymów na Szczycie Jasnej Góry powitał bp Piotr Kleszcz. Biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej podkreślił, że w tym roku na szlak wyruszyło więcej osób i jest też więcej młodych. Bp. Kleszcz podkreślił, że rekolekcje w drodze są „szkołą miłości”, gdzie czasami trzeba zaprzeć się siebie, wybyć się swojej wygody i spojrzeć na potrzeby innych.