„Księgi są naszym orężem”. Wystawa na 800-lecie obecności dominikanów we Wrocławiu

Ekspozycja w Bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego przygotowana z okazji 800-lecia obecności dominikanów w mieście pokazuje bezcenne średniowieczne rękopisy, inkunabuły, dawne traktaty naukowe i zabytkowe oprawy książkowe. Przybliża historię ich dawnej biblioteki oraz intelektualne i duszpasterskie dziedzictwo zakonu.

Wystawę przygotowały wspólnie: Uniwersytet Wrocławski, Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu, Klasztor Dominikanów we Wrocławiu oraz Centrum Historii Zajezdnia. Jej tytuł nawiązuje do łacińskiej maksymy „Arma nostra sunt libri” – „Księgi są naszym orężem”, podkreślającej znaczenie słowa pisanego w życiu zakonu kaznodziejskiego.

– Przez osiem wieków dominikanie trwale wpisali się w pejzaż naszego miasta, współtworząc jego różnorodne dziedzictwo – powiedział o. Paweł Gużyński OP. Wystawa jest wyrazem troski o dobra kultury utrwalone w książkach i ocalone przez kolejne pokolenia. Dominikanin podkreślił aktualność jej przesłania: – W świecie, w którym nie brakuje konfliktów, księga przypomina, że właściwym orężem człowieka powinny być słowo, rozmowa, debata, argumenty i intelekt. Tytuł tej wystawy jest tym bardziej znaczący i wołający o to, abyśmy jako ludzie potrafili ze sobą rozmawiać.

O historii dominikańskiej biblioteki i zachowanych zbiorach opowiedział Adam Poznański z Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Księgi gromadzono przez stulecia w klasztorze św. Wojciecha, który należał do najważniejszych ośrodków dominikańskich na Dolnym Śląsku. W XVIII w. bibliotekę określano mianem „dobrze strzeżonego skarbu”. Jej losy zmieniła kasata klasztorów przeprowadzona przez władze pruskie w 1810 r. Księgozbiory przejęto i rozproszono, a kolejne straty przyniosła II wojna światowa. Niemieckie władze zarządziły wówczas ewakuację książek, które pakowano do drewnianych skrzyń i ukrywano w różnych miejscach na Dolnym Śląsku. Część zbiorów odzyskano, inne zaginęły lub zostały rozkradzione.

– Mimo tych strat zachowany zbiór jest niezwykle cenny – podkreślił Adam Poznański. Inwentarz Biblioteki Uniwersyteckiej obejmuje 366 rękopisów pochodzących z dawnej biblioteki dominikanów, w tym ponad 300 średniowiecznych kodeksów. – Spośród szacowanych 700 inkunabułów zidentyfikowano dotychczas 163, a z około 9300 starych druków rozpoznano 42 egzemplarze – wymienia pracownik BUWr.

Liczby te mogą się zmienić w miarę postępu badań, które mają ustalić dawnych właścicieli książek. Zadanie utrudnia m.in. brak oznaczeń własnościowych oraz fakt, że po przejęciu księgozbiorów przez Prusy książki porządkowano przede wszystkim według tematyki, a nie ich pochodzenia. W dominikańskiej bibliotece znajdowały się dzieła teologiczne, liturgiczne, ascetyczne i mistyczne, pisma ojców Kościoła, książki biblijne i prawnicze, a także literatura kaznodziejska, filozoficzna i historyczna oraz podręczniki i prace naukowe. Dominowała łacina, ale zachowały się również publikacje polskie i niemieckie oraz dopiski w językach używanych na co dzień, m.in. czeskim.

Adam Poznański zaznaczył, że wrocławska kolekcja należy do najważniejszych zachowanych księgozbiorów klasztornych na Śląsku. Biblioteka Uniwersytecka nie tylko zabezpiecza zabytki, lecz także udostępnia je badaczom, digitalizuje zbiory i prowadzi prace konserwatorskie.

O najciekawszych eksponatach opowiadał na konferencji prasowej dr Antonie Haaker, główny kurator wystawy. Przyznał, że początkowo obawiał się, iż dawne księgi okażą się interesujące przede wszystkim ze względu na treść, a mniej atrakcyjne wizualnie. – Okazało się jednak, że kolekcja kryje wiele wyjątkowo pięknych egzemplarzy – powiedział badacz.

Ekspozycję podzielono na kilka części tematycznych. Pokazano m.in. dawne przedstawienia klasztoru, książki religijne i prawnicze, dzieła z zakresu nauk ścisłych, polonika oraz zabytkowe oprawy. Zwiedzający mogą również poznać historię własności poszczególnych woluminów i zobaczyć publikacje powstałe w środowisku wrocławskich dominikanów. Biblioteka służyła bowiem nie tylko gromadzeniu ksiąg, ale także lekturze, przygotowywaniu kazań i tworzeniu nowych dzieł.

Wśród eksponatów znalazł się rękopiśmienny komentarz do „Fizyki” Arystotelesa z ozdobnym inicjałem przedstawiającym uroborosa, czyli węża pożerającego własny ogon. W jego wnętrzu umieszczono postać uczonego Jeana-Gerarda Moisseau z księgą. – Tekst okazał się unikatowy. Symbol uroborosa może nawiązywać do powtarzalności cykli, co pasowałoby do tematyki dzieła, jednak jego nietypowe przedstawienie pozostawia pole do interpretacji – wyjaśniał Hakar.

Szczególną uwagę zwraca fragment tekstu z V w., który kurator uznaje za najstarszy tego rodzaju zachowany fragment w Polsce i tej części świata. Zawiera tekst związany z pismami Hieronima i kroniką Józefa Flawiusza: – Wyróżnia się zapisem bez odstępów między wyrazami, charakterystycznym dla dawnych rękopisów. Przetrwał dlatego, że później wykorzystano go wtórnie jako element wzmacniający oprawę innej księgi.

mraj, red. jw/KAI

Wpisy powiązane

41. Jasnogórska Noc Czuwania w intencji polskich emigrantów i ich duszpasterzy

Wrocław: 175 lat pracy w służbie edukacji i kobiet. Jubileusz sióstr de Notre Dame

Warszawa: Pokaz filmu „Gietrzwałd. Bądźcie Polakami!” w Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego