Punktem wyjścia jest równość sakramentu małżeństwa i kapłaństwa jako znaków łaski Bożej udzielonych do różnych powołań. Potrzebujemy siebie nawzajem z całkowitą świadomością odrębności szczególnych funkcji w Kościele – podkreślają Jerzy i Irena Grzybowscy, założyciele inicjatywy Spotkań Małżeńskich, którzy od blisko 50 lat posługują małżonkom. W rozmowie z KAI opowiadają o tym, jak w praktyce może wyglądać partnerska współpraca świeckich, kapłanów i osób życia konsekrowanego w Kościele.
Anna Rasińska (KAI): Dużo mówi się o potrzebie dobrej współpracy świeckich i kapłanów oraz osób życia konsekrowanego w Kościele. Jak wygląda ta współpraca na przykładzie Spotkań Małżeńskich?
Jerzy Grzybowski: W Spotkaniach Małżeńskich duchowość stowarzyszenia kształtują małżeństwa we współpracy z kapłanami i osobami życia konsekrowanego. Podczas rekolekcji para małżeńska i kapłan tworzą swoiste trio: małżonkowie dzielą się świadectwem dialogu w swoim małżeństwie i wiary, a kapłan doświadczeniem dialogu z ludźmi, wśród których żyje, odwołując się do Biblii i nauki Kościoła. Punktem wyjścia jest równość sakramentu małżeństwa i kapłaństwa jako znaków łaski Bożej udzielonych do różnych powołań. Dlatego kapłan nie jest tu moderatorem ani opiekunem grupy, ale kapłanem-animatorem, działającym na równi z małżeństwami-animatorami.
Z czasem zauważyliśmy, że owocność rekolekcji rośnie wtedy, gdy kapłan nie wygłasza ogólnego pouczenia, ale mówi także o swoim doświadczeniu. Kiedy uczestnicy słyszą, że ksiądz mówi o sobie, o swoich relacjach, trudnościach i uczuciach, rośnie ich zaufanie do niego. Dlatego przygotowując rekolekcje, dbamy o to, by każdy temat dotyczący dialogu był odnoszony nie tylko do życia małżeńskiego, ale także do życia kapłańskiego.
Irena Grzybowska: Bardzo ważne jest wspólne przygotowanie wypowiedzi. Chodzi o to, by były one konkretne, na temat, bez dłużyzn, moralizowania i ogólników. Małżeństwa mogą zwracać uwagę kapłanom na sposób ich wypowiedzi, a kapłani pomagają świeckim zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się kwestie teologiczne. To wzajemne korygowanie się jest jednym z praktycznych wymiarów naszej współpracy.
Jak księża reagowali na takie wspólne przygotowanie?
Jerzy Grzybowski: Bardzo różnie. Niektórzy cieszyli się, że będą wiedzieli co mają powiedzieć małżeństwom, wręcz oczekiwali i oczekują nadal od małżeństw-animatorów konkretnych podpowiedzi. Słyszeli na ogół to samo: „Mów o sobie”. Dla niektórych było to jednak trudne.
Kiedyś jeden z młodych kapłanów skomentował to wspólne przygotowanie słowami: „Od czasu jak skończyłem seminarium, nie zdarzyło się, żeby ktoś mi sprawdzał kazanie, a tu w dodatku to kazanie sprawdzają mi świeccy”. Było to dla tego księdza trudne, ale zobaczył tego wartość, owoce. Pamiętam innego kapłana, który skomentował taką współpracę, kręcąc głową: „Nas w seminarium uczono inaczej, ale mi się to podoba”.
Jakie są owoce takiego podejścia?
Irena Grzybowska: Takie świadectwa kapłanów pomagają małżeństwom w większej szczerości i otwartości w dialogu w swoich związkach. Natomiast świadectwo zaangażowania małżonków w ich własny dialog, inspirowało kapłanów uczestniczących, alumnów i siostry zakonne do zaangażowania się we własny dialog.
Warto podkreślić, że osoby duchowne pracujące na co dzień wśród małżeństw lub do takiej pracy przygotowujące się, stykają się na weekendzie w wyjątkowy sposób z życiem i problemami ludzi, do których są posłani. Uczymy się wiele od siebie nawzajem.
Czyli potrzebna jest zmiana mentalności.
Jerzy Grzybowski: Taka współpraca owocuje zmianą mentalności zarówno małżeństw jak i kapłanów. Dla wielu małżeństw takie rekolekcje to pierwsza okazja do nowego, bardziej osobowego spojrzenia na kapłanów, z którymi miały one do tej pory kontakt tylko „od ołtarza” lub „urzędowy” w kancelarii parafialnej. To tworzy zaufanie. Zmienia nadszarpnięty, szczególnie ostatnio, ogólny wizerunek kapłanów.
Zmiana mentalności kapłanów polega na zobaczeniu przez nich ludzi świeckich nie tylko jako „lud Boży”, któremu mają służyć, ale jako współtowarzyszy drogi do zbawienia. Jako partnerów w tej wędrówce. Kościół zwraca uwagę, by kapłani nie traktowali wiernych „z góry”, ale jak braci i siostry w Chrystusie. Nasza współpraca w Spotkaniach Małżeńskich umacnia taką postawę. Niedawno jeden z diakonów po uczestniczeniu w Spotkaniach Małżeńskich powiedział: „Pogłębiłem dzięki wam moją relację z Chrystusem. Poczułem, że mam w was braci, siostry, matki i ojców. Dlatego warto było być tu. Owoce zobaczę w przyszłości. Wierzę, że Pan Bóg dał mi tego doświadczyć, bo będzie mi to potrzebne w przyszłości”.
Irena Grzybowska: Pytaliśmy o to samo małżeństwa. Usłyszeliśmy m.in.: „Dzięki obecności kapłana poczułem się umocniony w przeświadczeniu, że uczestniczę w dziele Bożym. Dodaje mi to odwagi w moim dzieleniu się życiem z innymi. To bardzo podpiera i umacnia moją słabą wiarę”.
„Otwartość kapłana i jego dzielenie się swoimi trudnościami pomogło mi otworzyć się na moją żonę w naszym dialogu. Kapłan, który ma odwagę mówić o sobie, oznacza, że ma do nas zaufanie. Tym samym ja zaczynam mieć zaufanie do niego”.
Kapłan reprezentuje Chrystusa przede wszystkim przy ołtarzu i w konfesjonale. Poza tym jest bratem, przyjacielem. Tej przyjaźni potrzebuje. Kapłani potrzebują bycia zrozumianymi, potrzebują czasem wyjścia poza własne środowisko. To jest dla nich niesłychanie twórcze, odświeżające. Tak jak dla nas świeckich budująca jest osobowa więź z kapłanami.
Wygląda na to, że jesteście sobie nawzajem bardzo potrzebni.
Jerzy Grzybowski: Tak, potrzebujemy siebie nawzajem z całkowitą świadomością odrębności szczególnych funkcji w Kościele. Przypomina mi się siostra zakonna, która po uczestniczeniu w rekolekcjach Spotkań Małżeńskich powiedziała, że tak jak małżeństwa mówią, że świadectwo kapłana pomaga im iść za Chrystusem, tak jej pomaga iść za Chrystusem świadectwo małżeństw. Wierność małżeńska może być umocnieniem dla wierności kapłana i siostry zakonnej. Dodajmy, że wiele sióstr zakonnych poczuło po tych rekolekcjach dowartościowanie siebie jako osób, jako podmiotów w swojej wspólnocie i w Kościele.
To, co Państwo mówią, brzmi bardzo optymistycznie. Czy jednak podobnie wygląda sytuacja we wszystkich ruchach?
Irena Grzybowska: Spotkania Małżeńskie są z założenia ruchem poza parafialnym, chociaż często funkcjonują przy konkretnych parafiach. Są tzw. prywatnym stowarzyszeniem wiernych, które daje możliwość wyboru kapłanów jako tzw. doradców duchowych. Wybierani są kapłani, którzy dobrze rozumieją duchowość, charyzmat i misję naszego Stowarzyszenia. Jednakże wiele ruchów nie ma takich możliwości. Funkcjonuje przy parafii, gdzie jeden kapłan jest często „opiekunem” kilku ruchów. Jest na ogół mianowany przez proboszcza, albo sam proboszcz jest tym opiekunem. Nie wchodzi w charyzmat żadnego z nich, nie wykazuje większego zainteresowania duchowością wspólnoty. W związku z tym w niektórych wspólnotach kapłani są traktowani instrumentalnie jako ci, którzy odprawią msze, posiedzą, albo nie i pójdą do innych obowiązków. Wspólnoty cieszą się, jeżeli kapłan im jak sami mówią, nie przeszkadza. Wywołuje to niezrozumienie, a nierzadko napięcia, bo świeccy oczekiwaliby czegoś więcej.
Jakie warunki muszą być spełnione, aby ta współpraca dobrze funkcjonowała?
Jerzy Grzybowski: Przede wszystkim dialog oparty na zasadach pierwszeństwa słuchania przed mówieniem, rozumienia przed ocenianiem i dzielenia się przed dyskutowaniem. Potrzebne jest jasne postawienie sprawy. Uwolniłoby to kapłana od poczucia źle wypełnianego obowiązku, być może swoistego paternalizmu, a członków wspólnoty od oczekiwań, których kapłan nie jest w stanie spełnić.
Dodajmy jeszcze, że bardzo cenimy kapłanów, którzy są związani z różnymi ruchami i potrafią wejść w duchowość każdego z nich. Potrafią towarzyszyć tym wspólnotom. Wiele zależy od indywidualnej osobowości kapłana. Dobra współpraca świeckich z różnych wspólnot i kapłana może umacniać parafię jako wspólnotę wspólnot.
Warto też zauważyć, że współpraca świeckich i kapłanów inaczej wygląda na wsi, a inaczej w mieście. Jest też zróżnicowana w różnych częściach Polski. Nie można wzorców z Polski południowo-wschodniej przykładać do Polski zachodniej czy północnej.
Mówi się dziś o niebezpieczeństwie klerykalizacji świeckich i laicyzacji kapłanów. Jak Państwo postrzegają to zagrożenie?
Irena Grzybowska: W obu przypadkach zagrożenie polega na powierzchownym traktowaniu swoich obowiązków i utracie tego, co najważniejsze: osobowej więzi z Bogiem. Nie jest klerykalizacją świeckich dzielenie się doświadczeniem wiary, podobnie jak nie jest laicyzacją kapłana jego obecność np. w drużynie sportowej czy harcerskiej. Problem zaczyna się wtedy, gdy świeccy służą instytucji kościelnej kosztem więzi z Bogiem lub życia rodzinnego, a kapłani wchodzą w świeckie dziedziny życia, zostawiając sacrum „w progach kościoła”.
Jerzy Grzybowski: Współpraca małżeństw i kapłanów w Spotkaniach Małżeńskich umacnia zarówno powołanie kapłańskie i zakonne, jak i małżeńskie. Pomaga w tym dialog oparty na słuchaniu przed mówieniem, rozumieniu przed ocenianiem, dzieleniu się przed dyskutowaniem oraz przebaczeniu. W takim partnerstwie nie ma miejsca na klerykalizm ani laicyzację, choć czasem trzeba nad tym pracować. Doświadczenie rekolekcji pokazuje, że taka współpraca pomaga małżonkom ocalić związek, wrócić do Boga i Kościoła, a niektórym kapłanom daje nowe spojrzenie na duszpasterstwo, a czasem także umocnienie w kapłaństwie.