Ojciec Michał Bortnik OSPPE został nowym prezesem Katolickiej Agencji Informacyjnej. Paulin, wieloletni rzecznik Jasnej Góry, w pierwszym wywiadzie po ogłoszeniu nominacji przyznaje, że decyzja Episkopatu była dla niego pewnego rodzaju zaskoczeniem, podkreśla ogromną wdzięczność za zaufanie biskupów i deklaruje gotowość do konstruktywnego dialogu – nawet z tymi, którzy krytykują jego wybór. Nowy prezes stawia na ewolucję KAI, budowanie mostów z mediami świeckimi oraz rzetelne informowanie o trudnych tematach w Kościele.
Łukasz Brodzik: Czym dla Ojca jest taka decyzja Episkopatu?
Ojciec Michał Bortnik OSPPE, nowy prezes KAI: Z jednej strony zaskoczeniem, z drugiej strony wyzwaniem, a z trzeciej wielkim znakiem zapytania.
Był jakiś casting albo coś, co by wskazywało, jaka będzie decyzja biskupów? A może jakiś lobbing z Jasnej Góry?
Myślę, że moja posługa jako Dyrektora Biura Pasowego na Jasnej Górze gdzieś pewnie zwróciła uwagę księży biskupów. Z Jasnej Góry nie było absolutnie żadnego lobbingu. Nikt tutaj o tym nie wiedział, oprócz ewentualnie Ojca generała, który też musiał wyrazić zgodę na taką kandydaturę. Ale to już było na etapie, kiedy już kandydatura padła. Także tutaj z naszej strony absolutnie nikt o to nie zabiegał.
Czy towarzyszy Ojcu jakaś mobilizacja przed nowym wyzwaniem, a może obawa?
Przede wszystkim ogromna wdzięczność w stronę księży biskupów za zaufanie, bo ja bym sam chyba w życiu nie wpadł na taki pomysł, żebym mógł gdzieś tam startować tak wysoko i w tym kierunku. Z drugiej strony oczywistym jest, że towarzyszą mi pewne znaki zapytania, które będzie można rozwiać dopiero po objęciu nowej funkcji.
W sieci pojawiło się już wiele nieprzychylnych komentarzy dotyczących wyboru nowego prezesa KAI. Jako jeden z pierwszych zaatakował publicysta Tomasz Terlikowski, który zarzuca, że nic nie wiadomo o Ojca doświadczeniu dziennikarskim, a jako najmocniejszą Ojca stronę wymienia “bycie księdzem i zakonnikiem”. Jak odniesie się Ojciec do tego typu zarzutów?
Myślę, że nie ma tutaj co dyskutować. Mam wrażenie, że bycie zakonnikiem w oczach Pana Terlikowskiego jest jednak największą moją winą. Tak jakby raptem osoby zakonne i księża zostały wystawione poza nawias Kościoła. Ale na pewno nie zamknę się również na głos Pana Terlikowskiego i chętnie będę z nim rozmawiał i również przyjmował konstruktywną krytykę…
A jeśli chodzi o doświadczenie dziennikarskie, czy zarządzanie?
Zarządzałem kilkoma placówkami w Polsce, Niemczech i Anglii. Natomiast na Jasnej Górze zarządzałem Biurem Prasowym, ale także pracowałem w radio i od dawna zajmowałem się mediami społecznościowymi. I choć moje doświadczenie medialne może nie jest tak wielkie, jak moich poprzedników, to może warto przypomnieć, że nie wszyscy dziennikarze, także KAI czy innych instytucji są po studiach dziennikarskich, tylko zajmowali się czym innym, studiowali co innego, a kiedyś w życiu weszli na drogę dziennikarstwa. Jestem otwarty na nowe doświadczenie, chętnie się uczę i na pewno też w tym kierunku podejmę kroki, żeby i menadżersko i dziennikarsko sprostać wyzwaniu, jakie przede mną stawia Episkopat.
Jakie są priorytety nowego prezesa KAI? Czy już Ojciec o tym myślał? Czy to będzie rewolucja, czy raczej ewolucja?
Dotychczasowy prezes – Ojciec Stanisław Tasiemski OP pozostaje w KAI. Tutaj się nic nie zmienia. Także liczę na jego doświadczenie, na jego pomoc, jak również pana Piotra Ciompy, który jest w zarządzie. I tutaj w tej materii nie chcę na razie wypowiadać się co będzie dalej, bo nie mam zwyczaju ogłaszać już wielkich planów na początek. Chcę z nimi to wszystko skonsultować. Chcę się dowiedzieć na czym tak naprawdę stoimy i od czego startujemy. I nie mam zwyczaju wprowadzać rewolucji od początku. Raczej wolę się przyjrzeć na spokojnie i dopiero podjąć ewentualne decyzje po rozmowach i z personelem i z zarządem i ze wszystkimi stronami.
Czy już wobec Ojca padły jakieś oczekiwania ze strony Episkopatu? Czy odbyły się jakieś rozmowy?
Tak. Rozmawiałem z abp Adrianem Galbasem, który nakreślił wstępnie to, jakie ewentualnie będzie miał Episkopat oczekiwania, o jakie zmiany w KAI będzie chodziło. Pamiętamy przecież, że trwa reforma mediów podlegających Episkopatowi i ta reforma będzie prowadzona dalej. I w tej kwestii myślę, że też będę się konsultował z księdzem rzecznikiem Episkopatu, jak to ma wszystko przebiegać, bo dobrze wiemy, że on był inicjatorem tej właśnie reformy.
A jakie ma Ojciec doświadczenia z mediami świeckimi? Czy KAI będzie próbował budować jakieś mosty z tymi mediami, często też nastawionymi krytycznie wobec Kościoła?
Trudno nie budować takich relacji. My musimy współpracować i po to jest też stworzona Katolicka Agencja Informacyjna, aby udostępniać materiały na temat Kościoła innym agencjom. Myślę, że trzeba będzie zrewidować to, na ile wystarczająco i na ile właściwie współpracujemy z innymi mediami. Ja już kontaktowałem się z dyrektorem austriackiej i niemieckiej katolickiej agencji. Podpytywałem ich, jak oni to robią i myślę, że będziemy czerpać z ich przykładu, czy także agencji amerykańskich, jak np. EWTN. Zobaczymy, co możemy “przeszczepić” na warunki polskie. Chciałbym, abyśmy mieli możliwość przygotowywania wiadomości, które będą mogły sobie pobrać np. stacje radiowe czy inne media. Liczę, że dokona się ewolucja KAI, o ile pozwoli nam na to sytuacja personalna i inne okoliczności. Chciałbym, żebyśmy też trochę bardziej wychodzili właśnie w kierunku nie tylko odbiorców świeckich czy tych, którzy czytają portal EKAI, ale przede wszystkim agencji prasowych i dziennikarzy, czy to sprzyjających, czy niesprzyjających. Ja zawsze uważam, że z każdym można rozmawiać. Nie skreślam nikogo “na dzień dobry”. Jestem otwarty na te rozmowy, dyskusje, bo one często wnoszą bardzo wiele i nawet dyskusje z nieprzychylnymi mediami czasem powodują refleksję, że się spojrzy na sprawy z innej strony.
Jakie miał Ojciec doświadczenia, będąc na Jasnej Górze, w relacji z dziennikarzami? Czy pojawiały się jakieś kryzysowe sytuacje?
Nietrudno znaleźć takie przykłady. Chociażby pielgrzymka kibiców w tym, czy w zeszłym roku, czy pielgrzymki Radia Maryja, inne wydarzenia, wystąpienia polityków. Często ścierałem się z różnymi opcjami, z różnymi poglądami i dalej uważam, że na ten temat można dyskutować i nawet należy dyskutować, ale żeby to była konstruktywna dyskusja, a nie tylko po prostu wylewanie hejtu i pomyj na drugą stronę i wykrzyczenie swoich racji bez chęci dialogu.
Czy to przejście z roli rzecznika do roli szefa agencji jest dla Ojca jakimś wyzwaniem?
Zawsze jest to wyzwanie. Każda nowa funkcja, każde nowe zadanie jest wyzwaniem i tak to zawsze przyjmuję. Ale też jestem zakonnikiem, a więc osobą wierzącą i jako taka przyjmuję to jako wolę Bożą. Tak zwykło się w zakonie przyjmować zadania, które wyznaczają przełożeni. A jeżeli jest to rzeczywiście Wola Boża, to idzie za tym Łaska Boża. I myślę, że również tutaj Pan Bóg nie pozostawi mnie na lodzie.
Czy KAI nie będzie się bał pod Ojca rządami zajmować tematami trudnymi w Kościele, czy bolesnymi dla wspólnoty wierzących?
Trudno wykluczyć niektóre tematy i pójść tylko w jednym kierunku. Musimy mówić o wszystkim. Jeżeli chcemy być wiarygodną agencją prasową, no to musimy mówić o wszystkich sprawach i na tyle procentowo często, na ile one są ważne. Sprawy zranień, sprawy trudne w Kościele są bardzo ważne i myślę, że tutaj informacja właściwa i prawdziwa przede wszystkim jest bardzo ważna, bo to otwiera również nowy poziom dialogu z tymi, którzy są przeciwnikami, czy z tymi, którzy upominają się o pewną drogę Kościoła, właściwą drogę w danej sytuacji albo chcą zwrócić uwagę, że coś jest niewłaściwe.
Bardzo dziękuję Ojcu za rozmowę.
Za: www.niedziela.pl