Członkowie Towarzystwa Jezusowego pielgrzymowali do miejsc kultu św. Stanisława Kostki.
woją pielgrzymkę rozpoczęli od przasnyskiej fary – miejsca chrztu patrona młodzieży. O historii kościoła i jego związkach z rodziną Kostków w wyczerpujący sposób opowiedział gościom ks. Andrzej Maciejewski, proboszcz parafii św. Wojciecha. Jezuici odwiedzili także wzniesiony staraniem Pawła Kostki zespół kościelno-klasztory ojców pasjonistów, a następnie udali się do Rostkowa, dokąd cześć pielgrzymów dotarła pieszo.
W sanktuarium członkowie Towarzystwa Jezusowego z całego kraju, na czele z o. Zbigniewem Leczkowskim, przełożonym Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej, uczestniczyli w uroczystej Mszy św., której przewodniczył bp Szymon Stułkowski. Eucharystia, podczas której, jak zaznaczył o Zbigniew, modlitwą otoczono przede wszystkim najmłodszych współbraci oraz proszono Pana Boga o nowe powołania, stanowiła główny punkt pielgrzymki. Wcześniej dzieje sanktuarium przybliżył pątnikom ks. Adam Chmielewski, proboszcz w Rostkowie.
W kazaniu bp Stułkowski zauważył, że św. Stanisław Kostka miał przywilej niesamowitej bliskości z Maryją. – Możemy być tak blisko Maryi i Jezusa, każdy z nas. Dobrze o tym wiemy. Trzeba o to zabiegać, trzeba o to walczyć – przekonywał biskup płocki. Odwołał się również do relikwiarza – symbolicznej walizki powołaniowej, który towarzyszył uczestnikom pieszej pielgrzymki śladami św. Stanisława Kostki z Wiednia do Rzymu. Biskup opowiedział w jaki sposób doszło do jej zamówienia u młodego francuskiego malarza Bruno Desrochesa, i jak zrodził się pomysł wyjścia ze świętym z Rostkowa poza Polskę śladami jego powołania. Bp Szymon wyjaśnił symbolikę umieszczonego na relikwiarzu obrazu, będącego współczesną wersją “Powołania św. Mateusza” Caravaggia, gdzie liczących pieniądze celników zastąpili współcześni chłopcy zapatrzeni w smartfony. Na bluzie jednego z nich umieszczono wizerunek św. Stanisława Kostki. Z lewej strony pochyla się nad chłopcami św. Carlo Acutis, a z prawej Jezus i towarzyszący mu kapłan wskazują jednego z chłopców, który jest tym ogromnie zaskoczony. Obraz Bruno Desrochesa powtarza w ten sposób genialną myśl z dzieła Caravaggia. – To jest taki piękny skrót tego, co się dzieje, kiedy Bóg powołuje: Bóg, który wskazuje palcem konkretnego człowieka; człowiek, który pyta: czy to mnie wybierasz? i Kościół, który potwierdza to powołanie – trzy palce, trzy wole: wola Boga, wola człowieka, wola Kościoła. I tak jest z każdym powołaniem, także małżeńskim, ale tam jest jeszcze czwarty palec bo tam jest dwoje – mąż i żona – tłumaczył kaznodzieja. Dodał, że relikwiarz zawiera kawałek kości św. Stanisława Kostki i włos św. Carla Acutisa.
Bp Szymon poprosił o podzielenie się wrażeniami z pieszej pielgrzymki do Rzymu o. Jakuba Szelkę SJ z Łodzi. – To było dla mnie takie doświadczenie pójścia nie tylko do grobu Stasia Kostki, ale także pójścia razem z nim do takich miejsc, gdzie brakuje powołań, księży, zakonników. Zatrzymywaliśmy się w parafiach, gdzie był jeden ksiądz na kilka kościołów – dzielił się o. Jakub, dodając, że goszczący ich ludzie bardzo prosili o modlitwę o powołania także dla ich parafii. – Wyszedłem z tej pielgrzymki bardzo umocniony. Bardzo cieszę się, że jestem jezuitą. Ta pielgrzymka jeszcze bardziej to potwierdziła – zwierzył się o. Szelka. Także dla bpa Szymona Stułkowskiego udział w tej drodze był mocnym przeżyciem. – Spadł wszelki lukier, który jeszcze pozostał na moim wizerunku św. Stanisława Kostki – wyznał ksiądz biskup, dodając, że jego marzeniem jest, aby trasa pielgrzymki stała się żywym szlakiem. – Dlatego za rok znów idziemy – zapowiedział bp Stułkowski.