„Zawsze podkreślam dużą rolę polskich misjonarzy i misjonarek, którzy przybywali do Japonii od prawie 100 lat. Nieśli oprócz posługi duchowej pomoc humanitarną i społeczną narodowi japońskiemu” – powiedział Paweł Milewski, były ambasador nadzwyczajny i pełnomocny Rzeczpospolitej Polskiej w Japonii (2019-2026). W rozmowie z KAI mówi m. in. o wielowiekowych relacjach Polski z Japonią, znaczeniu strategicznego partnerstwa obu krajów i przygotowaniach do obchodów 100. rocznicy przybycia św. Maksymiliana do Japonii. Dyplomata dziękuje za ofiarną pracę w Japonii wszystkim polskim misjonarzom i siostrom zakonnym, przyczyniającym się do zbliżenia narodów Polski i Japonii.
Dorota Hałasa (KAI): Kiedy Polacy zaczęli przyjeżdżać do Japonii?
Paweł Milewski: Kontakty polsko-japońskie rozpoczęły się od duchownych Kościoła katolickiego. Pierwsze wzmianki o Japonii pojawiły się w „Żywotach Świętych Pańskich” (1579) i „Kazaniach sejmowych” (1597) jezuity ks. Piotra Skargi, który napisał o przybyciu do Japonii św. Franciszka Ksawerego i na podstawie docierających z Azji listów jezuitów opisał prześladowania katolików w Japonii.
Do pierwszego udokumentowanego spotkania polsko-japońskiego doszło w Rzymie w 1585 r. Przebywający tam student teologii, poseł królewski przy Stolicy Apostolskiej, a później arcybiskup krakowski i prymas Polski Bernard Maciejowski spotkał czterech wysłanych na czasowy pobyt do Europy seminarzystów z Japonii. Należeli oni do tzw. Misji Tensho. Późniejszy prymas Maciejowski zainteresował się krajem pochodzenia i kulturą kilkunastoletnich Japończyków. Poprosił ich o przetłumaczenie części psalmu na japoński. Zabrał to tłumaczenie do Polski i przekazał Akademii Krakowskiej. Rękopis tłumaczenia znajduje się obecnie w Bibliotece Jagiellońskiej.
Z kolei pierwszym Polakiem, którego przybycie do Japonii jest udokumentowane, był jezuita o. Wojciech Męciński. Informacje o Japonii i o Kościele japońskim poznał za pośrednictwem listów od jezuitów z Azji, czytanych w kolegium jezuickim w Lublinie, do którego uczęszczał. O. Męciński należał do kilkuosobowej misji jezuickiej, która w sierpniu 1642 r. przybyła do Japonii, aby podczas prześladowań służyć wyznającym wiarę w ukryciu japońskim katolikom. Wraz z innymi jezuitami z Europy poniósł śmierć męczeńską w Nagasaki w marcu 1643 r. Według mnie pozostaje on osobą nadal niedocenianą w rozwoju stosunków między Polską i Japonią.
A późniejsze kontakty polsko-japońskie?
Dużą rolę odegrał Bronisław Piłsudski, starszy brat Józefa, zesłaniec na Sachalinie, etnograf zajmujący się badaniem kultury ludów Dalekiego Wschodu, głównie ludu Ajnu, zamieszkującego również Japonię. W muzeum kultury Ajnów „Upopoi” na wyspie Hokkaido jest jego popiersie. Odwiedziłem to wspaniałe miejsce kilka razy. Bronisław Piłsudski miał żonę Ajnuskę, której tata nie zgodził się, aby wyjechała z nim do Europy. Ale w Japonii mieszkały dzieci i wnukowie Piłsudskiego. Pierwszym moim spotkaniem z Japonią były studia orientalistyczne na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, a moim promotorem i profesorem akademickim był prof. Alfred Majewicz, specjalista w zakresie działalności Bronisława Piłsudskiego.
Duże znaczenie dla kontaktów polsko-japońskich miały wizyty w 1904 r. w Tokio Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego. Jako działacze niepodległościowi chcieli oni nawiązać współpracę polityczną z rządem japońskim. I częściowo się to udało.
Podczas wojny japońsko-rosyjskiej Polacy byli wcielani do wojska carskiego i byli brani przez Japończyków do niewoli jako żołnierze rosyjscy. Wielu z nich zmarło w Japonii. Odwiedzałem groby polskich żołnierzy w Matsuyamie i koło Nagoi w uroczystość Wszystkich Świętych.
Ważne miejsce w rozwoju stosunków polsko-japońskich odegrała współpraca w dziedzinie wywiadu i kryptologii.
Niedługo po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i po nawiązaniu stosunków dyplomatycznych z rządem w Tokio Japońska Misja Wojskowa zaczęła dzielić się z polskim Sztabem Generalnym informacjami o przebiegu rosyjskiej wojny domowej na Syberii i na Dalekim Wschodzie. Generał Masataka Yamawaki przekazał wojsku polskiemu rozszyfrowane depesze Armii Czerwonej. Generał Jan Kowalewski w 1923 r. na prośbę wojsk japońskich przybył do Tokio i prowadził szkolenie z zakresu kryptografii dla oficerów japońskiego wywiadu. Za swoje zasługi dla podniesienia poziomu japońskiej kryptologii został uhonorowany Orderem Wschodzącego Słońca V klasy, najwyższym wojskowym odznaczeniem w Japonii. Współpracujący z gen. Kowalewskim w dziedzinie wywiadu gen. Yamawaki został z kolei odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Współpraca między wywiadami Polski i Japonii podtrzymywana była nawet na początku II wojny światowej.
Historia zatacza koło, bo współpraca wywiadu polskiego i japońskiego dotyczyła na początku ekspansji Rosji i Związku Sowieckiego. Teraz również, szczególnie po ataku Rosji na Ukrainę, Polska i Japonia współpracują w celu zatrzymania agresji rosyjskiej. Kiedy odbywają się spotkania przedstawicieli Biura Bezpieczeństwa Narodowego z doradcą ds. Bezpieczeństwa Narodowego Premiera Japonii wspominamy początki tej współpracy.
Podczas pana misji ambasadorskiej miała miejsce rocznica przybycia do Japonii i powrotu do Polski sierot syberyjskich, ocalonych przez Japoński Czerwony Krzyż.
To jest bardzo ważny epizod w stosunkach polsko-japońskich. W latach 1920-22 ok. 800 polskich dzieci, osieroconych i pozostawionych bez opieki na Syberii w wyniku rewolucji bolszewickiej i wojny domowej, otrzymało pomoc rządu w Tokio i Japońskiego Czerwonego Krzyża. Dzięki wsparciu polskich działaczy dzieci zostały przewiezione do Japonii, gdzie otrzymały schronienie, pomoc medyczną i zostały otoczone troskliwą opieką. Polskie sieroty odwiedziła wówczas w ośrodku Czerwonego Krzyża Fukudenkai w Tokio cesarzowa Sadako. W czerwcu 2024 r. w ośrodku pomocy dzieciom Fukudenkai, który wcześniej był ośrodkiem prowadzonym przez Japoński Czerwony Krzyż, odbyła się uroczystość odsłonięcia ceramicznego reliefu, który przedstawia polskie dzieci przywiezione do Japonii z Władywostoku. Umieszczony na ścianie budynku relief to powiększenie archiwalnego zdjęcia sierot syberyjskich stojących na schodach obok obecnego ośrodka opieki.
W uroczystości udział wzięło ponad 50 potomków sierot syberyjskich. Przyjechali oni z Polski, Kanady, Wielkiej Brytanii, USA i Australii, aby zobaczyć miejsca, w których otrzymali pomoc ich dziadkowie i babcie. List do uczestników uroczystości skierował wówczas prezydent RP Andrzej Duda. Japoński dom cesarski reprezentowała księżna Hisako Takamado. Prezydent Duda podziękował Japonii za uratowanie polskich sierot oraz przypomniał, że po wybuchu bomby atomowej w Nagasaki polscy franciszkanie z misji św. Maksymiliana Marii Kolbe nieśli pomoc potrzebującym. Księżna Takamado wyraziła wdzięczność za wsparcie udzielone Japonii przez Polskę po trzęsieniach ziemi w ciągu ostatnich 30 lat.
Więc pomagamy sobie nawzajem od ponad 100 lat. Udzielona Polsce pomoc humanitarna została doceniona w Polsce. Szkoła podstawowa z Starej Wsi w gminie Celestynów przyjęła niedawno imię Polskich Dzieci Syberyjskich. Odwiedziłem szkołę podczas pobytu w Polsce i opowiadałem uczniom jak podtrzymywana jest pamięć o sierotach syberyjskich w Japonii. Szkoła ma kontakt z ośrodkiem Fukudenkai w Tokio.
W tym roku obchodzimy setną rocznicę przelotu polskich lotników z Warszawy do Tokio i z powrotem do Warszawy.
Latem 1926 r. z mokotowskiego lotniska w Warszawie wyruszyli w drogę do Tokio porucznik Bolesław Orliński i sierżant Leonard Kubiak, mechanik. Lecieli w bardzo trudnych warunkach technicznych i pogodowych, ale po dziewięciu dniach dolecieli do Tokio, gdzie byli owacyjnie witani. Potem szczęśliwie wrócili do Warszawy.
Jak wyglądały stosunki polsko-japońskie w II Rzeczpospolitej Polskiej?
Japonia nawiązała stosunki dyplomatyczne z Polską w marcu 1919 r. Poselstwo polskie powstało w Tokio w kwietniu 1920 r., a szefem placówki został Józef Targowski. W 1937 r. pierwszym ambasadorem RP w Japonii i równocześnie ostatnim reprezentantem II RP został Tadeusz Romer. Sprawował funkcje ambasadora do października 1941 r. Przed opuszczeniem Japonii pomagał Polakom, szczególnie pochodzenia żydowskiego, w wydostaniu się z okupowanej przez Niemców Polski. Otrzymywali oni „wizy życia”, czyli japońskie wizy tranzytowe wydawane przez japońskiego konsula w Kownie Chiune Sugiharę. Przybywali do Japonii, gdzie ambasador z żoną Zofią opiekowali się nimi podczas trwających kilka tygodni oczekiwań na uzyskanie wizy kraju docelowego np. USA, Kanady, Kambodży czy innych krajów Azji południowo wschodniej. Ambasador Romer założył w Japonii Polski Komitet Pomocy Ofiarom Wojny, który pomagał przybywającym z Polski uciekinierom. Jeździł do portu w Tsurudze, dokąd przybywali, i rozwoził ich do różnych miejsc w Japonii, do gmin żydowskich m.in. w Kobe i w Jokohamie.
Opuszczając Japonię ambasador RP pojechał do polskich franciszkanów w Nagasaki, przekazał im flagę zdjętą z budynku ambasady RP w Tokio i uczestniczył we Mszy św. Stamtąd wyjechał do Szanghaju, gdzie nadal pomagał Żydom. Szanghaj był pod okupacją japońską, więc ambasador Romer musiał cieszyć się zaufaniem władz japońskich, które wcześniej pozwoliły mu na pomoc ludności żydowskiej w Japonii.
Po powrocie z Japonii do Anglii Romer został ambasadorem w Związku Radzieckim. W swoim dzienniku napisał później, że najgorszym przeżyciem w jego działalności dyplomatycznej było złożenie listów uwierzytelniających Józefowi Stalinowi. Polska Ludowa nie chciała tak wybitnych dyplomatów, więc musiał wyjechać do Montrealu i tam zmarł. W Montrealu mieszka nadal jego córka Teresa, z którą mam kontakt. W maju br. obchodziła swoje setne urodziny, złożyłem życzenia w imieniu naszej ambasady w rozmowie telefonicznej.
Sala przyjęć w ambasadzie RP w Tokio została z mojej inicjatywy nazwana imieniem ambasadora Tadeusza Romera. Podczas wizyty ministra sprawa zagranicznych Zbigniewa Raua w maju 2023 r. została w ambasadzie RP odsłonięta tablica pamiątkowa ambasadora Romera, a sala recepcyjna nazwana jego imieniem.
Stosunki między Polską i Japonią pogorszyły się w czasie II wojny światowej.
Japonia zerwała stosunki dyplomatyczne z polskim rządem w październiku 1941 r., po podpisaniu traktatu z Niemcami i Włochami. Odnowiła je w 1957 r., więc w przyszłym roku będziemy obchodzić okrągłą 70. rocznicę. W wyniku zerwania stosunków dyplomatycznych z Japonią Tadeusz Romer musiał opuścić Japonię.
Wspomniał pan, że ambasador Romer zawiózł flagę z ambasady RP do Nagasaki, do klasztoru polskich franciszkanów, ufundowanego przez św. Maksymiliana Marię Kolbe. Jaką rolę odegrał i nadal pełni japoński Niepokalanów?
Zawsze podkreślam dużą rolę polskich misjonarzy i misjonarek, którzy przybywają do Japonii od prawie 100 lat. Nieśli oprócz posługi duchowej pomoc humanitarną i społeczną narodowi japońskiemu. Powinniśmy zawsze pamiętać o dziele św. Maksymiliana Marii Kolbe i jego współbraci, w tym brata Zenona Żebrowskiego w Japonii – o wszystkich tych, którzy poświęcili swoje życie i złożyli kości w grobie w tak dalekim kraju. Brat Zenon wspominał pomoc Japonii dla polskich sierot syberyjskich i mówił, że powinniśmy być za to Japonii wdzięczni. Ratował po wojnie szczególnie wojnie dzieci ulicy.
Św. Maksymilian Maria Kolbe przybył do Japonii 24 kwietnia 1930 r. Zaledwie miesiąc później, 24 maja, wydał „Rycerza Niepokalanej” po japońsku z nakładzie 10 000 egzemplarzy. „Rycerz” wychodzi do dziś. Zostało wydanych już ponad 1000 numerów. Zaledwie rok po przybyciu do Japonii polski święty zakupił ziemię i ufundował w Nagasaki klasztor o. franciszkanów konwentualnych.
W jaki sposób kontynuowane jest dzieło św. Maksymiliana M. Kolbe i polskich franciszkanów w Japonii? Z jakim przyjęciem się spotkało?
Czerpiąc z duchowości św. Maksymiliana polscy franciszkanie z ufundowanej przez niego misji w Nagasaki nieśli po wojnie pomoc duchową i charytatywną mieszkańcom nie tylko Nagasaki, ale i całej Japonii. Niedługo po zrzuceniu bomby atomowej na Nagasaki założyli w klasztorze sierociniec dla sierot wojennych, tzw. Ogród Rycerzy Niepokalanej (Seibo no Kishien). Ich dzieło zostało docenione. 1 kwietnia 1946 r. sierociniec odwiedził Książe Takamatsu, młodszy brat cesarza Hirohito. 25 maja 1949 r. sierociniec odwiedził sam cesarz Hirohito. W tej chwili w japońskim Niepokalanowie w Nagasaki działa przedszkole, gimnazjum i liceum Rycerstwa Niepokalanej.
Z dużym uznaniem ze strony japońskiej spotkały się dzieła miłosierdzia prowadzone przez Siostry Franciszkanki Rycerstwa Niepokalanej, zgromadzenie założone w prefekturze Nagasaki przez o. Mieczysława Marię Mirochnę, następcę św. Maksymiliana Kolbe w Japonii. Według zamysłu o. Mirochny siostry miały początkowo zapewnić matczyną opiekę sierotom. W latach 60. XX w. franciszkanki Rycerstwa Niepokalanej założyły Ogród Chwały Bożej, w którym opiekowały się dziećmi z niepełnosprawnościami. W Domu Przyjaźni objęły opieką dzieci w najcięższym stanie zdrowia i założyły jeden z pierwszych tego rodzaju szpitali w Japonii. Podobne ośrodki opieki dla dzieci i dorosłych z różnym stopniem niepełnosprawności oraz ośrodek dla osób starszych powstały również w prefekturach Saga i Oita. W listopadzie 1969 r. Ogród Chwały Bożej odwiedził następca tronu Książe Akihito. W październiku 1976 r. prowadzony przez franciszkanki Rycerstwa Niepokalanej Ogród Różańcowy, czyli specjalistyczny dom opieki dla osób starszych, odwiedził cesarz Hirohito z cesarzową Nagako. Niedługo po tym książe Akihito odwiedził Ogród Chwały Bożej z księżniczką Michiko. Za zasługi w dziedzinie edukacji i opieki społecznej w lipcu 1969 r. Orderem Świętego Skarbu IV klasy odznaczeni zostali przez cesarza Hirohito o. Mieczysław M. Mirochna i br. Zenon Żebrowski. Były to odznaczenia nadawane cudzoziemcom szczególnie zasłużonym dla Japonii.
Wizyty cesarza i następcy tronu oraz wysokie odznaczenie państwowe są wyrazem najwyższego uznania ze strony Japonii dla dzieł miłosierdzia prowadzonych przez polskich misjonarzy i siostry zakonne. Do zgromadzenia franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej, zwanego też Żeńskim Niepokalanowem, w latach 80. dołączyły kandydatki na siostry z Polski. Mamy obecnie polską prowincję zgromadzenia, ale dom generalny jest w Japonii, w prefekturze Nagasaki.
Chciałbym podziękować za ofiarną pracę w Japonii wszystkim polskim misjonarzom i siostrom zakonnym, przyczyniającym się do zbliżenia narodów Polski i Japonii. Chciałbym złożyć szczególne podziękowania Zgromadzeniu Sióstr Opatrzności Bożej, które zostało założone w Polsce i podjęło działalność misyjną w Japonii. Siostry prowadzą przedszkole św. Teresy w mieście Aioi w diecezji Osaka i prowadzą naukę religii wśród dzieci japońskich oraz polonijnych.
Zbliża się 100. rocznica przybycia św. Maksymiliana do Japonii. W jaki sposób można ją uczcić w Japonii?
Św. Maksymilian był osobą o głębokiej duchowości, ale był też wspaniałym ekonomistą, przedsiębiorcą i wydawcą, czyli twardo stąpał po ziemi. Przygotowania do 100. rocznicy przybycia św. Maksymiliana do Japonii trwają od około pięciu lat, bo wtedy zaczęliśmy przypominać dzieła św. Maksymiliana i znanego w Japonii br. Zenona Żebrowskiego, który przybył do Japonii ze świętym i zmarł 52 lata później w Tokio, w rocznicę swojego przybycia do Japonii, czyli 24 kwietnia. Utworzyliśmy komitet obchodów rocznicy przybycia św. Maksymiliana i br. Zenona do Japonii i równocześnie rocznicy śmierci br. Zenona. Powinien powstać w Japonii komitet obchodów 100. rocznicy przybycia św. Maksymiliana do Nagasaki. Dobrze byłoby wydać pamiątkową książkę. Podczas spotkania z arcybiskupem Tokio kardynałem Tarsycjuszem Isao Kikuchi przed wyjazdem z Japonii poprosiłem o możliwość celebrowania przez niego w archikatedrze tokijskiej Mszy św. z okazji 100-lecia przybycia polskich franciszkanów do Japonii.
Trzeba też pomyśleć o przypadającym w 2031 r. 100-leciu ufundowania przez św. Maksymiliana klasztoru franciszkanów konwentualnych w Nagasaki. Można zorganizować pielgrzymkę do Nagaski. Od pięciu lat jeździliśmy z japońską Polonią pod pomnik br. Zenona Żebrowskiego na cmentarzu pod górą Fuji, ufundowany w latach 70. przez grupę Japończyków, wśród których było wiele wpływowych osób. Myślę, że w maju 2030 r. można taki wyjazd poszerzyć o wizytę na grobie br. Zenona na cmentarzu katolickim Fuchu, który jako ambasador co roku 31 października odwiedzałem z Polonią. Składaliśmy wieniec z biało-czerwoną flagą i modliliśmy się.
Ważne, żeby w te obchody zaangażować młodzież, nie tylko polonijną, ale i japońską. Utrzymujemy kontakty z katolickim zespołem szkół Koen (Światło i sól) w Tokio. Udało się zorganizować tam prelekcję poświęconą działalności br. Zenona. Warto zaangażować uczniów w obchody rocznicy.
Może udałoby się w gimnazjum i liceum Rycerstwa Niepokalanej w Nagasaki zorganizować prelekcję gwardiana i ambasadora RP oraz prelegentów z Polski? Uczniowie co roku organizują przedstawienie o św. Maksymilianie. W Tokio grupa aktorów przygotowała musical o br. Zenonie i jego pracy po wojnie w slumsach zwanych „Miastem Mrówek”. Można go włączyć do programu obchodów. Można pomyśleć o wykładzie o św. Maksymilianie na katolickim Uniwersytecie Sophia w Tokio. Może Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II byłby w tym pomocny? Jako były ambasador w Japonii w miarę swoich możliwości będę starał się wspierać organizację obchodów tej ważnej rocznicy w stosunkach polsko-japońskich.
Co było największym wydarzeniem podczas pana misji ambasadorskiej w Japonii?
Wizyta prezydenta RP Andrzeja Dudy, czyli głowy państwa polskiego. Nie była to oficjalna wizyta państwowa z pełnym protokołem, lecz przy okazji Igrzysk Olimpijskich w Tokio w 2021 r., przesuniętych o rok ze względu na pandemię COVID-19. Była to wizyta trudna logistycznie, ponieważ prezydent Duda był jedynym, poza prezydentem Macronem, który przejmował od Japonii organizację Igrzysk, głową państwa europejskiego na olimpiadzie. Wizyta była bardzo dobra, choć trudna ze względu na reżim pandemiczny. Prezydent spotkał się z cesarzem Naruhito i premierem Yoshihide Sugą. Był doskonale merytorycznie przygotowany do tej rozmowy. Zasugerował Japonii zainteresowanie się bliżej inicjatywą Trójmorza, co okazało się sukcesem, bo Japonia po dwóch i pół roku ostatecznie przystąpiła do Trójmorza jako partner strategiczny. Zasiedliśmy jako lider Europy Wschodniej, jako inicjator Trójmorza z Chorwacją i wciągnęliśmy Japonię do współpracy. Ta współpraca będzie miała głównie charakter gospodarczy i inwestycyjny, ale też i polityczny. Uznaje ona przywódczą rolę Polski w Europie Wschodniej, ale również podkreśla strategiczny wymiar stosunków między Polską i Japonią.
Co w praktyce oznacza wszechstronne partnerstwo strategiczne, które łączy Polskę i Japonię? Co to oznacza dla przeciętnego Polaka?
W 2015 r. Polska i Japonia podpisały umowę o partnerstwie strategicznym. Oznaczało to, że oba kraje uznają siebie za wiarygodne, podzielające te same poglądy, wyznające te same wartości krajów demokratycznych i chroniące prawo międzynarodowe oraz pokój w bardzo trudnych dla bezpieczeństwa świata czasach. Wszechstronne partnerstwo strategiczne oznacza, że wchodzimy w szczegóły dotyczące kolejnych umów, związanych np. ze sprawami bezpieczeństwa i obrony, ochrony społecznej, zabezpieczeń społecznych czy współpracy agencji kosmicznych. Poszerzamy spektrum współpracy. Czyli nasza współpraca nie dotyczy tylko spraw politycznych, gospodarczych i inwestycyjnych, ale również współpracy w sektorze kosmicznym, cyberbezpieczeństwa oraz kontaktów w sektorze obronnym i wojskowym. Jesteśmy jedynym krajem w Europie wschodniej, który ma tego typu szczebel porozumienia z Japonią. Nasze relacje mają dla interesów obu stron coraz ważniejsze znaczenie.
Jakie ślady Polski, widoczne dla każdego, można znaleźć w Japonii?
Wyraźnie widocznym polskim znakiem jest utwór „Modlitwa Dziewicy” skomponowany przez polską XIX wieczną kompozytorkę Teklę Bądarzewską, który można usłyszeć przy otwieraniu i zamykaniu się barierek przed drzwiami pociągu szybkich linii shinkansen na dużych stacjach na trasie Tokio-Shin-Osaka. Słowa „Apelu pokoju” wypowiedziane w 1981 r. przed pomnikiem ofiar wybuchu atomowego w Hiroszimie przez św. Jana Pawła II wygrawerowane zostały w holu muzeum Wybuchu Bomby Atomowej. W mieście Hamamatsu jest replika pomnika Fryderyka Chopina z warszawskich Łazienek, a w Tokio przed uniwersytetem sztuki popiersie najbardziej znanego w Japonii polskiego kompozytora. Najwięcej pomników ma św. Jan Paweł II. Jest ich w sumie sześć, głównie w Nagasaki i w Hiroszimie. Są pomniki św. Maksymiliana Marii Kolbe, Bronisława Piłsudskiego, br. Zenona Żebrowskiego i Marii Skłodowskiej-Curie. O jej odkryciach uczą się dzieci japońskie w szkole podstawowej.
Na czym polega przyznawanie przez ambasadę RP nagrody Marii Skłodowskiej-Curie Japonkom, które są naukowcami?
Nagroda, jako nasza inicjatywa, nadawana jest od pięciu lat, a uroczysta gala odbywa się co roku w ambasadzie RP w Tokio. Przy jej wręczaniu obecna jest zawsze księżna Takamado. Dla zwyciężczyni pierwszej nagrody organizujemy wyjazd do Polski. Jest to doskonała okazja, aby nawiązać kontakty z polskimi instytutami badawczymi i naukowymi. Wyboru nagrodzonych dokonuje Japońska Agencja Wspierania Nauki i Technologii z udziałem polskich profesorów. Wnioski wpływają z całej Japonii i zagranicy od pań naukowców mieszkających poza Japonią. Nagroda jest objęta patronatem Polskiej Akademii Nauk, która jest jednym ze sponsorów, a ambasada RP w Tokio organizuje uroczystość jej wręczenia również z udziałem przedstawicieli mediów.
Cesarz Japonii jest według protokołu dyplomatycznego drugą po Ojcu Świętym, Następcy św. Piotra, najważniejszą osobą na świecie, a cesarz Japonii jest jedynym cesarzem. Jak wyglądało pożegnanie z cesarzem i następcą tronu?
Rozmowy trwały po około 20 minut każda przy filiżance doskonałej herbaty. Rozmawialiśmy o przyjaznych relacjach polsko-japońskich oraz o historii kontaktów między naszymi państwami i społeczeństwami. Miałem ten zaszczyt, że jako ambasador Polski uczestniczyłem w uroczystościach intronizacji cesarza Naruhito Japonii w październiku 2019 r., składając zaraz potem listy uwierzytelniające na ręce Jego Cesarskiej Mości, co było moim wielkim osobistym przeżyciem.
Wcześniej, gdyż w lipcu tego samego roku następca tronu książę Akishino złożył wraz ze swoją małżonką księżną Kiko wizytę oficjalną w Polsce w ramach obchodów 100. rocznicy nawiązania oficjalnych stosunków dyplomatycznych, w której uczestniczyłem jako przedstawiciel naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Mimo pandemii COVID-19 miałem zatem bardzo dobre i bliskie kontakty z rodziną cesarską przez cały czas mojej ambasadorskiej misji w Japonii, wielokrotnie uczestnicząc wraz z moją małżonką, Elżbietą w wydarzeniach, które odbywały się w Pałacu Cesarskim w Tokio.
Czy łatwo jest rozstać się z Japonią?
Nie jest łatwo. Będę bardzo tęsknił za przyjaciółmi, których tu zostawiam, zarówno za Polonią jak i przyjaciółmi japońskimi. Zachowam w pamięci przede wszystkim spotkania z młodzieżą japońską. Odwiedziłem wiele szkół i uniwersytetów, gdzie prowadziłem prelekcje o Polsce oraz o Europie. Myślę, że interakcja z młodzieżą jest bardzo ważna w budowaniu relacji między państwami.
Czy można się czegoś nauczyć od Japończyków?
Ogromne wrażenie zrobił na mnie szacunek okazywany w Japonii innym ludziom i poczucie własnej godności. Japończycy są pełni szacunku dla innych kultur oraz zwyczajów, wyjątkowo wysoko cenią honor oraz oddanie w relacjach osobistych. Stąd też mocno wierzę, że przyjaźnie, które dane mi było nawiązać w trakcie mojego siedmioletniego życia i pracy w Japonii będą trwały długo.