Kawa za pokutę. Jak jezuici dali Kolumbii symbol narodowy

Kolumbia to dziś największy na świecie producent wysokojakościowej arabiki, ale jej sukces nie zaczął się w biurach handlowych, lecz w… konfesjonale. To właśnie tam jezuita, ksiądz Francisco Romero, zamieniał pokutę za grzechy na obowiązek sadzenia drzewek kawowych. Ten niezwykły system dyscypliny duchowej położył fundament pod gospodarkę całego narodu i sprawił, że kawa stała się kolumbijskim symbolem.

Więź między kawą a Kolumbią jest tak silna, że w 2011 roku UNESCO wpisało tamtejszy krajobraz kulturowy na Listę światowego dziedzictwa. Choć krzew kawowca pochodzi z innego kontynentu, to misjonarze jezuiccy sprawili, że na stałe wrósł w południowoamerykańską ziemię. Jak wskazuje Rafał Gumiński w swoim tekście na portalu Histmag.org, pierwsze nasiona dotarły do Kolumbii z Gujany w latach 30. XVIII wieku właśnie dzięki jezuitom.

Misja i pierwsze ziarna

Najstarszy opis upraw kawy w ówczesnym Wicekrólestwie Nowej Granady zostawił jezuita José Gumilla. W swojej książce „El Orinoco Ilustrado” z 1741 roku odnotował on obecność rośliny na misjach wzdłuż rzeki Orinoko. Gumilla zauważył, że kawę uprawiali tam głównie metysi oraz rdzenne społeczności, między innymi grupy Arhuaco i Kogi.

W tamtym okresie napar nie był towarem eksportowym, lecz służył lokalnej konsumpcji. Potwierdził to w 1787 roku arcybiskup i wicekról Caballero y Góngora, wskazując na plantacje w dzisiejszych departamentach Santander oraz Boyacá. Przełom nastąpił jednak dopiero w XIX wieku, gdy uprawa nabrała charakteru komercyjnego.

Pokuta, która zmieniła krajobraz

Kluczową postacią dla kolumbijskiego przemysłu kawowego stał się ojciec Francisco Romero, proboszcz parafii Salazar de las Palmas. Duchowny, będący wielkim miłośnikiem tego napoju, wprowadził nietypową praktykę religijną. Podczas spowiedzi nakazywał wiernym, aby w ramach zadośćuczynienia za każdy grzech posadzili i wypielęgnowali jedno drzewo kawowe.

Historia ta, choć często traktowana jako anegdota, znajduje potwierdzenie w badaniach historycznych. Zasługi proboszcza opisał między innymi kolumbijski dyplomata Manuel Ancízar, który w połowie XIX wieku badał zasoby naturalne kraju. Okazuje się, że działania Romero miały też wymiar praktyczny – duchowny zajmował się obrotem ziemią pod uprawy, a jego śladem poszły inne parafie w regionie.

Od konfesjonału do światowych rynków

Przemysł kawowy zaczął się gwałtownie rozwijać, a jezuici odegrali istotną rolę w jego ekspansji na centralne prowincje kraju, takie jak Cundinamarca i Tolima. Pierwszy udokumentowany eksport miał miejsce w 1835 roku, kiedy z portu Cúcuta wysłano do USA około 60 kilogramów ziaren. Od tego momentu liczby rosły lawinowo.

Pod koniec XIX wieku Kolumbia eksportowała rocznie 60 tysięcy worków kawy, a już w 1900 roku liczba ta wzrosła do 600 tysięcy. Aby uporządkować ten rynek, w 1927 roku powołano Narodową Federację Plantatorów Kawy (FNC), która do dziś broni cen i promuje kolumbijskie ziarno na świecie. W 1938 roku powstał też ośrodek badawczy Cenicafé, pracujący nad nowymi odmianami roślin.

Narodowa ikona i Juan Valdez

Kawa z czasem przestała być tylko towarem, a stała się elementem tożsamości narodowej. W połowie XX wieku generowała ona aż 80% dochodów kraju z handlu zagranicznego. Około 1960 roku Kolumbia była drugim po Brazylii producentem na świecie, z uprawami zajmującymi niemal 900 tysięcy hektarów.

Wizerunek kolumbijskiej kawy ociepliła fikcyjna postać plantatora Juana Valdeza i jego muła o imieniu Conchita. Ta ikona marketingu, stworzona przez FNC, stała się rozpoznawalna na całym świecie jako uosobienie lokalnej kultury. Dziś Kolumbia utrzymuje trzecią pozycję w światowej produkcji, pozostając liderem w segmencie kaw wysokojakościowych. Wszystko to zaczęło się od wizji misjonarzy i nietypowej pokuty w małej parafii.

Za: www.jezuici.pl

Wpisy powiązane

Franciszkańskie święcenia biskupie w Kenii

Wkrótce beatyfikacja trzech hiszpańskich karmelitów bosych

Ojciec Orikhovskiy z Kijowa: Pomimo gróźb i ostrzału, pozostajemy