Leon XIV: Kościół ma obowiązek głosić wartości życia, pokoju i godności człowieka

„Kościół ma obowiązek promować godność człowieka, znaczenie życia i pokój” – powiedział Ojciec Święty podczas konferencji prasowej w samolocie w drodze powrotnej z Francji do Rzymu. Papież mówił o spotkaniu z ofiarami wykorzystywania seksualnego, obronie życia, wojnie na Ukrainie, sztucznej inteligencji, sytuacji Kościoła w Niemczech oraz wzroście ruchów skrajnie prawicowych. Podkreślił, że Kościół, głosząc naukę społeczną, nie angażuje się w politykę, lecz stosuje Ewangelię w życiu społecznym.

KONFERENCJA PRASOWA

PODCZAS LOTU DO RZYMU

Lot Metz – Rzym

Poniedziałek, 28 września 2026 r.

Matteo Bruni

Dobry wieczór, Wasza Świątobliwość, dziękuję za te dni podróży, dziękuję za tę intensywną wizytę. Była to z pewnością podróż bardzo oczekiwana, która sprawiła wielką radość wielu Francuzom dzięki obecności i słowom Waszej Świątobliwości, a myślę, że swoimi słowami poruszył Ojciec Święty również najgłębsze struny ludu francuskiego. Sądzę też, że ta wizyta przyniosła radość wielu katolikom, wielu chrześcijanom, którzy poczuli się umocnieni w wierze. Może więc na początek zechciałby Ojciec Święty powiedzieć nam, jak sam przeżył tę podróż?

Leon XIV [odpowiedź po angielsku]

Rozpocznę po angielsku. Jeśli potem będzie potrzebne wam tłumaczenie, możemy w tym pomóc. Przede wszystkim raz jeszcze dziękuję wam za wykonaną pracę. Myślę, że przez ostatnie cztery dni byliście naprawdę bardzo zajęci, a program był, w pewnym sensie, niezwykle intensywny.

Te cztery dni były dosłownie przepełnione licznymi łaskami. Powiedziałbym nawet, że niemal cudami, szczególnie podczas pobytu w Lourdes, w czasie spotkań i towarzysząc tak wielu osobom chorym i cierpiącym, widząc, jak łaska obecności Boga objawia się na wiele różnych sposobów, dotyka ludzkich serc i przemienia ich życie, a posługując się wyrażeniem, którego użyłem właśnie tam – przywraca godność chorym, osobom starszym, tym wszystkim, których w niektórych częściach społeczeństwa spycha się na margines.

Zatem, w ciągu tych czterech dni było wiele znaków, wymownych gestów i symboli. Sam również czułem się bardzo obdarowany tym, że miałem przywilej odwiedzić Francję i dodać odwagi zwłaszcza młodym ludziom, którzy – jak wyraźnie widać – czegoś poszukują.

Było to szczególnie widoczne podczas wieczornego spotkania na stadionie, gdzie zgromadziło się 80 tysięcy młodych z całej Francji. Ich entuzjazm i radość, a także poczucie nadziei, które sami wnosili, były niezwykle wymowne. Myślę jednak przede wszystkim o nadziei, którą tam otrzymali i którą będą mogli dzielić się z innymi.

Spośród wielu różnych wydarzeń, które przeżywaliśmy i celebrowaliśmy w ciągu tych czterech dni, powiedziałbym, że, właśnie te chwile były jednymi z najważniejszych. Nie chciałbym przez to pomniejszać znaczenia pozostałych, ale te były dla mnie szczególnie wymowne. Bardzo się cieszę, że towarzyszyliście mi w tej podróży. A teraz, jeśli macie jakieś pytania.

Matteo Bruni [po angielsku]

Pierwsze pytanie zada Cyriac Zeller, dziennikarz francuskiej agencji medialnej I-Media.

Cyriac Zeller, I-Media [pytanie po angielsku]

Dobry wieczór, Wasza Świątobliwość. Wczoraj, podczas konferencji prasowej, osoby pokrzywdzone, z którymi Ojciec Święty się spotkał, powiedziały nam, że w rozmowie z nimi uznał Ojciec Święty systemowy charakter wykorzystania seksualnego w Kościele. Czy rzeczywiście tak było? Czy mógłby Ojciec Święty wyjaśnić swoje stanowisko w tej sprawie? Czy uważa Ojciec Święty, że sytuacje wykorzystania seksualnego w Kościele mają charakter systemowy?

Leon XIV [odpowiedź po angielsku]

Powiedziałbym – nie chcąc nikomu zaprzeczać, bo uważam tę kwestię za bardzo ważną – że przede wszystkim podczas spotkania z tymi siedmioma osobami pokrzywdzonymi poprosiłem je, aby pomogły mi również przekazać innym osobom, które doświadczyły wykorzystania, że zarówno ja, jak i Kościół jesteśmy gotowi ich słuchać i towarzyszyć im na drodze ku uzdrowieniu, uznając ból, jaki sytuacje wykorzystania spowodowały w ich życiu.

Kilka z tych osób mówiło o systemowym charakterze wykorzystania. Osobiście wolę ujmować tę kwestię nieco inaczej, choć mówiłem również o tym, że w niektórych strukturach wewnątrz Kościoła dochodziło niekiedy do wykorzystania, które – jeśli można tak powiedzieć – miało charakter systemowy.

Myślę jednak, że ważne jest dokonanie pewnego rozróżnienia. Wykorzystanie seksualne jest przede wszystkim problemem ludzkim. Kiedy dochodzi do niego w Kościele, ma ono inny wymiaru, ponieważ głęboko rani życie wiary człowieka, a niekiedy wręcz je niszczy.

Na Kościele spoczywa szczególna odpowiedzialność za towarzyszenie osobom pokrzywdzonym i wspieranie ich na drodze ku uzdrowieniu. W tym właśnie kontekście rozmawiałem z nimi o tym, że Kościół, w pewnym sensie, był postrzegany jako odpowiedzialny, ale jednocześnie – jak sądzę – jest on również ważną częścią procesu ich uzdrowienia.

Matteo Bruni

Dziękuję, Cyriac. Drugie pytanie, Wasza Świątobliwość, zada Xavier Normand z francuskiego tygodnika Le Pèlerin.

Xavier Normand, Le Pèlerin [pytanie po francusku i angielsku]

Ojcze Święty, dobry wieczór. Przede wszystkim chciałbym podziękować za Podróż Apostolską do Francji. Przez cztery dni nasz kraj żył powszechnym entuzjazmem, jaki wzbudziła obecność Ojca Świętego. A we Francji jest to nie lada wyczyn. Dziękuję, Ojcze Święty.

Dalszą część pytania zadam po angielsku. Hasłem Podróży Apostolskiej Ojca Świętego były słowa: „Aby świat miał życie”. Kwestia końca życia wielokrotnie powracała w przemówieniach Ojca Świętego. Wydaje mi się, że wspomniał o niej Ojciec Święty w ponad połowie swoich wystąpień we Francji. Myślę zwłaszcza o przemówieniu w Pałacu Elizejskim oraz o wczorajszym, w Lourdes, kiedy powiedział Ojciec Święty, że nie wszystko, co jest zgodne z prawem, jest moralnie słuszne, co było wyraźnym odniesieniem do niedawnej legalizacji eutanazji we Francji. We Francji obowiązuje również zasada laïcité, czyli rozdziału między religią a polityką. Czy uważa Ojciec Święty, że w sprawach szczególnie ważnych, gdy stawka jest wysoka, można przekroczyć tę granicę, tę linię w imię prymatu sumienia? A jeśli tak, czy sądzi Ojciec Święty, że sam ją przekroczył?

Leon XIV [odpowiedź po angielsku]

Dziękuję za to pytanie. Powiedziałbym, że biorąc pod uwagę sposób, w jaki Kościół rozumie rozdział między Kościołem a polityką czy między Kościołem a państwem, nie przekroczyłem tej granicy. Zachęcam do przeczytania lub ponownej lektury Magnifica humanitas, gdzie w pierwszej części, w pierwszych rozdziałach, mówię o nauce społecznej Kościoła i podkreślam, że kiedy Kościół zabiera głos w obronie życia czy wypowiada się w kwestiach należących do nauki społecznej, nie wkracza w sferę polityki, lecz odnosi Ewangelię do konkretnego życia ludzi.

Zarówno politycy lewicy, jak i prawicy mogą uważać, że religia powinna pozostawać wyłącznie w sferze prywatnej. Każdy może kierować się nią w swoim życiu osobistym, natomiast państwo powinno zachować od niej całkowity rozdział. Tymczasem udając się do Francji, pojechałem tam przede wszystkim po to, aby głosić Ewangelię, głosić Dobrą Nowinę i na nowo przypominać słowa samego Jezusa Chrystusa: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” – a więc głosić prawdę, którą daje nam Jezus.

Obrona życia jest – jak wszyscy wiecie – jedną z tych kwestii, których Kościół naucza i w które głęboko wierzy. Oczywiście, z jednej strony mam świadomość, że we Francji niedawno przyjęto odpowiednią ustawę, podobnie jak w innych krajach Europy, a także że w wielu częściach świata toczy się dziś szeroka debata nad kwestiami związanymi z końcem życia.

Jednak będąc szczególnie w takim miejscu jak Lourdes spotyka się ludzi, którzy poszukują czegoś znacznie głębszego i odkrywają, że ich życie ma sens nawet pośród choroby, niepełnosprawności czy różnego rodzaju cierpienia. Kościół, idąc za samym Jezusem, pragnie być blisko tych osób i potwierdzać wartość, jaką życie samo w sobie ma, jak sądzę, dla każdego z nas.

Powiedziałbym więc: jeśli ktoś chce nazwać to polityką, to tak, właśnie to robiłem, nie chodziło mi jednak o angażowanie się we francuską politykę. Było to głoszenie tego, w co Kościół rzeczywiście wierzy.

Matteo Bruni

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Kolejne pytanie zada Íñigo Domínguez z dziennika El País.

Íñigo Domínguez, El País [pytanie po hiszpańsku]

Dobry wieczór, Wasza Świątobliwość, dziękuję, że zechciał Ojciec Święty poświęcić nam tę chwilę. Również podczas tej podróży wielokrotnie mówił Ojciec Święty o otaczającej nas kulturze odrzucenia, o marginalizowaniu osób uznawanych za nieproduktywne, w tym ludzi starszych i osób z niepełnosprawnościami. W Hiszpanii głośna jest obecnie sprawa, która w pewnym sensie skupia w sobie wszystkie te problemy i wywołała w kraju ogromne oburzenie. Chodzi o Mari Carmen, 87-letnią kobietę z niepełnosprawnością, którą eksmitowano z mieszkania w Madrycie, ponieważ nie była już w stanie płacić czynszu. Jego wysokość podniesiono jej nagle pięciokrotnie. Nie wiem, czy Ojciec Święty zna tę sprawę, przypadek Mari Carmen. Niezależnie jednak od tego chciałbym zapytać, co Ojciec Święty sądzi o kryzysie mieszkaniowym, który dotyka dziś całą Europę i wiele innych części świata, gdzie spekulacja na rynku nieruchomości wypiera mieszkańców z miast, a młodzi ludzie nie mogą sobie pozwolić na własne mieszkanie? Jaka jest opinia Ojca Świętego na temat tego problemu?

Leon XIV [odpowiedź po hiszpańsku]

Myślę, że jest to dobry przykład sytuacji, w której jako Kościół, jako wspólnota, a po prostu także jako ludzie – wspólnie również z osobami niewierzącymi – powinniśmy szukać bardziej sprawiedliwych rozwiązań, aby podobne przypadki się nie zdarzały. Nie znam sprawy, o której Pan mówi, ale wydaje mi się, że w takiej sytuacji sąsiedzi, lokalna wspólnota, parafia, diecezja czy wreszcie państwo powinny zareagować i zapytać: jak to możliwe, że coś takiego się wydarzyło? Co zawodzi w systemie, skoro dopuszcza on, że dochodzi do sytuacji, w której starsza kobieta, dodatkowo z niepełnosprawnością czy innymi trudnościami, zostaje, że tak powiem, wyrzucona z własnego domu? Kościół wiele mówi o kulturze odrzucenia, ale mówi również o sprawiedliwości. Zachęca, wspiera i stara się – powiedzmy – budzić w każdym człowieku zdolność do prawdziwie ludzkiej odpowiedzi, do wrażliwości na ból i cierpienie drugiego. Problemu mieszkaniowego, z którym zmaga się dziś wiele krajów, nie rozwiąże sama parafia, diecezja ani nawet Kościół. Jest to jednak poważne wyzwanie, wobec którego powinniśmy także domagać się od przywódców politycznych i władz poszukiwania konkretnych rozwiązań. Problem ten wyraźnie narasta, a my zbyt często reagujemy dopiero wtedy, gdy dochodzi do sytuacji kryzysowej, tymczasem trzeba przyjrzeć się rzeczywistym, systemowym przyczynom tego problemu i sposobom pomocy.

Matteo Bruni

Wasza Świątobliwość, kolejne pytanie zada Manuela Tulli z agencji ANSA.

Manuela Tulli, ANSA [pytanie po włosku]

Dobry wieczór, Wasza Świątobliwość. Zarówno dzisiaj, jak i podczas całej tej podróży podkreślał Ojciec Święty konieczność dialogu, zaś mówiąc o Europie, przestrzegał także przed złudzeniem, jakie niesie ponowne zbrojenie, a jednocześnie wzywał do odwagi, by dla nadrzędnego dobra, jakim jest pokój, być gotowym do pewnych ustępstw i wyrzeczeń. Konfliktem toczącym się dziś w Europie jest wojna między Rosją a Ukrainą. Co miał Ojciec Święty na myśli, mówiąc o tych wyrzeczeniach? Ponadto, Ojciec Święty wierzy w negocjacje, ponieważ ma swoich wysłanników: wcześniej udał się tam Arcybiskup Gallagher, a obecnie przebywa tam Kardynał Zuppi. Jak jednak można prowadzić rozmowy z państwem, które dokonuje agresji, bombarduje i grozi nie tylko Ukrainie, lecz także innym państwom europejskim? Dziękuję.

Leon XIV [odpowiedź po hiszpańsku]

Dziękuję. Przede wszystkim chciałbym podkreślić zasady nauki społecznej Kościoła, które wzywają nas, aby nie podsycać przemocy i nienawiści ani nie napędzać zbrojeń, zwłaszcza wobec zagrożeń, z jakimi mierzy się dzisiejszy świat; niektórzy przywódcy państw znów zaczynają mówić o broni jądrowej i o wojnach, które stają się coraz bardziej niszczycielskie, przede wszystkim dla ludzkiego życia. Dalsze zbrojenia i wydawanie ogromnych sum na ten potężny przemysł militarny nie są zjawiskiem, które pojawiło się w ubiegłym roku czy pięć lat temu. Trwa to już od wielu dziesięcioleci i nieustannie prowadzi do zwiększania wydatków wojskowych. Nieliczni ogromnie się bogacą dzięki przemysłowi, który napędza wojnę. Tymczasem za te miliardy, ogromne sumy euro czy dolarów, można byłoby rozwiązywać takie problemy, jak głód na świecie, kwestię mieszkaniową, bezrobocie etc. Wszyscy poszukują głosu, który mógłby wskazać inną drogę – nie tę, która sprowadza się do coraz większych wydatków na zbrojenia, bo prowadzi ona jedynie do narastania napięć, mogących zakończyć się wybuchem kolejnej wojny czy następnego konfliktu. Widzimy, że przemoc oraz postawa mocarstw, które wciąż próbują narzucać swoją wolę siłą, zamiast podejmować dialog i negocjacje w sprawie różnic, jakie w sposób naturalny mogą między nimi występować, prowadzą nas coraz bliżej wojny, a nawet wielu wojen i konfliktów, jakich już dziś doświadcza świat. Nie wiem, jak widzą to inni, i nie chodzi tu o to, czy zajmujemy stanowisko polityczne, czy nie, ale o to, że potrzebny jest głos, który będzie starał się promować wartości godności ludzkiej, znaczenia życia oraz możliwości przeznaczania większych środków na opiekę zdrowotną i edukację, a mniejszych na zbrojenia. Uważam jednak, że Kościół ma obowiązek przypominać o takich wartościach, nieustannie wzywając przywódców, takich jak ci z Rosji i Ukrainy, a także z innych państw, aby przybyli, zasiedli do rozmów, podjęli dialog i szukali sposobów rozwiązania problemów bez dalszego prowadzenia wojen, które nie mają już sensu. W tym znaczeniu Kościół nadal zabiera głos. Nie możemy nikogo do niczego zmusić, czasami może się wydawać, że nasze wysiłki są bezowocne, ale będziemy nadal mówić, nadal wzywać do dialogu i nadal głosić Ewangelię.

Matteo Bruni

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Kolejne pytanie zada Justin McLellan z National Catholic Reporter.

Justin McLellan, National Catholic Reporter [pytanie po angielsku]

Dziękuję. Ojcze Święty, zadam pytanie po angielsku. W Paryżu mówił Ojciec Święty o pilnej potrzebie rozeznania etycznego w związku z rozwojem sztucznej inteligencji, a po kilku cyberatakach przeprowadzonych przez autonomicznie działające systemy AI niektórzy liderzy branży technologicznej ostrzegali, że technologia ta może zniszczyć świat. Jak poważne są, zdaniem Ojca Świętego, obawy, że sztuczna inteligencja może stwarzać katastrofalne zagrożenie dla ludzkości, a nawet doprowadzić do jej całkowitego unicestwienia, a także co powinny zrobić państwa, zwłaszcza Stany Zjednoczone i Chiny, aby zagwarantować, że rozwijane przez nie technologie będą bezpieczne dla ludzkości?

Leon XIV [odpowiedź po angielsku]

Dziękuję. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy ogarnęła mnie panika? Odpowiedziałbym: nie. Śpię spokojnie w nocy. Uważam jednak, że obawy wyrażane przez wielu ekspertów i specjalistów w dziedzinie sztucznej inteligencji należy traktować poważnie.

Nie sądzę, aby były to fake newsy, jak twierdzą niektórzy, rozpowszechniane po to, by osiągnąć korzyści finansowe czy innego rodzaju. Co ciekawe, właśnie dzisiaj przeczytałem, że szef NVIDIA twierdzi, iż znalazł sposób na wprowadzenie do systemów sztucznej inteligencji pewnych zabezpieczeń czy też ograniczeń, które mają sprawić, że systemy te nie wykroczą poza wyznaczone im ramy i nie spowodują szkód, przed którymi przestrzegają eksperci.

Jednocześnie jest to ta sama osoba, która twierdzi, że nie należy wprowadzać żadnych ograniczeń ani regulacji państwowych etc. Jest to problem, o którym, jak sądzę, musimy usiąść i poważnie porozmawiać. Powinniśmy nadal zachęcać przywódców politycznych, liderów sektora sztucznej inteligencji, organizacje społeczne i stowarzyszenia, aby wspólnie przyglądali się zarówno temu, co dzieje się już dzisiaj, jak i temu, jakie konsekwencje mogą pojawić się na tej drodze.

Powiedzieć po prostu: „To się nie wydarzy”, i zamknąć oczy na możliwe zagrożenia, nie byłoby – jak sądzę – najbardziej odpowiedzialnym podejściem. W Watykanie powołaliśmy własną komisję do spraw sztucznej inteligencji, która początkowo miała, można powiedzieć, przede wszystkim koordynować działania podejmowane w tej dziedzinie w Stolicy Apostolskiej: przyglądać się temu, w jaki sposób korzystamy ze sztucznej inteligencji, jakie wiążą się z nią zagrożenia i korzyści.

Jednak od czasu opublikowania Magnifica humanitas skontaktowało się z nami wiele osób reprezentujących różne środowiska i dziedziny. Dlatego staramy się nadal wspierać dialog, studium i badania, aby znaleźć sposoby zagwarantowania, że rozwój sztucznej inteligencji nie osiągnie punktu, w którym mogłaby ona zagrozić istnieniu ludzkości albo wyeliminować człowieka z dyskusji.

Jestem dość optymistyczny i wierzę, że jest to możliwe. Sądzę, że wystarczająco wiele osób traktuje tę kwestię poważnie i jest gotowych spojrzeć poza logikę władzy i rywalizacji: kto będzie pierwszy, co się stanie, gdy sztuczna inteligencja osiągnie poziom tego, co określa się mianem ogólnej sztucznej inteligencji [AGI], i tak dalej. Musimy jednak nadal nad tym pracować. Nie możemy po prostu pozostawać bierni i udawać, że nic się nie wydarzy.

Matteo Bruni

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Może jeszcze jedno, ostatnie pytanie. Ludwig Ring-Eifel z KNA.

Ludwig Ring-Eifel, KNA [pytanie po angielsku]

Dzisiaj byliśmy w Metzu, bardzo blisko granicy z Niemcami, ale jak dotąd Ojciec Święty nie odwiedził jeszcze Niemiec. Moje podstawowe pytanie brzmi więc: kiedy możemy spodziewać się Ojca Świętego po drugiej stronie granicy, pytam o to w kontekście dwóch zjawisk, które być może również budzą niepokój Ojca Świętego: stopniowego słabnięcia Kościoła katolickiego w Niemczech oraz zaskakującego wzrostu poparcia dla partii ekstremistycznych, które zagrażają europejskiemu konsensusowi, o którym mówił dziś Ojciec Święty w Metzu.

Leon XIV [odpowiedź po angielsku]

Dziękuję za to pytanie. Z całą pokorą powiem, że jestem Papieżem dopiero od około piętnastu miesięcy. Jest jeszcze wiele miejsc, których dotąd nie odwiedziłem. Otrzymałem zaproszenie. Mam nadzieję, że będę mógł tam pojechać; tzn. byłem już wcześniej, choć oczywiście nie jako Papież; mam nadzieję odwiedzić Niemcy, podobnie jak mam nadzieję odwiedzić wiele innych miejsc. Nie mam jednak jeszcze ustalonego harmonogramu podróży.

Nadal pracuję nad planem na przyszły rok, a jedyną podróżą, która jest już definitywnie zaplanowana, są Światowe Dni Młodzieży w Korei. Powoli więc do tego dochodzimy. Dziękuję za cierpliwość i za pytanie.

Powiedział Pan zdanie, że Kościół w Niemczech umiera lub zmniejsza się liczebnie. W przeszłości podobne rzeczy mówiono o Francji, a przecież widzieliśmy, co wydarzyło się tam w ciągu ostatnich czterech dni. Wierzę, że jeśli odnajdziemy prawdziwego ducha misyjnego i właściwą drogę działania, także w Niemczech wciąż jest bardzo wielu ludzi, którzy pragną żyć swoją wiarą chrześcijańską i katolicką oraz wspólnie ją celebrować.

Dlatego patrzę na tę sytuację z optymizmem, choć dostrzegam problemy i różne czynniki, które bardzo uderzyły w Kościół, jednak w podobnym stopniu uderzyły one również w Kościół ewangelicki czy protestancki, a także podobnie uderzyły w całe społeczeństwo. Mam więc nadzieję, że uda nam się wyjść naprzeciw tym wyzwaniom. Chcę nadal współpracować ze zwierzchnikami Kościoła w Niemczech i wspólnie szukać odpowiedzi na te wyzwania. Warto byłoby zbadać i przeanalizować, czy istnieje jakiś związek – a jeśli tak, to jaki – między tymi zjawiskami a wzrostem znaczenia ugrupowań skrajnie prawicowych. Zresztą sama skrajna prawica ulega dziś podziałom: jak widzimy, jedno z tych ugrupowań staje się znacznie bardziej radykalne niż inne formacje określane jako skrajnie prawicowe.

Jednocześnie pojawiły się przejawy łączenia tych skrajnie prawicowych poglądów z pewnym rodzajem religii, co – nie tylko z mojego punktu widzenia, ale o czym mówili również zwierzchnicy Kościoła katolickiego i Kościołów protestanckich w Niemczech – nie jest autentycznym wyrazem chrześcijaństwa.

I znów powracamy do wartości Ewangelii, które nie mają nic wspólnego z nienawiścią i podziałami, lecz opierają na zrozumieniu, współczuciu i towarzyszeniu. Mam głęboką nadzieję – i miejmy nadzieję, że Kościół również będzie mógł w tym uczestniczyć – że uda nam się znaleźć sposoby dotarcia do większości ludzi dobrej woli, którzy zrozumieją, jak ważne jest ich zaangażowanie, nawet w zakresie udziału w procesach politycznych, co pozwoli im dokonywać jasnych wyborów na rzecz dobra wspólnego, a nie na rzecz ekstremistycznych idei, które być może wyrządzą znacznie większe szkody, niż nam się obecnie wydaje.

Myślę więc, że wszyscy powinniśmy do tego zachęcać. Raz jeszcze: naszym obowiązkiem jako Kościoła, w oparciu o jego naukę społeczną, jest mówić, nauczać i głosić to, w co wierzymy – wartości które służą życiu, a nie zniszczeniu, podziałom i nienawiści.

Matteo Bruni

Dziękuję Waszej Świątobliwości za te słowa, za otwartość, a także za te wspólnie przeżyte dni podróży.

Leon XIV [podsumowanie po angielsku]

Raz jeszcze dziękuję wam wszystkim za waszą służbę. Chciałbym również skorzystać z tej okazji, aby podziękować tak wielu osobom, które pozostają w cieniu i nie otrzymują oklasków, jakie otrzymuje przejeżdżający Papież, choć to one miały ogromny udział w przygotowaniu tej podróży; myślę zarówno o osobach pracujących w Stolicy Apostolskiej, jak i we Francji, o francuskich biskupach oraz o bardzo wielu świeckich, którzy angażowali się w przygotowanie i organizację poszczególnych wydarzeń.

Wszystkim im, a także wam, pragnę wyrazić szczególną wdzięczność.

Bardzo wam dziękuję!

www.vatican.va/KAI

Wpisy powiązane

Leon XIV: klasztory powinny być oazami milczenia, a nie miejscami walki o przetrwanie

S. Nathalie Becquart: wizyta papieża Leona we Francji to „chwila łaski”

Amerykański jezuita, Anthony Corcoran, biskupem w Kirgistanie