Papież przewodniczył Liturgii Męki Pańskiej

W tym roku Paschę obchodzimy nie przy radosnym dźwięku dzwonów, ale przy złowrogim dźwięku bomb i niszczycielskich eksplozji, które mają miejsce niedaleko stąd – przypomniał papieski kaznodzieja kard. Raniero Cantalamessa w homilii podczas Liturgii Męki Pańskiej, którą w Wielki Piątek papież Franciszek odprawił w bazylice św. Piotra w Watykanie.

Kaznodzieja Domu Papieskiego przypomniał, co „Jezus powiedział pewnego dnia na wieść o rozlewie krwi dokonanym przez Piłata i zawaleniu się wieży w Siloe: «Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie»”. – Jeśli nie zamienicie waszych włóczni na sierpy, waszych mieczy na pługi, a waszych pocisków na fabryki i domy, wszyscy w ten sam sposób zginiecie! – z mocą przestrzegł włoski kapucyn.

Nabożeństwo rozpoczęło się w ciszy. Ojciec Święty, ubrany w czerwony ornat i białą mitrę, procesjonalnie podszedł przed Konfesję św. Piotra. Następnie z miejsca przewodniczenia odczytał modlitwę rozpoczynającą Liturgię Słowa. Po wysłuchaniu przez zgromadzonych opisu męki i śmierci Jezusa Chrystusa z Ewangelii według św. Jana homilię, zgodnie z tradycją tego dnia, wygłosił nie papież, lecz kaznodzieja Domu Papieskiego, którym od ponad 40 lat jest włoski kapucyn, kard. Raniero Cantalamessa.

W swym rozważaniu skupił się na pytaniu Piłata: „Cóż to jest prawda?”. – Za pośrednictwem Internetu śledziłem niezliczone debaty na temat religii i nauki, wiary i ateizmu. Uderzyła mnie jedna rzecz: wiele godzin dialogów, w których nie pada imię Jezus. A jeśli strona wierząca odważyła się czasem wspomnieć o nim i o fakcie jego zmartwychwstania, natychmiast starano się zamknąć dyskusję jako nieistotną dla tematu. Wszystko dzieje się „etsi Christus non daretur”: tak jakby człowiek, który nazywa się Jezus Chrystus, nigdy nie istniał na świecie – zauważył kard. Cantalamessa.

Skutek tego jest taki, że „słowo «Bóg» staje się pustym pojemnikiem, który każdy może wypełnić według własnego uznania”. – Ale właśnie z tego powodu Bóg zatroszczył się o to, aby nadać swojemu imieniu treść: „Słowo stało się ciałem”. Prawda stała się ciałem! Stąd też usilne starania, aby pominąć Jezusa w dyskursie o Bogu: ludzkiej pysze odbiera wszelki pretekst, by samemu decydować o tym, czym jest Bóg! – podkreślił papieski kaznodzieja.

Odniósł się także do innych słów Piłata: „Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie”. – Ludzie Twojego Kościoła, Twoi kapłani opuścili Cię, pomniejszyli Twoje imię straszliwymi występkami! I czy powinniśmy jeszcze w Ciebie wierzyć? – pytał zakonnik. Odpowiedział, że „nasza miłość może być osłabiona, a nasza wola skruszona przez spektakl niedociągnięć, głupstw i grzechów Kościoła i jego szafarzy”, ale nie wierzy, „by ci, którzy naprawdę uwierzyli, porzucili wiarę z tych powodów, a już najmniej ci, którzy znają historię”. Przyznał, że jest tak samo wrażliwy na skandale, jak każdy inny chrześcijanin i że w swoim życiu wiele wycierpiał „z powodu księży, którzy są niedouczeni, zmęczeni, słabi, a czasem źli”.

Podkreślił, że ostatnie wydarzenia przypomniały nam o tym, iż „porządek świata może się zmieniać z dnia na dzień”. – Wszystko przemija, wszystko się starzeje, wszystko – nie tylko „błoga młodość” – zanika. Jest tylko jeden sposób, aby uciec przed prądem czasu, który ciągnie za sobą wszystko: przejść do tego, co nie przemija! Postawić stopy na twardym gruncie! Pascha oznacza przejście: w tym roku wszyscy przeżyjmy prawdziwą Paschę, Czcigodni Ojcowie, bracia i siostry: przejdźmy do Tego, który nie przemija. Przejdźmy teraz z sercem, zanim kiedyś przejdziemy z ciałem! – zachęcił kard. Cantalamessa.

W rozbudowanej Modlitwie Powszechnej proszono Boga w intencjach całego świata: za Kościół, papieża, wszystkie stany Kościoła, katechumenów, o jedność chrześcijan, za żydów, niewierzących w Chrystusa, niewierzących w Boga, rządzących państwami oraz za „strapionych i cierpiących”.

Do tych tradycyjnych wezwań w tym roku dołączono modlitwę w intencji „cierpiących z powodu wojny”. – Módlmy się za narody rozdarte okrucieństwem wojny. Niech ich łzy i krew ofiar nie będą przelane na próżno, ale przyspieszą erę pokoju, która wypływa z chwalebnych ran Chrystusa Jezusa. Miłosierny i mocny Boże, który wygaszasz wojny i poniżasz pysznych, oddal jak najszybciej od ludzkości okrucieństwa i łzy, aby wszyscy mogli naprawdę być nazywani Twoimi dziećmi. Przez Chrystusa Pana naszego”.

Kolejną częścią Liturgii Męki Pańskiej była adoracja krzyża. Przy trzykrotnie powtórzonym śpiewie: „Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata” diakon podnosił w górę krucyfiks, który niósł nawą główną bazyliki. Franciszek ucałował postać Ukrzyżowanego, po czym uniósł krucyfiks – był to moment adoracji Krzyża dla pozostających na swoich miejscach uczestników wielkopiątkowej liturgii.

Liturgię zakończyła Komunia święta. Konsekrowane Hostie pochodziły z Mszy św. Wieczerzy Pańskiej, odprawionej w Wielki Czwartek, gdyż w Wielki Piątek Kościół katolicki nie sprawuje Eucharystii.

pb, st (KAI) / Watykan

Wpisy powiązane

Papież: słuchanie i synodalność zakorzenione w życiu zakonnym

Siostra Rosalind pozostała pośród swoich ludzi w Birmie

Papież w Asyżu: postawmy ubogich w centrum gospodarki