Papież w katedrze w Neapolu: przechodźcie od duszpasterstwa zachowawczego do posługi misyjnej

Twórzcie symfonię charyzmatów i posług, a w ten sposób znajdźcie sposoby przejścia od duszpasterstwa zachowawczego do posługi misyjnej, zdolnej dotrzeć do konkretnego życia ludzi  – zachęcił Leon XIV podczas spotkania z duchowieństwem i osobami konsekrowanymi w katedrze w Neapolu.

Eminencjo, Ekscelencje,

Drodzy kapłani, zakonnicy i zakonnice,

Bracia i siostry!

Dziękuję, Eminencjo, za powitanie, które skierował ksiądz Kardynał również w imieniu obecnych i całego Kościoła żyjącego w Neapolu.  Wielką radością jest dla mnie wizyta w tym mieście, tak bogatym w sztukę i kulturę, położonym w sercu Morza Śródziemnego i zamieszkiwanym przez lud charakterystyczny i radosny, pomimo ciężaru wielu trudności. Mój czcigodny poprzednik, papież Franciszek, przybywając tu w 2015 roku, powiedział: „Życie w Neapolu nigdy nie było łatwe, ale nigdy też nie było smutne! To jest wasz wielki skarb: radość, wesołość” (Spotkanie z mieszkańcami Scampii, 21 marca 2015 r.). Dzisiaj jestem tu również po to, aby dać się zarazić tą radością. Dziękuję za wasze przyjęcie!

W tym duchu przyjaźni i braterstwa pragnę podzielić się z wami krótką refleksją, która, mam nadzieję, będzie dla was wsparciem, otuchą na drodze oraz dostarczy kilku przydatnych wskazówek dla życia kościelnego i duszpasterskiego.

Jest jedno słowo, które rozbrzmiewa w moim sercu, gdy słucham ewangelicznej opowieści o dwóch uczniach z Emaus: słowo troska. Podobnie jak ci dwaj uczniowie, również my często podążamy naszą drogą, nie potrafiąc odczytać znaków historii, a czasami, zniechęceni i rozczarowani wieloma problemami lub nadziejami osobistymi i duszpasterskimi, które zdają się nie spełniać, mamy smutne oblicza i gorycz w sercach. Jezus jednak staje u naszego boku i idzie z nami, towarzyszy nam, aby otworzyć nas na nowe światło: Jego postawa jest postawą tego, kto troszczy się o innych.

Przeciwieństwem troski jest niedbalstwo. Od razu przychodzą na myśl pewne przykłady: zaniedbanie ulic i zakątków miasta, zaniedbanie przestrzeni wspólnych, zaniedbanie przedmieść, a jeszcze bardziej wszystkie te sytuacje, w których zaniedbane jest samo życie, gdy trudno jest ustrzec jego piękno i godność. Chciałbym jednak, abyśmy zatrzymali się przede wszystkim nad znaczeniem troski wewnętrznej, która jest troską o nasze serce, o nasze człowieczeństwo i o nasze relacje.

Mówię to przede wszystkim do tych, którzy w Kościele są powołani do pełnienia odpowiedzialnych funkcji, do posługi zarządzania, do szczególnej konsekracji. Myślę przede wszystkim o księżach, zakonnicach i zakonnikach, ponieważ ciężar posługi i wynikające z niej znużenie wewnętrzne stały się dziś pod pewnymi względami jeszcze większym obciążeniem niż w przeszłości.

Neapol to miasto o tysiącu barw, w którym kultura i tradycje przeszłości mieszają się z nowoczesnością i innowacjami; to miasto, w którym spontaniczna i żywiołowa religijność ludowa przeplata się z licznymi słabościami społecznymi i wieloma obliczami ubóstwa; to miasto starożytne, ale w ciągłym ruchu, pełne piękna, a jednocześnie naznaczone wieloma cierpieniami, a nawet skrwawione przemocą.

W tym kontekście działalność duszpasterska wzywana jest do ciągłego ucieleśniania orędzia ewangelicznego, aby wyznawana i celebrowana wiara chrześcijańska nie ograniczała się do jakiegoś wydarzenia emocjonalnego, lecz głęboko przenikała tkankę życia i społeczeństwa. Ciężar ten jest jednak wielki, zwłaszcza dla kapłanów. Myślę o trudzie, jaki wiąże się ze słuchaniem historii, które są wam powierzane, z wychwytywaniem tych najbardziej ukrytych, które wymagają ujawnienia, wytrwałości w trudzie głoszenia Ewangelii, które może dać perspektywy nadziei i zachęcać do wyboru dobra; myślę o znużonych rodzinach i często zagubionych ludziach młodych, którym zamierzacie towarzyszyć, oraz o wszystkich potrzebach – ludzkich, materialnych i duchowych – które powierzają wam ubodzy, pukając do drzwi waszych parafii i stowarzyszeń. Do tego dołącza się często poczucie bezsilności i zagubienia, gdy widzimy, że nasz język i nasze działania wydają się nieodpowiednie wobec nowych pytań i wyzwań dzisiejszych czasów, zwłaszcza tych, które stawiają przed nami najmłodsi. Obciążenie ludzkie i duszpasterskie jest z pewnością duże, grozi przytłoczeniem, utrudzeniem, wyczerpaniem naszych sił, a czasami może być jeszcze bardziej pogłębione przez pewną samotność i poczucie izolacji duszpasterskiej.

Dlatego potrzebujemy troski. Przede wszystkim troski o życie wewnętrzne i duchowe, nieustannie pielęgnując naszą osobistą relację z Panem w modlitwie i rozwijając umiejętność wsłuchiwania się w to, co dzieje się w nas, aby dokonywać rozeznania i dać się oświecić Duchowi Świętemu. Wymaga to również odwagi, by umieć się zatrzymać, nie bać się odnosić Ewangelii do sytuacji osobistych i duszpasterskich, w których żyjemy, aby nie sprowadzać posługi do funkcji, którą należy wypełniać.

Troska o naszą posługę obejmuje jednak również braterstwo i wspólnotę. Braterstwo zakorzenione w Bogu, które wyraża się w przyjaźni i wzajemnym towarzyszeniu, a także w dzieleniu się projektami i inicjatywami duszpasterskimi. Należy je traktować „jako element składowy tożsamości szafarzy, nie tylko jako ideał lub slogan” (List apostolski Wierność, która rodzi przyszłość, 16). Jednocześnie, właśnie dlatego, że dziś jesteśmy bardziej narażeni na pułapki samotności, żyjąc w bardziej złożonym i  rozdrobnionym środowisku kulturowym, braterstwo wymaga pielęgnowania i promowania, być może nawet poprzez nowe „możliwe formy życia wspólnego” (tamże, 17), w których kapłani mogą sobie wzajemnie pomagać i wspólnie opracowywać działania duszpasterskie. Chodzi nie tylko o uczestnictwo w jakimś spotkaniu czy wydarzeniu, ale o pracę nad pokonaniem pokusy indywidualizmu. Zastanówmy się nad tym razem, księża i zakonnicy! Ćwiczmy się w sztuce bliskości!

Papież Franciszek stwierdził, że na pewien indywidualizm rozpowszechniony w naszych diecezjach „musimy reagować wybierając braterstwo”. I dodał: „Ta jedność wymaga, by ją przeżywać, poszukując konkretnych form, odpowiednich do czasów i warunków życia na danym terytorium, ale zawsze w perspektywie apostolskiej, w stylu misyjnym, z braterstwem i prostotą życia” (Spotkanie z księżmi diecezjalnymi, Cassano all’Jonio, 21 czerwca 2014 r.).

Nie zapominajmy też, że ta potrzeba komunii dotyczy nas przede wszystkim jako ochrzczonych, powołanych do tworzenia jedynego Kościoła Chrystusowego. Należy jej zatem szukać, wspierać i przeżywać we wszystkich naszych relacjach międzyludzkich i duszpasterskich, w których pierwszoplanową rolę odgrywają świeccy i pracownicy duszpasterscy. Wspólne podążanie za Panem i kontynuowanie misji ewangelizacyjnej poprzez docenianie różnych charyzmatów i posług odpowiada samej tożsamości Kościoła: Kościół jest tajemnicą komunii, a każdy, począwszy od chrztu, jest powołany do bycia żywym kamieniem budowli, apostołem Ewangelii, świadkiem Królestwa.

W tym kontekście wiem, że przeżyliście czas łaski, sprawując synod diecezjalny. Był to proces, który ożywił całą wspólnotę kościelną, wzywając ją do zastanowienia się nad swym sposobem bycia i głoszenia Ewangelii na tej ziemi. Chciałbym was zaprosić, abyście przede wszystkim strzegli i przyswoili sobie metodę synodalną: wypełnianie wzajemnego słuchania, zaangażowanie, które nikogo nie wykluczało, harmonijne współdziałanie ludzkie, duszpasterskie i duchowej między parafiami, stowarzyszeniami, osobami konsekrowanymi i świeckimi, starając się dać głos również tym, którzy zazwyczaj pozostają na marginesie. To słuchanie jasno ujawniło oczekiwania, rany i nadzieje, przywracając wam obraz Kościoła powołanego do wyjścia poza swoje ograniczenia, do nawrócenia swojego stylu, do ucieleśniania się pośród ludzi jako światło nadziei.

Proszę was zatem o to: słuchajcie się nawzajem, podążajcie razem, stwórzcie symfonię charyzmatów i posług, a w ten sposób znajdziecie sposoby przejścia od duszpasterstwa zachowawczego do duszpasterstwa misyjnego, zdolnego do nawiązania kontaktu z konkretnym życiem osób.

Jest to misja, która wymaga wkładu wszystkich. W mieście naznaczonym nierównościami, bezrobociem wśród młodzieży, przedwczesnym kończeniem nauki i kruchością rodzin, głoszenie Ewangelii nie może pomijać konkretnej i solidarnej obecności, która angażuje wszystkich i każdego: księży, zakonników, świeckich. Wszyscy są aktywnymi podmiotami duszpasterstwa i życia Kościoła, a nie tylko współpracownikami, aby zaangażowanie i świadectwo każdego z was mogło stworzyć wspólnotę obecną i czujną, zdolną do bycia zaczynem w cieście. Wspólnotę, która potrafi planować i proponować drogi, które pomagają ludziom przeżywać Ewangelię i czerpać z niej impulsy do odnowy Neapolu.

Najmilsi bracia i siostry, znam szczególną więź, która łączy was z waszym patronem, św. Januarym; ale łaska Boża była dla was tak hojna, że w waszej historii wyłoniło się wielu innych świętych mężczyzn i kobiet. Powierzam was im oraz wstawiennictwu Maryi, Dziewicy Wniebowziętej i troskliwej Matki. I nie zapominajcie: jesteście częścią historii miłości – miłości Pana do Jego ludu – która rozpoczęła się przed wami i nie kończy się wraz z wami; jesteście w jej obrąbie jako wyjątkowe i niezbędne elementy; jesteście w niej, abyście nawet w gęstej sieci ciemności mogli zapalić światło.

Nie lękajcie się, nie traćcie ducha i bądźcie dla tego Kościoła i dla tego miasta świadkami Chrystusa oraz siewcami przyszłości!

st/KAI

Wpisy powiązane

Augustianin o papieżu: czysta i skromna dusza – to jego siła

Bał się, że choroba przekreśli jego powołanie. Dziś kieruje jezuitami na całym świecie

Polskie benedyktynki samarytanki spotkały się z Papieżem