2008.05.04 – Trewir – Kardynał Joachim Meisner, Homilia Arcybiskupa Kolonii wygłoszona podczas Mszy Świętej Beatyfikacyjnej Matki Marii Róży Flesch

 

Kardynał Joachim Meisner

HOMILIA ARCYBISKUPA KOLONII WYGŁOSZONA PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ BEATYFIKACYJNEJ MATKI MARII RÓŻY FLESCH

Trewir, 04 maja 2008 r.

 

Drogie Siostry, drodzy Bracia!

1. W swoim słynnym Liście apostolskim „Novo millennio ineunte” papież Jan Paweł II pisze, że chrześcijanie nowego stulecia będą musieli odznaczać się świętością swojego życia i sposobu istnienia. Dlatego potrzebujemy nowej pedagogiki świętości (por. NMI 31). Niekiedy można na to usłyszeć odpowiedź: „Cieszę się już z tego, że jestem zwyczajnym chrześcijaninem, i wcale nie stawiam sobie za cel zostania świętym”. Tymczasem w oczach Boga to właśnie święty jest zwyczajnym chrześcijaninem. Dlatego do nas wszystkich skierowane jest wezwanie Pana, abyśmy stawali się trochę bardziej do Niego podobni. To właśnie, mówiąc najprościej, oznacza „świętość”. I z pewnością do tej pedagogiki świętości należy również to, że dzisiaj Kościół przez beatyfikację stawia u naszego boku niezapomnianą założycielkę Franciszkanek z Waldbreitbach, Matkę Marię Różę Flesch. Jest jedną z nas. Nie jest kimś egzotycznym, pochodzącym z dalekich krajów, gdzie być może świętość unosi się w powietrzu.

Tutaj świętości zazwyczaj nie buduje się z marmuru karraryjskiego, lecz ze skały wulkanicznej z Eifel albo z reńskiego piaskowca. Matka Maria Róża Flesch pochodzi z Schönstatt koło Koblencji. Jest naszą rodaczką. W młynie w Niederbreitbach w dolinie Wied Małgorzata, jak brzmiało jej świeckie imię, po przedwczesnej śmierci rodziców musiała jako najstarsza córka zatroszczyć się o utrzymanie sześciorga młodszego rodzeństwa. Właściwie już tutaj rozpoczął się jej nowicjat jako przyszłej założycielki zgromadzenia i siostry swoich bliźnich. Wobec społecznych przemian i wstrząsów swojej epoki miłość Chrystusa przynaglała ją, aby przychodzić z pomocą niezliczonym ludziom żyjącym w ubóstwie, dotkniętym chorobą i znajdującym się w potrzebie. Czuła się za nich odpowiedzialna. Wkrótce też zrozumiała, że dwie ręce i jedno kochające serce nie wystarczą, aby pomagać ludziom. Dlatego zaczęła szukać wspólnoty osób podobnie myślących, aby razem odpowiedzieć na przynaglenie miłości Chrystusa.

Jesienią 1851 roku Małgorzata Flesch wraz ze swoją chorującą na epilepsję siostrą Marianne zamieszkała w jednej z opuszczonych pustelni przy Kreuzkapelle niedaleko Waldbreitbach. Stamtąd z wielkim poświęceniem opiekowała się ubogimi i chorymi mieszkańcami miejscowości, a wkrótce również sierotami. Utrzymywała się z pracy najemnej, robótek ręcznych i nauczania. Jej współsiostry początkowo bardzo ją ceniły. Według siostry Marii Capistrany Clasen Matka Maria Róża była roztropna i odznaczała się trafnym osądem. Siostra Maria Radberta Surges wspominała zaś: „Mówiła mało, a wiele się modliła”.

2. Duchowość franciszkańska kształtowała jej oddanie Chrystusowi, zwłaszcza obecnemu w utrudzonych i obciążonych. To od niej pochodzą skłaniające do refleksji słowa: „Tylko w ubóstwie została mi obiecana pomoc Boga, nie w dostatku”. Przypomina mi to jej wielką siostrę, błogosławioną Matkę Teresę z Kalkuty, która zawsze mi mówiła: „Księże Kardynale, proszę strzec ubóstwa moich sióstr. Ono jest naszym jedynym bogactwem!”. Posługa Matki Róży od początku pozostawała w cieniu krzyża i dlatego często przybierała postać cierpienia. Niemieckie zdanie „Ich mag dich leiden” jest wyznaniem miłości, choć pojawia się w nim słowo „cierpieć”. To samo mamy na myśli, kiedy mówimy: „Jesteś mi sympatyczny”. Według greckiego źródłosłowu oznacza to: „Jesteś mi tak drogi i bliski, że cierpię i niepokoję się o ciebie”. Słowa ujawniają prawdę: to, co szczególnie kocham, staje się moją pasją, moim umiłowaniem. W tym sensie „cierpienie” jest tylko innym imieniem „miłości”. Człowiek jest wielką miłością Boga. Nie zostaliśmy odkupieni przez cierpienie, lecz przez miłość, która jednak w chwili próby przybiera postać cierpienia. Matka Teresa określała to słowami: „Kochać aż do bólu”.

Jak wyraźnie widać w życiu błogosławionej Matki Marii Róży Flesch, istnieje w Kościele szczególne powołanie, aby nie być widzem, lecz uczestnikiem męki Jezusa Chrystusa. Wszystkie tajemnice życia Jezusa zostały niejako rozdzielone pomiędzy członków Kościoła. Ten etap męki, podczas którego Piotr, przyszły pierwszy spośród Apostołów, w chwili pojmania Pana zaparł się Go przed służącą: „Nie znam Go” (Łk 22,57), przypadł również Matce Marii Róży. Także o niej jej własne siostry mówiły: „Nie znam jej”. Tutaj Matka Maria Róża znalazła swoje szczególne miejsce w naśladowaniu Chrystusa. W 1878 roku, mając 52 lata, po 15 latach kierowania zgromadzeniem nie została ponownie wybrana. Inne przejęły władzę. Założycielkę odsunięto na bok, a pamięć o niej konsekwentnie usuwano ze świadomości wspólnoty. Wiele późniejszych sióstr w ogóle nie wiedziało, że była założycielką. W 1881 roku pewne kręgi w jej otoczeniu przez manipulacje, a nawet sfałszowanie wyborów, ponownie uniemożliwiły jej wybór. Stan ten trwał przez 28 długich lat, niemal całe jedno pokolenie. Te tragiczne okoliczności skłoniły benedyktynkę, siostrę Maurę Böckeler, do nadania biografii Matki Marii Róży tytułu „Moc bezsilności”. Jak w procesie chemicznym zachodzącym w laboratorium, tak w jej sercu odrzucenie, odsunięcie, nienawiść, brak miłości i niesprawiedliwość poprzez cierpienie, cierpliwość, milczenie i modlitwę przemieniały się w miłość, łaskę i duchową płodność jej dzieła. Dzisiaj łatwo o tym mówić, ale jak ogromnych sił duchowych wymagał ten proces przemiany!

Matka Maria Róża Flesch nie uchyliła się od tego. Powiedziała tutaj „tak” naśladowaniu Chrystusa, „tak” uczestnictwu w posłannictwie Jezusa wobec świata, „tak” Kościołowi naznaczonemu krzyżem. Miała przed oczyma słowa św. Augustyna: „Daj, Panie, czego żądasz i żądaj, czego chcesz”. Ten dramat jej życia szczególnie głęboko nas dzisiaj porusza.

3. Ziemski sposób myślenia w znacznej mierze przeniknął dziś także nasze myślenie kościelne. Przekonanie, że wiarę można wytworzyć, życie religijne zorganizować i podporządkować określonym funkcjom, głęboko przeniknęło w szeregi wierzących i wywołało tam bardzo intensywna działalność. „Właśnie także we wspólnotach zakonnych — pisze Isa Vermehren — pokładając nadzieję, że doświadczenie Boga można osiągnąć dzięki nagromadzeniu metod i analiz oraz eksperymentom z dynamiką grupową, spowodowano wiele cierpienia, rzadko osiągając oczekiwany skutek” (s. Isa Vermehren RSCJ, „Das Reich Gottes ist mitten unter euch”). Właśnie tutaj szczególnie wyraźnie ukazuje się prawdziwe wyzwanie naszej wiary i wezwanie do nawrócenia. Matka Maria Róża jest tutaj dla nas prawdziwą przewodniczką. Nie my pierwsi umiłowaliśmy Pana, lecz On umiłował nas. To pierwszeństwo pozostaje decydujące dla całego naszego życia chrześcijańskiego.

Nasze zmierzanie ku Bogu jest zawsze poprzedzone przyjściem Boga do nas. Tutaj znajduje się początek naszej wiary: naszej relacji z Bogiem nigdy nie możemy tworzyć, pojmować ani kształtować jednostronnie, wychodząc jedynie od siebie; zawsze bowiem poprzedza ją obejmująca wszystko rzeczywistość Boga. On jest Pierwszym, Tym, który porusza i powołuje. My jesteśmy tymi, którzy przyjmują i odpowiadają.

Przez większą część swojego życia zakonnego Matka Maria Róża stała przed obliczem Boga jak ktoś odrzucony, reprezentując przed Nim tych, którzy zostali jej powierzeni. Powtórzmy raz jeszcze: wszystkie tajemnice życia Jezusa, Jego działalności, a szczególnie Jego męki, zostały w pewien sposób podarowane i rozdzielone pomiędzy chrześcijan. Mają oni udział we wszystkich Jego skarbach i etapach Jego drogi. Mogą z Nim współdziałać, być z Nim współukrzyżowani, razem z Nim powstać z martwych, wraz z Nim uczestniczyć w sądzie w dniu ostatecznym i mieć udział w wiecznej szczęśliwości Syna. Jakże więc mieliby nie mieć udziału także w głównym dziele odkupienia — w możliwości stawania przed Bogiem w imieniu ludzi, którzy od Niego odeszli? Oczywiście ich udział staje się tym skuteczniejszy, im bardziej sami zostają uwolnieni od swoich grzechów oraz stają się zdolni i gotowi do współdźwigania krzyża i uczestnictwa w Jego osamotnieniu. Matka Maria Róża zatroszczy się o to, aby także przenikająca do Kościoła ideologia sukcesu nie zatarła tej biblijnej prawdy w naszej pamięci. Właśnie dlatego jest dla nas niezastąpiona. Coraz częściej bowiem znajdujemy się dziś w sytuacjach, którym można sprostać jedynie dzięki idei zastępstwa albo — co oznacza to samo — dzięki prawdzie o świętych obcowaniu.

Matka Maria Róża jest wręcz patronką wynagrodzenia podejmowanego za innych. Do tego bowiem powołani są wszyscy chrześcijanie, każdy na swój sposób. Świętych obcowanie ma swoje źródło w krzyżu. Ta wspólnota nie jest rzeczywistością empiryczną ani możliwą do uchwycenia psychologicznie, lecz oznacza samotność i cierpienie dla budowania wspólnoty Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Można być może powiedzieć, że jest to sytuacja graniczna, lecz prawdopodobnie wszystkie istotne sytuacje życia chrześcijańskiego są sytuacjami granicznymi, to znaczy otwarciami, przez które do przestrzeni naszego ludzkiego życia przenika coś więcej niż to, co tylko ludzkie — czysta łaska Boga.

4. Matkę Marię Różę ożywiała zatem głęboka miłość do konkretnego Kościoła. Siostra Marzella Schumann napisała o tym w życiorysie Matki Marii Róży: „Kiedy w 1846 roku Pius IX objął Stolicę Piotrową, zrozumiała, że Jego Świątobliwość będzie musiał wiele wycierpieć. Jest papieżem krzyża — mówiła — i prosiła dobrego Boga, aby część jego cierpień złożył na jej ramiona. Dobry Bóg przyjął tę ofiarę, jak miała pokazać historia. Modliła się i cierpiała za Kościół i za swoich bliźnich”.

25 marca 1906 roku Matka Maria Róża zmarła w Waldbreitbach. Siostra Marzella Schumann, która w drugiej połowie życia Założycielki często rozmawiała z nią o początkach wspólnoty, zapisała: „Jej niewymuszony, prosty i zwyczajny sposób mówienia stanowi wyraźny dowód, że opisywane wydarzenia są prawdziwe. Odrzucała wszelkie wyrazy czci, uważając się jedynie za ubogie narzędzie w ręku Boga”. Miały jednak upłynąć jeszcze dziesięciolecia, zanim wspólnota ponownie sobie o niej przypomniała i okazała swojej Założycielce należne uznanie i szacunek. Jej duch naśladowania Chrystusa i służby aż do końca, duch pozostawania w cieniu i wierności, zaczął stopniowo ukazywać się na nowo. Wpatrując się w Maryję, która jest pierwowzorem całkowitego oddania się Bogu, Założycielka Franciszkanek z Waldbreitbach stała się jaśniejącym znakiem dla swojej wspólnoty, a także dla całego Kościoła, szczególnie w dzisiejszej sytuacji. Tej nowej Błogosławionej trzeba słuchać, ponieważ Nikt — jak mówi Hans Urs von Balthasar — nie może obyć się bez spojrzenia na tych, których sam Duch Święty stawia przed Kościołem jako autentycznych świadków tego, co wyraża Pismo”. Nie możemy już obyć się bez Matki Róży, ponieważ Duch Święty postawił ją przed nami, aby to, co wyraża Pismo, stawało się żywe w Kościele.

Potrzebujemy pedagogiki świętości. W Matce Marii Róży Flesch zostaje nam ona podarowana. Dzisiaj Kościół Trewiru oddaje chwałę samemu naszemu Odkupicielowi, Jezusowi Chrystusowi, kiedy czci Matkę Marię Różę jako nową Błogosławioną i wzywa jej wstawiennictwa. W uroczystość Wszystkich Świętych cały Kościół modli się: „Boże, tylko Ty jesteś święty. Ciebie czcimy, gdy wspominamy świętych”. „I przemilczamy coś z Jego chwały, jeśli przestajemy wysławiać tych, w których On sam się objawił. W ludziach, którzy stali się naczyniami Jego łaski, wielbimy Jego samego. Nie zasłaniają Go, lecz na Niego wskazują” — powiedział papież Benedykt XVI w jednym z przemówień. Świętość nigdy nie jest naszą prywatną własnością. Nic nie jest bardziej powszechne i bardziej otwarte niż świętość. Dlatego święci są prawdziwymi nauczycielami Kościoła. To przecież nie oni żyją, lecz żyje w nich Chrystus. Amen.

Joachim kard. Meisner
Arcybiskup Kolonii

Tłumaczenie OKM
Za: www.erzbistum-koeln.de


Copyright © Dicastero delle Cause dei Santi

 

 

 

 

Wpisy powiązane

2012.11.25 – Rzym – Benedykt XVI, Gdy Bóg będzie wszystkim we wszystkich. Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański po beatyfikacji s. Marii Troncatti

2012.11.24 – Macas – Kardynał Angelo Amato SDB, Homilia Prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wygłoszona podczas Mszy Świętej Beatyfikacyjnej Siostry Marii Troncatti FMA

2012.11.21 – Rzym – Benedykt XVI, «Vita in sequela Christi». List Apostolski, w którym przyznaje się godność Błogosławionych Czcigodnej Służebnicy Bożej Marii Troncatti