2008.11.24 – Nagasaki – Kardynał Seiichi Shirayanagi, Homilia Arcybiskupa Tokio Podczas Mszy Świętej Beatyfikacyjnej Piotra Kibe Kasui i 187 Męczenników

 

Kardynał Seiichi Shirayanagi

HOMILIA ARCYBISKUPA TOKIO PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ BEATYFIKACYJNEJ PIOTRA KIBE KASUI I 187 MĘCZENNIKÓW

Nagasaki, Stadion Prefektury, 24 listopada 2008 r.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Przeżywamy teraz wielką radość i głębokie wzruszenie z powodu beatyfikacji o. Piotra Kibe i 187 męczenników japońskich. Z wielką łatwością mówimy jednak: „męczennicy, męczennicy”. Chciałbym więc rozpocząć od wyjaśnienia, kogo właściwie nazywamy męczennikiem i co oznacza to słowo.

W Kościele katolickim męczennikiem tradycyjnie nazywa się człowieka, który oddał życie, aby dać świadectwo prawdzie wiary, to znaczy wiernie zaświadczyć o łasce Jezusa Chrystusa i miłości Boga.

Jest to najdoskonalszy sposób życia na wzór Jezusa Chrystusa i najwyższa forma uczestnictwa w świadectwie Chrystusa oraz w Jego dziele zbawienia.

Ostatnia księga Nowego Testamentu, Apokalipsa św. Jana, wysławia próbę i chwałę męczenników, którzy na wzór Chrystusa, „Świadka wiernego i prawdomównego” (Ap 3,14), dali Kościołowi i światu świadectwo własną krwią.

Kiedy spoglądamy na historię Kościoła od jego początków aż po dzień dzisiejszy, nie sposób zliczyć męczenników, którzy w różnych częściach świata, idąc za Chrystusem, przelali krew, dając w ten sposób świadectwo Bogu.

Historia chrześcijaństwa w Japonii rozpoczęła się w 1549 roku wraz z przybyciem św. Franciszka Ksawerego. Misjonarze napotkali ogromne trudności wynikające z odmienności obyczajów, zwyczajów i języka, jednak dzięki ich gorliwości oraz współpracy japońskich wiernych, pomimo tych trudności, liczba chrześcijan miała w pewnym okresie osiągnąć około 300 tysięcy. Społeczeństwo japońskie znajdowało się wówczas w epoce, w której poszczególni daimyō rywalizowali między sobą o władzę, dlatego możliwość swobodnego działania misjonarzy zależała od sprawujących władzę na danym obszarze panów feudalnych. Jedni przyjmowali ich życzliwie, inni stawiali określone warunki, jeszcze inni ich odrzucali. Dobrze znany jest fakt, że gdy Franciszek Ksawery udał się do ówczesnej stolicy, Kioto, pragnąc okazać szacunek cesarzowi oraz najwyższemu ośrodkowi nauki buddyjskiej na górze Hiei i uzyskać pozwolenie na prowadzenie działalności misyjnej w całej Japonii, odmówiono mu spotkania i opuścił stolicę rozczarowany.

Kiedy po Nobunadze władzę objął Hideyoshi, społeczeństwo japońskie zaczęło zmierzać ku niemal całkowitemu zjednoczeniu, a stosunek do chrześcijaństwa uległ zmianie.

W 1587 roku Hideyoshi wydał edykt nakazujący wydalenie misjonarzy, zwany „Bateren tsuihōrei”. Chociaż jego wykonywanie różniło się zależnie od regionu, w różnych częściach kraju rozpoczęły się prześladowania. Początkowo ich celem byli przede wszystkim misjonarze głoszący chrześcijaństwo oraz ich najbliżsi współpracownicy, stopniowo jednak prześladowania obejmowały coraz większe obszary i coraz szersze kręgi ludzi. W 1597 roku, dziesięć lat po wydaniu edyktu Hideyoshiego, poniosło męczeństwo 26 Świętych: dziewięciu duchownych, wśród nich franciszkanin o. Piotr Chrzciciel i jezuita o. Paweł Miki, oraz siedemnastu wiernych świeckich.

Wraz z nastaniem epoki Tokugawów, za kolejnych rządów Ieyasu, Hidetady i Iemitsu, prześladowania stawały się coraz bardziej zaciekłe, a liczba męczenników nieustannie rosła.

Według bp. Mizobe, który jest również badaczem historii japońskich chrześcijan, liczba męczenników, których imiona oraz daty i miejsca męczeństwa są dokładnie znane, wynosi co najmniej 5500. Ocenia się ponadto, że około 20 tysięcy osób z całą pewnością poniosło męczeństwo, choć ich imion nie udało się dokładnie ustalić. Wiadomości te pochodzą między innymi z raportów wysyłanych do Papieża oraz do władz zakonnych przez misjonarzy, poczynając od Cerqueiry, jedynego wówczas biskupa w Japonii, a także z dokumentów historycznych zachowanych w różnych częściach kraju. Warto wspomnieć, że w ówczesnych warunkach listy i sprawozdania wysyłane za granicę sporządzano jednocześnie w trzech egzemplarzach i przewożono różnymi statkami, aby zwiększyć prawdopodobieństwo ich bezpiecznego dotarcia. Dlatego podobno w Archiwum Watykańskim znajdują się niekiedy po dwa egzemplarze tego samego dokumentu.

Spośród tych męczenników Papież ogłosił już publicznie świętymi lub błogosławionymi 26 świętych męczenników, 205 błogosławionych męczenników oraz 16 osób związanych z Zakonem Dominikańskim — kapłanów, zakonników, tercjarzy i wiernych świeckich.

Dzisiaj do grona błogosławionych zostało zaliczonych kolejnych 188 męczenników: o. Piotr Kibe i jego 187 Towarzyszy. Nie sposób przedstawić teraz każdego z nich z osobna, dlatego chciałbym powiedzieć o cechach wspólnych błogosławionym wyniesionym dzisiaj na ołtarze.

1. Są to męczennicy pochodzący z różnych części Japonii, którzy przez całe pokolenia byli otaczani czcią w miejscach swego męczeństwa. Wymieniając ich od północy: 53 osoby z Yonezawy, dwie z Edo (przy czym jedna z nich, o. Piotr Kibe, pochodził z półwyspu Kunisaki w prefekturze Oita, a poniósł męczeństwo w Edo), następnie 52 osoby z Kioto, a także męczennicy z Osaki, Hiroszimy, Yamaguchi, Hagi, Kokury, Oity, Kumamoto, Arimy, Ikitsuki, Shimabary, Unzen, Nishizaki w Nagasaki, Amakusy, Yatsushiro i Satsumy (Kagoshimy).

2. Wszyscy spośród tych 188 męczenników byli Japończykami: 183 to wierni świeccy, a pozostałych pięciu to czterej kapłani i jeden zakonnik, którzy z całkowitym oddaniem służyli tym wiernym.

3. Jeśli zaś chodzi o płeć, wiek i zawód, było wśród nich 121 mężczyzn i 67 kobiet. Najstarszym był osiemdziesięcioletni samuraj z Yonezawy, Alojzy Jin’emon, najmłodszymi zaś były dzieci mające zaledwie rok. Aż 29 dzieci miało od roku do czterech lat. Większość pozostałych była w pełni sił. Jeśli chodzi o pozycję społeczną i wykonywane zajęcia, byli wśród nich samurajowie wyższej i niższej rangi wraz ze swoimi sługami, zwykli mieszkańcy, rolnicy, a także ich żony, dzieci i służący. Były wśród nich nie tylko osoby zdrowe, lecz również dwie osoby z niepełnosprawnościami.

Szczególną cechą obecnych błogosławionych jest męczeństwo całych rodzin. Bardzo wiele było przypadków, w których razem ginęli mąż, żona i dzieci. Było to owocem gorliwej formacji wiernych prowadzonej przez kapłanów, praktykowania wiary przez całe rodziny oraz tego, że mieszkające w pobliżu rodziny chrześcijańskie wspólnie pełniły funkcję małego Kościoła. Szczególnie w okresie prześladowań, jako „Kościół domowy”, wierni dzielili między siebie zadania, uczyli dzieci prawd wiary, wspólnie się modlili i pogłębiali swoją wiarę, dzięki czemu, za szczególną łaską Bożą, potrafili przyjąć nawet męczeństwo. Nie można przy tym zapominać, że kapłani, gotowi ryzykować własnym życiem, często i potajemnie odwiedzali domy wiernych, sprawowali Mszę świętą, udzielali sakramentu pokuty i nieustannie dodawali im otuchy.

Do rodzin, które wspólnie poniosły męczeństwo, należeli na przykład:

Jan Hashimoto z Kioto, jego żona Tekla i pięcioro ich dzieci;

Szymon Takeda z Yatsushiro, jego żona Agnieszka, czworo dzieci oraz matka Szymona Takedy;

Gen’ya Ogasawara z Kumamoto, jego żona Maria, sześciu synów, trzy córki i czworo służących.

Inną szczególną cechą jest to, że prześladowania w Japonii trwały niezwykle długo, a ich okrucieństwo i bezwzględność represji nie miały sobie równych w świecie.

Męczennicy wyniesieni obecnie do chwały ołtarzy stanowią część tych, którzy ponieśli męczeństwo w ciągu 36 lat — od męczeństwa w Kumamoto i Yatsushiro w 1603 roku aż po męczeństwo w Edo w 1639 roku. Jednak represje, których celem było całkowite wykorzenienie chrześcijaństwa, trwały znacznie dłużej. Stosowano między innymi e-fumi — sprawdzanie wiary przez zmuszanie ludzi do deptania świętych wizerunków; system pięcioosobowych grup służący wykrywaniu chrześcijan; nagrody pieniężne za ich schwytanie; tablice z zakazem wyznawania chrześcijaństwa; a także shūmon aratame — system, w którym każdego roku należało przed urzędnikami zadeklarować swoją przynależność religijną. Shūmon aratame stosowano jeszcze przez 222 lata po rozpoczęciu okresu zamknięcia Japonii, aż do 1864 roku, natomiast tablice zakazujące chrześcijaństwa pozostawały w użyciu aż do epoki Meiji.

Pomimo tak surowych warunków wiara była przekazywana z pokolenia na pokolenie w rodzinach. Kiedy patrzymy na wydarzenie z 17 marca 1865 roku, gdy ponownie odkryto wiernych z ówczesnej wioski Urakami w Nagasaki, którzy przez 250 lat prześladowań, przez siedem pokoleń, przekazywali wiarę swoim potomkom — co wprawiło świat w zdumienie — nie sposób nie dostrzec, jak głęboka i dojrzała była wiara naszych przodków.

Przyjrzeliśmy się historii męczeństwa w Japonii. Na zakończenie zastanówmy się wspólnie, co ci męczennicy chcą powiedzieć nam dzisiaj i jakie przesłanie niesie ich beatyfikacja.

1. Święty Paweł pisze w Liście do Rzymian:

„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? […] Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. […] ani śmierć, ani życie […] ani Zwierzchności […] nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8,35.37-39).

Męczennicy japońscy wołają do nas to samo, co św. Paweł i nieustannie wzywają: nie bójcie się żyć wiarą, ufając łasce Bożej.

2. Powiedziałem, że wiele było przypadków, w których całe rodziny wspólnie ponosiły męczeństwo. Rodzina jest najmniejszą i podstawową wspólnotą tworzącą społeczeństwo. Jeśli rodziny są mocne, mocne jest również społeczeństwo. Rodziny męczenników były zjednoczone wiarą, nadzieją i miłością, łączyły je wspólne wartości; bez względu na to, co się wydarzało, pozostawały niewzruszone, a gdy napotykały trudności, ich członkowie wzajemnie sobie pomagali i dodawali otuchy. Często mówi się, że we współczesnym społeczeństwie, pod wpływem różnic pokoleniowych, różnic między kobietami i mężczyznami oraz warunków życia, bardzo trudno znaleźć zdrową i zjednoczoną rodzinę. Tym bardziej rodzina złączona miłością silniejszą niż śmierć staje się dla nas wzorem; jest w niej radość życia, poczucie jego sensu i spełnienia. Męczennicy z pewnością mocno wzywają nas do tworzenia takich rodzin. Aby było to możliwe, trzeba na ich wzór wspólnie w rodzinie wsłuchiwać się w słowo Boże i razem się modlić.

3. Wierni w epoce chrześcijańskich prześladowań bardzo cenili serdeczne więzi z ludźmi mieszkającymi w ich sąsiedztwie. Na przykład w Yonezawie, gdy okoliczni mieszkańcy dowiadywali się o grożącym chrześcijanom męczeństwie, często udawali się do przedstawicieli władz i osób odpowiedzialnych, opowiadali im o przykładnym życiu chrześcijan i prosili, aby ich nie prześladowano. Władze również dobrze o tym wiedziały i zdarzało się, że nie dokonywano aresztowań ani nie osadzano chrześcijan w więzieniu, lecz dopiero w dniu egzekucji, gdy nie było już innego wyjścia, zabierano ich na miejsce stracenia. Zachowała się również opowieść o człowieku mieszkającym w sąsiedztwie, któremu polecono dokonać egzekucji. W przeddzień stracenia odwiedził on dom chrześcijan, pił razem z nimi sake i prosił ich o przebaczenie.

Dzieje Apostolskie tak mówią o pierwotnym Kościele (Dz 2,42-47): „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. […] Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. […] Cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia”.

Męczennicy usilnie wzywają nas, aby nasze Kościoły i wspólnoty wiary stawały się widzialnym znakiem miłości Boga.

4. Męczennicy kierują do nas wezwanie. Kierują je do społeczeństwa japońskiego, w którym każdego roku ponad 30 tysięcy osób odbiera sobie życie. Wzywają nas do głębokiego zastanowienia się nad podstawowymi pytaniami ludzkiego życia: czym jest życie, czym jest śmierć, po co człowiek żyje, jaki jest cel i sens życia oraz czy cierpienie ma sens.

Męczennicy, którym odmówiono wolności wyznawania wiary i których zabito, wołają do nas. Przypominają o godności człowieka stworzonego na obraz Boga, o znaczeniu właściwych człowiekowi zdolności duchowych oraz wolności myślenia, osądzania i wyrażania swoich przekonań, a także stanowczo wzywają do odrzucenia wszystkiego, co jest z nimi sprzeczne. W szczególności przypominają, że prawo człowieka do życia powinno być szanowane od okresu prenatalnego aż do śmierci. Wskazują na produkcję i handel bronią oraz na wojnę, w której broń ta służy zabijaniu ludzi, a także na konieczność troski o tych, których ogromne różnice między bogactwem a ubóstwem zmuszają do życia w nieludzkich warunkach. Z pewnością wzywają nas do modlitwy i działania, aby powstał świat, w którym każdy człowiek będzie ceniony i szanowany oraz będzie mógł żyć w sposób godny człowieka.

A zatem, drodzy Bracia i Siostry, idźmy naprzód bez lęku, idźmy razem. „Nie bójcie się, nie bójcie się” — wołają do nas Bóg i męczennicy.

Drodzy Bracia i Siostry, nie bójcie się!

 

Tłumaczenie OKM
Za: www.tokyo.catholic.jp


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

 

 

 

Wpisy powiązane

2012.11.25 – Rzym – Benedykt XVI, Gdy Bóg będzie wszystkim we wszystkich. Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański po beatyfikacji s. Marii Troncatti

2012.11.24 – Macas – Kardynał Angelo Amato SDB, Homilia Prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wygłoszona podczas Mszy Świętej Beatyfikacyjnej Siostry Marii Troncatti FMA

2012.11.21 – Rzym – Benedykt XVI, «Vita in sequela Christi». List Apostolski, w którym przyznaje się godność Błogosławionych Czcigodnej Służebnicy Bożej Marii Troncatti