1999.07.07 – Watykan – Jan Paweł II, Przesłanie do opata Subiaco z okazji święta Św. Benedykta, Patrona Europy

 

Jan Paweł II

PRZESŁANIE DO OPATA SUBIACO Z OKAZJI ŚWIĘTA ŚW. BENEDYKTA, PATRONA EUROPY

Watykan, 07 lipca 1999 r.

 

 

Do umiłowanego Brata
O. Mauro Meacci
Opata Subiaco

1. Z radością dowiedziałem się, że wielka benedyktyńska Rodzina monastyczna pragnie uczcić szczególnymi celebracjami 1500 lat od chwili, gdy św. Benedykt zapoczątkował w Subiaco owąschola dominici servitii, która na przestrzeni wieków poprowadziła niezliczone rzesze mężczyzn i kobiet,per ducatum Evangelii, ku coraz głębszemu zjednoczeniu z Chrystusem. Pragnę duchowo włączyć się w dziękczynienie, jakie cały Zakon monastyczny, zrodzony z wiary i miłości świętego Patriarchy, zanosi do Pana za wielkie dary, którymi był obdarzony od samych początków swojej historii.

Już mój czcigodny poprzednik, św. Grzegorz Wielki, mnich benedyktyński i wybitny biograf św. Benedykta, zachęcał, by w klimacie głębokiej wiary w Boga i gorącej miłości do Jego prawa, który ożywiał rodzinę wywodzącą się od Świętego z Nursji, dostrzec zapowiedź życia całkowicie poświęconego „szukaniu i służbie Chrystusowi, jedynemu i prawdziwemu Zbawicielowi” (Prefacja Mszy o św. Benedykcie). To duchowe napięcie, wzrastając i rozwijając się w konfrontacji z wydarzeniami życia, doprowadziło wkrótce młodzieńca do wyrzeczenia się uroków nauki i dóbr świata, aby poświęcić się zdobywaniu mądrości Krzyża i upodobnieniu się wyłącznie do Chrystusa.

Z Nursji do Rzymu, z Affile do Subiaco – duchową drogą Benedykta kierowało jedno jedyne pragnienie: podobać się Chrystusowi. To dążenie umocniło się i pogłębiło w ciągu trzech lat spędzonych w grocie Sacro Speco, gdy „położył on owe solidne fundamenty chrześcijańskiej doskonałości, na których później mógł wznieść budowlę o nadzwyczajnej wysokości” (Pius XII, Fulgens radiatur, 21 marca 1947 r.).

Przedłużone i intymne zjednoczenie z Chrystusem skłoniło go do zgromadzenia wokół siebie innych braci, aby urzeczywistnić „owe wielkie zamysły i przedsięwzięcia, do których wzywało go tchnienie Ducha Świętego” (tamże). Uboga­cony światłem Bożym, Benedykt stał się światłem i przewodnikiem dla ubogich pasterzy poszukujących wiary oraz dla pobożnych ludzi potrzebujących prowadzenia na drogach Pana. Po kolejnym okresie samotności i ciężkich prób, 1500 lat temu, mając zaledwie dwadzieścia lat, założył w Subiaco, niedaleko Speco, pierwszy klasztor benedyktyński. W ten sposób ziarnko pszenicy, które wybrało ukrycie się w ziemi Subiaco i obumarcie w pokucie z miłości do Chrystusa, zapoczątkowało nowy model życia konsekrowanego, przemieniając się w kłos obfitujący w ziarno.

2. Mała i niepozorna grota w Subiaco stała się w ten sposób kolebką Zakonu benedyktyńskiego, z której wytrysnęła jasna pochodnia wiary i cywilizacji, zalewająca – jak przypomina umieszczona tam marmurowa tablica – Zachód i Wschód Europy oraz inne kontynenty, poprzez przykład i dzieła duchowych synów świętego Patriarchy.

Sława jego świętości przyciągała rzesze młodych poszukujących Boga, które jego praktyczny geniusz zorganizował w dwanaście klasztorów. Tutaj, w klimacie ewangelicznej prostoty, żywej wiary i czynnej miłości, uformowali się św. Placyd i św. Maur, pierwsze wspaniałe klejnoty rodziny monastycznej Subiaco, wychowani przez samego Benedykta „do służby Wszechmogącemu”.

Aby uchronić swoich mnichów przed skutkami zaciekłych prześladowań, po udoskonaleniu organizacji istniejących klasztorów przez ustanowienie odpowiednich przełożonych, Benedykt zabrał ze sobą kilku mnichów i udał się do Cassino, gdzie założył klasztor na Monte Cassino, który wkrótce stał się ośrodkiem promieniowania monastycyzmu Zachodu oraz centrum ewangelizacji i chrześcijańskiego humanizmu.

Także w tym wydarzeniu Benedykt okazał się człowiekiem wiary bez wahań: ufając Bogu i mając nadzieję wbrew nadziei, jak Abraham, wierzył, że Pan będzie nadal błogosławił jego dziełu, pomimo przeszkód stawianych przez ludzką zazdrość i przemoc.

3. W centrum monastycznego doświadczenia św. Benedykta znajduje się prosta zasada, typowa dla chrześcijanina, którą mnich przyjmuje w całej jej radykalności: budować jedność własnego życia wokół prymatu Boga. Totendere in unum, pierwszy i fundamentalny warunek wejścia w życie monastyczne, winien stanowić jednoczące zobowiązanie istnienia zarówno jednostki, jak i wspólnoty, wyrażające się wconversatio morum, czyli wierności stylowi życia konkretnie przeżywanemu w codziennym posłuszeństwie. Poszukiwanie ewangelicznej prostoty domaga się stałego rozeznania, to znaczy wysiłku „czynienia prawdy” poprzez nieustanne powracanie do pierwotnego daru Bożego powołania, które leży u podstaw własnego doświadczenia religijnego.

To zobowiązanie, towarzyszące życiu benedyktyńskiemu, zostaje w szczególny sposób pobudzone przez obchody 1500-lecia założenia Klasztoru, przypadające w czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Księga Kapłańska nakazuje: „Poświęcicie rok pięćdziesiąty i ogłosicie w kraju wyzwolenie dla wszystkich jego mieszkańców. Będzie to dla was jubileusz; każdy z was powróci do swojej własności i do swego rodu” (25,10). Wezwanie do powrotu do własnego „dziedzictwa”, do własnej rodziny, nabiera szczególnej aktualności dla benedyktyńskiej wspólnoty monastycznej, wezwanej do przeżywania Jubileuszu swoich piętnastu stuleci życia oraz Roku Świętego jako sprzyjających chwil odnowionego przylgnięcia do „dziedzictwa” świętego Patriarchy, poprzez pogłębienie jego pierwotnego charyzmatu.

4. Przykład św. Benedykta oraz sama Reguła dostarczają znamiennych wskazań, jak w pełni przyjąć dar, jaki niosą ze sobą te rocznice. Wzywają przede wszystkim do świadectwa wytrwałej wierności Słowu Bożemu, rozważanemu i przyjmowanemu poprzezlectio divina. Zakłada to strzeżenie ciszy oraz postawę pokornej adoracji wobec Boga. Słowo Boże bowiem odsłania swoje głębie temu, kto przez ciszę i umartwienie staje się otwarty na tajemnicze działanie Ducha.

Przepis o regularnej ciszy, wyznaczając chwile, w których ludzkie słowo winno zamilknąć, ukierunkowuje ku stylowi nacechowanemu wielką powściągliwością w komunikacji werbalnej. Jeśli jest on właściwie rozumiany i przeżywany, stopniowo wychowuje do interiorizacji, dzięki której mnich otwiera się na autentyczne poznanie Boga i człowieka. W szczególności wielka cisza w klasztorach posiada wyjątkową siłę symboliczną, przywołującą to, co naprawdę się liczy: całkowitą dyspozycyjność Samuela (por. 1 Sm 3) oraz pełne miłości oddanie siebie Ojcu. Cała reszta nie zostaje odrzucona, lecz przyjęta w swojej najgłębszej rzeczywistości i przyniesiona przed Boga w modlitwie.

Tego właśnie Kościół oczekuje od klasztorów jako szkoły lectio divina: nie tyle mistrzów egzegezy biblijnej, których można znaleźć także gdzie indziej, ile świadków pokornej i wytrwałej wierności Słowu w niepozornej księdze codzienności. W ten sposób vita bonorum staje się viva lectio, zrozumiałą także dla tych, którzy rozczarowani inflacją ludzkich słów poszukują istoty i autentyzmu w relacji z Bogiem, gotowi odczytać przesłanie płynące z życia, w którym umiłowanie piękna i porządku łączy się z umiarem.

Zażyłość ze Słowem, którą Reguła benedyktyńska zapewnia, przeznaczając na to dużo czasu w codziennym rozkładzie dnia, napełnia spokojną ufnością, wykluczając fałszywe zabezpieczenia i zakorzeniając w duszy żywe poczucie całkowitego panowania Boga. W ten sposób mnich zostaje ustrzeżony przed wygodnymi lub instrumentalnymi interpretacjami Pisma Świętego i wprowadzony w coraz głębszą świadomość ludzkiej słabości, w której jaśnieje moc Boga.

5. Obok słuchania Słowa Bożego istotne jest zobowiązanie do modlitwy. Klasztor benedyktyński jest przede wszystkim miejscem modlitwy w tym sensie, że wszystko w nim jest zorganizowane tak, aby czynić mnichów uważnymi i dyspozycyjnymi wobec głosu Ducha. Z tego powodu pełne odmawianie Oficjum Bożego, którego centrum stanowi Eucharystia i które wyznacza rytm dnia monastycznego, stanowiopus Dei, w którym „dum cantamus iter facimus ut ad nostrum cor veniat et sui nos amoris gratia accendat”.

Mnich benedyktyński czerpie z Pisma Świętego inspirację dla swojego dialogu z Bogiem, wspomagany w tym przez surowe piękno liturgii rzymskiej, w której Słowo to – uroczyście głoszone lub śpiewane na jednogłosowych melodiach, będących owocem duchowego rozumienia zawartych w nim bogactw – zajmuje miejsce absolutnie centralne w porównaniu z innymi liturgiami, gdzie najbardziej uderzającym elementem są wspaniałe kompozycje poetyckie, rozkwitłe na pniu tekstu biblijnego.

Takie modlenie się Biblią wymaga ascezy ogołocenia z siebie, która pozwala zestroić się z uczuciami, jakie Ktoś Inny kładzie na usta i wzbudza w sercu (ut mens nostra concordet voci nostrae). W życiu utrwala się w ten sposób prymat Słowa, które panuje nie przez narzucanie się przymusem, lecz dlatego, że dyskretnie i wiernie pociąga, urzekając. Przyjęte Słowo bada i rozeznaje, domaga się jasnych wyborów i wprowadza w ten sposób, poprzez posłuszeństwo, w historia Salutis, streszczoną w Misterium Paschalnym Chrystusa posłusznego Ojcu (por. Hbr 5,7–10).

Właśnie ta modlitwa, memoria Dei, czyni konkretnie możliwą jedność życia pomimo wielości zajęć: te bowiem, jak naucza Kasjan, nie są umniejszane, lecz nieustannie sprowadzane do swojego centrum. To dzięki rozlewaniu się modlitwy liturgicznej na cały dzień, poprzez osobistą, wolną i cichą modlitwę braci, w klasztorze tworzy się klimat skupienia, dzięki któremu same momenty celebracji odnajdują swój pełny wymiar. W ten sposób klasztor staje się „szkołą modlitwy”, to znaczy miejscem, gdzie wspólnota, żyjąc intensywnie spotkaniem z Bogiem w liturgii i w różnych chwilach dnia, wprowadza tych, którzy szukają oblicza Boga żywego, w piękno życia trynitarnego.

6. Modlitwa, wyznaczając w liturgii godziny dnia i stając się osobistą, cichą modlitwą braci, jest wyrazem i pierwszym źródłem jedności wspólnoty monastycznej, mającej swój fundament w jedności wiary. Od każdego mnicha wymaga się autentycznego spojrzenia wiary na siebie i na wspólnotę: dzięki niemu każdy niesie braci i czuje się przez nich niesiony – nie tylko przez tych, z którymi żyje, ale także przez tych, którzy go poprzedzili i nadali wspólnocie jej niepowtarzalne oblicze, z jego bogactwami i ograniczeniami – a wraz z nimi czuje się niesiony przez Chrystusa, który jest fundamentem. Gdy brakuje tej zasadniczej zgody i wkrada się obojętność lub nawet rywalizacja, każdy brat zaczyna czuć się „jednym z wielu”, z ryzykiem złudzenia, że swoją realizację znajdzie w inicjatywach osobistych, które skłaniają go do szukania oparcia w kontaktach zewnętrznych, zamiast w pełnym uczestnictwie w życiu i wspólnym apostolstwie.

Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebne jest pielęgnowanie życia braterskiego we wspólnotach, w których praktykuje się styl przyjaźni, nie mniej prawdziwej dlatego, że zachowuje dystans chroniący wolność drugiego. Takiego świadectwa Kościół oczekuje od wszystkich osób konsekrowanych, a w pierwszym rzędzie od mnichów.

7. Z całego serca życzę, aby obchody 1500-lecia początków życia monastycznego w Subiaco stały się dla tej wspólnoty i dla całego Zakonu benedyktyńskiego nową okazją do wierności charyzmatowi świętego Patriarchy, do gorliwości w życiu wspólnotowym, w słuchaniu Słowa Bożego i w modlitwie oraz do zaangażowania w głoszenie Ewangelii zgodnie z tradycją właściwą waszej Kongregacji.

Niech każda wspólnota benedyktyńska objawia wyraźnie określoną tożsamość, niemal jak „miasto położone na górze”, różniące się od otaczającego świata, a zarazem otwarte i gościnne wobec ubogich, pielgrzymów i wszystkich, którzy poszukują życia bliższego Ewangelii!

Z tymi wskazaniami, które powierzam wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny, tak pobożnie czczonej i wzywanej w tym klasztorze oraz we wszystkich wspólnotach benedyktyńskich, z serca udzielam Tobie oraz mnichom waszego Opactwa szczególnego Błogosławieństwa Apostolskiego.

Z Watykanu, 07 lipca 1999 r.

JAN PAWEŁ II

 

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

 

Wpisy powiązane

2005.04.01 – Watykan – Jan Paweł II, List do Generała Paulinów z okazji 350. rocznicy cudownej obrony Klasztoru Jasnogórskiego. Zawierzam Maryi Ojczyznę, Kościół i siebie samego

2005.03.10 – Rzym – Jan Paweł II, Przesłanie do uczestników Kapituły Generalnej Zgromadzenia Księży Marianów

2005.02.14 – Watykan – Jan Paweł II, List do biskupa Coimbry po śmierci S. Łucji dos Santos, OCD. Pozostała wierna swemu posłannictwu