2012.02.02 – Poznań – Abp Stanisław Gądecki: Sanctum Domino vocabitur. Homilia na Dzień Życia Konsekrowanego

 
Abp Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański

SANCTUM DOMINO VOCABITUR. HOMILIA NA DZIEŃ ŻYCIA KONSEKROWANEGO

Poznań, 02 lutego 2012 r.

 

W dzisiejsze święto Ofiarowania Pańskiego wspólnoty życia konsekrowanego na całym świecie wielbią Boga i składają dziękczynienie za otrzymane charyzmaty. W Polsce czyni to ok. 40 tys. osób konsekrowanych, a ponadto, około tysiąc członków Instytutów Świeckich. Wszyscy oni wpatrują się dzisiaj w naszej ojczyźnie w blask Bożego piękna, obecny w ich sposobie życia oraz wyraźniej uświadamiają sobie własną, niezastąpioną misję w Kościele i świecie. Dziękują Bogu za to, że dzięki rozmaitości rodzin zakonnych Kościół jest nie tylko przysposobiony do wszelkiego dobrego dzieła (2 Tm 3,17) i gotowy do budowania Ciała Chrystusa (Ef 4,12), ale okazuje się także przyozdobiony różnymi darami, jak oblubienica strojona dla swojego męża.

W ten XVI. już Dzień Życia Konsekrowanego Kościół Poznański pragnie ze swej strony wyrazić swój szacunek dla wszystkich osób konsekrowanych, które żyją, modlą się i pracują na terenie naszej archidiecezji (tj. 18 zakonnych zgromadzeń męskich i 37 żeńskich, w których mieszka ok. 365 zakonników i 1240 zakonnic). Pragnie wyrazić swoje poważanie dla zakonników i sióstr zakonnych, osób żyjących w Instytutach Świeckich, w Stowarzyszeniach Życia Apostolskiego a także dla prowadzących indywidualne formy życia konsekrowanego (dziewic i wdów konsekrowanych). Pragnie okazać swoją wdzięczność tym naszym braciom i siostrom, którzy oddali się całkowicie na służbę Bogu i Kościołowi, składając śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa a jednocześnie prosi Boga o nowe powołania zakonne i misyjne, aby w przyszłości nigdy nie zabrakło tych, którzy będą służyć Bogu i człowiekowi.

1. ŚWIĘTO OFIAROWANIA PAŃSKIEGO

Dzisiejsze święto uczy nas, na czym polega naśladowanie Chrystusa w życiu konsekrowanym. To nic innego jak bycie „poświęconym” Bogu. To przynależność do Pana.

Ewangelista Łukasz powie: „Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu” (sanctum Domino vocabitur – Łk 2,22-23).

Uzasadnienie tego obyczaju znajdziemy w Księdze Wyjścia: „Poświęćcie Mi wszystko pierworodne. […] Gdy cię syn zapyta w przyszłości: Co to oznacza? – odpowiesz mu: […] Gdy faraon wzbraniał się nas uwolnić, Pan wybił wszystko, co pierworodne w ziemi egipskiej, zarówno pierworodne z ludzi, jak i z bydła, dlatego ofiaruję dla Pana męskie pierwociny łona matki i wykupuję pierworodnego mego syna” (Wj 13,2.14-15).

Tradycja żydowska twierdzi, że – w zamian za ocalenie w Egipcie – wszyscy pierworodni chłopcy izraelscy zostali zobowiązani do służby kapłańskiej na pustyni aż do momentu zbudowania Namiotu Spotkania, kiedy to urząd kapłański został przekazany pokoleniu Lewiego (Targum Onqelosa do Wj 25,5). „Oto Ja wziąłem lewitów spośród synów Izraela na miejsce wszystkich pierworodnych, którzy się narodzili z łona matek, dlatego lewici są moją własnością. Do Mnie bowiem należy wszystko, co jest pierworodne. W dniu, kiedy zabijałem wszystko, co było pierworodne w ziemi egipskiej, poświęciłem dla siebie wszystko pierworodne w Izraelu, począwszy od człowieka aż do bydlęcia. Do mnie należą; Ja jestem Pan” (Lb 3,12-13).

A zatem, podczas ofiarowania w świątyni Jezus został poświęcony na służbę Panu podobnie jak Samuel został kiedyś oddany na służbę w domu Bożym („Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany na własność Panu” – 1 Sm 1,28). Jezus jednak różni się od Samuela, ponieważ został przyniesiony do świątyni nie tylko jako Ten, do którego należy służba Panu ale i jako Ten, który bierze w posiadanie samą świątynię. Potwierdzą to później słowa dwunastoletniego Jezusa: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2,49). W scenie ofiarowania w świątyni objawiła się więc tajemnica Jezusa „poświęconego” Bogu, który przyszedł wypełnić wolę Ojca („Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże” – Hbr 10,7). Dzięki temu dzisiejsze święto Ofiarowania Pańskiego stało się doskonałym symbolem całkowitego daru z siebie także dla tych, którzy w Kościele i świecie pragną naśladować Jezusa czystego, ubogiego i posłusznego woli Ojca.

2. DZIEŃ ŻYCIA KONSEKROWANEGO

a. Życie „poświęcone Bogu”, całkowicie oddane Bożym sprawom, to nie tylko wyrzeczenie się czegoś, jakaś forma rezygnacji. W języku wiary zwrot „poświęcić się Bogu” oznacza ukierunkować się na realizację wyższego dobra, Bożego planu, wyjście w kierunku Boga, poza własne doczesne plany i aspiracje, co przynosi człowiekowi pokój sumienia.

A chociaż każdy człowiek ochrzczony winien dojrzewać jako „konsekrowany” dla Pana; wzrastać w świadomości bycia wybraną i umiłowaną „własnością” Pana i wszyscy chrześcijanie mają zadanie „uświęcanie” [sanctificatio] świata, to jednak w znacznie większym stopniu to zadanie jest specyficzną misją osób konsekrowanych.

W tradycji Kościoła bowiem uznaje się profesję zakonną za szczególne pogłębienie konsekracji chrzcielnej. Ta nowa konsekracja różni się od pierwszej swoją specyfiką, jako że nie jest jej koniecznym następstwem. Każdy człowiek ochrzczony jest przecież powołany, aby mocą łaski udzielonej mu przez Ducha zachowywać czystość właściwą dla jego stanu życia, okazywać posłuszeństwo Bogu i Kościołowi oraz zachowywać rozsądny dystans wobec dóbr materialnych, ponieważ wszyscy są powołani do świętości, która polega na doskonałej miłości. Jednakże chrzest sam w sobie nie wiąże się z powołaniem do celibatu lub do dziewictwa, do rezygnacji z posiadania dóbr i do posłuszeństwa przełożonemu w specyficznej formie rad ewangelicznych. Dlatego profesja zakonna zakłada istnienie swoistego daru Bożego, który nie jest udzielany wszystkim, jak to podkreśla sam Jezus, mówiąc o dobrowolnym bezżeństwie (Mt 19, 10-12; por. Vita consecrata, 30).

b. Komu są dzisiaj potrzebne zakony? Może delikatnym dziewczętom, przestraszonym brutalnym światem, chcącym się przed nim schronić? Może złamanym sercom wrażliwych młodzieńców, którzy habitem chcieliby okryć zawód miłosny lub rozczarowanie? Nie! Klasztor to nie jest miejsce schronienia przed okrutnym światem. W „Dialogach karmelitanek” G. Bernanosa toczy się następująca rozmowa między kandydatką do zakonu a przeoryszą klasztoru w przededniu szaleństwa rewolucji francuskiej. Przeorysza tłumaczy wystraszonej dziewczynie: „Nasza reguła nie jest schronieniem. To nie reguła nas strzeże, moja córko, to my strzeżemy reguły.” Tak, zakony przechowują i strzegą skarbu swojej Reguły, tj. Ewangelii przetłumaczonej na życie wspólnoty.

Komu więc są potrzebne zakony? One są potrzebne Kościołowi. Są nam potrzebne. Są potrzebne księżom w parafiach, i to nie tylko po to, żeby była na miejscu zakrystianka czy katechetka. Są potrzebne instytucjom kościelnym, nie tylko po to, żeby sprawnie zarządzać instytucjami. Są potrzebne wiernym, też nie tylko po to, by służyć w szpitalach, przedszkolach, czy szkołach. Zakony są potrzebne przede wszystkim po to, aby ludzie dostrzegli w osobach konsekrowanych znak innego, Bożego świata (por. Ks. dr Dominik Ostrowski, Komu potrzebne są dziś zakony?).

Takim znakiem nie będą z pewnością ci, którzy tylko zewnętrznie, formalnie funkcjonują jako zakonnicy lub zakonnice, podczas gdy wewnątrz dawno już zaprzestali praktykowania cnót zakonnych. Nie będą nim ci, którzy traktują seminarium zakonne jako rodzaj domu opieki, który zapewni im zaspokojenie ich potrzeb, czego w świecie nigdy by za darmo nie otrzymali. Nie będą nim ci, którzy przychodzą, ponieważ pragną znaleźć się w centrum uwagi, chcą, by ich oklaskiwano, do czego w świecie nikt nie byłby skłonny, widząc ich wady.

Kościół oczekuje czego innego. On ciągle nazywa życie konsekrowane znakiem Królestwa Bożego. Pierwsi chrześcijanie byli takim znakiem, wyróżniając się braterską dobrocią, cierpliwością w prześladowaniach, miłością okazywaną swoim prześladowcom. Lecz znak, którego nie widać na zewnątrz, przestaje być znakiem. Dzieje się tak np. wtedy, kiedy młodzi odwiedzający dom zakonny widzą w nim nie tyle „dom rodzinny”, ile surową instytucję, która w imię tradycji narzuca im „prefabrykowany” model życia. Młodzi jednak zaufają tylko temu, czego mogą bezpośrednio doświadczyć. Wielkie słowa na temat duchowości, głębokie teologiczne uzasadnienia, długie cytaty z dokumentów Kościoła, to wszystko traktują jak ideologię, jeśli nie odczują w zakonie ducha miłości. Jeśli ten duch nie ożywia – w widoczny sposób – litery zakonnych reguł. Jeśli Ewangelia Chrystusa nie nabierze w środowisku zakonnym konkretnego kształtu, nikogo już dzisiaj nie przekonamy (por. Mnich z zakonu kartuzów, Życie w bliskości Chrystusa, Kraków 2007, 205-207).

Bo życie konsekrowane jest akurat głoszeniem tego, czego dokonuje Ojciec przez Syna w Duchu Świętym swoją miłością, swoją dobrocią, swoim pięknem. Jest wyniesieniem Królestwa Bożego ponad wszystko co ziemskie. Ono ukazuje ludziom nieograniczoną moc Ducha Świętego działającego w Kościele. Ono ma wielkie znaczenie właśnie dlatego, że wyraża bezinteresowność i miłość, tak bardzo potrzebną w społeczeństwie zagrożonym przez zalew spraw nieważnych i przemijających (por. Vita consecrata, 105).

Kościół, który jest naszym domem budują ci zakonnicy i zakonnice, którzy są w stanie zapomnieć o sobie. Którzy są zdolni poświęcić swoje życie i z radością ofiarować je innym. I to bynajmniej nie z poczucia obowiązku, niegodności czy winy, ale z pragnienia, które rodzi się w sercu rozpalonym ogniem darmowej i niezasłużonej Bożej miłości (por. Życie konsekrowane w Kościele naszym domu. List biskupów polskich na Dzień Życia Konsekrowanego – 2.02.2012). Życie konsekrowane nie jest dla samolubnych, skoncentrowanych na sobie egoistów. Życie konsekrowane jest dla ludzi kruchych, ale odważnych, czyli takich, którzy świadomi własnej niedojrzałości, chcą uczyć się dojrzałości.

c. Przyszła żywotność życia konsekrowanego zależy od wierności, z jaką osoby konsekrowane będą przeżywać swoje powołanie, ale i od tego, w jakiej mierze młodzi zechcą wielkodusznie odpowiedzieć na Boże wezwanie. Dlatego problem powołań jest wyzwaniem skierowanym nie tylko do zakonów, ale do całego Kościoła (por. Vita consecrata, 64).

Wydaje się, że dzisiejszy spadek liczby powołań do życia poświeconego Bogu rodzi się m.in. stąd, że powołanie do życia konsekrowanego ma charakter dogłębnie relacyjny. Takie powołanie jest możliwe tylko w obrębie życia otwartego na relację z kimś Innym. Jeśli brakuje takiego otwarcia, to brak też podstawowych przesłanek pozwalających wejść w logikę powołania. Niestety, człowiek staje się dzisiaj coraz bardziej „techniczny” a przez to – w gruncie rzeczy – coraz bardziej samowystarczalny; nie potrzebuje już drugiego człowieka. Jeśli zaś go potrzebuje, to najpierw stawia między sobą a nim jakąś maszynę. Stąd wielu młodym grozi dzisiaj analfabetyzm emocjonalny, ponieważ więź z drugim człowiekiem powierzają maszynie (telefonowi komórkowemu, Internetowi, Skypowi, YouTubowi, Facebookowi czy Twitterowi). Nie umieją natomiast stanąć oko w oko z człowiekiem z krwi i kości. Dopóki swoje zakochanie przeżywają w Internecie, czują się świetnie. Kiedy jednak spotkają wybraną osobę i dostrzegą jej braki, rodzi się w nich rozczarowanie i pustka, bo nie umieją wyrazić swoich uczuć, jak gdyby ich nigdy nie doświadczali. Ban Ki Moon, Sekretarz Generalny ONZ w życzeniach skierowanych na spotkanie Taizè w Berlinie określił ten stan rzeczy krótko: „Pamiętajcie jednak, proszę was, że łączność nie jest tym samym, co jedność. Łączność zależy od technologii, jedność – od solidarności” (Berlin 2011).

d. Życie konsekrowane i troska o jego rozwój są sprawą całego Kościoła. Jeśli chcemy, by kolejne kobiety i kolejni mężczyźni wielkodusznie i całkowicie powierzali się Panu Bogu i tylko w Nim składali całą swoją ufność, to – jako chrześcijanie – nie możemy ani ich samych, ani ich powołania zostawić bez duchowego i materialnego wsparcia.

Przypomina nam o tym temat obecnego roku duszpasterskiego „Kościół naszym domem”. Człowiek potrzebuje domu, aby mógł przyjść na świat, wychować się i wejść w dorosłe życie. Z dobrego domu wynosimy wiarę, zasady życiowe, dobre wychowanie, szacunek dla ubogich i słabszych. Tam rozwija się nasza współodpowiedzialność, wzajemne wsparcie i pomoc wszystkich członków rodziny. I wprawdzie nikt nikogo nie może wyręczyć w przeżywaniu własnego powołania, to jednak może mu pomóc i dać dobry przykład. Dlatego powołanie rodzi się i kształtuje tak w atmosferze domu rodzinnego, jak i domu, którym jest Kościół. Kształtuje się dzięki przykładowi tych, którzy ten Kościół tworzą i dojrzewa dzięki gorącej modlitwie tych, którzy otulają Kościół płaszczem swojej modlitwy i serdeczności (por. Życie konsekrowane w Kościele naszym domu. List biskupów polskich na Dzień Życia Konsekrowanego – 2.02.2012).

W scenie ofiarowania obecni byli rodzice Jezusa. Para młodych małżonków przynosi do świątyni pierworodne Dziecko, aby ofiarować Je Bogu. A chociaż kochają Je najgoręcej jak potrafią, wiedzą, że nie należy Ono tylko do nich, lecz jest darem Boga. „Jak bardzo potrzeba nam dzisiaj takich rodziców, którzy – obdarzając swe dzieci czułą miłością – mają świadomość, że nie są one jedynie ich własnością, ale przede wszystkim należą do Boga. Jak bardzo potrzeba takich rodziców, którzy – będąc wierni miłości rodzicielskiej i pragnąc dobra dla swoich dzieci – uczą je ofiarować swoje życie dla Boga i dla drugich, nawet jeśli pociąga to za sobą trudności i wyrzeczenia” (Życie konsekrowane w Kościele naszym domu. List biskupów polskich na Dzień Życia Konsekrowanego – 2.02.2012).

Wyrazem troski Kościoła Poznańskiego o życie konsekrowane jest nasza dzisiejsza wspólna modlitwa, która towarzyszy tej formie życia także na co dzień. Prosimy w niej o to, aby osoby konsekrowane żyjące i działające na ternie naszej archidiecezji w pełni realizowały swoje powołanie do miłości doskonałej i aby ta miłość nadawała ich działaniu apostolskiemu głębszy duchowy rys i szczególną owocność. Ogarniamy naszą modlitwą w szczególności tych, których przygniata ciężar codziennego trudu, którzy spotykają się z brakiem ludzkiej wdzięczności. Tych, którzy doświadczają trudności w realizacji swoich dzieł apostolskich. Zakonników i zakonnice w podeszłym wieku oraz chorych. Każdy z Was jest potrzebny, jest cennym darem dla Kościoła i świata.

W Dzień Życia Konsekrowanego składamy ofiary materialne na rzecz klasztorów kontemplacyjnych. Wdzięczni za modlitwę, jaką podejmują one w Kościele i dla Kościoła, czujmy się zobowiązani do zapewnienia im podstawowych warunków życia kontemplacyjnego.

ZAKOŃCZENIE

Na koniec modlimy się do Tej, która – razem z Józefem – przyniosła do świątyni Zbawiciela. Maryjo, wizerunku Kościoła – Oblubienicy, która zachowujesz dziewiczo nienaruszoną wiarę, mocną nadzieję i szczerą miłość – wspomagaj osoby konsekrowane w ich dążeniu do wieczystej i jedynej szczęśliwości.

Ty, która czyniłaś wolę Ojca, uproś Twego Boskiego Syna, aby ci, którzy otrzymali dar naśladowania Go przez swą konsekrację, umieli o Nim świadczyć swoim przemienionym życiem, podążając radośnie, wraz ze wszystkimi innymi braćmi i siostrami, ku światłu, które nie zna zmierzchu.

Za: www.archpoznan.pl

Wpisy powiązane

2024.02.02 – Gniezno – Abp Wojciech Polak, Jesteście, by oddychać i żyć z Kościołem. Homilia w święto Ofiarowania Pańskiego, Dzień Życia Konsekrowanego

2024.02.02 – Katowice – Abp Wojciech Galbas SAC, Trzy przesłania na Gromniczną. Homilia na Dzień Życia Konsekrowanego

2024.02.02 – Kęty – Bp Piotr Greger, Świeca zapalona w naszych dłoniach staje się dziś wyzwaniem. Homilia na Dzień Życia Konsekrowanego