Bp Jacek Kiciński CMF
HOMILIA PODCZAS ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH REDEMPTORYSTÓW W KRAKOWIE
W SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ NIEUSTAJĄCEJ POMOCY
Kraków, 30 maja 2026 r.
Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca.
Drogi Ojcze Dariuszu – Prowincjale wraz ze wspólnotą Ojców Redemptorystów, drodzy bracia diakoni Kacprze i Stanisławie, którzy za chwilę przyjmiecie świecenia prezbiteratu i staniecie się kapłanami Chrystusowymi. Kochani rodzice obecnych diakonów, drodzy bracia w powołaniu kapłańskim, zakonnym, siostry zakonne, bracia i siostry.
Raduje się dzisiaj wspólnota Kościoła ponieważ zostaje wzbogacona darem dwóch nowych kapłanów, którzy staną się darem Boga – dla Zgromadzenia, Kościoła i świata.
Słowa, które wypowiedziane na początku tej homilii wypowiedział sam Jezus Chrystus do swoich uczniów: już was nie nazywam sługami ale przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego – streszczają istotę powołania zakonnego i kapłańskiego – być przyjacielem Chrystusa i czynić wszystko, co On nam powie.
W słowach Ewangelii – św. Jana – Jezus zwraca uwagę na trzy wymiary naszego życia i powołania.
– trwać w miłości Jezusowej,
– zachowywać Jego przykazania,
– wzajemnie się miłować, aż po oddanie życia za drugiego człowieka.
Trwać w miłości Jezusa może tylko ten, kto jest w osobowej relacji z Nim samym. Nie da się kochać kogoś, kogo się nie zna. Poznanie Jezusa rodzi się na modlitwie, umacnia w słowie Bożym i w sakramentach.
Papież Benedykt XVI w 2006 będąc w Polsce, na spotkaniu z kapłanami w Warszawie podarował kapłanom program życia, który oparł na fundamencie spotkania człowieka z Bogiem.
Ojciec święty powiedział wówczas, że kapłan ma być specjalistą od spotkania człowieka z Bogiem, a nie specjalistą w dziedzinie ekonomii, budownictwa, czy polityki. Kapłan ma być specjalistą w dziedzinie duchowości. Zaznaczył wówczas, byśmy jako kapłani nie szczędzili czasu na modlitwę. Na niej – jak mówił papież – choć wydaje się, że Bóg milczy, to jednak działa. Na modlitwie rodzą się najpiękniejsze dzieła posługi apostolskiej. Czy i tak nie było w przypadku św. Alfonsa Liguoriego?
Trwać w miłości Jezusa, to mieć czas dla Niego. Czas na modlitwę, na rozważanie słowa Bożego, na poznawanie Chrystusa w codziennych wydarzeniach, a nade wszystko w drugim człowieku.
Ojciec święty Leon XIV w homilii inaugurującej Jego pontyfikat powiedział takie słowa: W naszych czasach, wciąż widzimy zbyt wiele niezgody, zbyt wiele ran zadanych przez nienawiść, przemoc, uprzedzenia, lęk przed innym, przez wyzysk ekonomiczny, który dotyka najuboższych. A my chcemy być, małym zaczynem jedności, komunii, braterstwa. Z pokorą i radością chcemy powiedzieć światu:
Spójrzcie na Chrystusa! Zbliżcie się do Niego! Przyjmijcie Jego Słowo, które oświeca i pociesza!
Trzeba nam zatem trwać na modlitwie wpatrując się w oblicze Jezusa, zwłaszcza Jezusa cierpiącego, ubogiego, czystego i posłusznego. Wtedy gdy poświęcamy dla Niego czas – doświadczamy Jego miłości, a ta miłość sprawia, że chcemy się do Niego przybliżyć – zarówno fizycznie jak i duchowo. Nie ma bowiem spotkania na odległość. Na odległość jest tylko relacja, a Chrystus zaprasza nas do osobowej więzi.
Wtedy gdy człowiek przybliża się do Boga, to i Bóg pochyla się nad nim. To jest szkoła wzajemnego zaufania, które rodzi wiarę tak silną, która jest w stanie góry przenosić. O taką miłość i taką wiarę woła dzisiejszy świat.
Obecnie jesteśmy świadkami głodu więzi, głodu relacji – jeśli ich nie ma, to społeczeństwo staje się obojętne, a w nim człowiek doświadcza coraz większego osamotnienia. To, co cechuje dzisiaj człowieka, to głębokie osamotnienie, z a drugiej strony tęsknotą za pięknym życiem.
Przyjmij jego słowo – przyjąć słowo Jezusa, to stać się Dobrą Nowin dla każdego człowieka. To jest najważniejsze zadanie kapłana – być Dobrą Nowiną, być światłem nadziei tam, gdzie tej nadziei po ludzku nie ma.
Słowo Jezus oświeca, prowadzi i wskazuje – ono zawsze jest życiodajne i odnawiające.
Drodzy bracia Kacprze i Stanisławie – kapłaństwo, jest darem ale i wielkim zadaniem. Dzisiaj nie wystarczy kapłaństwo deklaratywne, urzędowe, ale potrzeba kapłaństwa obecności, bliskości i ludzkiej wrażliwości.
W czasie Synodu powszechnego o Synodalności często wybrzmiewały słowa wiernych, którzy podkreślali, że potrzebują kapłanów, którzy są obecni. Dzisiaj świat nie potrzebuje kapłaństwa na odległość. Kapłan jest zaproszony, by dzielić się z innymi doświadczeniem przyjaźni z Jezusem.
Sam Jezus przechodził przez miasta i wioski – zatem był posłany w mocy Ducha Świętego do każdego człowieka i każdy człowiek mógł się z nim spotkać.
Jezus w swoim posłannictwie przywracał w ludzkich sercach obraz Boga Ojca, który jest miłością. Głoszoną naukę potwierdzał znakami. Jezus mówił – mój Ojciec was kocha, mój Ojciec się o was troszczy mój ojciec nie zostawi was samymi sobie.
Potwierdzeniem tej nauki była Jego śmierć na krzyżu za nasz wszystkich.
Kapłan – obecny pośród tych, do których jest posłany łatwo rozezna potrzeby ludzkich serc. Ta obecność, to konfesjonał, to przepowiadanie słowa Bożego, to sprawowanie sakramentów – Eucharystii, chrzty świętego, namaszczenie chorych. To – tak zwyczajnie i prosto – bycie człowiekiem słowa Bożego, szafarzem sakramentów i przewodnikiem wspólnoty.
Potrzebna wiec jak mawiał papież Franciszek być z przodu by wskazywać, być pośród by słuchać i być na końcu, by dostrzegać słabych, którzy nie radzą sobie w drodze.
Drodzy Bracia macie wspaniałe przykłady swoich współbraci Redemptorystów, którzy pięknie rozwinęli dary otrzymane na chrzcie świętym, pomnożyli w sakramentach, a zrealizowali w codziennej posłudze kapłańskiej. Sposób szczególny chcę zwrócić uwagę na waszego założyciela św. Alfonsa – człowieka, który dał się ponieść Duchowi Świętemu. Charakteryzował go nieustanny Boży niepokój. Rozeznawał znaki czasu i w świetle słowa Bożego dawał na nie odpowiedź. Był to niesamowity ewangelizator i duszpasterz obecności.
Proszę Was drogi Kacprze i Stanisławie bądźcie sługami Ewangelii, uczniami–misjonarzami. Uważajcie, by nie stać się administratorami posługi kapłańskiej i dystrybutorami łaski Bożej. Unikajcie postawy bycia ludźmi, którzy idą tylko na zaproszenie, bo gdyby Jezus szedł na zaproszenie, to by z Nazaretu nie wyszedł.
Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca. Nie wyście mnie wybrali ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, by owoc wasz trwał.
I jakże ważne dopowiedzenie ze strony Chrystusa – aby wszystko dał wam Ojciec o cokolwiek poprosicie w imię Moje. To wam przykazuje, abyście się wzajemnie miłowali.
Niech Maryja Matka Nieustającej Pomocy, Matka kapłanów ma nas wszystkich w swojej opiece.
Archiwum KWPZM