2026.05.13 – Zakopane – Abp Adrian Galbas SAC, Homilia wygłoszona w sanktuarium NMP Fatimskiej Księzy Pallotynów w Zakopanem

 

Abp Adrian Galbas SAC

HOMILIA WYGŁOSZONA W SANKTUARIUM NMP FATIMSKIEJ KSIĘZY PALLOTYNÓW W ZAKOPANEM

Zakopane, Sanktuarium M.B. Fatimskiej, 13 maja 2026 r.

 

Prośmy o pokój
Siostry i Bracia,

chyba wszyscy stęskniliśmy się już za nabożeństwami fatimskimi. Potrzebujemy ich delikatnego piękna, ale jeszcze bardziej potrzebujemy ich głębokiego przesłania. Chciałbym dzisiaj szczególnie zatrzymać się nad jednym z jego elementów, jakim jest wezwanie do pokoju.

Wszędzie tam, gdzie w Ewangelii pojawia się Maryja, wraz z Nią, pojawia się klimat pokoju. Na zewnątrz jest niespokojnie, a przy Niej pokój. Ile głębokiego pokoju jest w tej scenie, która przed chwilą zabrzmiała. Zaczyna się od zdania uspokojenia wypowiedzianego przez anioła: „Nie bój się”, a kończy się pełnym pokoju „Fiat”, wypowiedzianym przez Niepokalaną (por. Łk 1,26-38).

Tak samo będzie, gdy Maryja pójdzie do Elżbiety, wnosząc pokój w jej dom i w jej życie. Tak samo będzie w Betlejem. Aniołowie pasterzom zwiastują pokój, Maryi, nie muszą. Ona go ma. Tak samo będzie przy ofiarowaniu Jezusa. Twoją duszę przeniknie miecz, słyszy. A ona nie panikuje. Nie spanikuje także wówczas, gdy Jezus zniknie w tłumie świątynników, a choć nie zrozumie jego wyjaśnień, będzie to wszystko rozważała w swoim sercu. A ileż pokoju wnosi Maryja w serca weselników w Kanie. Także w brutalnej scenie pod krzyżem, jedyną uspokajającą informacją jest ta, że była tam Maryja. Ona także wniosła pokój w rozdygotaną wspólnotę Apostołów, zebraną w Wieczerniku i oczekującą na zesłanie Ducha Świętego.

Ten sam pokój przynosi Maryja wszędzie tam, gdzie się objawia. Gdy pojawiła się w Fatimie, w Europie trwały wyniszczające walki I wojny światowej, na frontach ginęły miliony żołnierzy. W Rosji, po zwycięstwie bolszewików, nastał komunistyczny terror. Walczono z Bogiem i z wszelkimi przejawami religii; masowo mordowano osoby duchowne, burzono świątynie. I wtedy z ust Maryi popłynął apel do wszystkich ludzi, by zerwali z grzechem i nawrócili się do Boga, i by – w ten sposób – mógł na nowo zapanować upragniony pokój.

Jak wiemy trzecia część tajemnicy fatimskiej została na lata utajniona. Mieli do niej dostęp jedynie papieże. I oto 13 maja 1981 roku na placu św. Piotra papież Jan Paweł II zostaje śmiertelnie ranny. Gdy po operacjach dochodzi do zdrowia, wypowiada to słynne zdanie: „jedna ręka trzymała pistolet, druga prowadziła kulę”. Wie, że zamach zdarzył się w rocznicę fatimskich objawień i wie, że fakt, iż przeżył uznano za cud. Prosi, by przyniesiono mu tekst trzeciej tajemnicy fatimskiej. Czyta: „zobaczyliśmy biskupa odzianego w biel. Mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec święty. Widzieliśmy też wielu innych biskupów, kapłanów, zakonników, i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki krzyż (…). Ojciec święty zanim tam dotarł przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierniem szedł modląc się za dusze martwych ludzi (…) doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego krzyża został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej (…). W ten sam sposób zginęli inni (…). Pod dwoma ramionami krzyża były dwa anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga”.

Rok później Jan Paweł II pojedzie do Fatimy, aby Maryi podziękować za cudowne ocalenie. Zostawi tam kulę, która przeszyła jego ciało i która zostanie włożona w koronę głównej maryjnej figury.

Bracia i Siostry,

a nasz dzisiejszy świat, ten w ogóle, który oglądamy z mediów i ten, który sami konstruujemy. Czy nie przypomina on wielkiego miasta w połowie zrujnowanego?

Żyjemy dziś w świecie rozdartym nie tylko przez konflikty, ale wręcz przez regularne wojny. Od przeszło czterech lat trwa okrutna wojna na Ukrainie. Giną tam ludzie. Tuż obok nas.

Rozmawiałem niedawno z księdzem od lat pracującym w Kijowie. Opowiadał mi o kobiecie, która na wojnie straciła już dwóch swych młodych wnuków. Na froncie są do dziś dwaj jej synowie. Jeden, który mieszka w Rosji, walczy po stronie rosyjskiej, drugi, który mieszka w Ukrainie walczy po stronie ukraińskiej. Brat przeciw bratu. Koszmarny koszmar wojny.

Ludzie giną także w tylu innych miejscach naszego globu: w Gazie, Demokratycznej Republice Konga, w Somalii, Erytrei, Syrii, Jemenie, Sudanie, Libanie i wielu innych. O niektórych tragediach słyszymy codziennie, o innych prawie w ogóle. Rację miała Wisława Szymborska pisząc, że kamery szybko się przenoszą z wojny na wojnę.

Boimy się także o nasz, polski los, polski spokój, o nasze bezpieczeństwo. Wojna także dla nas po raz pierwszy od wielu dziesięcioleci przestała być sprawą odległą, daleką i teoretyczną. Przez całe swoje dzieciństwo, młodość i dorosłe życie słyszałem, że żyję w epoce powojennej. Teraz, po raz pierwszy, słyszę, że żyję w epoce przedwojennej. I boję się tej informacji.

A ten nasz świat osobisty, domowy, małżeński? Czy nie idziemy przezeń „na poły drżący, chwiejnym krokiem”, udręczeni bólem i cierniem? A Kościół? Czy nie musi się wspinać każdego dnia na górę krzyży, modląc się za dusze martwych ludzi? Choć może żyją biologicznie, ale są wewnętrznie martwi?

Co możemy zrobić? My słabi, prości, zwykli ludzie? To samo, co Ojciec święty zrobił w wymiarze całego świata, tyle tylko, że w mikroskali. Najpierw możemy modlić się o pokój, możemy powierzyć i powierzać siebie i wszystkie nasze dzienne sprawy Niepokalanemu Sercu Maryi. „Serce Matki, to św. Jan Paweł II, jest świadome naszych cierpień, bardziej niż jakiekolwiek serce we  wszechświecie, widzialnym i niewidzialnym. Tak więc wzywa nas Ona. Wzywa nas nie tylko do nawrócenia; wzywa nas do przyjęcia Jej macierzyńskiej pomocy…”.

„Orędzie to, znamy te słowa Jana Pawła II, zaadresowane jest szczególnie do ludzi naszego stulecia naznaczonego wojnami, nienawiścią, deptaniem podstawowych praw człowieka, ogromnym cierpieniem ludzi i narodów, a wreszcie walką z Bogiem, posuniętą aż do negacji Jego istnienia”.

„Daj Panie pokój ufającym Tobie”, powtarzaliśmy przed chwilą i słuchaliśmy słów Psalmisty: „Proście o pokój dla Jeruzalem” (Ps 122,6a).  My z jednakową wiarą prosimy o pokój dla Zakopanego, dla Warszawy i dla całej Polski, dla każdego miasta i wioski, dla każdej miejscowości i dla każdego miejsca. I modlimy się dalej słowami Psalmisty: „Niech pokój panuje w twych murach, a pomyślność w twoich pałacach. Ze względu na moich braci i przyjaciół będę wołał: „Pokój z tobą”, ze względu na dom Pana Boga naszego, modlę się o pokój dla ciebie” (Ps 122,6b-9). Jakże by to było pięknie, gdybyśmy właśnie ze względu na swoich najbliższych, na członków naszych rodzin, na przyjaciół, na współobywateli, umieli powiedzieć sobie nawzajem: „pokój z tobą!”. Ludzie po różnych stronach każdej, także politycznej sceny, spośród których każdy ma przecież braci i przyjaciół. Pokój z tobą!

Papież Benedykt XVI, komentując ten Psalm mówi: Powinniśmy być dzisiaj prawdziwym Jeruzalem: „miejscem pokoju, nieść jedni drugich, takimi jakimi jesteśmy, razem nieść siebie nawzajem, z radosną świadomością, że Bóg niesie nas wszystkich”.

Modląc się o pokój, jesteśmy też posłuszni wezwaniu Maryi z maja 1917 roku. „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny!”, mówiła wtedy. Każdy z nas, mając przy sobie różaniec, ma więc przy sobie potężne narzędzie pokoju. Byle tylko zechciał je używać.

Taka modlitwa, o ile jest uczciwa, zanoszona z sercem czystym otworzy nas na dar pokoju, który płynie od Zmartwychwstałego Chrystusa. To On bowiem – jak słyszeliśmy przed chwilą – „jest naszym pokojem. On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość(…). A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca (Ef 2,14-28).

Drugim, co możemy zrobić dla pokoju, to ofiarować w tej intencji nasze cierpienia. Jest taki wzruszający opis dotyczący dzieci fatimskich, gdy pewnej nocy ojciec Franciszka usłyszał jak ten szlochał, i zapytał go dlaczego płacze? „pomyślałem o Jezusie, który jest tak smutny z powodu grzechów popełnianych przeciw Niemu. Chciałbym „pocieszyć Go i przynieść radość Jezusowi”. I robi co może: modli się gorliwie, rezygnuje ze smakołyków, z tego co lubi, z niewinnych dziecięcych zabaw, a w końcu gdy nadeszła choroba, mały Franciszek znosi wielkie cierpienia bez skargi i bez skargi umiera. Wszystko by ulżyć grzesznikom.

Św. Jan Paweł II, komentując tę piękną postawę małego chłopca powiedział: „w tym maluczkim było wielkie pragnienie wynagrodzenia Bogu za obrazę ze strony grzeszników przez ofiarowanie w tym celu wysiłku, by być dobrym, przez danie własnych ofiar i modlitwy”.

I to jest droga pokuty, którą każdy może podjąć: ofiarować Bogu wszystko, co jest w naszym życiu dobre, ów wysiłek dobrego życia: życia uczciwego, starannego, rzetelnego, prawego. Bycie wiernym w drobiazgach: punktualność, słowność, systematyczność, gorliwość, to wszystko może być ofiarowane i to wszystko może być drogą naszej pokuty.

Szczególnie ważna jest ta koncentracja na wysiłku dobrego życia. Złe życie nie wymaga wysiłku, dobre tak.

A gdy dotknie nas rozmaite wieloimienne cierpienie ciała, psychiki czy ducha, gdy przyjdą trudności w życiu rodzinnym, małżeńskim, kapłańskim, chrześcijańskim, gdy ogarnie nas pustka i smutek, gdy znajdziemy się w ciemnej dolinie życia, gdy – także przez nas – jak na słynnym obrazie Munka – przepłynie krzyk, także ten krzyk i ten ból, tę słabość, to nieszczęście i tę biedę, możemy ofiarować za tych, co trwale grzeszą, nie odczuwając żadnego wyrzutu sumienia, bo sumienie już obumarło.

I po trzecie: możemy wprowadzać pokój na nasza miarę. Wciąż aktualne są słowa o pokoju wypowiedziane lata temu przez ojców Soboru Watykańskiego II. Warto je przypomnieć.

„Ludziom, o ile są grzeszni, zagraża niebezpieczeństwo wojny i aż do nadejścia Chrystusa będzie zagrażać; o ile natomiast zespoleni w miłości przezwyciężają grzech, to i gwałty są przezwyciężane (…). Daremny będzie ludzki wysiłek w kierunku budowy pokoju, dopóki wrogość, uczucia pogardy i nieufności, rasowe nienawiści oraz zawzięte ideologie dzielą ludzi i wzajemnie ich sobie przeciwstawiają (…).  Pokój nie jest prostym brakiem wojny ani też nie sprowadza się jedynie do stanu równowagi sił sobie przeciwstawnych, nie rodzi się także z despotycznego władztwa…(…). Pokoju nigdy na zawsze nie da się zdobyć, lecz ciągle go trzeba budować. Ponieważ wola ludzka okazuje się ułomna, a przy tym zraniona grzechem, zabieganie o pokój wymaga ze strony każdego człowieka stałego panowania nad namiętnościami, a ze strony prawowitej władzy wymaga czujności” (KDK,78). To mądre i wciąż aktualne słowa.

Pokój wymaga panowania nad namiętnościami. Panowania nad gniewem, nad złością, nad niecierpliwością, nad egoizmem, w małych, prostych sytuacjach.

Papież Leon mówi często o rozbrojonym słowie. „Rozbrójmy słowa, to jego myśl, a przyczynimy się do rozbrojenia ziemi. Rozbrojona i rozbrajająca komunikacja pozwoli nam podzielić się innym spojrzeniem na świat i działać w sposób zgodny z naszą ludzką godnością”.

Warto skorzystać z mądrych i praktycznych rad kard. Dannelsa, przeznaczonymi dla tych, którzy naprawdę chcą być ludźmi pokoju:

  1. Akceptuj siebie takim jakim jesteś, i to z radością;
  2. Rozważaj, to o otrzymałeś, a nie to czego ci brakuje. Raczej dziękuj niż się uskarżaj;
  3. Akceptuj innych takimi jakimi są, zaczynając od najbliższych: współmałżonka, rodziców, braci, sąsiadów i rodziny;
  4. Mów dobrze o innych i mów to głośno;
  5. Nigdy nie porównuj się do innych, bo takie porównania nie uszczęśliwiają. Przeciwnie: prowadzą albo do pychy albo do rozpaczy;
  6. Żyj w prawdzie, nie obawiając się nazywania dobra dobrem, a zła-złem;
  7. Rozstrzygaj konflikty poprzez dialog. Nie obmawiaj i nie skarż się bezużytecznie;
  8. Dialog rozpoczynaj od tego co łączy, potem przejdź do spraw spornych;
  9. Pamiętaj o zdaniu św. Pawła: „niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce (Ef 4,26);
  10. Bądź przekonanym, że przebaczyć jest o wiele cenniejsze niż tylko mieć rację.

W dziele O naśladowaniu Chrystusa przeczytamy: „naprzód sam siebie utrzymuj w spokoju, a wtedy będziesz mógł uspokajać innych. Człowiek namiętny nawet dobro przemienia na zło i łatwo w zło uwierzy. Dobry, spokojny człowiek, wszystko na dobro obraca”.

Bracia i Siostry,

obyśmy byli takimi ludźmi. Oby Ci, których życie jest splecione  z naszym, zwłaszcza najbliżsi, mogli mówić o nas, że jesteśmy ludźmi pokoju, oby to do nas odnosiły się usłyszane przed chwilą słowa proroka Izajasza: O, jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg zaczął królować” (Iz 52, 7).

Obyśmy byli ludźmi pokoju. Pokój Boży tworzy w człowieku wewnętrzny ład. Sprawia, że człowiek jest pogodzony z Bogiem potrafi iść za Jego wolą, jest pogodzony ze sobą samym, akceptuje swoje życie, i jest pogodzony z bliźnimi, próbuje więc i chce budować z nimi dobre relacje. Taki człowiek automatycznie, nawet o tym nie wiedząc jest zwiastunem pokoju.

Jakże pięknym przykładem jest tu Maryja. „Była cicha i piękna jak wiosna, żyła prosto, zwyczajnie jak my…”, trudno sobie wyobrazić maj bez tej pieśni. Ona ma w sobie jednak także piękne przesłanie o pokoju:

„Matka, która wszystko rozumie,
Sercem ogarnia każdego z nas.
Matka, zobaczyć dobro w nas umie,
Ona jest z nami w każdy czas.
Dzisiaj światu potrzeba dobroci,
By niepokój zwyciężyć i zło.
Trzeba ciepła, co życie ozłoci,
Trzeba Boga, więc ludziom nieśmy Go
tak jak Ona”.

Otóż to: zobaczyć w drugim dobro, zrozumieć, dać trochę ciepła i kawałek serdeczności. Recepta na pokój! Stosujmy ją.„Niech za wstawiennictwem Maryi, powiedział w minionym tygodniu w Pompejach papież Leon, spłynie na nas od Boga  pokoju obfity strumień miłosierdzia, który dotknie serca, uciszy urazy i bratnią nienawiść, oświeci tych, którzy ponoszą szczególną odpowiedzialność za sprawowanie rządów. Żadna ziemska potęga nie zbawi świata, ale tylko Boska moc miłości, która Jezus Pan nam objawił i darował. Wierzmy w Niego, pokładajmy  w Nim nadzieję, naśladujmy Go”. Piękne słowa.

„Matko Najświętsza, do Serca Twego,
Mieczem boleści wskroś przeszytego.
Wołamy wszyscy z jękiem ze łzami,
Ucieczko grzesznych, módl się za nami” Amen.

+ Adrian J. Galbas SAC

Za: www.archwawa.pl

 

 

Wpisy powiązane

2026.05.13 – Wadowice – Abp Antonio Guido Filipazzi, Życie konsekrowane jest proroctwem dla Kościoła i świata. Homilia do przełożonych wyższych zakonów męskich w Polsce podczas 156 Zebrania Plenarnego KWPZM

2026.05.12 – Wadowice – Bp Jacek Kiciński CMF, Homilia do przełożonych wyższych zakonów męskich w Polsce podczas 156 zebrania plenarnego KWPZM

2026.04.08 – Licheń – Bp Jerzy Mazur SVD, Homilia na 90. lecie Polskiej Prowincji Werbistów