1971.10.03 – Rzym – Przed wyniesieniem na ołtarze. Przemówienie w Radiu Watykańskim przed beatyfikacją O. Maksymiliana Kolbego

 
Kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski

PRZED WYNIESIENIEM NA OŁTARZE. PRZEMÓWIENIE W RADIU WATYKAŃSKIM PRZED BEATYFIKACJĄ O. MAKSYMILIANA KOLBEGO

Rzym, 3 października 1971 r.

 

Wszystkim naszym rodakom, żyjącym w Polsce i na całym globie, przekazujemy braterskie pozdrowienie z Radia Watykańskiego, przy Stolicy Piotrowej. Radość nasza z tego spotkania w przestworzach jest tym większa, że Kościół katolicki w Polsce zbliża się do wyjątkowej chwili – wyniesienia na ołtarze naszego rodaka, sługi Bożego ojca Maksymiliana Marii Kolbego.

Dnia 17 października br. w Bazylice św. Piotra Ojciec Święty Paweł VI, w czasie uroczystej celebry, której sam będzie przewodniczył, ogłosi błogosławionym ojca Maksymiliana Marię. Z jakim usposobieniem duchowym sam Ojciec Święty oczekuje tej chwili, można już dzisiaj zaświadczyć. Właśnie dnia 1 października br. miałem możność rozmawiać z Ojcem Świętym o zbliżającej się uroczystości. W przerwie sesji synodalnej przedstawiłem pokorną prośbę, aby Ojciec Święty raczył osobiście przewodniczyć uroczystości beatyfikacyjnej. Wtedy usłyszałem słowa bardzo dla nas pocieszające: oto nie tylko dlatego, że prosimy, ale dlatego, że Papież sam gorąco pragnie stanąć w gronie kapłanów, koncelebrujących w czasie uroczystości beatyfikacyjnej, odstępuje on tym razem od zwyczaju dotychczas zachowywanego; nigdy bowiem Papież nie brał udziału w obrzędach przedpołudniowych beatyfikacji; przybywał do Bazyliki św. Piotra dopiero po południu, by złożyć hołd nowemu błogosławionemu.

Podczas beatyfikacji ojca Kolbego będzie inaczej: Ojciec Święty połączy obydwa obrzędy – w jeden, przedpołudniowy, i sam przeprowadzi uroczystość beatyfikacji naszego rodaka.

Papież mówił o swej decyzji z wielkim wzruszeniem, chcąc dać przez to wyraz swej czci dla katolickiego narodu polskiego, który wydał wśród głogów i cierni obozu oświęcimskiego tak wspaniały, współczesny kwiat – ofiary, poświęcenia i niezwykłej miłości.

Dzięki decyzji Ojca Świętego przy konfesji św. Piotra zbierze się Kościół ludów i narodów, by na czele z Głową Kościoła oddać hołd ubogiemu franciszkaninowi, który naśladował „Miłość największą” – według słów Chrystusa, że „nie ma większej miłości nad tę, jeśli kto życie swoje daje za braci” (J 15,13). Okaże się raz jeszcze, że nawet największe zło może być pokonane przez ofiarną miłość.

Będzie to wyjątkowa wprost dla nas sytuacja! W Bazylice Piotrowej zbiorą się Polacy z kraju i ze wszystkich stron świata, aby razem z Ojcem Świętym radować się owocem życia człowieka ofiarnego, który wypełnił swoje kapłańskie zadanie w sposób jak najbardziej nowoczesny. Będzie to wspaniała nagroda za lata upokorzeń i udręk narodu.

Ale razem z nami zbiorą się dzieci innych narodów, aby wielbić Boga za owoc, jaki wyrósł ze „szczęśliwej” tym razem winy tych, którzy nienawidzili, ale zostali zwyciężeni przez miłość – wziętą z samego Chrystusa, przez naszego rodaka. Będzie to dowód, że miłość wszystko przetrwa i przezwycięży.

Rzecz znamienna, że ta beatyfikacja kapłana-ofiary ma miejsce w czasie obrad Synodu Biskupów, którzy zajmują się kapłaństwem służebnym. Głosy, jakie padają w obliczu Ojca Świętego, domagają się od współczesnego kapłana pełnego związku z Chrystusem ukrzyżowanym. Przypominają, że „kapłaństwo jest ukrzyżowane”, ponieważ związane jest z Chrystusem – Ofiarą na krzyżu. Jest wyrazem osobistego odczucia związku z Chrystusem. Jest gotowością służenia ludowi Bożemu tak, jak służył Chrystus, który zasłonił nas przed sprawiedliwością Ojca i zyskał Jego miłosierdzie. Kapłaństwo jest wybraniem i posłannictwem do szczególnej służby mocami sakramentalnymi.

Lud Boży oczekuje dzisiaj kapłanów odważnych w wyznawaniu Chrystusa, gotowych do poświęceń, zapominających o sobie, będących żywymi znakami wiary, krzepiącymi ludzi chwiejnych w wierze. Kapłan musi być bohaterski w wyznawaniu i w czynach codziennej służby ludowi Bożemu. Jeśli czego oczekuje się dziś od kapłanów, to właśnie tego, aby byli wolni od chwiejności – i silni w wierze.

Obraz kapłana współczesnego, który dźwiga krzyż Chrystusa, prowadzi nas na Kalwarię. Gdy patrzymy na krzyż, na którym Chrystus poświęca się za lud, nie sposób nie dostrzec Matki Chrystusowej, która współuczestniczy w męce Syna. To sam Ojciec niebieski postawił przy Chrystusie Kapłanie – Matkę Dziewicę!

Taki obraz miał w oczach ojciec Maksymilian Maria Kolbe, gdy życiem swoim wiązał się z Matką Jezusową i upatrywał w Niej nadzieję zwycięstwa nad mocarzami ciemności. Z Matki Najświętszej czerpał siłę do wierności Chrystusowi na krzyżu – i w Kościele. Widział Ją zawsze przy Chrystusie, jak widzi Ją dziś Sobór Watykański II.

Niepokalana Matka Boga Człowieka była natchnieniem dla ojca Maksymiliana Marii, który poświęcił się dla ludzi, jak Maryja poświęca się dla Chrystusa, aby Chrystus mógł poświęcić się z woli Ojca za dzieci Boże.

Wychowany w szkole Służebnicy Pańskiej, Matki pięknej miłości, ojciec Maksymilian Maria Kolbe dobrze zrozumiał, co znaczy służyć ludziom i miłować ich tak, aby, gdy zajdzie potrzeba, życie swoje bez wahania oddać za nich. Tego nauczyła go Maryja, którą kochał pełną mocą swego wiernego, synowskiego serca, pragnąc cały świat, wszystkich ludzi i każdego z osobna zdobyć dla Niepokalanej, aby Ona zdobyła ich dla Chrystusa, który umarł za wszystkie dzieci Boże.

Ojciec Maksymilian Maria – to wspaniały wzór na czasy dzisiejsze, wskazujący, co może uczynić człowiek, całkowicie oddany Maryi, do jak wielkiej jest on zdolny miłości i ofiary za innych! To również drogowskaz, gdzie szukać ratunku i pomocy, aby człowiek współczesny, w morzu samolubstwa i egoizmu – nauczył się znowu miłować i poświęcać dla innych, ratując w ten sposób wysoką godność swego człowieczeństwa. Ojciec Maksymilian Maria wskazał adres wyraźny – to Niepokalana Dziewica, Matka Kościoła i Matka całej rodziny człowieczej!

Zdumiewający to na czasy dzisiejsze przykład, gdy człowiek odważnie występuje z szeregu zastraszonych ludzi i oświadcza, że to raczej on chce iść do komory głodowej, byleby tylko ocalał inny człowiek. Kapłan zastępuje świeckiego człowieka. Kapłan ginie śmiercią głodową, a człowiek żyje do dziś dnia. Kapłaństwo zawsze ma zasłaniać ludzi, jak Chrystus, który umarł, abyśmy życie mieli i obficie mieli. Któż powie, że nie jest to wzór nowoczesnego kapłana?!

Gdy Synod doszukuje się wzoru kapłana nowoczesnego, w Bazylice Piotrowej ukazany jest kapłan czerpiący wzór z Chrystusa. Wzorem dla kapłaństwa będzie zawsze Chrystus, i to właśnie ukrzyżowany. Kapłan musi widzieć przy Ukrzyżowanym Jego Matkę, która z woli Chrystusa jest naszą Matką. Chrystus jako Ojciec przyszłego wieku, jest zarazem wzorem dla kapłanów każdego, i nadchodzącego wieku!

Umiłowani rodacy z całego globu! Przybędziemy do konfesji św. Piotra, aby oddać hołd kapłanowi – słudze, który pouczył świat o potrzebie kapłaństwa ofiarnego i który uczy wszystkich chrześcijan ducha czynnej ofiary. Ufamy, że w Bazylice św. Piotra zobaczymy dokładniej wzór nowoczesnego chrześcijaństwa, które też musi być ofiarne i służebne.

Już dziś radujemy się na spotkanie nasze przy konfesji św. Piotra. Naród polski potrzebuje potężnego Wzoru życia na co dzień. Opatrzność Boża spieszy nam z pomocą. (…)

Tekst autoryzowany. Zbiory Instytutu Prymasowskiego

 

Wpisy powiązane

1981.05.01 – Warszawa – List do o. Stanisława Podgórskiego CSsR, przewodniczącego KWPZM

1981.03.06 – Warszawa – Franciszkanizm dzisiaj. Przemówienie z okazji jubileuszu 800-lecia urodzin św. Franciszka z Asyżu

1981.01.08 – Warszawa – List do zakonnych rekolekcjonistów i misjonarzy ludowych, zebranych na dorocznym kursie