Kaproń Kasper OFM, Misje jezuickie i franciszkańskie wśród Chiquitos

 

Kasper Kaproń OFM

MISJE JEZUICKIE I FRANCISZKAŃSKIE WŚRÓD CHIQUITOS

Studia Franciszkańskie 22(2012) s. 183-220
 
Odmienność obyczajowa, kulturowa zawsze budziły ciekawość, ale też agresję. Historia kontaktów Europy z Innymi ma wiele pięknych kart.
Ryszard Kapuściński

Wstęp

Ostatnie tygodnie 2011 roku przypomniały o kilku rocznicach związanych z działalnością misjonarzy franciszkańskich, w tym także polskich synów św. Franciszka, w Boliwii. Sześćdziesiąt lat temu, 13 grudnia 1951 r. został erygowany Wikariat Apostolski Ñuflo de Cháavez. Troska o rozwój i budowę stałych struktur kościelnych Wikariatu została powierzona braciom mniejszym z Bawarii. Trzydzieści pięć lat temu (listopad 1976) przybyli do Boliwii pierwsi polscy franciszkańscy misjonarze. Od pierwszych dni pobytu zaangażowali się oni w ewangelizację Chiquitanii. Dziesięć lat temu pasterzem Kościoła Ñuflo de Cháavez został polski franciszkanin z Prowincji św. Jadwigi, o. biskup Antoni Bonifacy Reimann (nominacja biskupia 31 października 2001 r.; konsekracja 1 grudnia 2001 r.).

Duchowi synowie św. Franciszka nie są pierwszymi ewangelizatorami tych ziem. Już w XVII wieku przybyli na te tereny jezuici, którzy stworzyli system ośrodków misyjnych zwanych redukcjami. Zagadnienia związane z działalnością redukcji jezuickich w Ameryce Południowej nie są w Polsce dostatecznie znane. Wiedza ta ogranicza się zasadniczo do podstawowych informacji, które nie są w stanie ukazać całego bogactwa systemu redukcyjnego. Co więcej, informacje te dotyczą przeważnie misji w Paragwaju (nie sposób pominąć roli w popularyzowaniu zagadnienia, jaką odegrał nagrodzony Oskarem film Misja w reżyserii Rolanda Joffé, z udziałem Roberta De Niro i Jeremy’ego Ironsa), a pomijają prawie całkowicie działalność jezuitów na terenie Chiquitanii. Tymczasem to redukcje boliwijskie stanowią o wiele bogatsze źródło dla wszystkich, którzy pragną poznać historię oraz zaznajomić się z poszczególnymi aspektami fenomenu redukcyjnego. W przeciwieństwie do historycznych źródeł dotyczących misji wśród Guaranis w Paragwaju, które pochodzą ze stosunkowo późnego okresu, materiały odnoszące się do misji wśród Chiquitos są współczesne historycznym wydarzeniom. Relación de las Misiones de indios Chiquitos[1] autorstwa Juana Patricio Fernándeza z 1726 roku jest świadectwem doświadczeń przeżytych na terenie misji, podobnie jak relacja Juliana Knoglera[2] oraz listy Martina Schmida[3].

Innym czynnikiem wskazującym na unikatowość misji wśród Chiquitanos jest jego żywotność.

Po wydarzeniach z roku 1767 i wydaleniu jezuitów misje wśród Guaranis opustoszały, a same obiekty z biegiem czasu obróciły się w ruinę. Tymczasem misje boliwijskiego wschodu, pomimo zmieniających się warunków, przetrwały do dnia dzisiejszego tak w wymiarze materialnych obiektów jak i kultury niematerialnej (muzyka, obrzędowość, tradycje). To właśnie przez fakt historycznej ciągłości są one wspaniałym materiałem do badań dla historyków, muzykologów, architektów i historyków sztuki, misjologów i etnologów.

Mam nadzieję, że poprzez to opracowanie także polski czytelnik będzie mógł lepiej poznać i otworzyć się na bogactwo żywej tradycji boliwijskiego tropiku.

Okres Prekolumbijski

Szczepy, które określane są pod wspólną denominacją „Chiquitanos”, zamieszkiwały wschodnią część dzisiejszej Boliwii między przedgórzem andyjskim a granicą z Brazylią, obejmując mniej więcej teren sześciu współczesnych prowincji departamentu Santa Cruz: Guarayos, Ñuflo de Cháavez, Velasco, Chiquitos, Sandoval i Busch. Jeden z najstarszych dokumentów, w którym dokładnie określono zakres terytorium Chiquitanos, pochodzi 1703 roku. Jego autor to Prokurator Generalny jezuickiej prowincji w Paragwaju, Francisco Burgés: Naród Chiquitos graniczy na zachodzie z miastem San Lorenço[4] i z Prowincją Santa Cruz de la Sierra. Granica regionu biegnie w kierunku wschodnim przez 140 mil[5], aż do rzeki Paraguay; na północy teren zamykają wzgórza Tapacuras, które rozgraniczają misję tę od misji wśród Moxos i granica biegnie dalej grzbietem górskim od zachodu do wschodu w kierunku rzeki Paraguay. Na południu teren graniczy z dawną Santa Cruz i z okalającymi ją wzgórzami; łańcuchem górskim granica biegnie aż do brzegu wspomnianej już rzeki. Od północy do południa jest to obszar o długości około 100 mil[6].

Wyznaczone w ten sposób terytorium potwierdzają inne źródła historyczne okresu misji jezuickich[7] i możemy je określić jako obszar znajdujący się między 15° a 20° szerokości geograficznej południowej oraz 57°40’ a 62°40’ długości geograficznej zachodniej[8]. Jest to obszar dorzecza Amazonki z charakterystyczną temperaturą, wilgotnością oraz fauną i florą lasów strefy równikowej. Południowa cześć tego terenu to lesista równina, gdzie w porze deszczowej, trwającej od listopada do maja, występują częste powodzie. Środkowa cześć terytorium jest regionem górzystym, pokrytym gęstym lasem tropikalnym. W niższych częściach teren ten przechodzi w równinę stepową, na której w porze deszczowej tworzą się duże sezonowe jeziora. Część północną terytorium zajmuje gęsta puszcza tropikalna o wielowarstwowym układzie drzewostanu oraz obfitości lian i epifitów[9].

Indianie, którzy zamieszkiwali interesujący nas obszar, należeli do różnych szczepów, różniących się między sobą językiem, kulturą oraz zwyczajami. Francisco Burgés w raporcie z 1705 roku wylicza 28 szczepów, które łączy wspólną nazwą „Indian Chiquitos”. Według wspomnianego Prokuratora do grupy etnicznej „Chiquitos” należeli członkowie następujących etni: piñocas, quiviquicas, tubasis, penoquis, tabicas, guapas, tuas, guarayos, curuminas, coes, guatos, curucanes, borasíes, xamarus, boros, penotos, taotos, cusicas, tamacucas, xamarus, tanipicas, pequicas, quimes, suberacas, paramíes, simiquíes, taucas payores oraz inne nie wymienione[10]. Trzeba stwierdzić, że jakkolwiek raport ten jest dokumentem o niekwestionowanym walorze historycznym, to jednak należy podejść do niego z pewną rezerwą. I tak na przykład wymieniona grupa Guarayos nie może być etnicznie i kulturowo zaliczana do Chiquitos, gdyż należy do grup wywodzących się z pnia Guaraní i istnieje w rzeczywistości do dnia dzisiejszego jako odrębna grupa etniczna. Mimo pewnych błędów dokument ten jednoznacznie ukazuje różnorodność społeczności zamieszkującej terytorium Chiquitos oraz wskazuje na wyzwanie, przed jakim stanęli pierwsi misjonarze jezuiccy, którzy, tworząc redukcje, dążyli do homogenizacji, jednocześnie jednak nie niwelowali całkowicie odrębności kulturowej żadnego z plemion.

Wyżej wymienione plemiona różniły się pod względem językowym. Julian Knogler, jezuicki misjonarz, którego wspomnienia z lat pracy wśród Chiquitos (1748-1767) stanowią bezcenny materiał źródłowy, pisze: W kraju tym różnice językowe są tak duże, że nawet mały szczep liczący 80 lub 100 ludzi i żyjący w zagubionym zakątku dżungli posługuje się własnym językiem, różniącym się od języka innych plemion, oddalonych od siebie o 50 lub 60 mil. Odmienność tych języków możemy porównać do różnic istniejących między językiem hiszpańskim a niemieckim[11]. W oparciu o badania z końca XVIII wieku języki te należą do czterech odmiennych grup lingwistycznych: tao, piñoco, manasí i peñoqui[12].

Plemiona te można podzielić na te, które żyły w systemie koczowniczym, przemieszczające się stale z miejsca na miejsce i utrzymujące się głównie z myślistwa oraz te, które prowadziły tryb życia na wpół osiadły i posiadły umiejętność uprawy roli. Juan Patricio Fernández, historyk i misjonarz jezuicki, opisuje Chiquitanos jako lud, który już na długo przed przybyciem Hiszpanów tworzył wspólnoty lub wioski składające się z 20 do 80 rodzin (około 100-400 osób) i „uprawiał rolę przy pomocy bardzo twardych kijów z drzewa, które zastępują pługi oraz stalowe motyki”[13]. W ten sposób uprawiano kukurydzę oraz maniok; jednakże po cztero – pięcioletnim okresie uprawy na tym samym terenie ziemia wyjałowiała się i mieszkańcy zmuszeni byli opuścić miejsca zamieszkania i wykarczować inny kawałek puszczy celem ponownego osiedlenia się. Ponieważ nie przebywali długo na jednym terytorium, nie wykształcili sztuki budowlanej i mieszkali w prostych szałasach. Według Fernándeza mieszkali w „chatach ze słomy, jedna z drugą łączyła się bez jakiegokolwiek porządku lub rozróżnienia i wejście do nich było tak niskie, że tylko można było wejść do nich na czworakach, dlatego też lud ten Hiszpanie nazwali Chiquitos [malutcy]”[14]. Knogler opisuje, że Chiquitanos budowali swoje zabudowania w ciągu zaledwie kilku godzin: stawiali w ziemi dwa pale na wysokość człowieka i łączyli je za pośrednictwem pala poprzecznego. Następnie okalano zabudowanie przy pomocy drążków lub tyczek i całość pokrywano gałęźmi, liśćmi lub trawą[15]. Również narzędzia domowe nie stanowiły najmniejszego problemu w częstym przemieszczaniu się, gdyż ograniczały się do kilku glinianych misek, kilku muszli, które służyły za łyżki i kilku sztuk tkaniny lub skóry służącej za odzienie.

Osady były bardzo dobrze chronione przed atakiem innych plemion, a w późniejszym okresie przed atakiem hiszpańskich konkwistadorów i handlarzy niewolników. Służyły ku temu żywopłoty z trujących roślin lub też ogrodzenia z zaostrzonych palików. Chiquitanos jednoznacznie określa się jako plemiona agresywne, które często prowadziły wzajemne wojny między sobą. Celem częstych konfliktów było zdobycie lub obrona dogodnego terytorium, zdobycie niewolników lub też uznania wśród współplemieńców i wykazania się walecznością. Według Knoglera byli wspaniałymi łucznikami, którzy walczyli przy pomocy zatrutych strzał, a także bardzo celnie potrafili rzucać włócznie oraz strzały, bez użycia łuku, do celów znajdujących się w znacznej odległości[16].

Plemiona, nawet te, które prowadziły sposób życia na wpół osiadły (tj. uprawiały rolę i hodowały zwierzęta), utrzymywały się głównie z myślistwa, a także z połowu ryb oraz zbieractwa. Mężczyźni regularnie wybierali się w grupach na polowanie, oddalając się od osady nawet o 50 lub 60 mil. Zwierzęta (głównie małpy, jelenie, tapiry) zabijano przy pomocy łuków i różnego rodzaju pułapek. Mięso, ze względu na temperatury, musiało być bezpośrednio suszone lub solone. Myśliwi posiadali natomiast bardzo prosty sposób połowu ryb: do wody wrzucano liście trującej rośliny barbasco, która powodowała zaśnięcie ryb, a jednocześnie nie była szkodliwa dla człowieka[17].

Generalnie ludność poruszała się nago, używając jedynie skromnych opasek chroniących genitalia. W niektórych plemionach używano jednak pewnych nakryć. Fernández pisze: mężczyźni poruszają się nago; kobiety zakładają pewnego rodzaju bluzkę, którą zwą Tipoy, o szerokich rękawach sięgających łokcia i o odkrytych ramionach; kacykowie i przywódcy używają podobnego ubioru, chociaż krótszego[18]. Także Knogler wspomina o ubraniach tkanych z włókna, z dzikiej bawełny oraz ze skór zwierząt bezpośrednio przymocowanej do szyi[19]. Ludność używała różnorodnych form biżuterii: koralików z kolorowych, wysuszonych nasion i kamyków lub z kości zwierząt, które zawieszano na szyi lub też przymocowywano do kostek u nóg. Używano różnorodnych ozdób z kolorowych piór ptaków oraz zdobiono ciało przy pomocy trwałych tatuaży lub też kolorowych pigmentów. Mężczyźni dokonywali perforacji warg lub uszu i w otwory wkładali różnego rodzaju przedmioty (patyczki, muszle), dokonując w ten sposób trwałych zniekształceń ciała[20].

Wśród plemion panowała monogamia i jedynie kacykowie mieli prawo posiadać kilka kobiet. Pierwotny system władzy nie był rozbudowany i funkcja kacyków sprowadzała się jedynie do rządzenia w czasie wypraw wojennych oraz niekiedy w czasie polowań. Źródła historyczne jednoznacznie nie mówią, czy władza kacyków była dziedziczna i przechodziła na najstarszego syna, czy też można ją było zdobyć, wykazując się odwagą w czasie wypraw wojennych; należy więc przyjąć, że oba warianty współistniały ze sobą[21]. Osobą, która odgrywała ważną rolę w społeczności Indian Chiquitos, był szaman lub curandero (w niektórych plemionach funkcja ta łączyła się z funkcją kacyka), którego zadaniem było leczenie chorych oraz pośredniczenie między społecznością a siłami wyższymi[22].

System religijny Chiquitos był bardzo prosty i ograniczał się do ogólnej i bliżej niesprecyzowanej wiary w życie pozagrobowe oraz do oddawania czci niektórym zjawiskom przyrody takim jak grzmoty, błyskawice lub zaćmienia księżyca. Knogler w pierwszych słowach rozdziału o charakterystycznym tytule De si no tenían ninguna religión antes de volverse cristianos [Właściwie nie posiadali jakiejkolwiek religii przed przyjęciem chrześcijaństwa] pisze, że w języku Chiquitos nie istnieje słowo, którym można by określić bóstwo i dlatego misjonarze byli zmuszeni zapożyczyć określenie z języka Guaraní (tupá) i zaadaptować je do potrzeb Chiquitos (otupá). Ponadto stwierdza, że nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego miejscowa ludność nie zaadaptowała niczego z rozbudowanej religijności ludów płaskowyża (jak na przykład kult słońca), pomimo istniejących kontaktów między obydwoma społecznościami. Przyjmuje jednak jako wysoce prawdopodobne, że miejscowa ludność nie chciała wyjawiać misjonarzom swoich wierzeń i dlatego też Europejczycy nie mieli możliwości poznać religii Chiquitos. Jako przykład pośredniego odniesienia się do bóstwa misjonarz podał wyrażenie, którego Indianie używali w momencie wyładowań atmosferycznych: Paiyuzoti naqui Par, co znaczy Gigant rzuca swoimi maczugami. Wskazywało to na wiarę w istnienie bóstw, które Knogler porównał do istniejącego w mitologii germańskiej bóstwa Thor lub Donar, odpowiedzialnego za grzmoty i pioruny. Jednakże nie przekazał żadnych bliższych informacji, gdyż jest bardzo trudno dowiedzie się, kim jest ten Gigant, ponieważ gdy pytam o to – opisywał – odpowiadają mi: jest to taki sposób, aby powiedzieć, że błyska się[23].

Również Fernández w podobnych słowach wyrażał się o wierzeniach ludu Chiquitos. Stwierdził, że w sprawach religii zdecydowanie różnią się oni od innych plemion i wykazują całkowitą obojętność w kwestiach dotyczących życia pozagrobowego i transcendencji, tak że wydawać by się mogło, że nie mają oni innego Boga niż własny brzuch. Dodał jednakże: Jedynie księżyc określają jako matkę i choć nie oddają mu kultu, to jednak gdy następuje zaćmienie, wybiegają i wśród okrzyków, strzelają z łuków w górę, aby bronić go – jak mówią – przed psami, które biegnąc za księżycem gryzą go i powodują, że traci krew, co według nich jest powodem zaćmienia. Zachowują się w ten sposób tak długo, jak trwa zaćmienie, aż do momentu, kiedy na nowo księżyc odzyska swój dawny blask[24]. Wyrażenie „Matka”, którym określany jest księżyc oraz opisane zachowanie podczas jego zaćmienia potwierdzałoby hipotezę, którą postawił Knogler, wskazując na związki Chiquitos z mieszkańcami płaskowyża andyjskiego. W świecie mitologii Inków księżyc jest określany bowiem jako siostra i małżonka Słońca i jako taka uważana jest za Matkę wszystkich ludzi. Inkowie wierzyli ponadto, że moment zaćmienia równoznaczny jest z chorobą Księżyca, która w przypadku całkowitego zaćmienia może prowadzić do jego śmierci i wróży niechybny koniec świata.

Pomimo tego, że przekaz tych dwóch misjonarzy jednoznacznie wskazuje na istnienie religijnych pojęć w świadomości Chiquitanos, to jednak trudno w oparciu o nie zbudować dokładną kosmologię i odtworzyć system religijnych wierzeń tego ludu. Dokumenty te wskazują ogólnie na istnienie religii animistycznej, personifikującej siły natury i zjawiska atmosferyczne[25].

Odnośnie do charakteru Chiquitos oraz ich zdolności manualnych, artystycznych i intelektualnych obydwaj misjonarze wyrażali się w sposób emfatyczny. Fernández pisze: Są o wiele bardziej żywego i radosnego usposobienia niż zwykle jest to już obecne wśród tych narodów; posiadają wysoką percepcję i zdolność pojmowania; otwarci są na to, co piękne i stali są w swym zachowaniu; nie są skłonni do zła, gdyż działają w oparciu o prawo naturalne; nie znajdziesz wśród nich wynaturzeń seksualnych, które należy opłakiwać, gdyż łatwo je można spotkać wśród innych dawnych ludów pogańskich niedawno ochrzczonych[26]. Wśród zachowań, które świadczą o ich wysokim stopniu rozwoju, wymieniono różnego rodzaju formy zabaw kształtujących życie wspólnotowe. Indianie uprawiali dyscypliny sportowe, wśród których szczególnym zainteresowaniem cieszyła się gra specjalnie przygotowaną piłką, którą należało odbijać wyłącznie za pomocą głowy. Walczyły między sobą dwie drużyny, których zawodnicy przerzucali sobie na przemian piłkę. Przegrywała ta drużyna, która więcej razy pozwoliła upaść piłce na ziemię[27]. Inna zabawa sportowa, która jednocześnie była ćwiczeniem militarnym, polegała na strzelaniu do siebie wzajemnie z łuku przy pomocy strzał zakończonych płaskimi końcówkami wykonanymi z większych kawałków drewna. Również i w tym przypadku mierzyły się ze sobą we wzajemnej rywalizacji dwie przeciwne sobie drużyny. Należało unikać trafienia, a w jego przypadku pomimo odczuwalnego bólu zawodnik nie mógł wydać najmniejszego odgłosu cierpienia[28].

Ponieważ na roli, ze względu na wysokie temperatury, pracowano tylko w godzinach przedpołudniowych, mieszkańcy mieli sporo czasu, aby wzajemnie spotykać się i odwiedzać, okazując sobie wzajemnie w ten sposób znaki przywiązania i przyjaźni. W czasie tych spotkań częstowano się sfermentowanym napojem z kukurydzy (chicha), mężczyźni tańczyli ze sobą naprzeciw kobiecej publiczności oraz grano na instrumentach takich jak fletnie Pana i grzechotki. Muzyka nie tylko towarzyszyła ludziom w czasie zabaw, lecz była stałym akompaniamentem codziennego dnia. Przy dźwiękach muzyki pracowano i wykonywano codzienne czynności[29]. Późniejsi misjonarze, dostrzegając te naturalne predyspozycje Chiquitanos, umiejętnie wykorzystali je w dziele ewangelizacji.

Pierwsze kontakty z Europejczykami (1492-1691)

Rok 1492 wyznacza nowy etap w historii ludzkości: Krzysztof Kolumb odkrywa Nowy Świat, który w niedalekiej przyszłości zostanie nazwany Ameryką. 40 lat później (1534) pierwsi hiszpańscy konkwistatorzy docierają do ziem, które zamieszkiwały plemiona Chiquitanos. Pierwszymi, którzy dowodzili hiszpańskimi ekspedycjami, byli: Pedro de Mendoza i Alvaro Núñez Cabeza de Vaca. Przybywali statkami, płynąc korytem rzeki Paraguay, a następnie przedzierali się przez dżunglę, wykorzystując do tego celu wcześniej podbitych Indian Guarani. Głównym celem tych ekspedycji było przetarcie i wytyczenie szlaku między Asunción (Paragwaj) a brzegiem Antlantyku oraz dotarcie do Potosi i Perú. Równolegle ich zadanie polegało na kolonizacji podbitych ziemi i budowie odpowiednich fortec. Motywem ekspedycji był także niegasnący wśród konkwistatorów mit El Dorado, który według przypuszczeń miało znajdować się na północ od terytorium Chiquitos. Indianie nie pozostawali bierni wobec najeźdźców i zbrojnie przeciwstawiając się spowodowali, że pierwsze ekspedycje zakończyły się niepowodzeniami[30].

W 1547 roku wyruszyła wielka i definitywna ekspedycja sił hiszpańskich pod dowódstwem Martineza de Irala i Ñuflo de Cháavez. Wiele szczepów zostało całkowicie rozgromionych i hiszpańscy konkwistatorzy dotarli do brzegów Rio Grandę (Guapay). 26 lutego 1561 roku Ñuflo de Chávez założył pierwszą osadę kolonizacyjną na tym terenie, której nadał nazwę hiszpańskiego miasteczka, w którym się narodził: Santa Cruz de la Sierra (w pobliżu aktualnego San Jose de Chiquitos). 60000 (?) Chiquitanos, którzy zamieszkiwali okolice nowo powstałej osady, zostało podporządkowanych 90 hiszpańskim osadnikom pochodzącym głównie z paragwajskiego Asunción[31].

Powstawały nowe osady, w których zamieszkiwała ludność napływowa wraz z podbitą i kolonizowaną przez siebie ludnością tubylczą. W okolicach obecnego San Javier zostały założone El Itatín i San Francisco de Alfaro; w 1582 mieszkańcy Santa Cruz de la Sierra opuścili swoją pierwotną osadę i przenieśli się na teren bezpośrednio graniczący z obszarem zamieszkiwanym przez Chiquitanos, znajdujący się nad brzegiem rzeki Guapay. Pierwotnie ze względu na umiejscowienie osada ta przyjęła nazwę San Lorenzo de la Barranca lub de la Frontera, później jednak wróciła do nazwy pochodzenia, stając się zalążkiem współczesnego Santa Cruz de la Sierra. W 1608 Hiszpanie wraz z Chiquitanos założyli osadę Cotoca na drodze w kierunku obszarów zamieszkiwanych przez Indian Moxos[32]. W 1575 roku na terytorium to przybyli pierwsi kapłani diecezjalni celem rozpoczęcia działalności ewangelizacyjnej wśród miejscowej ludności. W 1605 roku na mocy dekretu papieża Pawła V została erygowana diecezja Santa Cruz. Pierwszym biskupem został mianowany Antonio Calderon. Była to diecezja bardzo uboga i nie posiadała wyraźnie określonego terytorium[33].

Podbita ludność była traktowana jako tania lub darmowa siła robocza; wykorzystywano Indian jako przewodników po niedostępnych i nieznanych terenach (Moxos), jako tłumaczy oraz jako walecznych wojowników np. w walkach przeciwko plemionom Chiriguanos. Wielu Indian zostało sprzedanych do pracy w kopalniach płaskowyża, gdzie umierali na skutek ciężkiej pracy, niedostatecznego wyżywienia, wysokości oraz niskich temperatur, do których nie byli przyzwyczajeni. Kobiety pracowały w domach właścicieli lub na plantacjach, a niektóre z nich stawały się konkubinami mężczyzn, którzy przybyli tutaj bez współmałżonek. W ten sposób Hiszpanie, a następnie ich potomkowie (ludność Kreolska, a częściowo także Metysi), stawali się w pełnym tego słowa znaczeniu konkwistatorami i feudalnymi władcami, których określano mianem „encomenderos”, tzn. ci, którzy mają pod sobą osoby wykonujące polecenia. W 1580 roku, w okresie kiedy gubernatorem Santa Cruz był Lorenzo Suárez de Figuera, w mieście tym mieszkało 160 kolonizatorów hiszpańskich, dla których w farmach i w posiadłościach pracowało 11000 Indian Chiquitos[34].

Brutalne i niewolnicze traktowanie ludności indiańskiej było sprzeczne z prawem obowiązującym w Koronie Hiszpańskiej. Prawo to jednak nie w pełni było przestrzegane na terenach kolonizowanych, gdzie właściciel był jedynym interpretatorem i egzekutorem prawa. Posiadał on praktycznie nieograniczoną władzę nad ludnością tubylczą. Dodatkowo wielu Indian traciło życie na skutek nieznanych im dotąd chorób. Populacja Chiquitanos zmniejszała się gwałtownie i całemu narodowi, złożonemu z wielu szczepów, groziło wyniszczenie i utrata tożsamości kulturowej.

Ludność indiańska nie pozostawała jednak bierna wobec ekspansji kolonizatorów i wielokrotnie dochodziło do krwawych zamieszek i powstań Chiriguanos i Chiquitanos przeciwko białym kolonizatorom. W 1564 roku doszło do krwawo stłumionego powstania, w którym zginęło także wielu hiszpańskich osadników. W czasie jednej z walk zginął Ñuflo de Chávez (1568 r.). Jego śmierć jednostki hiszpańskie dowodzone przez Diego de Mendoza brutalnie pomściły, dokonując rzezi na ludności indiańskiej. Wielu Indian obrało formę pasywnego oporu wobec kolonizacji i schroniło się w dżungli. Indianie ci niepokoili osadników, dokonując ataków i grabieży, które szczególnie nasiliły się po przeniesieniu osady Santa Cruz. Ponieważ dochodziło do częstego rozlewu krwi i Hiszpanie czuli się urażeni w swej dumie, została zorganizowana wielka ekspedycja karna. Chiquitanos zostali ostatecznie pokonani i musieli zaszyć się głęboko w dżungli, wystawiając się jednocześnie na nowe niebezpieczeństwo.

W lasach działały bowiem, choć poza prawem, wyspecjalizowane grupy łowców i handlarzy niewolników (memelucos), którzy przybywali na te tereny z okolic San Paolo, aby zdobywać siłę roboczą niezbędną do pracy na brazylijskich plantacjach. Wielokrotnie napadali oni na indiańskie osady, porywając i zabijając tubylczą ludność. Indianie znaleźli się w sytuacji swoistego oblężenia: z jednej strony osady hiszpańskie i praktycznie niewolnicza praca na farmach i posiadłościach kolonizatorów, z drugiej strony dżungla i niebezpieczeństwo płynące ze strony portugalskich handlarzy niewolników[35].

W 1690 roku Indianie wysłali delegację do gubernatora Santa Cruz z prośbą o wzięcie ich pod swoją bezpośrednią opiekę. Gubernator Agustín de Arce y de la Concha, pragnąc zażegnać niekończące się konflikty istniejące na swoim terytorium zdecydował, że najlepszym rozwiązaniem będzie ewangelizacja Indian Chiquitos. Dlatego też zwrócił się o pomoc do jezuitów, którzy od 1607 roku posiadali już niezależną prowincję na terytorium Paragwaju, a w 1690 r. założyli Kolegium misyjne w Tarija przeznaczone do ewangelizacji terytorium Chaco. Rozpoczął się nowy okres, który pozostawił trwały ślad w kulturze i w historii ludu Chiquitos[36].

Redukcje jezuickie (1691-1767)

Pierwszym jezuickim misjonarzem, który podjął się zadania ewangelizacji plemion Chiquitos, był José de Arce (1652-1715). Przebywając w Tarija i przygotowując się do pracy misyjnej wśród Chiriguanos, jako jeden z pierwszych dowiedział się o prośbie, z jaką gubernator Santa Cruz zwrócił się do jezuitów i zdołał przekonać do podjęcia się tej misji ówczesnego prowincjała, Gregorio Orozco. Osobiście podjął się wytyczenia szlaku biegnącego przez terytorium Chiquitos, z Santa Cruz do brzegów rzeki Paraguay, gdzie miał spotkać się z jezuicką ekspedycją misyjną przybywającą drogą wodną z Asunción i kierowaną przez Pedro Lascamburu.

2 września 1691 r. José de Arce wraz z Antonio de Rivas w towarzystwie dwóch przewodników indiańskich wyruszył z Santa Cruz de la Sierra zapuszczając się w tropikalną puszczę terytorium Chiquitos. Powierzone zadanie wyznaczenia szlaku ziemnego do koryta rzeki Paraguay zakończyło się niepowodzeniem, jednakże udało się nawiązać kontakty z pierwszym plemieniem zamieszkującym te ziemie: Piñocos. Misjonarze pojawili się w indiańskiej osadzie dotkniętej epidemią dżumy i spotkali się z bardzo życzliwym przyjęciem społeczności, która oczekiwała pomocy. De Arce odczytał to jako znak z nieba, aby założyć na tym miejscu pierwszą misyjną fundację. 31 grudnia 1691 roku, w święto św. Sylwestra, symbolicznie została założona pierwsza redukcja Towarzystwa Jezusowego wśród Chiquitos, która w późniejszym okresie została zadedykowana wielkiemu apostołowi Indii, św. Franciszkowi Ksaweremu – San Javier. Lokalizacja tej pierwsze misji okazała się nie najszczęśliwsza i w niedalekiej przyszłości musiała kilkakrotnie ulec zmianie. Ostatecznie w 1708 roku Lucas Caballero, wówczas odpowiedzialny za redukcję, przeniósł ją w miejsce aktualnej lokalizacji.

Wraz z misją San Javier rozpoczyna się systematyczna działalność ewangelizacyjna i powstają kolejne redukcje na terytorium Chiquitos. Pełen misyjnego zapału i ożywiony pierwszymi sukcesami ewangelizacyjnymi José de Arce zakłada misję San Rafael, której w 1696 roku nadadzą kształt Juan Bautista Zea i Francisco Hervás. Dwa lata później (1698 r.) Felipe Suárez i Dionisio Ávila zakładają redukcję San José de Chiquitos. W 1699 r. Juan Bautista Zea i Juan Patricio Fernandéz inaugurują działalność misji San Juan Bautista, która stanie się punktem wyjścia do ewangelizowania części południowych terytorium zdominowanych przez plemię Zamucos. W 1723 r Agustín Castañares zakłada misję San Ignacio de Zamucos, która niestety już w 1738 roku zostanie porzucona ze względu na częste walki międzyplemienne i najazdy wrogiego względem Zamucos plemienia Ugarones.

Równocześnie powstają kolejne ośrodki misyjne. Z San Javier Lucas Caballero wyrusza celem ewangelizowania nowych plemion i w 1699 r. zakłada osadę o nazwie Inmaculada Concepción, której żywot będzie jednak bardzo krótki. Kilka lat później (1709) Caballero oraz Francisco Hervás na nowo założyli misję o wcześniejszej nazwie Inmaculada Concepción. Jednocześnie w tym samym roku w bliskiej odległości powstaje osada San Ignacio de Boococas, założona przez José Ignacio de la Mata. W późniejszym okresie obie te misje zmieniły kilkakrotnie swoją lokalizację, aby ostatecznie w 1722 r. scalić się w jedną o nazwie Concepción. W 1721 r. Felipe Suárez zakłada ośrodek San Miguel, natomiast w 1748 r. bawarski jezuita Miguel Streicher, znany także jako Miguel Areijer, daje podwaliny pod misję San Ignacio. W 1754 r. powstaje misja Santiago (Gaspar Troncoso i Gaspar Campos), a rok później (1755) Julián Knogler zakłada misję Santa Ana. Ostatnią redukcją jezuicką na terenie Chiquitos jest Santo Corazón zołożone w 1760 r. przez Antonio Guasp i José Chueca nad brzegiem rzeki Tucabaca[37].

Ta rozbudowana sieć ośrodków misyjnych działała w oparciu o system redukcyjny, który, zainicjowany przez franciszkanów i dominikanów, doskonale sprawdził się w jezuickiej działalności ewangelizacyjnej wśród plemion Guarani w dolinie rzek Paraná i Uruguay na pograniczu dzisiejszego Paragwaju i Argentyny. Teoretyczne podstawy tego systemu wytyczone zostały przez José de Acosta SJ, który w dziele De procuranda Indorum salute (Madryt 1588), mającym na celu zmotywowanie misjonarzy rozczarowanych niepowodzeniami działalności misyjnej, upomniał się u władz świeckich o poszanowanie praw ludności tubylczej i wskazał na poważne nadużycia systemu „encomienda”. W dziele tym następnie został zarysowany schemat działalności misyjnej, rozbudowany i doprecyzowany w kolejnym opracowaniu zatytułowanym Historia natural y moral de las Indias (1590). Metoda działalności misyjnej Acosty wykluczała jakąkolwiek formę nacisku, gwałtu i niesprawiedliwości względem ewangelizowanych i wskazywała na trzy warunki konieczne, aby przyjęcie chrześcijaństwa przez pogan okazało się autentyczne i trwałe: nieskazitelność życia świadczących o Ewangelii (zgodność życia z przepowiadaną treścią), znajomość języków osób, do których jest się posłanym oraz dogłębne poznanie kultury i zwyczajów ewangelizowanych plemion[38].

Mając na uwadze powyższe założenia i ubogaceni różnorodnymi doświadczeniami w działalności misyjnej, jezuici od 1600 roku zaczęli rozwijać, poprzez umiejętne wykorzystanie obowiązujących w Koronie przepisów prawnych dotyczących Indian (Leyes de Indias), system, którego głównym celem było stworzenie osiadłych społeczności indiańskich. Osady te stanowiły dogodne miejsce do prowadzenia stałej działalności ewangelizacyjnej wśród plemion zgromadzonych w jednym miejscu pod przewodnictwem swoich wodzów (kacyków). Sam termin „redukcja”, często błędnie utożsamiany z działaniem w oparciu o użycie siły, należy interpretować w oparciu o łacińskie znaczenie terminu reductio, -onis (f): sprowadzenie z powrotem, przywracanie. Pojęcie to pochodzi z wyrażenia użytego w Leyes de Indias: «ad ecclesiam et vitam civilem essent reducti»[39]. Oznacza ono, że ze względu na fakt, iż Indianie są dziećmi Bożymi, należy dążyć do przywrócenia ich Kościołowi oraz do ich „ucywilizowania”. Proces ten, rozłożony na długie lata, rozpoczynał się poszukiwaniem Indian zamieszkujących dżunglę, pokojowym przekonywaniem ich, aby osiedlili się w jednym miejscu i ostatecznie miał na celu zbudowanie osiadłych społeczności złożonych z chrześcijańskiej ludności tubylczej.

Jezuicki misjonarz Julian Knogler używa w swoich zapiskach określenia „duchowe łowy” (cazas espirituales), aby zobrazować wyprawy mające na celu pozyskanie koczujących w buszu indiańskich plemion. Jest to bardzo trafne określenie, ponieważ odnosi się ono do wypraw, które wymagały ogromnej odporności fizycznej i psychicznej oraz wskazuje na spryt i przebiegłość, które charakteryzowały ówczesnych misjonarzy.

Wyprawy te były organizowane w okresie pory suchej (maj – październik). Misjonarz wyruszał w towarzystwie pięćdziesięciu – sześćdziesięciu chrześcijańskich Indian i w ciągu kilku miesięcy pokonywał odległość około 100 mil, przedzierając się przez obszar trudno dostępnej dżungli. W czasie tej uciążliwej wędrówki wypatrywano znaków obecności koczujących plemion, starając się podejść do nich w sposób niezauważalny. Plemiona te okrążano, aby pozbawić je możliwości ucieczki i następnie próbowano nawiązać z nimi bezpośredni kontakt. Jeżeli misjonarz znał język, którego używało plemię lub jeśli posiadał odpowiedniego tłumacza, próbował mocą słowa przekonać do porzucenia dotychczasowego sposobu życia i do osiedlenia się na terenie misji. W przypadku braku możliwości nawiązania komunikacji werbalnej, misjonarz próbował zdobyć zaufanie Indian za pomocą gestów, gry na instrumencie lub śpiewu, a także za pomocą wyobrażeń graficznych przedstawiających sceny biblijne lub świętych. Misjonarz musiał przy tym uważać, aby wraz z grupą towarzyszącą nie wpaść samemu w zasadzkę. Knogler relacjonuje przypadek męczeńskiej śmierci 50 chrześcijańskich Indian, którzy w 1766 r. zginęli z rąk plemienia, do którego udali się celem zdobycia ich dla Chrystusa[40].

Misjonarzom najczęściej udawało się jednak osiągnąć zamierzony skutek, co było wynikiem nie tylko ich gorliwości w wierze, ale także czynnikami zewnętrznymi oraz stosowanymi formami podstępu lub przekupstwa. Indianie często dawali się skusić drobnymi podarunkami, takimi jak noże lub żelazne siekiery, które ofiarowywali im chrześcijańscy „łowcy dusz”. Ponadto sami Indianie niejednokrotnie szukali bezpieczeństwa w obawie przed handlarzami niewolników i dlatego pozytywnie odpowiadali na propozycję schronienia się w osadzie. Gdy jednak decyzja o rezygnacji z dotychczasowej formy życia nie była natychmiastowa, zmuszało to misjonarza to wielokrotnego ponawiania prób celem przekonania niezdecydowanych. W niektórych przypadkach zapraszano pojedynczych przedstawicieli ewangelizowanych plemion do tymczasowego zamieszkania w osadzie i zapoznania się ze sposobem i warunkami życia w redukcji. W tym przypadku społeczność osady wszelkimi materialnymi i duchowymi środkami starała się przekonać gościa o dobrodziejstwach wynikające z zamieszkanie w zorganizowanej społeczności.

To krótkie przedstawienie „duchowych łowów” nie jest w stanie ukazać całego wysiłku związanego z tego rodzaju wyprawami. Europejscy misjonarze, nieprzygotowani do warunków tropikalnej dżungli, wystawieni byli na różnego rodzaju choroby i niebezpieczeństwa. Marian Baptista Gumucio nakreśla sylwetkę misjonarzy wycieńczonych fizycznym wysiłkiem wracających z tego typu wypraw: Misjonarze powracający z wypraw mają zniszczone zdrowie na skutek malarii, biegunki i gorączki spowodowanej wieloma czynnikami; pogryzieni są przez pijawki i jadowite węże, a ciało ich jest pełne blizn na skutek urazów i upadków. Pod ich skórą zagnieździły się tungi i innego rodzaju owady, tak że muszą być usuwane za pomocą chirurgicznych narzędzi; ich twarze są zarośnięte i spalone słońcem, pokryte bliznami, poocierane przez gałęzie i zarośla, pogryzione przez komary, muchy, pszczoły, wychudzone na skutek głodu i bezsenności. Pełni są jednak duchowej radości, gdyż udało im się stanąć jednocześnie w bramach nieba i piekła. Współbracia, widząc ich powracających, z trudem ich rozpoznają; poznawszy ich, płacząc z radości, rzucają się im w ramiona: wracają bowiem z krainy cierpienia i ciemności, lecz udało im się wyrwać ze szponów szatana niektóre dusze, niektóre rodziny, czasami całe plemiona[41].

Wioski, które w ten sposób były zaludniane, cieszyły się przywilejami w oparciu o specjalne prawa uchwalone 20 grudnia 1536 r. dotyczące ochrony ludności tubylczej w zamorskich posiadłościach Korony Hiszpańskiej. W pewnym sensie, już w 1515 roku, dominikanin Bartolomé de Las Casas wywalczył dla społeczności indiańskiej tzw. prawa imigracyjne, zgodnie z przepisami których żadnemu białemu lub czarnemu człowiekowi, za wyjątkiem misjonarzy, nie wolno było osiedlać się i przebywać dłużej niż trzy dni na terenie zamieszkałym przez Indian. Jezuitom dodatkowo udało się wywalczyć prawa uwalniające Indian z systemu „encomiendas”, czyli zależności podatkowej i wykonywania obowiązkowych prac przez ludność tubylczą na rzecz kolonizatorów, przeradzających się często w bezpośrednie formy ucisku i niewoli. W redukcjach Indianie byli wolnymi poddanymi króla oraz panami i właścicielami swej ziemi[42].

Pod względem politycznym i administracyjnym redukcje w Chiquitos zależne były od władz Królewskiego Protektoratu w Charcas, a w sposób bezpośredni od Gubernatora w Santa Cruz de la Sierra. W wymiarze eklezjalnym zależały od biskupa w Santa Cruz, który podobnie jak gubernator miał prawo dokonywać inspekcji misji. Jednak ze względu na geograficzną izolację terytorium, uniemożliwiającą dotarcie do niego oraz ze względu na uzyskane prerogatywy, redukcje stawały się w praktyce niezależne tak w wymiarze cywilnym jak i kościelnym. W rzeczywistości więc udało się Towarzystwu Jezusowemu stworzyć w Ameryce Południowej swoisty eksterytorialny obszar umiejscowiony między terytoriami dwóch kolonialnych potęg: Hiszpanii i Portugalii. Pod koniec XVIII wieku ta «Chrześcijańska Republika» Towarzystwa Jezusowego obejmowała obszar, który na północy dotykał źródeł Amazonki (Maynas / Iquitos) i poprzez terytorium Chaco (wśród Indian Tobas, Abipones, Mocobies, Mbaye, itp) na południu graniczył z dorzeczem Plata (Indianie Guaraníes). Na tym obszarze zostało stworzonych ponad 100 misji, które w sumie zamieszkiwało około 250 000 wolnych Indian[43].

Misje te pod względem urbanizacyjnym budowane były w oparciu o dekrety królewskie dla Nowego Świata (1573), które dokładnie określały kształt i układ architektoniczny osady. Teren, na którym powstawała redukcja, musiał posiadać odpowiednie charakterystyki: misje zakładane były na obszarze suchym, ale jednocześnie posiadającym stałe ujęcie wody; ziemia musiała być dobrej klasy, dostosowana do potrzeb uprawy roślin; odpowiednie zaplecze drzewa musiało gwarantować możliwość wznoszenia budynków. O trudnościach związanych z odpowiednim wyborem miejsc świadczy fakt, że prawie wszystkie misje musiały w ciągu lat swojego istnienia zmienić swoją pierwotną lokalizację.

Julian Knogler w następujący sposób opisuje fundacje i kształt urbanizacyjny założonej przez siebie osady Santa Ana de Chiquitos: Na odpowiedniej powierzchni należy wykarczować dżunglę i następnie wypalić korzenie i zarośla; w ten sposób otrzymuje się terytorium, na którym można zbudować domy. Osiedla zostają wytyczone na planie kwadratu z dużym placem w środku o powierzchni około trzystu lub czterystu kroków (około 100 metrów z każdej strony). Wokół placu budowane są domu dla ludności indiańskiej: osiem, dziesięć lub więcej rzędów zabudowań, jeden za drugim, oddzielonych od siebie szeroką ulicą: liczba domów zależna jest od ludności mieszkających w redukcji. Trzy boki placu zabudowane zostają przez chaty dla Indian, czwarty natomiast zarezerwowany jest jako miejsce, na którym powstaje kościół, cmentarz, kolegium, budynki mieszkalne dla misjonarzy, szpital, budynek dla osób samotnych i starszych, warsztaty i szkoła. Domy mieszkalne są bardzo proste, siedem lub osiem łokci wysokości (około 6 metrów) i budowane są z drewna, które następnie pokrywa się mieszanką traw i błota, dach pokryty jest słomą) [44].

Należy dodać, że linia frontonu kościoła wyznaczała podział osady na dwie części. W San José de Chiquitos, w San Javier i w San Juan dodatkowo na linii tej wybudowany był mur, który oddzielał zabudowania prywatne od budynków użyteczności publicznej. W San Javier i San José de Chiquitos w czterech rogach placu znajdowały się małe kapliczki. W centrum placu każdej misji wznosił się duży krzyż.

System organizacyjny i społeczny redukcji (misji) został przez jezuitów odpowiednio dostosowany do systemów panujących w społeczności indiańskiej. Na czele misji, złożonej z około 2000 do 4000 mieszkańców, stało dwóch misjonarzy. Jeden z nich odpowiadał za sprawy duchowe (sprawowanie liturgii, nauka doktryny, opieka duszpasterska), drugi natomiast – coadjutor lub prokurator – odpowiedzialny był za stronę administracyjną i gospodarczą misji (uprawa roli, zarządzanie warsztatami, czuwanie nad ogólnym dobrobytem społeczności). Zadania te, tak w wymiarze duchowym jak materialnym, wymagały od misjonarzy odpowiednich cech charakteru (zdecydowania, umiejętności podejmowania odważnych decyzji), ale także kwalifikacji i umiejętności wykonywania bardzo różnych profesji i zawodów. Szwajcarski misjonarz Martin Schmid (1694-1772) w liście z 17 października 1744 roku, napisanym w San Rafael de Chiquitos, w ten oto sposób ukazuje zadania, z którymi musi się zmierzyć się misjonarz: nie tylko są oni proboszczami, których zadaniem jest głosić kazania, słuchać spowiedzi i strzec dusz ludzkich, ale są odpowiedzialni także za życie i zdrowie powierzonych sobie ludzi i dlatego też muszą dbać o to wszystko, co potrzebne jest człowiekowi, gdyż nie można zbawić duszy, jeżeli zapomnimy o ciele. Z tego też powodu misjonarze są radnymi i sędziami, lekarzami, chirurgami, murarzami, stolarzami, kowalami, ślusarzami, szewcami, krawcami, młynarzami, piekarzami, kucharzami, hodowcami zwierząt, ogrodnikami, malarzami, rzeźbiarzami, tokarzami, woźnicami, ceglarzami, garncarzami, tkaczami, garbarzami, wytwórcami wosku, świec, naczyń oraz rzemieślnikami wszelkich innych profesji, które niezbędne są w społeczności[45].

Misjonarze zarządzali misją nie na sposób autorytarny, lecz w pełni respektując autonomię poszczególnych plemion i wykorzystując system władzy społeczności tubylczej. Wodzowie plemienni nadal pełnili swoje funkcje w stosunku do podległej sobie ludności. Istniały nawet próby (1697 r.), aby zrównoważyć kacyków przywilejami i godnością ze szlachtą hiszpańską niższej rangi. Każdy wódz rządził podległym sobie plemieniem, które zamieszkiwało wydzielone dla siebie terytorium redukcji, i przy pomocy podległych sobie sędziego i doradcy, zabezpieczał porządek i dyscyplinę w swojej społeczności. W wymiarze militarnym każdym plemieniem dowodził kapitan, chorąży i sierżant, którym przysługiwało prawo stałego noszenia broni. Każda społeczność plemienna posiadała trzech strażników (prokuratorów) odpowiedzialnych za dyscyplinę pracy kobiet, młodzieży męskiej i młodzieży żeńskiej. Znakiem ich władzy oraz narzędziem służącym utrzymaniu porządku był bicz. Mężczyźni w związku z wykonywaną pracą bezpośrednio zależni byli od wodzów plemiennych. Dwóch starszych mężczyzn z każdego plemienia (tzw. cruceros) zależnych było od misjonarzy. Mieli oni za zadanie informować duchownych o ważnych kwestiach dotyczących lokalnej społeczności: informowali o ilości osób chorych (co dawało misjonarzom możliwość przeciwdziałania ewentualnej epidemii), przekazywali informacje dotyczące narodzin i zgonów, informowali o potrzebach dotyczących życia religijnego, w szczególności potrzeb sakramentalnych (spowiedź, sakrament małżeństwa, itp.)[46].

Na terytorium każdej redukcji mieszkało wiele plemion. Były to plemiona, które zanim wspólnie osiedliły się, bardzo często były do siebie wrogo usposobione i prowadziły między sobą walki międzyplemienne. Zniwelowanie różnic wiązało się z równym traktowaniem wszystkich kacyków (wodzów plemiennych), którzy wspólnie tworzyli kapitułę (cabildo) i jako znak pełnionej funkcji nosili laskę (buławę) zakończoną rękojmią wykonaną ze srebra. Zależni byli od misjonarzy, od których każdego dnia otrzymywali polecenia dotyczące zadań wyznaczonych dla każdego plemienia i służyli misjonarzom jako niezbędna rada odnośnie do funkcjonowania i zarządzania misją. Jakakolwiek decyzja dotycząca całej społeczności nie mogła być podjęta bez konsultacji z kapitułą[47].

Na czele cabildo stał starszy kacyk (cacique general lub cacique mayor) mianowany z rekomendacji misjonarzy przez samego gubernatora departamentu (w wypadku redukcji Chiquitos – gubernatora Santa Cruz). Posiadał on swojego zastępcę, który przejmował obowiązki w wypadku nieobecności lub niemożliwości pełnienia funkcji. Pozostali członkowie kapituły pełnili następujące funkcję: chorąży (noszący sztandar królewski), komendant strzegący porządku, sędzia i prokurator[48].

Niektórych z Indian wyznaczono do pełnienia obowiązków w strukturach centralnych misji; byli oni odpowiedzialni za poszczególne płaszczyzny jej funkcjonowania. Mistrz chóru wraz ze swoim zastępcą byli odpowiedzialnymi za formację muzyczną dzieci i młodzieży, dbali o kształt oprawy muzycznej liturgii oraz czuwali nad wykonywaniem instrumentów muzycznych. Podlegali oni bezpośrednio misjonarzowi odpowiedzialnemu za życie religijne wspólnoty. Misjonarzowi temu podlegali także zakrystianin i jego zastępca, do których kompetencji należało opieka nad świątynią i jej sprzętami.

Komendant wspólnoty wraz z nadzorcą byli odpowiedzialnymi za majątek ziemski, pola uprawne oraz stada hodowlane. Dobytek redukcji liczył kilkaset koni i mułów oraz wiele tysięcy sztuk bydła. Przykładowo redukcja w San Javier w 1767 r. posiadała sześć tysięcy sztuk bydła, czterysta pięćdziesiąt klaczy, sto osiemdziesiąt koni oraz sto dwadzieścia mułów[49]. Bardzo odpowiedzialna funkcja spoczywała na nadzorcy magazynów, który zabezpieczał zapasy żywności oraz ją rozprowadzał. Dodatkowo każdy warsztat działający na terenie misji posiadał osobę nad nim czuwającą. Wyboru na te funkcje dokonywano w oparciu o predyspozycje do pełnienia określonych zadań oraz ze względu na kwalifikacje moralne kandydatów. Pełniona funkcja łączyła się z pewnymi przywilejami, głównie o charakterze honorowym[50].

W redukcji panował system ekonomiczny sterowany odgórnie i oparty tak na własności prywatnej jak i społecznej. Głównym źródłem dochodu było rolnictwo: uprawiano kukurydzę, maniok, ryż, trzcinę cukrową i banany. Płody rolne uzyskane z ziemi należącej do całej wspólnoty (własność Boga – tupambaé) przeznaczone były na utrzymanie osób chorych, wdów, sierot, misjonarzy oraz zabezpieczały niezbędne rezerwy żywności na czas klęsk i nieprzewidzianych sytuacji. Ziemia należąca do poszczególnych rodzin (abambaé) służyła zabezpieczeniu im należytego i godnego funkcjonowania. Pracowano trzy dni na ziemi własnej i trzy dni na ziemiach należących do ogółu. Bydło i zwierzęta hodowlane należały do całej wspólnoty.

Większość społeczności pracowała na roli, natomiast pozostali pracowali w warsztatach, gdzie wytwarzano większość produktów niezbędnych do funkcjonowania redukcji: tkaniny, narzędzia (siekiery, piły, dłuta, łopaty), haczyki do połowu ryb, ubrania ze skór, obuwie, ozdoby z piór, różańce, świece, zegary z drzewa, instrumenty muzyczne, itp. To, czego nie można było samodzielnie wytworzyć (żelazo, noże, nożyce, wino, paramenty liturgiczne), było kupowane w Peru. Pieniądze uzyskiwano najczęściej ze sprzedaży wosku. Ze względu na trudności komunikacyjne nigdy nie rozwinął się handel o szerszym znaczeniu[51].

Dzień rozpoczynał się i kończył się modlitwą. Każdego dnia rano celebrowana była msza święta, w której uczestniczyli wszyscy mieszkańcy redukcji. Po mszy świętej udawano się do pracy na polach lub w warsztatach. Godziny południowe przeznaczone były na posiłek i wypoczynek, po czym kontynuowano pracę. Wieczorem wszyscy gromadzili się w kościele na modlitwie różańcowej.

Jezuitom udało się rozbudzić wśród Indian głęboki zmysł religijny. Bardzo chętnie i aktywnie uczestniczyli we wszelkich przejawach życia religijnego. Obrzędowość była bardzo rozbudowana. Rozwinął się teatr religijny, służący celom katechetycznym. Przybliżano w ten sposób wydarzenia biblijne lub historie hagiograficzne. Procesje (szczególnie w Wielki Czwartek i w Boże Ciało) posiadały bardzo rozbudowaną formę. Muzyka i śpiew liturgiczny stały się elementem fundamentalnym formacji religijnej, głównie ze względu na wrodzoną wrażliwość muzyczną społeczności indiańskiej. Z tego też powodu do pracy na tych terenach zostali wysłani wybitni jezuiccy muzycy, kompozytorzy, lutnicy i budowniczy organów: Domenico Zipoli (1688-1726), Antonio Sepp (1655-1733), Florián Paucke (1703-1769), Juan José Mesner (1703-1769) i Martín Schmid (1694-1772). Ten ostatni w liście z redukcji San Rafael (10 października 1744 r.) pisze: Wszystkie już osady brzmią muzyką organów przeze mnie zbudowanych. Wykonałem bardzo dużo instrumentów muzycznych wszelkiego rodzaju i nauczyłem wielu Indian grać na nich. Nie ma dnia, aby nie śpiewano w naszych kościołach, i ja także śpiewam, gram na organach, na cytrze, na flecie, na trąbce, na psalterionie i na lirze, tak w tonacji wysokiej jak i niskiej. Wszystkie ze sztuk muzycznych, które wcześniej były mi częściowo obce, obecnie praktykuję i uczę tego indiańskich dzieci. Jego Przewielebność mogły zaobserwować tutaj, jak donośnym i rytmicznym głosem śpiewa młodzież, która jeszcze rok temu wraz ze swoimi na wpół dzikimi rodzicami zamieszkiwała dżunglę, w jaki sposób gra na cytrze, lirze lub organach. Jak pięknie i swobodnie tańczy, że bez obaw mogłaby rywalizować z Europejczykami. Tych wszystkim spraw światowych uczymy tutejszych mieszkańców, aby pozbyli się nawyków dzikich ludzi i zbliżyli się do cywilizacji, otwierając się tym samym na chrześcijaństwo[52]

W redukcjach rozbrzmiewały więc dźwięki utworów takich kompozytorów jak Locatelli, Corelli, Brentner, itp., podobnie jak utwory Domenico Zipoli lub innych jezuitów, które komponowane były z inspiracji i dla potrzeb indiańskich chórów i orkiestr. Jednocześnie umacniała się i była propagowana rdzenna muzyka plemienna. O sile nośnika ewangelicznego przekazu, jakim była muzyka, świadczy opis podróżnika D’Orbigny, który opisując stan misji 65 lat po wypędzeniu jezuitów, stwierdza, że to, co usłyszał w czasie mszy świętej w San Javier de Chiquitos było o dużo piękniejsze od tego, co można usłyszeć w najbogatszych miastach Boliwii[53].

Muzyka, rozbudowana obrzędowość oraz teatr religijny (czyli dźwięk, gest, mimika) stanowiły odpowiednie narzędzia doktrynalnego przekazu. Za wyjątkiem dzieci, nikogo nie chrzczono bez właściwego i rozbudowanego okresu katechumenatu. Dorośli musieli w czasie przynajmniej kilkumiesięcznego przygotowania poznać podstawy i główne założenia chrześcijańskiego Credo. Nie było to zadanie łatwe, zważywszy na fakt, że poszczególne szczepy indiańskie posługiwały się różnymi dialektami i językami, często bardzo odległymi od siebie. Już samo poznanie języka Chiquitos, o bardzo skomplikowanej gramatyce i fonetyce, stanowiło duże wyzwanie dla misjonarza. O trudności tego języka świadczy przykładowo fakt, że istnieje w nim różnica w odmianie czasownikowej w zależności od tego, czy daną czynność wykonuje kobieta czy też mężczyzna. Dla potrzeb misji oraz wzajemnej komunikacji międzyplemiennej został opracowany język ogólny bésiro (rodzaj koiné) oparty na języku Chiquitos. Obowiązywał on w kościele, w szkole oraz na wspólnych zebraniach kapituły międzyplemiennej. Na terytorium własnego osiedla poszczególne plemiona mogły nadal swobodnie posługiwać się własnym językiem, jednakże już w pracy, którą wspólnie podejmowały osoby z różnych szczepów, używano bésiro. Dzieci bardzo szybko uczyły się nowego języka i w wielu przypadkach języki pierwotne zaginęły już w drugim pokoleniu po osiedleniu się w redukcji[54].

Według danych z 1766 r. system redukcyjny objął swym wpływem na terenie Chiquitanii populację 23788 osób[55]. Każda z misji rozwijała się bardzo prężnie. Tworzyła się nowa kultura i Chiquitanos w sposób perfekcyjny opanowali i rozwinęli, tak w muzyce jak i architekturze, sztukę baroku misyjnego, wyciskając trwały ślad w historii muzyki i sztuki. Jezuicki eksperyment został jednak gwałtownie przerwany na mocy dekretu króla hiszpańskiego Karola III z dnia 27 lutego 1767 r: Motywowany bardzo poważnymi racjami wynikającymi z obowiązku na mnie spoczywającym, aby dbać o porządek, zapewniać pokój i sprawiedliwość na terenie ziem mi podległym, oraz z innych ważnych racji, wymagających natychmiastowej decyzji, które zachowuję w mym sercu, na mocy władzy, którą Najwyższy złożył w moje ręce dla obrony mych poddanych i bezpieczeństwa Korony, nakazuję i rozporządzam: terytorium całego mojego Królestwa, Indie, wyspy Filipińskie oraz wszystkie zamorskie posiadłości mają nakaz opuścić wszyscy zakonnicy Towarzystwa Jezusowego, tak kapłani jak i bracia koadjutorzy; ci, którzy złożyli już pierwszą profesję, a także nowicjusze, którzy pragną kontynuować swoje życie w tym zakonie[56].

Dokument ten jest konsekwencją złożonych procesów o charakterze politycznym i światopoglądowym, które rozwinęły się w Europie w XVIII wieku. W wyniku rozwijających się nurtów oświeceniowych oraz silnych tendencji antyjezuickich, zakon ten stopniowo był pozbawiany możliwości istnienia w kolejnych krajach Starego Kontynentu. W 1759 r. Towarzystwo Jezusowe zostało wydalone z Portugalii, w 1764 przestało istnieć na terenie Francji i ostatecznie uległo całkowitej kasacie na mocy Breve papieża Klemensa XIV Dominus ac Redemptor z 21 lipca 1773 roku.

Decyzja Karola III poprzedzona była bardzo długą i intensywną kampanią zniesławiającą działania Zakonu. Jezuici zostali oskarżeni o działalność mającą na celu osłabienie monarchii, nieprawne przywłaszczanie sobie dóbr oraz nieuczciwe rozliczanie się z należności podatkowych wobec skarbca koronnego. Posądzeni zostali o dążenia separatystyczne i pragnienie stworzenia niezależnego Państwa Jezuickiego oraz o udział i inspirowanie przewrotu, który miał miejsce w Madrycie w 1766 r.

Dekret o wydaleniu utrzymywany był w sekrecie i wysłany został jednocześnie do wszystkich zamorskich posiadłości Korony. Sprawność, z jaką dotarł do najbardziej odległych zakątków Imperium, była wyjątkowa: 2 kwietnia dokument wraz ze szczegółowymi instrukcjami dotyczącymi ekspulsji opuszczał porty Hiszpanii i już w lipcu był egzekwowany w dolinie rzeki La Plata. 19 lipca 1767 roku dotarł do Audiencji w Charcas zarządzającej obszarem misji w Chiquitos. Odpowiedzialność za prawidłowe wykonanie rozporządzeń została powierzona podpułkownikowi Diego Antonio Martínez de la Torre.

Otrzymawszy rozkaz Martinez na czele 80 żołnierzy 21 sierpnia, wyruszył z Santa Cruz w kierunku Chiquitanii. Jezuici nie stawiali oporu i ze spokojem poddali się decyzjom władzy królewskiej. W Santo Corazón, Santiago i San Juan doszło do wystąpień ludności indiańskiej, które jednak zostały wyciszone przez samych misjonarzy. Zgodnie z instrukcjami, które zostały przedstawione jezuitom, redukcje wraz z całym inwentarzem miały zostać przekazane klerowi diecezjalnemu, który miał przybyć z Santa Cruz. Do czasu przybycia księży diecezjalnych w każdej misji miał pozostać jeden z zakonników. Z tego też powodu proces wydalenia rozciągnął się na okres ośmiu miesięcy. 2 listopada pierwszych trzynastu misjonarzy opuściło teren redukcji; 28 grudnia sześciu kolejnych jezuitów pożegnało się z terenem swojej pracy. 2 kwietnia 1768 roku wyjechała ostatnia grupa[57].

W sumie teren misji wśród Chiquitanos opuściło 24 misjonarzy; wśród nich niektórzy byli w podeszłym wieku lub też osłabieni na skutek poważnej choroby. Juan Messner z San Ignacio miał 77 lat i cierpiał z powodu astmy; 71-letni Ignacio Chomé z San Javier nie mógł samodzielnie poruszać się; również Esteban Pallozzi i Martín Schmid przekroczyli już siedemdziesiąty rok życia. Podpułkownik Martínez zwrócił się z prośbą do swych przełożonych w Santa Cruz o pozostawienie starszych i chorych misjonarzy na terenie redukcji, aby nie narażać ich na niebezpieczeństwa wynikające z długiej i wyczerpującej podróży. W swoim liście wskazywał także na korzyści płynące z obecności starszych misjonarzy w pierwszych miesiącach i latach pracy kleru diecezjalnego, nieprzygotowanego do podjęcia zadań duszpasterskich w środowisku indiańskim. Otrzymał jednak negatywną odpowiedź i wszyscy jezuici, bez względu na stan zdrowie zmuszeni zostali do opuszczenia misji.

Chomé, zasłużony wydaniem słownika języka Chiquitos oraz przetłumaczeniem na tej język wielu dzieł z teologii i mistyki (m.in O naśladowaniu Chrystusa), zmarł wykończony podróżą 7 września 1768 r. Messner zmarł na skutek choroby wysokogórskiej 22 maja 1768 r. w czasie przeprawy przez płaskowyż andyjski. Pallozzi zdołał wsiąść na statek w Limie, jednakże umarł w Panamie w oczekiwaniu na statek do Europy. W czasie podróży umarł także José Rodriguez. Pozostali misjonarze Chiquitanii, po trwającej dwa lata podróży, dotarli do portu w Kadyksie w Hiszpanii i po okresie kilkumiesięcznej kwarantanny zostali skierowani do swoich rodzinnych krajów[58].

Dominacja hiszpańska (1767-1825) i okres Republiki

W ponad pięćdziesięcioletnim okresie pomiędzy ekspulsją jezuitów a wojną o niepodległość, w wyniku której ukonstytuowała się Republika Boliwijska, rządy nad redukcjami w Chiquitanii sprawowane były przez przedstawicieli hiszpańskich władz kolonialnych. Pierwszym gubernatorem Chiquitanos został mianowany wykonawca rozkazu dotyczącego wydalenia jezuitów, podpułkownik Diego Antonio Martínez de la Torre. Urząd swój sprawował niechętnie, świadomy katastrofalnych skutków błędnie podjętej decyzji. W swoich listach nie szczędził ostrych słów, szczególnie pod adresem księży, którzy zastąpili jezuitów w duszpasterskiej posłudze na terenie misji. Wskazuje w nich na niekompetencje administracyjne, brak odpowiedniego przygotowania, bardzo niski poziom życia moralnego, nieumiejętność dostosowania się do warunków misyjnych oraz ogólną niechęć do pracy w środowisku, do którego przybyli bez entuzjazmu, na mocy decyzji swych przełożonych[59]. Martinez już po trzech miesiącach pobytu złożył swoją bezapelacyjną rezygnację z funkcji, natomiast skargi na duchowieństwo pozostaną stałym tematem korespondencji pomiędzy kolejnymi gubernatorami a Audiencją w Charcas. O poziomie moralnym przybyłego kleru świadczyć mogą relacje z podróży po terytorium redukcji francuskiego podróżnika D’Orbigny, który gorszy się postępowaniem księży bez ograniczeń wykorzystujących swą pozycję i dopuszczających się także zachowań o charakterze niemoralnym[60].

Byłoby jednak błędem przyjmować w sposób bezkrytyczny te uwagi, pomijając jednocześnie wkład, jaki duchowni z Santa Cruz wnieśli w podtrzymywanie życia religijnego wśród Chiquitanos. Świadectwem potwierdzającym oddanie się duszpasterskiej posłudze w trudnych dla kleru diecezjalnego warunkach jest list kacyków z San Rafael z 5 marca 1791 r.: Ojciec Grzegorz znaczy dla nas bardzo dużo i pragniemy, aby wraz z nami cierpiał biedę, chcemy, aby w każdy piątek miał nas pod swoją opieką, ponieważ zna nasze ubóstwo; tak więc niech zostanie między nami i niech umrze między nami[61].

Przed nowo przybyłymi księżmi stawały jednak nie tylko wyzwania dotyczące opieki duszpasterskiej, ale także te odnoszące się do spraw technicznych i administracyjnych funkcjonowania redukcji. Prowadzenie i zarządzanie kilkutysięczną osadą wymagało sprawności organizacyjnej oraz koniecznej wiedzy z zakresu agronomii, hodowli bydła, medycyny, budownictwa, itd. Księża nie byli przygotowani do realizacji tych zadań, co w konsekwencji prowadziło do pogarszającego się stanu ekonomicznego misji. Reforma administracyjna z 1781 r., wyłączająca z kompetencji duchownych zarządzanie sprawami materialnymi, z jednoczesnym mianowaniem odrębnej osoby mającej podjąć się tego zadania, była próbą ratowania sytuacji. Także i to rozwiązanie nie było jednak w pełni satysfakcjonujące i proces dekadencji pogłębiał się, doprowadzając do stanu, że redukcje stawały się ekonomicznie deficytowe. Wspomina o tym D’Orbigny, opisując stan misji w 1831 r.: W okresie jezuickim dochód Chiquitanii wynosił około 300000 franków i tak też było w okresie pierwszych gubernatorów hiszpańskich. Dziś przynoszą tylko 59000 franków zysku; jednocześnie jednak płaca pracowników, utrzymanie garnizonu wojskowego na granicy z Brazylią oraz niezbędny zakup podstawowych narzędzi pochłania kwotę 69500 franków[62].

Wraz z pogarszającą się sytuacją ekonomiczną obniżał się poziom życia społeczności lokalnej. W konsekwencji prowadziło to do pogorszenie się stanu zdrowia ludności. Epidemie zaczęły dziesiątkować redukcje. Wiązało się to także z faktem braku odpowiedniego przygotowania medycznego księży oraz z upadkiem systemu codziennego przekazywania przez kacyków informacji o zgonach i chorobach w podległych sobie społecznościach. Populacja 23788 mieszkańców redukcji z ostatniego roku działalności jezuitów zmniejszyła się o prawie 4000 w ciągu 12 miesięcy i wynosiła w 1768 r. 19981 osób[63]. W 1791 roku liczba mieszkańców dziesięciu redukcji jezuickich zmniejszyła się do 18292 osób[64].

Nowo zarządzający redukcjami nie potrafili także sprostać zadaniu obrony mieszkańców przed atakami ze strony plemion nie objętych systemem redukcyjnym. Powtarzające się ataki ze strony Indian Guaicurús w okresie między 1767 a 1774 rokiem dodatkowo osłabiły stan liczebny i ekonomiczny redukcji[65].

Oczywiście należy także wskazać osoby, które stanęły na wysokości zadania i potrafiły umiejętnie kierować misjami i dobrami pozostawionymi przez jezuitów. W okresie rządów gubernatora Miguela Fermín de Riglos (1799-1808) redukcje na nowo okazały się rentowne, a populacja w 1805 roku wzrosła do 21951 mieszkańców[66]. Wiązało się to także z faktem wprowadzenia obowiązku szczepień ludności indiańskiej przeciwko ospie[67].

Biorąc pod uwagę jednak generalnie słabą administrację redukcji, a także przypadki nadużyć ze strony władz cywilnych i duchowieństwa, należy zadać sobie pytanie dotyczące faktu bierności ludności indiańskiej. Dla porównania Indianie Guaraní, których sytuacja była analogiczna, w okresie 1816-1818 opuścili definitywnie 15 redukcji położonych pomiędzy rzekami Uruguay i Paraguay. To, że redukcje jezuickie na terenie Chiquitanii – w przeciwieństwie do tych z obszarów Guarani – przetrwały do dnia dzisiejszego, należy tłumaczyć wyjątkowym sukcesem działalności jezuitów wśród Chiquitanos. Jezuitom udało się dokonać unifikacji różnych szczepów i stworzyć w okresie zaledwie siedmiu dekad system kulturowy (język, muzyka, obrzędowość, sztuka) stanowiący o tożsamości ludu Chiquitanos, jednoczący go i tym samym wyodrębniający go spośród innych, sąsiadujących z nim, ludów. Pomimo zmian zachodzących w sposobie zarządzania redukcjami, Chiquitanos nadal pozostawali wierni swoim tradycjom, zachowywali wytworzoną obrzędowość oraz dbali o wygląd świątyń.

Nie można także nie doceniać wysiłków kleru z Santa Cruz, który, mimo licznych braków, wytrwale dążył do zachowania i rozwoju duchowego, kulturowego i materialnego dziedzictwa jezuitów. Przez okres 83 lat duchowieństwo to starało się wytrwale pracować, podtrzymując funkcjonowanie misji w oparciu o dawny system redukcyjny, a następnie, w trudnym okresie politycznych i społecznych przemian, przez kolejne 80 lat gwarantowało duszpasterską posługę w parafiach powstałych na miejscu dawnych redukcji[68].

Należy także nadmienić, że ludność indiańska nie pozostawała bierna w przypadkach bardzo poważnych nadużyć. W 1820 roku doszło do krwawych wystąpień zbrojnych, które były odpowiedzią ludności indiańskiej na śmierć jednego z kacyków, zamordowanego przez hiszpańskiego gubernatora[69].

Wojna o niepodległość Boliwii (1809-1825) stanowiła dla Indian Chiquitanos kolejny dotkliwy i bolesny cios. Nie będąc stroną konfliktu, nie rozumieli powodów walki lokalnych „patriotów” z dominacją hiszpańską. W wojnie tej byli wykorzystywali tak przez jedną, jak i drugą stronę. I tak na przykład zostali zmuszeni do walki po stronie armii hiszpańskiej w bitwie Santa Barbara (7 października 1815 r.). Ponad tysiąc Indian straciło w czasie tej bitwy życie[70].

Zwycięstwo obozu niepodległościowego i proklamacja Republiki nie wpłynęły zasadniczo na sytuację Indian w Boliwii. Zapowiedzi dotyczące pełnej wolności i zrównania praw ludności tubylczej i napływowej okazały się pusto brzmiącymi hasłami, nie mającymi realnego odniesienia do faktycznego stanu rzeczy. Osoby, które jako jedyne skorzystały z przeobrażeń politycznych kraju, to właściciele ziemscy, umiejętnie powiększający swój areał przestrzenny. Biali osadnicy zaczęli stopniowo osiedlać się na terenie dawnych redukcji, które w konsekwencji zmieniały swe oblicze. Centralne miejsca wokół placu zaludniane były przez nowo przybyłych osadników, co zmuszało ludność indiańską do stopniowego przenoszenia się w miejsca bardziej oddalone. Pierwotne zabudowania przeznaczone dla Indian były wyburzane i na ich miejscu powstawały domy dla kolonizatorów. Osadnicy stopniowo rozparcelowywali ziemię i Indianie stawali się w pełni zależni od bogatych właścicieli ziemskich. Kształtował się system ukrytego niewolnictwa: Indianie stawali się praktycznie darmową siłą roboczą zmuszaną do pracy na wielkich gospodarstwach rolnych.

Kolejni podróżnicy odwiedzający terytorium Chiquitos przedstawiają postępującą dekadencję dawnych jezuickich redukcji. Angielski badacz Minchin w relacji z 1881 r. opisuje Chiquitanos jako bardzo podatnych na postęp i zdobycze cywilizacyjne, ale jednak całkowicie zdemoralizowanych przez alkohol i na skutek despotyzmu właścicieli ziemskich[71].

Według relacji podróżników takich jak Moritz Bach[72], François de la Porte Conte de Castelnau[73], Erland Nordenskioeld[74] ludność pozostawała wierna swojej bogatej obrzędowości, zwyczajom i kulturze, jednakże stan materialny redukcji, szczególnie świątyń, ulegał stopniowemu i systematycznemu niszczeniu i upadkowi.

Zmiany, które zachodziły w drugiej połowie XIX wieku, nie ograniczały się tylko do przeobrażeń w systemie własności ziemskiej i materialnym upadku społeczeństwa. Faktem o dotkliwych konsekwencjach dla poziomu religijnego i moralnego ludności było pozostawienie osad bez stałej opieki duszpasterskiej. Kapłani opuścili teren dawnych redukcji i jedynie sporadycznie przybywali do nich celem sprawowania posługi sakramentalnej. Pomimo to ludność pozostała wierna dawnym tradycjom i każdej niedzieli wierni gromadzili się w kościele, aby śpiewać to, co pamiętali z liturgii i recytować przekazywane w tradycji oralnej modlitwy[75]. Wymownym przykładem tej żywej tradycji jest fotografia z lat 50-tych XX wieku wykonana przez znanego niemieckiego fotoreportera Hansa Ertla, przedstawiająca kobiety modlące się w Kościele San Rafael.

System wyzysku ludności tubylczej pogłębił się na przełomie XIX i XX wraz z przybyciem na teren Chiquitanii nowych osadników, zwabionych perspektywą szybkich zysków związanych z zapotrzebowaniem światowego przemysłu na kauczuk. Wielkie koncerny międzynarodowe, takie jak Anglo-Bolivian, Zeller und Willinger, Stefan Schnack und Müller zaczęły eksploatować północne obszary Chiquitanii, bogate w drzewo kauczukowe, szukając przy tym możliwie jak najtańszej siły roboczej. Według relacji zamieszczonej w czasopiśmie „La voz del Pueblo” 13 lipca 1914 r: Zdarzały się przypadki, że Indianie, którzy siłą zostali skierowani do pracy w regionach kauczukowych, stracili tam życie. Właściciel wracając do osady zmarłego informował wdowę o nierzeczywistym, lecz wysokim zadłużeniu i w ten sposób ubezwłasnowolniał starsze dzieci; gdy nikt z rodziny nie mógł długu odpracować, zabierał jej nędzną chatę w ramach zadośćuczynienia[76].

Na skutek pogłębiającego się niewolnictwa wielu Indian w tym okresie opuściło swoje dotychczasowe miejsca zamieszkania i założyło nowe osady według wzorców zaczerpniętych ze znanego sobie systemu jezuickiego. W ten sposób powstała między innymi osada San Antonio de Lomerío. Miejsca te dodatkowo zaludniły się ludnością uciekającą przed obowiązkowym wcielenia do armii w czasie wojny del Chaco (1932-1935)[77].

Sytuacja społeczno-ekonomiczna ludności – przynajmniej w znaczeniu formalnym – zmieniła się wraz z rewolucją 1952 roku, wprowadzeniem reformy agralnej i obaleniem systemu niewolnictwa. W wielu przypadkach zapowiadane reformy pozostawały jednak tylko formalnym zapisem: ludność jak dawniej pracowała na farmach bogatych właścicieli ziemskich, bez należytego wynagrodzenia, bez socjalnego zabezpieczenia i bez możliwości jakiejkolwiek zmiany[78].

Działalność franciszkanów i utworzenie Wikariatów Apostolskich

Stan Kościoła na terenie Chiquitanii w pierwszych dekadach XX wieku trudno określić jako zadowalający. Około 40000 Chiquitanos wraz z innymi grupami etnicznymi zamieszkującymi terytorium (Guarayos, Ayoreos, ludność kreolska, Metysi) mogło liczyć na duszpasterską opiekę ze strony zaledwie kilku kapłanów z Santa Cruz. Erygowanie 27 stycznia 1930 roku na mocy Bulli Papieża Piusa XI Apostolicae Sedis semper Wikariatu Apostolskiego Chiquitos i powierzenie franciszkanom opieki nad nowo powstałą strukturą eklezjalną otwiera nowy i bardzo ważny etap w historii ewangelizacji tych terenów.

Wybór franciszkanów nie był przypadkowy. Od lat 20-tych XIX wieku duchowi synowie św. Franciszka prowadzili działalność misyjną wśród Guarayos, stopniowo rozszerzając zakres ewangelizacyjnej pracy także na terytorium Chiquitanii. 8 stycznia 1931 roku Stolica Apostolska mianowała pierwszego biskupa Wikariatu Chiquitos, którym został Prefekt Misji wśród Guarayos, Bertold F. Bühl OFM i rozpoczął się proces organizacji stałych struktur Kościoła lokalnego.

San Ignacio de Velasco stało się siedzibą biskupa, zaczynają tworzyć się parafie, a w 1935 roku utworzono kolegium mające za zadanie kształcenie i formowanie kandydatów do kapłaństwa.

Do pracy na terenie Wikariatu zostają oddelegowani kolejni misjonarze, którzy przybywają z Franciszkańskiego Kolegium Misyjnego w Taracie. Zostają im powierzone obowiązki duszpasterskie, zadanie administracyjne i formacyjne. W przeważającej większości są to austriaccy misjonarze z Tyrolu. Pío Waldthaler i Luis Höfner przeznaczeni są do pracy duszpasterskiej w San Ignacio de Velasco; Fulgencio Lasinger obejmuje funkcję proboszcza w San Miguel; Camilo Agrazar w Concepción; Felix Haidinger w San Javier; Lamberto Heitzinger w San José; Hipolit Richter w Santo Corazón; Ludwig Öfner w Santiago; Alfredo Höller w Puerto Suárez.

Na terytorium franciszkańskich redukcji wśród Guarayos, stanowiących integralną część Wikariatu Chiquitos, posługują: w Ascensión de Guarayos – Tarcisio Senner; w San Pablo – Eligiusz Dastel; w Yaguarú – Kapistran Hofrnann; w Urubichá – Hildeberto Walpoth; w Yotaú – Salwator Pillon; w Santa María – Anzelm Schermair.

W Santa Cruz osiedlają się franciszkanie stanowiący niezbędne zaplecze logistyczne misji Chiquitos: Dámaso Sartori, Aurelio Tschimbem, Buenaventura Ellauri, Sigfredo Mittich, Ignacio Achwendmayer, Francisco Amill i Fortunato Crepaz[79].

Powierzchniowo Wikariat obejmował terytorium około 280000 km2, na którym to obszarze mieszkało ok. 60000 osób. W skąd Wikariatu wchodziły terytoria prowincji administracji państwowej: Ñuflo de Chávez (34000 mieszkańców), Velasco (12000 mieszkańców) i Chiquitos (14000 mieszkańców). Według danych z 1952 roku populacja złożona była z 32422 Indian, 13255 Metysów i 4456 Białych[80]. Obecność Metysów i Kreolów była konsekwencją osiedlania się na terenie redukcji ludności napływowej, szczególnie rodzin z Santa Cruz, co nastąpiło w okresie pojezuickim.

Biskup Bertold Bühl rządził Wikariatem do 1941 roku; kolejnymi biskupami byli: Juan Tarcisio Senner OFM (25 lutego 1942 r. – w 1949 r. nominowany biskupem pomocniczym Sucre) i José Calasanz Rosenhammer OFM (12 maja 1949 r. – 21 sierpnia 1974 r.). 13 grudnia 1951 r. na mocy Bulli Papieża Piusa XII Ne Sacri Pastores z części Wikariatu Chiquitos został utworzony nowy Wikariat Apostolski Ñuflo de Chávez w siedzibą biskupią w Concepción. Swym zasięgiem objął on terytorium pojezuickich redukcji w San Javier i w Concepción, franciszkańskie misje w Guarayos oraz nowe osady, w których zamieszkała ludność napływowa z gór. Zadanie organizacji życia religijnego na terenie nowo powstałego Wikariatu zostało powierzone franciszkańskim misjonarzom z Bawarii. 16 listopada 1953 r. Jorge Kilian Pflaum OFM został mianowany pierwszym biskupem Wikariatu Apostolskiego Ñuflo de Chávez; konsekracja biskupia miała miejsce 14 lutego 1954 roku.

W ten sposób rozległe terytorium Chiquitanii wraz z obszarem Guarayos podzielono na dwie autonomiczne struktury eklezjalne. Po podziale Wikariat Apostolski Chiquitos objął zasięgiem terytorium 197000 km2, na którym mieszkało około 140000 osób. Życie religijne tego Wikariatu skupiało się wokół 21 działających w chwili podziału parafii, licznych kaplic, centrów pastoralnych i charytatywnych oraz szkół katolickich. Wysiłek pracy duszpasterskiej spoczywał już nie tylko na franciszkanach z Tyrolu, do których dołączyli w 1971 roku misjonarze z franciszkańskiej Prowincji św. Grzegorza Wielkiego w Hiszpanii, ale także na zakonnikach z innych zgromadzeń zakonnych (werbiści, identes) oraz kapłanach Fidei Donum. Umacniał się także kler lokalny. Żeńskie zgromadzenia zakonne włączały się w proces konsolidacji struktur miejscowego Kościoła.

To wszystko stworzyło dogodne warunki do tego, aby Wikariat Apostolski Chiquitos mógł zostać przekształcony w diecezję. Dokonało się to 3 listopada 1994 roku na mocy bulli papieża Jana Pawła II Solet catholica. Pierwszym biskupem diecezji San Ignacio de Velasco został mianowany dotychczasowy Wikariusz Apostolski, Federico Bonifacio Madersbacher OFM. Pierwotnie Wikariatem, a później diecezją zarządzał od 21 sierpnia 1974 r. do dnia przejścia na emeryturę – 29 lipca 1995 r. W tym samym dniu papież Jan Paweł II powołał pierwszego nie franciszkańskiego biskupa San Ignacio, którym został dotychczasowy biskup pomocniczy Wikariatu Chiquitos, a później diecezji San Ignacio, Carlos Stetter, wywodzący się z kleru diecezji Rottenburg-Stuttgart (konsekracja biskupia miała miejsce 28 lutego 1988 r.).

Obecnie w diecezji obejmującej teren prowincji Chiquitos, Velasco, Angel Sandoval, Germán Busch i części Cordillera departamentu Santa Cruz mieszka około 250000 osób. Działają 24 parafie oraz 14 domów zakonnych. Kościół obok działalności ewangelizacyjnej aktywnie włącza się w rozwój ekonomiczny i socjalny regionu. Pomaga w rozwoju infrastruktury związanej z edukacją, służbą zdrowia, higieną (ujęcia wody pitnej), komunikacją społeczną; troszczy się o rozwój rolnictwa, turystyki i dba o zabezpieczenie dziedzictwa kulturowego regionu[81].

Na terenie Wikariatu Apostolskiego Ñuflo de Chávez, w pierwszych latach po utworzeniu biskup Jorge Kilian Pflaum OFM mógł liczyć na pomoc współbraci uprzednio pracujących w Perú (Emmeram Lauerhaas, Capistran Hoffmann, Simeón Brunner, Bardo Bayerle, Wiligis Basler i Apolinar Kalb) oraz nowo przybyłych misjonarzy z Bawarii (Fortunato Dilzer, Vital Trost, Magnobon Koller, Luis Richthammer, Rudolfo Hoenhn, Eduardo Bösi, Leonardo Schneider, Bertran Erl, Waldemar Lutz i Wendelin Paul). Na terenie Guarayos kontynuowali pracę ewangelizacyjną franciszkanie z Prowincji św. Barbary w Kalifornii (Gabriel McCarthy, Anselm Rehkamp i Sebastian Rabin). Pracę w nowo utworzonym Wikariacie kontynuował także Hildeberto Walpoth (z austriackiej Prowincji w Tyrolu) oraz Yucundo Yanosco z Węgier. Temu zespołowi zostało powierzonych w pierwszym okresie 8 parafii (2 na terenie Chiquitanii: San Javier i Concepción oraz 6 na terenie Guarayos: Ascensión, Yaguarú, Urubichá, Yotaú, San Pablo i Salvattierra). W 1953 roku biskup Kilian erygował dwie nowe parafie: El Puente (Guarayos) i San Ramón (Chiquitania). Na powierznii 81493 km2 Wikariatu mieszkało w tym okresie ok 22000 osób (0,2 mieszkańców na km2)[82].

Warunki pracy misyjnej w początkowym okresie były bardzo ciężkie: ze względu na brak jakiejkolwiek infrastruktury komunikacyjnej misjonarze byli całkowicie odizolowani; podróż do Santa Cruz trwała około 2-3 tygodni. Każdemu z misjonarzy powierzono ogromny obszar ewangelizacyjnej pracy. O wysiłkach pracy świadczy relacja zawarta w publikacji Humberto Scholza: Jeszcze przed świtem trzeba wyruszyć konno z Concepción. W godzinach południowych odpoczynek w miejscu, gdzie znajduje się woda pitna. Około czwartej po południu przyjazd do El Carmen. W nocy spowiedź, wierni natomiast odmawiają różaniec. Ponieważ od ostatniej wizyty kapłana minęło już kilka miesięcy, a czasami nawet rok, wszyscy pragną przystąpić do sakramentu pokuty. W ten sposób mijają godziny. Ponadto trzeba nauczyć ludzi nowych pieśni, odpowiedzi do Mszy świętej oraz przygotować do chrztu. Następnego dnia: Msza święta, chrzty, katecheza dla wszystkich, rozmowy z odpowiedzialnymi za wioskę, odwiedziny chorych. Po obiedzie wyrusza się do następnej wioski. Program powtarza się. Objazd okolic Lomerio trwa od dwóch do trzech tygodni[83].

Aby poprawić i zintensyfikować działalność ewangelizacyjną Wikariatu do Concepción w 1953 roku przybywają pierwsze siostry zakonne z meksykańskiego zgromadzenia Misioneras Eucarísticas de la Santísima Trinidad (na terenie Guarayos od 1924 r. pracują siostry: Siostry Franciszkanki z Hall). Przybywają także pierwsi wolontariusze z Niemiec, którzy aktywnie włączają się w pracę nad poprawą infrastruktury i zaplecza misyjnego. Intensyfikują się inicjatywy duszpasterskie oraz prace o charakterze socjalnym (edukacja, ochrona zdrowia, elektryfikacja, ujęcia wody pitnej, budowa dróg). Powstaje kolejna parafia (El Fortín – 1954 r.) i przybywają kolejni misjonarze. Biskup Pflaum, uczestnik Soboru Watykańskiego II, wprowadza reformy soborowe, angażując w dzieła apostolatu osoby świeckie.

Po niespodziewanej śmierci biskupa Pflauma (18 września 1971 r.) zadanie pasterskiej troski nad młodym Kościołem Wikariatu powierzono Antoniemu Eduardowi Bösi OFM (nominacja biskupia 18 grudnia 1972 r., konsekracja 1 kwietnia 1973 r). Osobiście tak opisuje początek swej biskupiej posługi: W pierwszych latach misyjnej działalności skoncentrowałem się przede wszystkim na Służbie Ołtarza, na katechezie i administracji sakramentów. Dzieląc życie z indiańską społecznością, coraz silniej odczuwam jednak cierpienie materialne i fizyczne tego ludu. Jestem przekonany, na podstawie własnego doświadczenia, że praca duszpasterska nie może zamknąć się tylko i wyłącznie na posłudze Ołtarzowi. Prawdziwe duszpasterstwo domaga się, aby posługiwać „całemu człowiekowi”. Bardzo ważnym elementem naszego posługiwania musi stać się działalność społeczna: walka z głodem i chorobami, ograniczenia napięć społecznych, integracja z Kościołem grup wyobcowanych, edukacja najuboższych i prostych ludzi. Duszpasterstwo musi objąć zarówno duszę jak i ciało; te dwa wymiary są integralną częścią całego dzieła zbawienia; duszpasterstwo jest zadaniem dotyczącym tak zbawienia doczesnego, jak i wiecznego człowieka[84].

Program zawarty w powyższych słowach wyznaczał kierunki pasterskiego posługiwania biskupa Eduarda Bösla: duszpasterstwo w ścisłym tego słowa znaczeniu, działalność socjalna oraz edukacja i kultura.

Mając na względzie poprawę duszpasterstwa powstały kolejne cztery nowe parafie: El Carmen (1987), San Julián (1990), Asunta (1990) i San Martín (1996). Poprzez działalność tych parafii Kościół pragnął objąć duszpasterską troską ludność napływową i osiedlającą się na terenach południowych Wikariatu. Przybywają kolejni kapłani i bracia zakonni; kolejne żeńskie zgromadzenia zakonne ubogacają swym charyzmatem lokalny Kościół Ñuflo de Chávez. W listopadzie 1976 roku przybywają pierwsi polscy franciszkańscy misjonarze z Prowincji Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach: Romuald Antczak, Bernard Falkus, Wojciech Mazur i Cyprian Tomiczek. Budzą się pierwsze miejscowe powołania: 4 października 1984 roku otrzymuje święcenia kapłańskie Raúl Arrázola, pierwszy kapłan diecezjalny Wikariatu, 16 kwietnia 1989 roku natomiast święcenia kapłańskie otrzymuje o. Aurelio Pesoa, franciszkanin pochodzący z parafii w Concepción (aktualny Minister Prowincjalny Misyjnej Prowincji św. Antoniego w Boliwii).

Wikariat stopniowo stawał się wspólnotą coraz bardziej międzynarodową Pracują w nim kapłani, bracia i siostry zakonne z Austrii, Boliwii, Brazylii, Hiszpanii, Polski, Meksyku i Niemiec. Rozwijają się różne formy duszpasterstwa i prężnie zaczynają działać grupy apostolskie. Powstają nowe kościoły, kaplice i centra pastoralne.

Mając na uwadze poprawę warunków życia, Kościół zaangażował się w wiele inicjatyw o charakterze społecznym, stając się niekwestionowanym liderem działań służących ekonomicznemu rozwojowi regionu. Włączył się bezpośrednio w działania mające na celu urzeczywistnienie programu reformy rolnej z 1952 roku. Dzięki zaangażowaniu Kościoła powstało wiele programów o charakterze socjalnym: budowa ujęć wody pitnej, rozwój spółek rolnych i hodowlanych, budowa szpitali i ośrodków zdrowia (Ascensión, San Ramón, El Puente, San Antonio, Urubichá, Yaguarú), pomoc w budowie domów mieszkalnych. Powstało wiele szkół kształcących dzieci, młodzież i dorosłych w zakresie szkoły podstawowej, średniej oraz przygotowania zawodowego.

Zaangażowanie Kościoła dotyczyło także działań mających na celu pielęgnowanie dziedzictwa kulturowego regionu. W 1975 roku rozpoczęły się prace mające na celu renowację kompleksu misyjnego katedry w Concepción. Kierownikiem prac konserwatorskich był szwajcarski architekt, inżynier Hans Roth, wcześniej czuwający nad pracami renowacyjnymi w misji San Rafael. 15 sierpnia 1982 roku miała miejsce uroczystość reinauguracji kościoła katedralnego w Concepción, określanego mianem „klejnotu boliwijskiej dżungli”. W latach 1987-1991 przeprowadzono prace konserwatorskie w misji w San Javier. Oba te kompleksy, wraz z innymi 4 świątyniami znajdującymi się na terenie diecezji San Ignacio de Velasco, 12 grudnia 1990 roku zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego Unesco. Innym aspektem, mającym na celu promocję kultury regionu, jest działalność chórów i orkiestr muzyki baroku misyjnego W Urubichá w 1989 roku, z inicjatywy Waltera Neuwirth OFM, powstał Instytut Muzyki i Sztuki, w którym dzieci i młodzież uczą się gry na instrumentach, podtrzymując w ten sposób tradycje misyjnej muzyki barokowej. Należy podkreślić także udział polskiego muzykologa, Piotra Nawrota SVD, który uporządkował i opublikował partytury utworów z okresu jezuickiego, przechowywane w Archiwum Misyjnym w Concepción.

Biskup Antonio Eduardo Bösi zmarł na zawał serca 13 października 2000 roku. Jego następcą został polski franciszkanin z Prowincji Św. Jadwigi we Wrocławiu, Bonifacy Antoni Reimann OFM, długoletni proboszcz parafii El Fortín. Nominacja biskupia została ogłoszona w dniu 31 października 2001 roku, natomiast konsekracja biskupia miała miejsce 1 grudnia 2001 r. Nowy biskup jako hasło swojej pasterskiej posługi wybrał zwrot zaczerpnięty z Ewangelii św. Łukasza Duc in altum – Wypłyń na głębię (Łk 5,4).

Pod przewodnictwem biskupa Reimanna w lipcu 2003 roku odbyło się spotkanie duszpasterskie Wikariatu, który wyznaczyło plan duszpasterski Kościoła lokalnego: będąc Kościołem żyjącym w jedności, z inkulturyzowanym, misyjnym, świadomym zadań wynikających z obowiązku przepowiadania Słowa i solidarnym, aby móc właściwie odpowiedzieć na wyzwania ewangelizacyjne rozpoczynającego się Trzeciego Tysiąclecia i budować w naszej rzeczywistości Królestwo Boże, stawiamy sobie za cel właściwą formację odpowiedzialnych za duszpasterstwo poszczególnych sektorów i obszarów działania[85]. Nakreślony wówczas plan został następnie poddany pewnym modyfikacjom wynikających z uchwał i dokumentów końcowych V Konferencji Generalnej Kościoła Ameryki Łacińskiej w Aparecida (maj 2007). W oparciu o plan pastoralny wyznaczono priorytety Wikariatu, którymi są: duszpasterstwo rodzin, duszpasterstwo powołaniowe oraz formacja laikatu. Priorytety te wynikają z aktualnej sytuacji Kościoła w Boliwii oraz z zadań, przed którymi staje Wikariat, pragnący w niedalekiej przyszłości przekształcić się samodzielną diecezję.

Jest to Kościół żywy i młody, który w ciągu dziesięciu lat biskupiej posługi Antoniego Reimanna rozwija się w wymiarze duchowym i materialnym. W 2005 roku została erygowana nowa parafia w Cuatro Cañadas. Powstały nowe kościoły i kaplice (nowy kościół parafialny w San Julian, kościół parafialny w El Carmen – Villa Montero, Centrum Pastoralne i kościół św. Franciszka w Ascensión de Guarayos, kościół w Cuatro Cañadas, kościół w Puerto Rico); wiele świątyń odrestaurowano i unowocześniono. W latach 2001-2011 Kościół Wikariatu ubogacił się o nowe charyzmaty i obecność nowych wspólnot zakonnych. W parafii El Fortín (Villa Paraíso) od 2004 roku pracują siostry ze Zgromadzenia Służebniczek Niepokalanego Poczęcia NMP. W tym samym roku w miejscowości Puerto Rico otworzono dom zakonny Sióstr Służebniczek Najświętszego Serca Jezusowego. W 2009 roku w Concepción rozpoczęły posługę Siostry Służebniczki Serca Jezusowego z Korei; od grudnia 2010 roku w parafii San Julián pracują Małe Służebniczki Świętej Rodziny; w lutym 2011 r. przybyły na teren Wikariatu Siostry ze Zgromadzenia Misjonarek Jezusa Najwyższego Kapłana i osiedliły się w parafii San Ramón. Nadal intensyfikowane są działania w zakresie działalności społecznej i charytatywnej, choć zwraca się coraz większą uwagę na obowiązki w tym względzie spoczywające na lokalnych strukturach władzy państwowej. Pielęgnowane są tradycje i zwyczaje lokalne. Kościół ten z nadzieją spogląda w przyszłość, choć świadomy jest także trudności, które musi pokonać. Dotyczą one przede wszystkim ciągle niewystarczającej liczby duchowieństwa lokalnego oraz braków ekonomicznych.

Zakończenie

Kultura współczesnych Chiquitanos ukształtowała się w wyniku procesu homogenizacji elementów oryginalnych różnych plemion zamieszkujących w przeszłości ogromny teren Chiquitanii oraz tradycji i kultury chrześcijańskiej, oddziaływującej na miejscową ludność poprzez jezuicki system redukcyjny. Ta bogata spuścizna, kultywowana także w trudnym okresie pojezuickim, od lat 30-tych XX wieku jest pielęgnowana i rozwijana przy zaangażowaniu i wsparciu duchowych synów św. Franciszka. W wyniku przemian społecznych i ekonomicznych oraz procesów migracyjnych ludności w ostatnim okresie Chiquitania staje się obszarem coraz bardziej zróżnicowanym etnicznie, społecznie i religijnie. Obok rdzennych mieszkańców od wieków zamieszkujących to terytorium, osiedlają się na nim również osoby pochodzące z innych regionów Boliwii (przede wszystkim z regionów płaskowyżu andyjskiego); tradycyjny system ekonomiczny oparty na myślistwie, rolnictwie i hodowli zwierząt otwiera się na inne formy działalności gospodarczej; liczne sekty wywodzące się z północnoamerykańskich tradycji protestanckich aktywnie dążą do pozyskania nowych wyznawców. Dla bardzo młodego Kościoła lokalnego stanowi to wyzwanie porównywalne z tym, przed jakim stanęło tutejsze chrześcijaństwo w poprzednich stuleciach.

W okresie pierwszej ewangelizacji system jezuicki znakomicie zrealizował swe zadanie, gdyż stwarzał dogodne warunki do głoszenia Ewangelii w hermetycznym środowisku redukcji. Tym samym ludność tubylcza nie była wystawiona na niebezpieczeństwo związane z bezpośrednim kontaktem z kolonizatorami oraz zjawiskami towarzyszącymi eksploatacji nowo odkrytych ziem, takimi jak dominacja, wyzysk i nadużycia. W konsekwencji chrześcijaństwo nie zostało jednoznacznie utożsamione z niesprawiedliwościami okresu kolonii. Jednocześnie jednak nadmierny system paternalistyczny redukcji nie sprzyjał rozwojowi mechanizmów obronnych oraz kształtowaniu pełnej autonomii zarządzania, co w konsekwencji doprowadziło w okresie pojezuickim do niewolniczej zależności ludności tubylczej od bogatych właścicieli ziemskich.

Sytuacja, w której znaleźli się Chiquitanos na początku XX wieku, wymagała od Kościoła pracy na dwóch płaszczyznach. W pierwszym rzędzie należało na nowo zjednoczyć Chiquitanos, którzy przez lata byli pozostawieni swojemu losowi i wystawieni na niebezpieczeństwa wynikające z panującego wówczas systemu społeczno-ekonomicznego. Należało przywrócić im utraconą wiarę w godność dziecka Bożego, podkreślając wartość własnej kultury, dziedzictwa i tożsamości. Równocześnie Kościół bardzo szeroko zaangażował się w działania mające na celu poprawę bytu materialnego ludności, inwestując poważne środki w rozwój i rozbudowę infrastruktury edukacyjnej, sanitarnej i gospodarczej regionu. Działania te jednak zawsze były związane z pracą mającą na celu wykształcenie autonomii zarządzania i uniezależnienia się od wszelkich form paternalizmu.

Lineamenta Synodu Biskupów z 2011 roku dotyczącego nowej ewangelizacji wskazują wytyczne, będące także odpowiedzią na wyzwania, przed którymi aktualnie staje Kościół diecezji San Ignacio de Velasco oraz Wikariatu Apostolskiego Ñuflo de Chávez. Nowa ewangelizacja oznacza – czytamy w dokumencie – adekwatną odpowiedź na znaki czasu, na potrzeby współczesnych ludzi i narodów, na nowe konteksty kształtujące kulturę, poprzez którą wyrażamy naszą tożsamość i poszukujemy sensu naszego istnienia. Dlatego też nowa ewangelizacja oznacza promocję kultury coraz głębiej zakorzenionej w Ewangelii; oznacza odkrycie nowego człowieka, który jest w nas dzięki Duchowi danemu przez Jezusa Chrystusa i Ojca[86]. Wierność dziedzictwu i tradycji wspólnoty lokalnej oraz otwieranie się na znaki czasu jest drogą zmierzającą ku budowie Kościoła zinkulturyzowanego, czyli aktualizacji Tajemnicy Wcielenia Słowa Bożego.

 

LAS MISIONES JESUÍTICAS Y FRANCISCANAS EN CHIQUITOS

(RESUMEN – SUMMARY)

Las antiguas misiones jesuíticas de Chiquitos – ubicadas en el oriente de Bolivia – son pueblos vivos. Entre 1691 y 1760 los jesuitas fundaron diez reducciones en tierras chiquitanas. Con la experiencia obtenida en otras latitudes de América, estos religiosos organizaron una especie de república de misiones dentro del Imperio español y sujeta a la Corona. Se organizaron los pueblos en los lugares más adecuados. En la misión todo giraba en tomo a la incorporación de los indígenas a una nueva realidad: tanto en el aspecto religioso, mediante una catequesis constante y sostenida; como en muchos otros aspectos de la cultura Occidental ya en lo técnico como en lo humanístico. El estilo barroco se adaptó a las circunstancias del medio. La estética indígena se combinó con la europea: el resultado fue un magnífico barroco mestizo selvático. La eficiente organización, tanto en lo materiał como en lo espiritual, llevó a un notable florecimiento económico.

Aunque la expulsión de la Compañia de Jesús se realizó en 1767, la cultura mestiza que había surgido entre la indígena y la europea a través de los misioneros, se ha conservado, y hasta hoy día podemos valorarla. Las antiguas misiones fueron acompanñdas por el Clero Cruceño, primero „en régimen reduccional” y después „en régimen de parroquias”: la historia de las sombras y silenciosas virtudes.

Luego se abrió una nueva etapa para las Misiones de Chiquitos: la fundación de los Vicariatos Apostólicos de la Chiauitania, encomendados a los Hermanos Franciscanos – también de proveniencia polaca – cuya meta es el establecimiento de la Iglesia local o una diócesis madura.

[1]    J. P. Fernández, Relación historial de las Misiones de los indios que llaman Chiquitos, Asunción 21896.

[2]    J. Knogler, Relato sobre el país y la nación de los chiquitos, w: W. Hoffman, Las misiones jesuíticas entre los Chiquitanos, Buenos Aires 1979, 119-185.

[3]    M. Schmid, Cartas, w: G. Lesmes (red.), Los templos jesuíticos de Chiquitos, San Rafael 2009, 176-207.

[4]    Aktualna Santa Cruz de la Sierra.

[5]    1 mila = 5572,7 m.

[6]    F. Burgés, Memorial al Rey nuestro senor en su Real, y Supremo Consejo de las Indias, sobre las noticias de las Misiones de los Indios llamados Chiquitos, y del estado que oy tienen estas, y las de los Rios Paraná, y Uruguay, que están à cargo de los Padres de la Compañia de Jesús, de la Provincia del Paraguay, 1703, 2; „La Nación de los Chiquitos confina por el Occidente con la Ciudad de San Lorenço y Provincia de Santa Cruz de la Sierra. Su distrito corre azia el Oriente hasta el Río Paraguay por espacio de ciento y cuarenta leguas; por la parte de Norte se termina en la Sierra de los Tapacuras, que divide esta Misión de la de Moxos, y corre la Serranía desde el Poniente al Oriente hasta el dicho Río Paraguay. Y por la parte del Sur confina con la Santa Cruz la Vieja y su Serranía, que asimismo corre hasta el mismo Rio. La distancia que ay de Norte à Sur será de cien leguas.”

[7]    R. Tomichá Charupá, La primera evangelización en las reducciones de Chiquitos, Bolivia (1691-1767). Protagonistas y metodología misional, Cochabamba 2002, 210-211.

[8]    H. Sanabria Fernández, Geografia de Santa Cruz, La Paz 1982, Mapy 1-7.

[9]    W. Hoffman, Las misiones jesuíticas entre los Chiquitanos, Buenos Aires 1979, 4-5.

[10]   Memoriał a S. M. del P. Francisco Burgés presentado al Consejo de Indias el 6 de marzo de 1705, (Archivo General de Indias – Sevilla, Charcas 381).

[11]   J. Knogler, Relato sobre el país y la nación de los Chiquitos, w: W. Hoffman, Las misiones jesuíticas …, 142: „La diferencia de lenguas es tan notable en nuestro país que cualąuier tribu, aunque a veces sólo eon ochenta o cien hombres y vive en un rincón remoto del monte, habla su proprio idioma, no menos diferente de los idiomas de otros tribus distantes cincuenta o sesenta millas, que el alemán del castellano”.

[12]   L. Hervas, Catálogo de las lenguas de las naciones conocidasy numeración, división y clase de este según la diversidad de sus idiomas dialectos, Madrid 1800, t. 1, 158-159.

[13]   J. P. Fernández, Relación historial de las Misiones de los indios que llaman Chiquitos, Asunción 21896, t. 1,43: „Cultivaban la tierra eon palos de madera tan dura, que suple la carestia de arados o azadones de acero.

[14]   Tamże, t. 1, 52: „cabañas de paja … una junto a otra sin algún orden o distinción, y la puerta es tan baja que sólo se puede entrar a gatas, causa porąue los españoles les dieron el nombre de chiquitos”.

[15]   J. Knogler, Relato sobre el país …, 139.

[16]   Tamże, 142.

[17]   W. Hoffman, Las misiones jesuíticas., 6.

[18]   J. P. Fernández, Relación historial …, t. 1,50: „Cuando al vestir, los hombres andan totalmente desnudos; las mujeres traen una camiseta de algodón que Ilaman Tipoy, con mangas largas hasta el codo y lo demás del brazo desnudo; los caciques y los principales usan también de este vestido, aunque un poco más corto”.

[19]   J. Knogler, Relato sobre el país …, 140.

[20]   A. Parejas Moreno, Chiquitos, historia de una utopía, w: P. Querejazu (red.), Las Misiones Jesuíticas de Chiquitos, La Paz 1995, 261.

[21]   J. Knogler, Relato sobre el país …, 139; J.P. Fernández, Relación historial …, t. 1,58.

[22]   A. Parejas Moreno, Chiquitos, historia de una utopía …, 261.

[23]   J. Knogler, Relato sobre el país …, 166-167: „Pero cuesta mucho averiguar quién es el gigante – cuando se pregunta a alguien contesta: es una manera de decir que tuena”.

[24]   J.P. Fernández, Relación historial …, t. 1,59: „A sola la luna honran eon titulo de madre pero sin darle culto y cuando se eelipsa, salen eon grandes gritos y aspavientos disparando al aire una gran tempestad de flechas para defenderla contra los perros que dicen allá en el cielo andan tras ella y la muerden hasta que la hacen derramar sangre de todo el cuerpo, que a su juicio es la causa del eelipse; y todo el tiempo que éste dura, permanecen en esta función, hasta que vuelve a su resplandor antiguo”.

[25]   W. Hoffman, Las misionesjesuíticas …, 11-12

[26]   J. P. Fernández, Relación historial …, t. 1,49: „Son de temperamento ígneo y vivaz más que lo ordinario de estas naciones, de buen entendimiento, amantes de lo bueno, nada inconstantes ni inclinados a lo mało, y por esto muy ajustados a las dictámenes de la razón natural, ni se hallan entre ellos aquellos vicios e inmundicias sensuales de la came que a cada paso se ven y se lloran en otros países de gentiles ya convertidos”.

[27]   M. B. Gumucio, Las misiones jesuíticas de Moxos y Chiquitos. Una utopía cristiana en el Oriente Boliviano, Santa Cruz de la Sierra 42011, 65-68.

[28]   J. Knogler, Relato sobre el país …, 157-158.

[29]   J. P. Fernández, Relación historial …, t. 1,56.

[30]   R. Brumberger, El alma Chiquitana. Historia del pueblo Chiquitano, Concepción b.r.w., 6.

[31]   G. Lesmes, Los templos jesuíticos de Chiquitos, San Rafael 2009, 21. Tak Brumberger, jak i Lesmes podają liczbę 60000 Indian Chiquitos zamieszkujących okolicę dawnego Santa Cruz de la Sierra. Liczba ta jednak wydaje się być znacznie wyolbrzymiona. Ñuflo de Chávez, opisując swoją wyprawę, wskazuje na Chiquitanię jako na terytorium o dużym zagęszczeniu ludności tubylczej i podaje przykładowo liczbę 20000 osób mieszkających w granicach jednego obszaru. Trudno jednak wywnioskować z opisu, jaki obszar ma na myśli piszący te słowa zdobywca [por. J. Barnadas, La Iglesia Católica en Bolivia, La Paz 1976, 39-40].

[32]   A. Parejas Moreno, Chiquitos, historia de una utopía …, 270-271.

[33]   J. Barnadas, La Iglesia Católica …, 41-42.

[34]   R. Brumberger, El alma Chiquitana …, 7-8.

[35]   W. Hoffman, Las misiones jesuíticas …, 20.

[36]   P. Molina, Historia de la Gobernación e Intendencia de Santa Cruz de la Sierra, Sucre 1936, 160-161.

[37]   A. Parejas Moreno, Chiquitos, historia de una utopía …, 272-274.

[38]   M. Sievernich, «Promover la Gloria de Dios y la salvación del prójimo». Las misiones jesuíticas de América Latina, w: E. Kühne (red.), Las Misiones Jesuíticas de Bolivia. Martin Schmid 1694-1772. Misionero, músico y arquitecto entre los Chiquitanos, Santa Cruz de la Sierra 1996, 17-18.

[39]   M. Skrzypek, Les discussions autours de la „République de Guaranís” dans les lumières françaises, w:M. Tietz – D. Briesemeister (red.), Los Jesuitas españoles expulsos: su imagen y su contribución al saber sobre el mundo hispánico en la Europa del siglo XVIII, Vervuert, 2001, 597.

[40]   J. Knogler, Relato sobre el país …, 163-164.

[41]   M. B. Gumucio, Las misiones jesuíticas de Moxos y Chiquitos …, 26: „Los misioneros que regresan tienen la salud minada por el paludismo, la disentería, las fiebres de toda clase, tienen el cuerpo destrozado por las heridas, las caidas, las sanguijuelas, las mordeduras de serpiente, las niguas que se alojan entre la came y la piel y que hay que extirpar con una punta de hierro; tienen el rostro roído por la barba y el sol, lacerado por el roce de las ramas, comido por los mosquitos, los tabanos, las abejas, las moscas chupadoras de sangre, enflaquecidos por el hambre y el insomnio. Pero tienen el alma engrandecida por haber alcanzado al mismo tiempo el cielo y el infiemo. Espantados, sus compañeros llegan apenas a reconocerlos; sin embargo, se lanzan a sus brazos llorando de alegría si, en esta empresa al extremo de las tinieblas y del sufrimiento, han podido arrancar de las garras de Satán algunas almas, algunas familias, a veces a toda una tribu”.

[42]   A. Armani, Ciudad de Dios y Ciudad del Sol, El ,,Estado” jesuita de los guaraníes (1609-1768), Mexico 1982, 174.

[43]   A. Parejaz Moreno – V. Suárez Salas, Chiquitos. Historia de una utopía, Santa Cruz de la Sierra 1992, 76-77.

[44]   J. Knogler, Relato sobre el país …, 147-148: „Se tala el monte en un ámbito suficientemente amplio y se queman la madera y la maleza; así la tierra queda limpia para levantar las casas. El pueblo se traza como un cuadrángulo eon una plaża grandę en el medio, de trescientos o cuatrocientos trancos (más o menos de 100 metros por lado). En torno a la plaża se levantan las casas de los indios, en ocho, diez o mas hileras, una detrás de otra, separada de la anterior por una calle ancha; su número depende de la cantidad de habitantes que el pueblo tenga. Tres costados de la plaża son ocupados por estas casas, el cuarto queda reservado para la iglesia, el cementerio y el Colegio, donde viven los misioneros y se encuentran los talleres y la escuela. Las casas son sencillas, de siete u ocho varas de alto (aproximadamente 6 metros) y construidas de madera que se cubre luego con una mezcla de pasto y barro; el techo se reviste con paja dura”.

[45]   M. Schmid, Carta del 17 de octubre 1744, escrita en San Rafael y dirigida al P. de la Orden de Capuchinos Francisco Schmid, Badén, Suiza, w: G. Lesmes (red.), Los templos jesuíticos de Chiquitos, San Rafael 2009, 200: „… los Padres Misioneros. no solo son curas párrocos que deben predicar, oír confesión y gobemar las almas, también son responsables por la vida y la salud de sus parroąuianos y deben procurar todo lo que se necesita para su pueblo, pues el alma no se puede salvar si el cuerpo perece. Por lo tanto, los misioneros son concejales y jueces, médicos, sangradores, albañiles, carpinteros, herreros, cerrajeros, zapateros, sastres, molineros, panaderos, cocineros, pastores, jardineros, pintores, escultores, tomeros, carroceros, ladrilleros, alfareros, tejedores, curtidores, fabricantes de cera y velas, estañeros y cuanto de artesanos se requieren en una república”.

[46]   A. D’Orbigny, Viaje a la América Meridional, Buenos Aires 1944, 1248.

[47]   G. R. Moreno, Catálogo del archivo de Moxos i Chiquitos, Santa Cruz 1958, 443.

[48]   A. Parejaz Moreno – V. Suárez Salas, Chiquitos. Historia de una utopía …, 78.

[49]   F. Brabo, Inventarios de los bienes hallados a la expulsión de los jesuitas, Madrid 1872, 492.

[50]   J. Knogler, Relato sobre el país …, 179.

[51]   W. Hoffman, Las misiones jesuíticas …, 59.

[52]   M. Schmid, Carta del 10 de octubre 1744 al R. P. Schumacher S.J. despachada desde San Rafael, reducción chiquita de la Provincia del Paraguay y llegada a Zug (Suiza) el 15 de febrero de 1747, w: G. Lesmes (red.), Los templos jesuíticos …, 195-196: „Todos los pueblos resuenan ya eon mis órganos. He hecho un montón de instrumentos musicales de toda clase y he enseñado a los indios a tocarlos. No transcurre ningún día sin que se cante en nuestras iglesias. y yo canto, toco el órgano, la cítara, la flauta, la trompeta, el salterio y la lira, tanto en modo mayor como en menor. Todas estas artes musicales que antes desconocía en parte, ahora las practico y las enseño a los hijos de los indígenas. Vuestra Reverencia podría aquí observar cómo chicos que fueron arrebatados, hace sólo un año, a la jungla, junto eon sus padres salvajes, cantan hoy bien y absolutamente firmes en el compás, tocan cítara, lira y órgano y bailan eon movimientos precisos y tan rítmicamente, que pueden competir eon los europeos mismos. Enseñamos a la gente todas estas cosas mundanas para que se deshagan de sus costumbres rudas y se asemejen a personas civilizadas, predispuestas al cristianismo”.

[53]   A. D’Orbigny, Viaje a la America Meridional …, 1271.

[54]   W. Hoffman, Las misiones jesuíticas …, 58.

[55]   J. E. Peramas, De Vita et Moribus Tredecim Virorum Paraguayorum, Faventiae 1793.

[56]   A. Menacho, Por tierras de Chiquitos. Los Jesuitas en Santa Cruz y en las misiones de Chiquitos en los siglos 16 a 18, San Javier 1996, 117: „Estimulado por gravísimas causas relativas a la obligación en que me hallo constituido de mantener en subordinación, tranquilidad y justicia mis pueblos, y otros urgentes, juntas y necesarias que reservo en mi real ánimo, usando de la suprema autoridad económica que el Todopoderoso ha depositado en mis manos para protección de mis vasallos y respeto de mis corona: he venido en mandar extrañar de todos mis dominios e Indias, Islas Filipinas y demás adyacentes, a los regulares de la Compañia, así sacerdotes como coadjutores o legos que hayan hecho la primera profesión, y a los novicios que quisieran seguirlos, y que ocupen todas las temporalidades de la Compañia en mis dominios …”.

[57]   A. Parejaz Moreno – V. Suárez Salas, Chiquitos. Historia de una utopía …, 149-150.

[58]   A. Menacho, Por tierras de Chiquitos …, 115-127.

[59]   G. René Moreno, Catálogo del Archivo de Moj osy Chiquitos, Santiago de Chile 1888, 315.

[60]   A. D’Orbigny, Viaje a la América Meridional …, 1209.

[61]   Archivo Nacional de Bolivia, Catálogo de Moxosy Chiquitos, t. 30-XVII: „Nuestro padre Gregorio que por esto vale mucho para nosotros, ąueremos que padezca como pobre entre nosotros, queremos que esté a su mano todos los viemes de este pueblo, porque conoce nuestra pobreza, asimismo queremos que se quede entre nosotros, y que muera entre nosotros”.

[62]   Tamże, 1284: „Con los jesuitas, Chiquitos producía alrededor de 300.000 francos; eon los primeros gobemadores españoles daba otro tanto. Hoy apenas rinde 59.000 francos, en tanto que los sueldos de los empleados, la paga de un pequeño destacamento de soldados situado en la frontera con el Brasil, en el camino a Matto Grosso, y el mínimum necesario en hierro y otros objetos de primera necesidad elevan los gastos a 65.500 francos.”

[63]   R. Mujia, Bolivia – Paraguay. Exposición de los títulos que consagran el derecho territorial de Bolivia sobre la zona comprendida entre los ríos Pilcomayo y Paraguay, La Paz 1914, 375.

[64]   G. René Moreno, Catálogo del Archivo de Mojos y Chiquitos …, 482.

[65]   Tamże, 335.

[66]   Tamże, 514.

[67]   Tamże, 420.

[68]   J. Galeote Torno, Misiones de Chiquitos. Una mirada franciscana, San Javier 2000, 84.

[69]   W. Hoffman, Las misiones jesuíticas …, 69-77.

[70]   A. D’orbigny, Viaje a la América Meridional …, 1175-1176.

[71]   J. B. Minchin, Eastern Bolivia and the Gran Chaco. Proceedings of the Royal Geographical Society, London 1881, vol. 3,411.

[72]   M. Bach, Die Jesuiten und ihre Mission Chiquitos in Südamerika, Leipzig 1843.

[73]   F. de la Porte Conte de Castelnau, Expédition dans lesparties centrales de l’Amerique du Sur, Paris 1851-1857.

[74]   E. Nordenskioeld, Indianer und Weisse, Stuttgart 1934.

[75]   W. Hoffman, Las misiones jesuíticas …, 100.

[76]   Cyt. za: O. Moreno, Diagnóstico socio-económico de la Provincia Velasco, San Ignacio de Velasco 1978, 79: „Han habido casos que se han llevado indígenas a las regiones gomeras, allí han fallecido, y regresando el patrón al pueblo domiciliado del difunto, presentarle a la viuda la imaginaria pero crecida cuenta, y por esto quitarle violentamente los hijos de mayor edad; y a falta de familia despojarle de su miserable cabaña en pago de su adeudo”.

[77]   B. Fischermann, Camba-Paico: la Chiquitania en la Época Republicana, w: P. Querejazu (red.), Las Misiones Jesuíticas de Chiquitos, La Paz 1995, 387-388

[78]   R. Brumberger, El alma Chiquitana …, 19.

[79]   J. Galeote Torno, Misiones de Chiquitos …, 89.

[80]   F. Nothegger, Notizen zur Geschichte und Entwicklung der Franzikanermission in Bolivien, w: Quellenschriften für Franziskanische Missionsarheit, Band II 1954, 23-32.

[81]   J. Galeote Torno, Misiones de Chiquitos …, 89-91.

[82]   H. Scholz, Vicariato Apostólico Ñuflo de Chávez (1951-2001). La historia de un desafio misionero, Concepción 2001, 3-6.

[83]   Tamże, 16: „En la madrugada salida de Concepción a caballo. Al medio dia descanso en un lugar donde hay agua. A las 4 de la tarde llegada a El Carmen. En la noche confesiones, mientras la gente reza el Rosario. Como desde la última visita del sacerdote pasaron ya varios meses, si no es que un año, todos ąuieren recibir el sacramento de la reconciliación. Así se hace tarde. Además hay que enseñar nuevos cantos, las respuestas de la Misa, y preparar los bautismos. Al día siguiente: celebración de la Misa, Bautismos, después una catequesis para todos, charlas eon los responsables y una u otrą visita a enfermos. Después del almuerzo partida al próximo pueblo. Allá se realiza el mismo programa. Una gira por Lomerío dura 2 a 3 semanas”.

[84]   A. E. Bösi, Bolivien-Report II. Erlebnisberichte und Situationsbilder aus einer Franziskaner-Mission in Boliviens Urwald, München 1982, 6: „In den ersten Missionsjahren habe ich mich vornehmlich dem Altar gewidmet. Der religiösen Unterweisung. Der Ausspendung der heiligen Sakramente. Doch je länger ich mit dem Indianervolk zusammenlebe, je klarer ich seinen Pulsschlag fühle, um so drängender und dringlicher empfinde ich auch die leiblichen Nöte dieser Menschen. Heute weiß ich aus persönlicher Erfahrung, daß sich unsere missionarische Aufgabe nicht allein im Dienste des Altares erschöpfen kann. Daß vielmehr zur lebendigen, allseitigen Seelsorge auch die Leibsorge gehört. Ein wesentlicher Teil unseres Alltages gilt heute dem sozialen Apostolat: Dem Menschen in seiner irdischen Bedrängnis und Not. Der Überwindung von Hunger und Krankheit. Dem Abbau sozialer Spannungen. Der Eingliederung von Randgruppen in die kirchliche Gemeinschaft. Der schulischen Bildung des einfachen und armen Landvolkes”.

[85] La Asamblea Pastoral del Vicariato (30 VI – 3 VII 2003), Objetivo General: „siendo una Iglesia en Comunión, inculturada, misionera, profética y solidaria, para acompañar los procesos de evangelización y formación integral de los agentes pastorales en diferentes sectores y áreas, respondiendo a los nuevos desafíos del tercer milenio y de nuestra realidad en la construcción del Reino de Dios.”

[86] Synod Biskupów – XIII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne, Nowa Ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej. Lineamenta. Città del Vaticano 2011, n. 23.

Wpisy powiązane

McSweeney Anthony SSS, Newralgiczne punkty życia zakonnego na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia

Wawrzeniecki Robert OMI, Bł. Michał Giedroyć, Kanonik Regularny od Pokuty

Rostworowski Jan SJ, Żywy płomień miłości. Rzecz o Ojcu Maksymilianie Kolbem