Wajs Ernestyna Maria CMBB, Udział zakonów w profetycznej funkcji Chrystusa w świetle nauczania i duszpasterskiej troski ks. Stefana kard. Wyszyńskiego

 

S. Ernestyna Maria Wajs CMBB

 UDZIAŁ ZAKONÓW W PROFETYCZNEJ FUNKCJI CHRYSTUSA W ŚWIETLE NAUCZANIA
I DUSZPASTERSKIEJ TROSKI KS. STEFANA KARD. WYSZYŃSKIEGO

Sympozjum: „Miejsce życia konsekrowanego w Kościele w życiu i nauczaniu Ks. Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego”,  Kuria Biskupia Diecezji Warszawsko-Praskiej, 15 listopada 2001 r.

 

Wprowadzenie

Nauka Kościoła Katolickiego poucza nas o potrójnym posłannictw Chrystusa. Udział Ludu Bożego w kapłańskiej, prorockiej i królewskiej funkcji Chrystusa prowadzi do chrześcijańskiego świadectwa i kształtuje postaw chrześcijanina.

Jezus Chrystus, Najwyższy i Przedwieczny Kapłan pragnie, aby jego świadectwo i posługa trwały nieprzerwanie za pośrednictwem ludzi. Składając Bogu Ojcu najwyższą ofiarę życia, Chrystus usposabia człowieka przez namaszczenie Duchem Świętym do składania ofiary sprawowania kultu duchowego, aby Bóg był uwielbiony a ludzie zbawieni. Ofiarą człowieka są jego uczynki, modlitwa, apostolskie przedsięwzięcia, życie rodzinne, codzienna praca, wypoczynek, cierpienia życia. Wszystko to staje się duchowymi ofiarami miłymi Bogu (por. KK 34).

Chrystus, który stał się posłuszny aż do śmierci i dlatego został wywyższony przez Ojca, wszedł do chwały swego Królestwa. Podobnie i wierny lud przez zaparcie się siebie oraz przez życie święte pokonują w sobie samych panowanie grzechu i za pomocą łaski Bożej osiągają stan królewskiej wolności. Służąc Chrystusowi w bliźnich rozszerzają Jego Królestwo, które jest królestwem prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju (por. KK 36).

„Chrystus Prorok Wielki, który zarówno świadectwem życia jak i mocą słowa ogłosił Królestwo Ojca, pełni swe prorocze zadania, nie tylko przez hierarchię, która naucza w Jego imieniu i Jego władzą, ale także przez świeckich, których po to ustanowił świadkami oraz wyposażył w zamysł wiary i łaskę słowa, aby moc Ewangelii jaśniała w życiu codziennym. Ta ewangelizacja, to znaczy głoszenie Chrystusa dokonywane zarówno świadectwem życia, jak i słowem nabiera swoistego charakteru i szczególnej skuteczności przez to, że dokonuje się w zwykłych warunkach właściwych światu” (KK 35). Dlatego też wierni mają pilnie starać się o głębsze poznanie prawdy objawionej i usilnie błagać Boga o dar mądrości (por. KK 35).

Tyle mówi Sobór Watykański II o udziale Ludu Bożego w potrójnej funkcji Chrystusa dzięki wszczepieniu przez Chrzest Święty w życie Syna Bożego. Jakkolwiek wszystkie te funkcje w życiu chrześcijanina wzajemnie się przenikają ściśle łączą, spróbujemy jakby wydzielić i rozważyć funkcję protetyczną. Instytucja proroków istniała już w czasach Starego Testamentu i była formą kontaktu Boga z człowiekiem. Bóg przekazywał przez proroka swoje prawo i wolę.

„Prorok jest sługą Bożych słów. Najpierw te słowa kontempluje. Kontemplowanie jest rodzajem miłosnego wpatrywania się, podziwu dla rzeczy Bożych. Kontemplatyk najpierw odkrywa siebie jako świątynię, jako dzieło Boga, potem odkrywa świat jako przedziwny splot Bożych działań … W strumieniu Bożych słów rodzi się pewność, że należy ukazywać prawdziwego Boga i Jego dzieła … Kocha i rozpoznaje duchowy świat … Temu światu pragnie służyć, jemu poświęcić życie. Jest to przedziwny rodzaj służby. Polega on … na wierności usłyszanym słowom. W tych usłyszanych słowach … działa Bóg przemieniający, powołujący do siebie, Bóg, który w sposób szczególny pragnie bliskości z człowiekiem. Prorok przede wszystkim odkrywa tę bliskość Boga – żyje w cieniu Jego tajemnicy. Ta bliskość oczyszcza go, oczyszcza myślenie i pragnienia. Prorok żyje zasłuchany w Boga … Trwanie to jest w istocie karmienie się Bogiem. Bóg napełnia swoim Słowem … Nasyceni dostępują głębokiego pokoju i tym pokojem ducha namaszczają zdarzenia. Ich życie staje się misją, stają się źródłem nasycenia dla innych. Prorok żyjący Bożym słowem, staje się jednocześnie znakiem sprzeciwu. Prorok nie musi mówić, jego obecność i jego milczenie są czasem bardziej przekonywujące niż słowa. Prorok rozświetla życie i chce być nosicielem Bożych słów jak Maryja. Przynosi je napotkanym ludziom, bo dba tylko o jedno – by Bóg był uwielbiony. Życie zamienia się w czuwanie wokół Słowa, jedynego słowa – Chrystusa. Nie ma nic wspanialszego do odkrycia i do przeżycia” (O. Marian Zawada OCD, „Prorok sługa Bożych słów”).

Powyższa charakterystyka proroka jednoznacznie ukazuje nam człowieka konsekrowanego, jego życie i posłannictwo. Z racji profesji trzech rad ewangelicznych „oddaje się on całkowicie na własność umiłowanemu nade wszystko Bogu, tak że z nowego i szczególnego tytułu poświęca się służbie Bożej i Jego czci” (KK 44). Stąd konsekracja pomaga do pełniejszego udziału zakonów w profetycznej funkcji Chrystusa.

Ksiądz Prymas Stefan Kardynał Wyszyński był uczestnikiem Soboru Watykańskiego II. Uchwały soborowe dotyczące życia zakonnego przyjmuje z pełną aprobatą jako potwierdzenie swoich myśli i linii postępowania w Polsce. Ksiądz Prymas utrzymuje bliski kontakt z zakonami. Widzi ich miejsce w Kościele i rozumie kierunki odnowy. Rozważnie wprowadza w życie uchwały soborowe. Specyficzna sytuacja Kościoła i zakonów w polskiej rzeczywistości powojennej „pomaga” Księdzu Prymasowi odczytywać i rozwijać profetyczne posłannictwo życia konsekrowanego. W tym celu organizuje współpracę międzyzakonną: Wydział Spraw Zakonnych, Konferencje Plenarne Wyższych Przełożonych, w których często bierze udział wygłaszając liczne, programowe przemówienia, organizuje instytucję Zakonnych Referentek Diecezjalnych, absolutne „novum”, przez które dociera do wszystkich zakonów. Przy Konsultach powstają Komisje, przy Episkopacie Polski powstaje Komisja Życia Zakonnego.

Taka „sieć” organizacyjna daje Księdzu Prymasowi możność nauczania prowadzenia zakonów w Polsce ku wypełnieniu ich posłannictwa w Koście Chrystusowym.

Profetyczne posłannictwo zakony realizują przez:

  1. Formację
  2. Świadectwo życia
  3. Apostolstwo słowa

 

I. FORMACJA

W swoim nauczaniu Stefan Kardynał Wyszyński kładzie mocny nacisk na rzetelną formację: ewangeliczno-duchową intelektualną i eklezjalną której owocem będzie dojrzała osobowość zakonnicy. Formacja ma doprowadzić zakonnika do poznania prawdy o Bogu, o Kościele, o własnym posłannictwie. Świadek Ewangelii musi przygotować się do wypełnienia swej funkcji, podobni Chrystus przygotowywał Apostołów w ciągu trzech lat swej publicznej działalności.

1. ewangeliczno-duchowa

Ksiądz Prymas domaga się właściwej hierarchii wartości wpajanej młodym siostrom. Nieprawidłowością jest by najważniejszą była przełożona, potem zwyczajnik, reguły, konstytucje, założyciel i jego życie, dopiero potem Matki Boska, a na końcu Pan Jezus. Takie wychowanie nie ma korzenia. Gdy przyjdą trudności w życiu zakonnym młodej siostry odejdzie ona ze zgromadzenia. Kształtowanie winno być teocentryczne. Najważniejszy jest Ojciec Niebieski, bo nowicjuszka to dziecię Boże. Należy ugruntować ją w wierności Bogu, Chrystusowi, Kościołowi. Z wierności Bogu zrodzi się wierność przełożonym i Konstytucjom. W chwilach trudnych znajdzie oparcie w Bogu.

Dusza młodej siostry jest jeszcze malutkim, zagubionym „Betlejem”, ale w nim ma się zrodzić maleńkie Dziecię Boże i róść w Męża Doskonałego, a może i w Męża Boleści, ale i w zwycięskiego Boga. Tylko przez zjednoczenie z Chrystusem można kształtować się wewnętrznie, odmieniać duchowo i pogłębiać. Zrozumieć Chrystusa nie jest łatwo, dlatego Ksiądz Prymas stawia za wzór Maryję, która rozważała w swoim sercu to, co usłyszała od Anioła. Ona naprzód myślała, później rozumiała, uwierzyła, umiłowała i przystąpiła do czynu: „Oto ja służebnica Pańska”.

Do tego, aby zrozumieć Chrystusa i do końca uwierzyć Ewangelii trzeba użyć głowy i kolan. Przez wysiłek umysłowy i modlitwę, przez wiarę i miłość, siostry przygotowują się do służby. To wymaga zrozumienia Ewangelii w całej jej prostocie i wyrazistości, to wymaga częstego czytania, bo być na służbie Syna Bożego, to znaczy być na służbie Dobrej Nowiny. Należy wczytywać się w tę Księgę Żywota, mieć ją zawsze pod ręką w torbie podróżnej, w kolejce, w domu, aby wszczepiać się od razu w Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. To wczytywanie się w Ewangelię ma trwać przez całe życie zakonne.

Szczególnie na początku życia zakonnego ważne jest, żeby napełnić się duchem mądrości i zrozumienia przez głębokie wnikanie w treści ksiąg liturgicznych. Również głęboko musi być rozumiane życie zakonne, duch założycieli.

Kardynał Stefan Wyszyński nieustannie apeluje do sióstr o studium nauki soborowej: „Wczytujcie się w soborowe dekrety o odnowie życia zakonnego, zobaczycie tę hierarchię waszych posług w Kościele i zrozumiecie, że najważniejszą rzeczą dla was jest obronić, Najmilsze Dzieci, waszą duchowość zakonną, wasze powołanie, które jest wielkiej ceny, wasze wybranie, które nie jest poezją, ale jest rzeczywistością miłującego Boga, który was zapragnął dla siebie i dla swojego Kościoła”. Odnowa to nie kodeks dyspens dla zakonników, nie torowanie drogi do łatwizny życiowej. Duch odnowy, właściwie rozumiany, to głęboka, wewnętrzna praca nad dosłownym zrozumieniem Ewangelii i wypełnienie jej w miarę sił i możności. Opacznie zrozumiany przez świat zakonny na Zachodzie w Ameryce, doprowadziło go do załamania i rozkładu. Ksiądz Prymas pragnie za wszelką cenę uchronić przed tym zakony polskie. Nie może to być zmiana wyłącznie zewnętrzna, zmiana stylu bycia, stroju zakonnego. Zakonnicy, którzy by poprzestali na tym będą jak stary towar w nowym opakowaniu. Mądrzy zakonnicy biorą olej soborowy w swoje lampy i niosą światu ogień żywej wiary, miłości, pokoju, ubóstwa, posłuszeństwa i czystości. „Nowoczesna, postępowa zakonnica to ta, która naprawdę głęboko jest zjednoczona z Chrystusem, która najmocniej uwierzyła, umiłowała i najpełniej służy. Takich zakonnic potrzebuje Kościół wieku XX i następnych, aż do skończenia świata”.

W ostatnim przemówieniu do sióstr juniorystek w niespełna trzy miesiące przed śmiercią, Ksiądz Prymas wraca do swojej pierwotnej myśli o formacji trynitarnej: „Miłość leczy się jeszcze większą miłością. Jeżeli nienawiść można zwyciężyć tylko miłością, jeżeli przywiązanie do dóbr można uleczyć ubóstwem, jeżeli charakter rebeliancki można przezwyciężyć przez posłuszeństwo, jeżeli nieład serca można przezwyciężyć przez czystość – to miłość Boga, który zranił nasze serce, można skutecznie opanować tylko przez miłość … I On, Bóg w Trójcy, jest w nas … Starajmy się nawiązywać z Nim żywy kontakt, a zobaczymy, jak w promieniu Bożej miłości rozwiązują się wszystkie trudności osobiste. Spalają się śmieci nawyków przyniesionych ze świata i jesteśmy zdolni oddać się całkowicie Chrystusowi … Do moich słów, człowieka, dodałbym jeszcze słowo Boga-Człowieka, prosząc was, abyście przed wyjściem z tego domu przyjęły, każda dla siebie, Nowy Testament, słowo Żywota Pana naszego Jezusa Chrystusa, bo tylko ono trwa wiecznie”.

2. eklezjalna

Formacja zakonna w duchu prawdziwej odnowy soborowej prowadzi w prostej linii do formacji eklezjalnej. O. Hołda zauważa, że „formacja apostolska musi iść równolegle z formacją zakonną na wszystkich etapach; jako inicjacja w postulacie, pogłębienie w nowicjacie i dojrzewanie we wszystkich latach aż do końca życia”. Ksiądz Prymas mówił do mistrzyń nowicjatów, że muszą tak formować młode pokolenie, żeby miało ono oczy szeroko otwarte i ducha wrażliwego na Kościół i jego potrzeby. Ale błędnym byłoby rozumowanie: „jak najmniej życia zakonnego, by jak najwięcej być w pracy apostolskiej”. Wierność powołaniu zakonnemu jest sprawdzianem, czy zakonnik nadaje się do pracy apostolskiej. Kiepski zakonnik będzie też kiepskim duszpasterzem.

Niemal programowym jest list Księdza Prymasa do zgromadzeń zakonnych pisany z Komańczy w roku 1956. Między innymi czytamy: „Potrzeba coraz czulszej wrażliwości wszystkich rodzin zakonnych na głos Stolicy Świętej ,,,, która stara się wyprowadzić je z odosobnienia, by użyć do pracy apostolskiej, do współpracy z Hierarchią … gotowe podjąć te zadania, które Hierarchia kościelna uzna za najpilniejsze, zwłaszcza w dziedzinie współpracy parafialnej z duchowieństwem, akcji katolickiej, katechetycznej …”.

Już w nowicjacie trzeba oswajać się z tym, że apostolstwo jest męczeństwem. To nie jest wygodnictwo, bawienie się „w piękną damę w habicie”. Posłannictwo apostolskie kończy się nieraz „na czerwono”, bo Kościół jest walczący, apostolski i męczeński. Zbawia świat nie tylko przez Krew Chrystusa, ale często przez krew swoich synów i córek.

Rady ewangeliczne interpretuje Ksiądz Prymas w duchu apostolskim. Kiedyś doskonałością było zamknąć się w klasztorze i nie patrzeć na świat. Dzisiaj trzeba wyjść z klauzury i otworzyć oczy na świat, żeby go zrozumieć i być zdolnym do pomocy współczesnemu człowiekowi.

Czystość nie polega na tym, że zakonnica nie widzi nic brudnego. Trzeba niekiedy widzieć brudne rzeczy, a oczy i serce zachować czyste, widzieć zło a pozostać dobrym, widzieć nawet najcięższe grzechy a zachować wewnętrzny spokój i równowagę. Jest to postawa wewnętrznej czystości, trudniejszej, ale koniecznej na dziś.

Nie trudno być posłusznym w obrębie klauzury, gdzie przepisy, regulaminy ustalają porządek dnia. Należy jednak wypracować w sobie taką miarę posłuszeństwa będąc także poza domem, poza klauzurą, poza okiem przełożonych, żeby być wewnętrznie podporządkowanym Bogu, przełożonym, przepisom zakonnym. Takie posłuszeństwo jest usposobieniem wewnętrznym, jest trudniejsze, ale potrzebniejsze.

Ślub ubóstwa nie jest raczej trudny ze względu na niewielki stan posiadania. Niemniej ucierpieć może duch ubóstwa przy przywiązaniu do własnego stylu życia. Dziś należy wyjść z pomocą ubogim i chętnie dzielić się dobrami, które Bóg powierzył zakonom.

Ksiądz Prymas wyraża ogromne ubolewanie z powodu kierowania do niego próśb o zwolnienie ze ślubów zakonnych, niekiedy i wieczystych. Gotów jest na kolanach prosić, aby zakonnice zrozumiały, że powołanie, śluby, ich serca, dusze i życie nie są ich własnością, ale należą do całego Ludu Bożego. Są własnością Chrystusa żyjącego w Kościele. Zwolnienie ze ślubów to jakaś straszna przegrana, katastrofa, rozsypanie dóbr wziętych z Boga i należących do Kościoła. Prosząca o zwolnienie niszczy to wszystko na własny rachunek, zapominając o swoim osadzeniu w Kościele i o swoim posłannictwie. Powołanie zakonne to skarb, który można posiąść na tej ziemi, dlatego należy uczynić wszystko, nawet wiele ucierpieć, by ocalić ten skarb dla Boga żyjącego w Kościele.

3. intelektualna

Kardynał Stefan Wyszyński słusznie zauważa, że „nie wystarczy wierzyć, choć to jest bardzo dużo, trzeba też i wiedzieć”. Stąd wypływa konieczność pogłębiania wiedzy o Bogu i życiu konsekrowanym. Wzorem głębokiej refleksji nad tajemnicą Boga jest Maryja. Ksiądz Prymas nazywał Ją „Pierwszą Studentką Teologii”. Studiuje Słowo Boże do Niej skierowane. Jest pojętną Uczennicą. Rozważa i wyprowadza wniosek: „Ecce Ancilla Domini, fiat mihi secundum Verbum Tuum …”. Słowo Boże zrozumiała, przyjęła, doceniła, wypielęgnowała. Wiara pobudza rozum do nieustannego szukania, aby pojąć ogarnąć zrozumieć całą Prawdę.

Ksiądz Prymas zauważa ogromne braki nawet w podstawowym wykształceniu religijnym sióstr. Usilnie zachęca przełożone zgromadzeń zakonnych do wysyłania swoich sióstr na studia, gdyż pojawiają się niemałe opory. Są zakonnice, które uważają, że wiedza w życiu zakonnym jest zbyteczna, że wystarczy im silna wiara. Wiara jest łaską Bożą, ale ona musi się czymś odżywiać. Skarżą się nieraz siostry, że mają duże trudności w życiu duchowym, a to często pokrywa się z brakiem podstawowej wiedzy teologicznej. Przychodzi zubożenie ducha, mało świętości i wyższej doskonałości. Wielka jest odpowiedzialność przełożonych i mistrzyń za to suchotnicze życie. Nie głodźmy nowicjuszek. Można łatwo zauważyć, że przy dłuższym zaniedbaniu czytania duchowego w duszy wytwarza się jakaś pustka. Zauważa się ogromną „posuchę” myśli, chcenia, rozumienia, modlitwy, życia wewnętrznego. W dalszej konsekwencji pociąga za sobą brak powołań. Bóg nie pośle do takiego zakonu nowych powołań, bo „uschną, brak tam Bożej wilgoci – nauki i mądrości”.

Ksiądz Prymas spotyka niezrozumiałe zjawisko, że przełożeni zakonni „boją się” wykształconych sióstr. Przecież mądrość nie polega na dyplomie, ale na otwarciu się na Ducha Świętego. Wiedza rozszerza widzenie Boga, a przez to zbliża do Niego. Mąż nauki staje się kapłanem Prawdy. Ideałem profesora jest służba Prawdzie, a nie tylko pensja. Podobnie ideałem studenta jest nie tylko dyplom, ale również pragnienie Prawdy, kształtowanie w sobie nie zawodowca, ale kształtowanie w sobie człowieka i pogłębianie swojej osobowości.

Pod wpływem tak cierpliwego, nieustępliwego i wyjaśniającego nauczania Księdza Prymasa w tej ważnej kwestii sytuacja wkrótce się poprawia. Podjęcie studiów przez siostry było posunięciem opatrznościowym. Wkrótce bowiem została usunięta religia ze szkół i siostry, które pogłębiły wiedzę teologiczną mogły podjąć nauczanie religii w kościołach i kaplicach.

Nauczyciele Prawdy muszą przygotować się starannie i poznać zdrową naukę katolicką. Uczelnie katolickie mają za zadanie dotykać Chrystusa „Tomaszowym palcem”, żeby mocniej uwierzyć. Człowiek wierzący ma prawo do tego, aby jego wiara była wyjaśniana z pomocą rozumu, jak najdalej jest to możliwe.

4. dojrzała osobowość

Formacja na drodze rad ewangelicznych ma prowadzić do ukształtowania pełnej, dojrzałej osobowości powołanego. W długotrwałym procesie formacyjnym, zakonnik staje się uczniem Chrystusowym – człowiekiem Bożym przez wzrastanie w ciągłym wysiłku upodabniania się do swego Mistrza, przez coraz pełniejsze przejmowanie Chrystusowego sposobu myślenia i działania. W aspekcie profetycznym oznacza to nosiciela i głosiciela Słowa Wcielonego, gotowego do dawania świadectwa Chrystusowi słowem i życiem. Człowiek pozostający w łączności z Bogiem może stać się wysłannikiem Boga Miłości, stać się Jego dłońmi, oczyma, wargami, uśmiechem, słowem. Bóg wszystko załatwił poprzez ludzi.

Przekształcenie siebie w narzędzie Bożego działania wymaga wyjścia z siebie, przekreślenia siebie, wymaga odwagi, gotowości na życie trudne, ofiarne dla dobra wspólnoty. Zakonnik promieniuje na otoczenie tym, co nosi w sercu, tym kim jest. „Wy też pamiętajcie, musicie być kimś. Nie idzie o to, aby było ludzi wiele, tylko by byli to ludzie dobrzy, wartościowi. Więcej znaczy człowiek z charakterem, mężny, odważny, zdolny do ofiary, mający ducha wiary i miłości, aniżeli trzciny chwiejące się od wiatru, aniżeli w miękkie szaty obleczeni”. Ewangelizacja ma być nie tylko przekazywaniem wiedzy, ale treści tego, czym katecheta żyje na co dzień, bo z pełnego serca usta mówią. Jego mowa ma być nie tyle nauczaniem co wyznawaniem. Gdy do duszy człowieka wtargnie Bóg, porwie go za sobą i zachwyci, wówczas człowiek cały emanuje promieniem Bożej Prawdy.

Człowiek Boży wewnętrznie zespolony z Chrystusem, ma duszę rozświetloną, promienną, jest pogodny, zazwyczaj uśmiechnięty. Jest nieustannie włączony w to światło, które w sobie nosi. Słowo Przedwieczne weszło mu w krew, w myśl, w duszę.

Czasami bywa sytuacja odwrotna. Zakonnica nie ma ludziom nic do powiedzenia. Wtedy jest to „taka lalka ubrana w habit”. A tymczasem ludzie są głodni i spragnieni Ewangelii. Głosiciel wiary musi być człowiekiem gorejącym. Smutne to, gdy w szeregach nauczycieli Słowa Bożego znajdują się ludzie o zimnym sercu – urzędnicy. Służba Słowu Wcielonemu „jest osobistym ujawnieniem siebie. Człowiek otwiera swoją duszę, pozwala słuchaczom patrzeć w siebie, w to, czego sam jest pełen. Tylko taka postawa nauczania jest skuteczna”.

„Dokądkolwiek pójdziesz, idź cały. Ty pójdziesz cały z tym, kim jesteś. Dlatego nie jest najważniejszą rzeczą gdzie jesteś, tylko kim jesteś. Kim ty jesteś!”.

 

II. ŚWIADECTWO ŻYCIA

Świadectwo życia jest odpowiedzią na Boże objawienie. Nieść Światło Chrystusa w życiowej interpretacji, to jeden z wymiarów funkcji profetycznej Ludu Bożego. Kardynał Stefan Wyszyński w pełni docenia świadectwo życia zakonnego. Uważa, że zakonnicy winni odzwierciedlać przymioty Boga, Jego miłość, świętość, winni być żywą Ewangelią tak w życiu indywidualnym jak i wspólnotowym. Nieustannie apeluje o czytelność, wyrazistość, prawdziwość świadectwa życia zakonnego. Widzi je w następujących aspektach:

1. zakony znakiem obecności Boga

Milczące świadectwo życia wzbudza w patrzących refleksje: dlaczego takimi są, dlaczego żyją właśnie w ten sposób? Jest to pierwsze, milczące, ale mocne i skuteczne wieszczenie Dobrej Nowiny. Ksiądz Prymas wymaga od zakonów postawy świadectwa, umiejętności bycia sobą, mówienia całym swoim istnieniem o Bogu w różnych trudnych sytuacjach. Jednym z zewnętrznych znaków tej obecności jest strój zakonny. Już samo „przesunięcie się zakonnicy w habicie” przez ulicę coś mówi. Widok zakonnicy czy księdza w sutannie denerwuje obojętnych religijnie, drażni, ale stawia przed nimi problem Boga. Ludzie chcieliby „wyciszyć” Kościół, wymazać imię Boga z ziemi żyjących tak, by już nic Go nie przypominało. Wobec takiej sytuacji Ksiądz Prymas gorąco prosi o noszenie stroju zakonnego. „Na litość Bożą, prosimy was o to, jeżeli chcecie to na kolanach, pilnujcie habitu …”. Ubolewa, że szafy zakonników przepełnione są garniturami, a przecież habit czy sutanna, to nie tylko ubiór, to świadectwo dawane Chrystusowi. „Jeżeli zakonnikowi wydaje się, że dopiero wtedy będzie postępowy, gdy rozstanie się z habitem, zapuści włosy i założy krawat, to się łudzi”.

Szukający Boga walczą o Jego rehabilitację w świecie, o wyrazisty Jego obraz. Szukają Boga w ludziach. My jesteśmy ambasadorami, to my jesteśmy Jego fotografiami i ludzie się za tym oglądają. Słyszy się smutny zarzut: „Wy wszyscy jesteście bardzo pobożni … Krzyże nosicie na piersiach, macie wspaniałe habity, kaplice wyzłocone, ale wy nam Boga nie pokazujecie, to pewno Go nie ma, skoro wy, Jego przedstawiciele, tak mało nam przypominacie Boga. Należy więc tak przepracować, przeorać, wewnętrznie przerobić styl życiowy zakonów, aby naprawdę przypominać ludziom Boga – nawet gdyby się zmieniły warunki bytowania, gdyby zakony zostały pozbawione habitu, klauzury i domu. Sytuacja taka zaistniała w Polsce w okresie rozbiorów. Wtedy O. Honorat, kapucyn, powołuje zgromadzenia zakonne ukryte, aby za wszelką cenę nieść Chrystusa.

2. Homo Dei

Jako wzór dla zakonów, Ksiądz Prymas ukazuje postawę Maryi. Pod krzyżem Maryja nic nie mówiła, ale stała. Apostołowie odeszli z Kalwarii i gdzieś się „poubezpieczali”, po kątach, winszując sobie, że jako tako z tej opresji wyszli. Ale Maryja została w miejscu najbardziej bolesnego tragizmu i stała. Zakonnik – człowiek Boży – „homo Dei życiem swoim Boga-Człowieka synom człowieczym głosi, aby żywym porwani przykładem umieli w ciele ludzkim żyć po Bożemu” (hasło Księdza Prymasa dla kwartalnika „Homo Dei” 1949 r.). Zakonnik winien tak integralnie należeć do Boga, aby całym sobą mógł Boga emanować. Po tej myśli Ksiądz Prymas interpretuje: „Twoje ubóstwo zakonne nie oznacza, że jesteś wolną od łaszków. Oznacza to, że ty nic nie masz, nawet siebie. Bo wszystko jest Ojcowe. A ty, tylko tak ostrożnie i delikatnie posługujesz się tym wszystkim. I nie mówmy: oddaję się Tobie, Ojcze, tylko: cieszę się żeś zabrał co swoje przez odczute powołanie. I teraz tylko czuwam nad tym, żeby to, co Bóg w swojej miłosnej dłoni trzyma, żeby Mu tego nie wydzierać. Tak żal każdego momentu życia naszego – tylko dla siebie, każdego uczucie – które nie byłoby ku Bogu, każdego aktu woli – który by do Niego nie prowadził, każdej myśli – która nie byłaby Bogiem zajęta. Tak żal każdego słowa – które by nie tchnęło Bogiem, żal najdrobniejszej energii – która by nie przymnażała Bożej chwały, żeby nasz czas był tylko dla Boga. I byśmy raczej ze znużenia padli może o parę lat wcześniej nawet, niż byśmy mieli długo, a niegodziwie żyć”.

Człowiek Boży jest radosny. „Nasza twarz, gdy patrzymy w jasne oczy Boga, nie może przypominać beczki kapusty. To jest, Dzieci, radość, że Bóg wybrał, że wziął, że zapragnął dla siebie. Tego nie można nigdy tracić z oczu. Dziś właśnie przystoi nam radość i uczucie wdzięczności za powołanie. Radość jest również świadectwem wiary. Prawdziwi słudzy życia nigdy nie są zrozpaczeni, nigdy nie mają opuszczonych rąk, nigdy nie są rozłożeni na całego. Takiej sytuacji nigdy dla nas wierzących nie ma”. Homo Dei w ciele ludzkim żyje po Bożemu.

3. świadectwo życia wspólnego

Zakonnik realizuje swoje powołanie we wspólnocie zakonnej. Tym samym staje się ona zwielokrotnionym świadectwem życia Bożego i Jego Ewangelii. Świadectwo we wspólnocie polega na wzajemnej komunii między zakonnikami oraz komunii zakonników z Bogiem. Zakonników łączy wspólna tradycja, modlitwa, praca, zasoby, przepisy, posiłek, odpoczynek. To wszystko ma być ożywione duchem Ewangelii, radości, umartwienia, duchem wiary i nadziei. Takie świadectwo wymaga rezygnacji z komfortu i wygód, jeżeli życie konsekrowane ma być naśladowaniem życia Chrystusa Pana. Świadectwem też jest miejsce zamieszkania, podróże, kontakty zewnętrzne, sposób pracy, forma odpoczynku, wierność apostolstwu. Cały styl życia świadczy o miejscu, jakie zajmuje Chrystus w ich życiu (por. IE 18,34-35).

Ksiądz Prymas kładł mocny akcent na to świadectwo. W świetle zmaterializowanym i zawężonym do technicyzmu produkcyjnego jest teraz więcej ludzi „duchowo głodnych”. Przychodząc do rodzin zakonnych muszą znaleźć to, co w świecie zagubili, muszą więc trafić na środowisko, w którym zagubione i niedocenione wartości naprawdę żyją. Dom zakonny winien być wypełniony cnotami chrześcijańskimi, ale – rzecz jasna – cnoty nie przylegają do ścian i sufitów. Ludzie Boży, jakimi są zakonnicy, muszą nieustannie pamiętać, Kogo noszą w sobie. Bóg w sercu zakonnika ma być otoczony cnotami. Chodząc w takim usposobieniu po domu, łatwiej jest uniknąć „zderzenia” z drugim człowiekiem. Najtrudniej jest kochać w ciasnym domku. To należy do niełatwej sztuki współżycia domowego, współżycia w pokoju, miłości i jedności. Taki styl życia nie dozwala, by głos nasz słyszany był na ulicy i rozlegał się od piwnic aż po strych. U nas powinno być cicho, bo gdy jest w nas i przez nas cicho, to pokój się pogłębia, wtedy wiemy, czyjego ducha jesteśmy. A ludzie patrzą zewsząd. Będą widzieli wasze życie, będą widzieli światło przez okna, jak się modlicie, jak wchodzicie do domu. Zgodną atmosferę współżycia domowego zakłócają często nie „góry”, tylko „szpileczki”. Trzeba jakiegoś wielkiego spojrzenia, przekroczenia siebie, żeby umieć przebaczyć i swobodnie przejść ponad drobiazgami życia codziennego. Taką małą rzeczą jest również język. Ksiądz Prymas ubolewa nad brakiem „higieny języka”, „zuchwalstwem sądów”, „straszliwą stratą czasu”, „szemraniem po kątach”. Czy tematem rozmów między siostrami jest Bóg Chrystus, ich Oblubieniec? A jeżeli nie … Więcej mówią o sprawach materialnych, doczesnych, aniżeli o Nim, który przecież zabiegał o to, żeby moje życie było tylko dla Niego. Domy zakonne powinny być miejscami radości a nie udręki wzajemnej. Dlatego Ksiądz Prymas podnosi wymagania. Jesteśmy wystawieni na wielkie doświadczenie. Jesteśmy prawdziwym widowiskiem. Ludzie patrzą na nas. Do nas należy tak żyć i tak postępować, żeby wszyscy, którzy na nas patrzą, dziękowali Bogu i chwalili Ojca naszego.

4. życie ewangeliczne zakonów

Pierwsze dobro, jakie przynoszą zakonnicy wspólnocie wiernych, wypływa z samego faktu, że „są zakonnikami”. Najbardziej liczy się nie to, co robią zakonnicy, ale to, kim są: osobami poświęconymi Bogu. Ksiądz Prymas często przypominał zakonom, że ich życie ma być „wykonywaniem” Ewangelii, a nie tylko czytaniem. Wykonywanie Ewangelii życiem jest konieczne wobec ludzi, gdyż patrzą oni na życie zakonne „oczyma głodnymi Boga”. Współczesny człowiek domaga się od proroka, aby ten najpierw w sobie przeżył Boże Słowo, przetrawił w bólu własnej egzystencji, uczynił swoim i zweryfikował na sobie, a dopiero potem przekazał je innym, gdyż tylko wtedy potrafi on mówić o Bogu uczciwie.

Zadaniem zakonów jest dawanie świadectwa wszystkim wartościom ewangelicznym, nawet najtrudniejszym. Do takich niewątpliwie należy dobro zwyciężające zło. Jest to istota nauki Chrystusowej, którą nawet chrześcijanom tak trudno zrozumieć. Zwyciężać dobrem wszelkie zło, krzywdy, prześladowania – „na to się wielu nie zdobędzie”. A przecież, to przykazanie musi ktoś wykonać, musi mieć ono wykonawców. Do was należy wykonać to trudne, chrześcijańskie przykazanie. Zakony muszą mieć wielkie zaufanie do potęgi dobra i nie przerażać się złem, cierpieniem, nie upadać na duchu. Ludzie mają dzisiaj przesyt zła, więc oglądają się za tymi, którzy byli by zdolni dać światu dobro i miłość. Oczy patrzące ze wszystkich stron zmuszają zakonników do czuwania nad wyrazistością świadectwa, które odpowiadałoby Chrystusowemu wyrażeniu: „tak, tak – nie, nie”. Ludziom Chrystusowym nie wolno kłamać słowem, a tym bardziej życiem.

Ewangelia kieruje oczy serca na krzyż. Gdyby zakonnicy zamknęli się w klasztorze, mogliby wzrastać jak w szklarni, ale wychodząc na ulice miasta, włączają się w Krzyżową Drogę Chrystusa. Być potrąconym na tej drodze przez wszystkich przechodniów, wysłuchiwać od nich to, na co ich stać … To jest rzeczywiście droga trudna. Świadectwo życia ewangelicznego niejednokrotnie kosztuje życie. W martyrologium Kościoła jest mnóstwo męczenników i męczennic w habitach. Były prześladowania niemal w każdym państwie, w każdym ustroju politycznym. Nie ma więc „miękkiego” chrześcijaństwa, bez trudu, wysiłku, upokorzeń, męczeństwa. Trudne to do zrozumienia, ale Chrystus powiedział, że ziarno pszeniczne wtedy przyniesie owoc, jeżeli wpadłszy w ziemię, obumrze (por. J 12,24).

 

III. APOSTOLSTWO SŁOWA

1. profetyzm zakonów „znakiem czasu”

Samo świadectwo życia nie wystarcza. Św. Paweł powiedział: „Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani?” (Rz 10,14-15). Uczniowie Pana zostali posłani przez nakaz Chrystusa: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody …” (Mt 28,19). Świadectwo słowa, czyli głoszenie i właściwa interpretacja słowa Bożego powierzone zostało Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który udziela misji kanonicznej do przepowiadania Ewangelii.

Zakony są obecne w rozmaitej działalności duszpasterskiej Kościoła. Ewangelizują świat, wspierają Kościół swoimi metodami pracy, umiejętnościami, gorącością ducha zakonnego, wypełniając tym samym swoją profetyczną misję w Kościele. Posłannictwo zakonów żeńskich wyprowadza Ksiądz Prymas z polecenia jakie Chrystus przekazał Marii Magdalenie po swoim zmartwychwstaniu: „Idź i powiedz uczniom moim …” (Mk 16,9).

Szczególnie w powojennej Polsce profetyzm zakonów stał się „znakiem czasu”. Polityka wyznaniowa pozbawiła zakony ich własnej działalności statutowej. Wtedy Ksiądz Prymas ukazuje zakonom nowe tereny pracy apostolskiej. Kieruje „bezrobotnych” do pracy parafialnej. „Gdziekolwiek Bóg stwarza okazję do mówienia o tajemnicy Chrystusowej, tam trzeba wszystkim ludziom śmiało i stanowczo mówić o żywym Bogu” (DM 13). Mający misję kanoniczną nauczają w szkołach katolickich, w seminariach duchownych, na wydziałach teologicznych uniwersytetów, aby Słowo Boże „biegło” na cały świat. Ksiądz Prymas docenia aktywność zgromadzeń żeńskich w Kościele. Stają one przy biskupach i kapłanach, i nie tracąc orientacji zabierają się do pracy duszpasterskiej. Zmysł duszpasterski przejawiają na sposób wzorcowy.

Zakonnicy wraz ze św. Wojciechem, mnichem i biskupem przynoszą chrześcijaństwo na ziemię polską i krwią męczeńską pieczętują swe posłannictwo. Do rozwoju i pogłębienia życia religijnego przyczyniają się zakony takie jak: dominikanie, franciszkanie, jezuici, pijarzy, redemptoryści, misjonarze – przez rozwój szkolnictwa, duszpasterstwo stanowe, publikacje religijne, ruch misyjny i rekolekcyjny.

Biskupi wciąż wołają o pomoc sióstr w katechizacji. „Zawezwiemy was wszystkie, ile tylko was jest, abyście tę pracę głoszenia Słowa Bożego uznały za najważniejsze zadanie chwili, które w Polsce jest”. Kościół wzywa, a „czerwoni bracia przymuszają” zakonników do podjęcia profetycznego apostolstwa. Niegdyś domy zakonne były często jak zamknięta „Betlejemska stajenka”, ale przyszły „Herody” i rozwaliły zamknięte bramy. „Musicie teraz biegać po wszystkich rozstajnych drogach, od kaplicy do kaplicy, od kościoła do kościoła, wszędzie opowiadając to, co same oglądałyście i co wiecie w Słowie. To jest wasze życiowe zadanie, zwłaszcza na czasy obecne. Bóg musi dotrzeć wszędzie.

2. konieczność przepowiadania Ewangelii

Nakaz Chrystusa: „Idźcie i nauczajcie …” oraz przestroga Apostoła Pawła: „Biada mi, gdybym Ewangelii nie przepowiadał …” mocno uświadamia nam konieczność wypełniania prorockiej misji. Nie kończące się szeregi biskupów, kapłanów, misjonarzy, zakonników wędrują poprzez okrąg ziemi, aby przepowiadać Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, bo nie da się zgasić Słów Żywota”. Należy głosić homilie i kazania, prowadzić katechizację dla dzieci i młodzieży, dla przygotowujących się do małżeństwa i rodziców. Należy krzepić Słowem Bożym chorych i cierpiących, utrudzonych, spragnionych prawdy. Nie można zaniedbać obowiązku przepowiadania. Potrzeby ludzkie rosną. Uwięziony Prymas modlił się: „Ojcze, ziarno, które nagromadziłeś w spichlerzu mojej duszy, pozostaje nadal na pryzmie. Nie mogę go wysiać. Brak mi pola. Spichlerz mój zamknięto. Dusza moja jęczy. Otwórz moje spichlerze …”. Słowo Boże ma się wyrywać z serca, z myśli, musi pójść w świat. Nikt nie może zamknąć ust głosicielom Prawdy.

Kościół w Polsce ma szczególne doświadczenie w walce z zakazami. W okresie zaborów biskupi, kapłani i zakonnicy padają ofiarą przemocy wroga, ale są wierne Bogu. Idą na wygnanie albo do więzień, a jednocześnie powstaje nowe zgromadzenie Zmartwychwstańców. O. Honorat Koźmiński zakłada 24 zgromadzenia ukryte, które nie oczekują dogodnych warunków katechizacji, ale wykorzystują wszystkie możliwości głoszenia Chrystusa. W Polsce powojennej Rząd zabrania nauczania religii w szkołach, obsadzania parafii zakonnikami. Ksiądz Prymas protestuje, organizuje nauczanie religii przy kościele. Nawet ludzie życzliwi doradzają, by w niesprzyjającej sytuacji nieco zamilknąć, przeczekać, być ostrożniejszym, roztropniejszym w głoszeniu Dobrej Nowiny. Ksiądz Prymas miał jedną odpowiedź: „Nie możemy nie nauczać, to nasz obowiązek!” Przestrzega przed niebezpieczeństwem przemilczania Chrystusa i Jego Dobrej Nowiny. „Nie daj Boże, żebyście wy kiedyś mieli usłyszeć o sobie: nie powiedział prawdy, przemilczał, nie ostrzegł, nie dał przykładu, zostawił na rozstajnych drogach, kłamał słowem i życiem”. Chrześcijanin ma obowiązek wyznawać swoją wiarę mężnie, wyraziście i odważnie, nawet wtedy, kiedy trzeba zasiewać, płacząc (por. EN 80). Zachowajmy więc gorliwość ducha!

3. formy przekazu ewangelicznego

Przepowiadanie Ewangelii może przybierać wiele form. Podstawową formą jest przekaz słowny publiczny bądź prywatny, jak homilie, katecheza, środki masowego przekazu. Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński niezwykle docenia powyższe formy, ale dostrzega nowsze jakimi są: książki religijne, śpiew liturgiczny, praca naukowa teologów czy programowanie nauczania.

Rodziny zakonne w Polsce niezwykle rozbudowały formy przekazu Ewangelii. Szczególną domeną kleru zakonnego są: misje zagraniczne i krajowe, rekolekcje ludowe i stanowe, dni skupienia czy duszpasterstwo specjalistyczne. Natomiast katechizacja stała się udziałem ogromnej rzeszy sióstr zakonnych. Księża i lud wolą mieć misjonarza czy rekolekcjonistę z szeregów zakonnych. Księża świeccy nie zawsze wywiązują się należycie z tego zadania. Są w warunkach trudnych, nie mają oparcia. Księża zakonni tworzą wspólnoty. Największy udział w misjach mają Pallotyni, Werbiści czy Salwatorianie. Kaznodziejstwo jest specyfiką Dominikanów. Franciszkanie tworzą domy rekolekcyjne, gdzie zmęczeni ludzie mogą odetchnąć Duchem Bożym. Jezuita ks. Jakub Wujek dokonał przekładu Pisma św. na język polski, „aby duch Boży napełniał mowę ojczystą i wszystkie czyny Polaków”. Nauczaniem i wychowaniem młodzieży zajmują się Salezjanie i Pijarzy. Ewangelizacja sumienia dokonuje się najczęściej w sakramencie pokuty, w którego sprawowaniu zakonnicy są niezwykle wierni i wytrwali. Księża najchętniej spowiadają się u zakonników.

Środki masowego przekazu, niestety, w polskiej rzeczywistości nie służą przekazywaniu Słowa Bożego. Inną formą ewangelizacji jest słowo Boże drukowane. I ta forma jest zasługą rodzin zakonnych, począwszy od odwiecznej pracy pisarskiej Benedyktynów. Obecnie Benedyktyni oddają duże usługi dla odnowy liturgicznej, przygotowując nowe teksty. Praca wydawnicza jest specyfiką SS. Loretanek, XX. Pallotynów, XX. Marianów, OO. Franciszkanów. Ksiądz Prymas wyraża ogromną wdzięczność tym rodzinom za to, że przyczyniają się do pogłębienia religijności Narodu przez słowo Boże drukowane, które dociera tam, dokąd żywe słowo dotrzeć nie może. Z wielką radością przyjmuje każde nowe wydanie Pisma św., każdą książkę o Jezusie Chrystusie. Rozprowadzanie ich wśród ludu uważa za obowiązek idący równolegle z nauczaniem na ambonie.

Inną formą uwielbienia Boga i ewangelizacji jest śpiew religijny. Współczesnej młodzieży i dzieciom trudno skupić uwagę na wyjaśnianych prawdach Bożych. Łatwiej jest skoncentrować ich na śpiewaniu niż na słuchaniu. Podobnie jest z dorosłymi. Są zmęczeni, utrudzeni życiem, pełni wewnętrznej rozterki. Wspólny śpiew jednoczy ich z Bogiem i z drugim człowiekiem. Jest siłą odrywającą człowieka od poziomu codzienności, z bezładności uczuć, aktywizuje serce. Pieśń otwiera drogę do Boga, a melodia uszlachetnia słowo i ułatwia jego kontemplację. Śpiew jest wewnętrzną mobilizacją uczuć i słów. Człowiek, włączając swój głos w chóralny śpiew, łatwiej zdobywa się na odwagę wyznania Chrystusa przed ludźmi. Włączone w duszpasterstwo parafialne siostry zakonne, objęły między innymi funkcje katechetek i organistek. Mają one ogromne możliwości tworzyć w parafiach schole dziecięce, młodzieżowe i zespoły śpiewacze, uczyć śpiewu pieśni, tekstów liturgicznych Mszy św. Śpiew Kościoła ma moc, budzi ufność i nadzieję, podnosi ducha. Ewangelia jest Nowiną radosną. Bardziej uświadamia to człowiekowi pieśń, niż słowo mówione: „Nie będziemy mogli piórem, na powielaczu – to usty, nie usty – to życiem, nie życiem – to śmiercią. Wszystko jedno – bo jedno jest ważne: aby słowo Boże biegło i nie było skrępowane”.

4. sposób głoszenia słowa Bożego

Chrystus głosił Królestwo Boże przez przepowiadanie słowne. Wszyscy słuchający podziwiali wdzięk i moc słów przez Niego wypowiadanych. Ta moc Jego nauki pochodziła od Ojca. Chociaż Chrystus sam jest Wcielonym Słowem Boga, naucza z mandatu Ojca. Jest to podstawa wiarygodności Jego nauki. „Posłani” przez Chrystusa nie mogą zapomnieć, że głoszą Jego naukę, a nie własne słowa.

Ksiądz Prymas „stawia” przed siostrami jako wzór, postać i posłannictwo Jana Chrzciciela. Sam Jan określa siebie: „Jam głos wołającego na pustyni …” (por. J 1,23). Tylko głos, nic więcej się nie liczy – nawet człowiek, który go emituje. To jest istota powołania prorockiego. Bóg posługuje się głosem człowieka. Głosiciel Chrystusa, już na samym początku swej misji musi sobie uświadomić, że musi przejść przez życie ludzi prawie niedostrzegalnie, bo jest tylko głosem ukazującym Boga. Trzeba mieć wiele pokory i pełnego zapomnienia o sobie, by przepowiadając Boga, nie przepowiadać siebie.

Słyszymy narzekania wiernych, że nasze nauczanie nie przemawia, to może dlatego, że jest w nim za dużo naszych słów, a za mało słów Pisma św., za mało samego Jezusa. Nieraz ludzie opiniują kazania, że wtedy dobrze mówił, kiedy „im wygarnął”, chociażby o Chrystusie nic nie powiedział. Jest to przerażająca ignorancja ducha Bożego nawet w kołach inteligenckich. Ksiądz Prymas apeluje o „zdrowe ziarno” rzucanego słowa, nie „plewy”. Ludzie oczekują od głosicieli, aby nauka nasza była jasna, zwięzła, bez wątpliwości, dla wszystkich zrozumiała. Mówić należy językiem uproszczonym, pogłębionym przez modlitwę i osobistą świętość, czyli językiem słów i czynów. Wtedy nauczanie może być skuteczne.

Słowo musi wyrażać prawdę. Nie może być dwuznaczne. Musi być dobre, życzliwe, budzące zaufanie do tego, który je wypowiada. Ma zawierać wszystko, co jest w sercu i myśli człowieka. Ono ujawnia kim jesteśmy. Zdradza nas i demaskuje, jeśli to, co wypowiadamy, nie jest zgodne z naszym życiem. Ważna jest też technika wypowiadania słów Bożej prawdy. Wypowiadanie nie może być niedbałe, niewyraźne, bo człowiek jest listem Chrystusowym pisanym w sercu, który czytają ludzie.

Przedmiotem nauczania winien być całokształt prawdy wiary świętej oraz ich powiązanie z życiem. Ma pouczać wiernych, dlaczego i jak mają żyć po katolicku we współczesnych warunkach. Człowiek domaga się od głosicieli znajomości złożonego życia ludzkiego, umiejętności patrzenia na to życie oczyma wiary. Ludzie utrudzeni całotygodniową pracą patrząc znużonymi oczyma na ambonę, będą nawiązywać coraz mocniejszy kontakt z głosicielem, jeżeli wyczują współczucie w niedoli, braterską bliskość, gotowość pomocy, jeżeli dostrzegą w nim „robotnika Bożego”.

Mówić skutecznie, znaczy przepowiadać jak żywa pochodnia wiary, to przemawiać z odwagą, która jest wyrazem naszego przekonania wewnętrznego, to nauczać z wielką lojalnością wobec prawdy Bożej, to nauczać z radością i ku pokojowi, aby w znużone serca ludzkie wstępował pokój Boży, a nie pesymizm. Głoszenie orędzia Bożego wymaga zawsze odwagi, bo od czasów prorockich słowo Boże ciągle ma przeciwników. „Nie uciekł św. Stanisław ze Skałki. Chociaż groził mu miecz nie uląkł się. Nie można zabić słowa Bożego, chociaż można zabić głosiciela Słowa. Głoszona Prawda nieraz wiele kosztuje. Tylko za plewy się nie płaci … Za pszeniczne ziarno prawdy – trzeba zapłacić!

 

Zakończenie

Troską duszpasterską Prymasa Polski, Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego było, aby zakony polskie jak najpełniej zrealizowały swoje profetyczne posłannictwo, którego pełniejszy wymiar wynika z konsekracji zakonnej. Do owocnego studium nauczania, którego pełniejszy wymiar wynika z konsekracji zakonnej. Do owocnego studium nauczania Prymasa Wyszyńskiego zachęca nas papież Jan Paweł II: „Szczególnym przedmiotem medytacji uczyńcie postać śp. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, jego osobę, jego naukę, jego rolę w jakże trudnym okresie naszej historii i podejmijcie to wielkie i trudne dzieło, na którym on, Kardynał Stefan, Prymas Polski, dobry pasterz, wycisnął trwałe, niezatarte piętno. Podejmijcie je i prowadźcie ku przyszłości”.

W piętnaście lat po śmierci Prymasa Tysiąclecia, papież Jan Paweł II dedykuje osobom konsekrowanym adhortację apostolską „Vita consecrata”, w której mocno akcentuje profetyczne posłannictwo zakonów. „W naszym świecie, gdzie ślady Boga wydają się często zatarte, pilnie potrzebne jest zdecydowane świadectwo prorockie osób konsekrowanych. Jego przedmiotem powinno być przede wszystkim «pierwszeństwo Boga i dóbr przyszłych», czego przejawem jest naśladowanie Chrystusa czystego, ubogiego i posłusznego, całkowicie oddanego chwale Ojca oraz miłości do braci i sióstr”.

Dobrze się stało, że w Roku Prymasa Tysiąclecia sięgnęliśmy do tego nieprzebranego skarbca Jego wiary, nauki i przykładu.

 

Warszawa, 15 listopada 2001 r.

 

Archiwum KWPŻZZ

 

 

Wpisy powiązane

Żuchowski Alojzy SAC, Wytyczne do formacji zakonnej w dokumentach soborowych

Vigano Egidio SDB, Wezwani, aby lepiej dać świadectwo naszemu życiu zakonnemu. Znaczenie przyszłego Synodu w 1994 roku

Pełka Florian SJ, Życie braterskie we wspólnocie. Omówienie dokumentu Kongregacji