75 Rocznica śmierci Męczenników Klaretyńskich w Hiszpanii (1936-2011)

Kiedy Klaretyni z Azji lub Afryki, a nawet z Ameryki Łacińskiej odwiedzają Barbastro, Cervera lub inne miejsca, gdzie zostali zamordowani liczni nasi współbracia w czasie tak strasznej i okrutnej hiszpańskiej wojny domowej w 1936 roku, pytają: dlaczego było tyle zbrodni i tyle nienawiści?

 
Świadectwo wierności naszych Współbraci Męczenników dla wartości, które były podstawą ich życia, chwyta za serce każdego klaretyna, który odwiedza te miejsca męczeństwa i które pobudzają do odpowiedzi na temat powołania każdego, kto przypomina sobie te heroiczne czyny tych, którzy umieli podporządkować wszystko swojemu przywiązaniu do Chrystusa i otrzymanemu powołaniu. Niemniej pytanie „dlaczego?" pozostaje nadal bez odpowiedzi i niepokoi umysł każdego, kto chce zrozumieć tę sytuację, która wydaje się niemożliwą do wyjaśnienia.

Każde męczeństwo ma miejsce w pewnym kontekście: religijnym, społecznym, politycznym. To dotyczyło nawet męczeństwa Pana Jezusa i oczywiście wielu biskupów, prezbiterów, zakonników i zakonnic oraz wielu wiernych świeckich w czasie hiszpańskiej wojny domowej. Nierówności społeczne, żądza władzy rozmaitych grup politycznych, wzrastający chaos społeczny doświadczany w tych czasach i bardzo częste, bez uzasadnienia, utożsamianie Kościoła z jakąś jedną z grup politycznych, które walczyły o władzę w tych czasach, manipulacja opinią publiczną poprzez dominujące ideologie, a także brak głębokiej świadomości ewangelicznej wśród ludu, szczególnie wśród tych, którzy żyli na marginesie, oraz wiele innych przyczyn, mogłyby nam wskazać drogę do wyjaśnienia skąd się wzięło tyle nienawiści i przemocy, a zwłaszcza przeciwko temu wszystkiemu, co mogłoby mieć związek z Kościołem. Powstanie wojskowe rozpoczęło wybuch ognia konfliktu, który gromadził się od dłuższego czasu. Po 75 latach od owego tragicznego czasu w historii Hiszpanii powraca się do analizowania i refleksji, które mają umocnić pragnienie, aby coś podobnego nigdy się nie powtórzyło.

Nasi współbracia znali sytuację i wybrali pójście za Jezusem, ponieważ pragnęli ewangelizować ten naród oraz inne ludy obecne na misyjnym horyzoncie Zgromadzenia. Wiedzieli, że Słowo Boże przemienia serce ludzkie i daje mu siłę potrzebną, aby autentycznie zmienić społeczeństwo. Ofiarowali swoje życie Bogu i pozostali wiernymi Jego obietnicy.

Wielkość męczennika polega właśnie na wierności dla wartości, które Pan Jezus nam proponuje w swojej Ewangelii i dla wierności powołaniu, które daje nam Pan, abyśmy Nim żyli i poświęcili się służbie dla bliźnich. Znajdować się w rękach i w sercu Ojca oraz szukać przede wszystkim Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości stanowi to, co podtrzymuje męczennika w jego świadectwie. Męczennicy stanowią drogocenną spuściznę wszystkich rodzin zakonnych. Stanowią ikonę, która nam przypomina o sensie naszego życia i racji naszego istnienia. „Poświęceni Chrystusowi i na służbę Jego królestwa dali świadectwo swojej wierności w postępowaniu aż na krzyż. Rozmaite są okoliczności i różne sytuacje, ale jedna jest przyczyna męczeństwa: wierność Bogu i Jego Ewangelii, ponieważ to nie cierpienie, ale sprawa czyni męczennika" (Caminar desde Cristo, p. 9).

W tych dniach wspominamy męczeństwo wielu naszych współbraci. Upływa 75 lat od tych wydarzeń, które napełniły bólem całe Zgromadzenie i pozostawiły głęboki ślad męczeński w historii naszego Instytutu. W ostatnich dniach czytałem Akta z zebrań Zarządu Generalnego z tamtych dni, a także pisemne i ustne świadectwa, które docierały do Rzymu ze wszystkich stron Zgromadzenia w Hiszpanii, przede wszystkim z Prowincji Katalońskiej, najbardziej dotkniętej prześladowaniem. Zarówno w aktach, jak i w świadectwach, odzwierciedla się z jednej strony troska i ból wobec docierających wiadomości: o śmierci, rabunkach, braciach, o których nie było wiadomości, itd. Temu wszystkiemu towarzyszyło uczucie niemożności w obliczu wydarzeń. Ujawnia się różnorodność wizji, stanowisk i strategii. Ale z drugiej strony odzwierciedla się bardzo jasna i jednoznaczna świadomość życia w godzinie męczeństwa i życia z pełnym i nadzwyczajnym heroizmem. Pisma naszych męczenników i świadectwa wielu osób, które współdzieliły z nimi więzienia lub które przygarnęły ich w swoich domach narażając własne życie, mówią wymownie o duchowej wielkości naszych współbraci.

Dobrze będzie przypomnieć sobie słowa i uczucia, jakie ukazują się najczęściej w pismach i świadectwach tych, którzy współdzielili z nimi te chwile i które pozostawiły niezatarty ślad w ich życiu. Wołają: „Niech żyje Chrystus Król!", wyrażając, jaki ideał motywuje ich życie. Czują się wezwani do wybaczenia tym, którzy wykonują na nich niesprawiedliwe wyroki podyktowane jedynie przez nienawiść lub przesądy. Pamiętają o swoim „umiłowanym Zgromadzeniu" i wyrażają pragnienie, aby przelana przez nich krew była dla niego posiewem życia i poprzez nie dla wielu innych osób na całym świecie. Myślą o swoich rodzinach i pragną przekazać słowa pociechy i nadziei swoim rodzicom, szczególnie swoim matkom, które dowiedzą się o ich śmierci, i pragną uczynić ich uczestnikami swej męczeńskiej ofiary. Odczuwają tęsknotę za misjami, które prowadzili z wielkodusznością i które napełniały entuzjazmem serca najmłodszych z nich; wiedzą, że teraz dadzą świadectwo inne, ale równie znaczące. Przeżywają intensywnie doświadczenie wspólnoty. Nawet ci, którzy muszą stawić czoła męczeństwu samotnie, czują się otoczeni pamięcią i modlitwą swoich współbraci. Marzą o świecie bez nienawiści, w którym nauka Ewangelii i wartości Królestwa Bożego, powiedzielibyśmy dzisiaj, pomagają odnaleźć drogi pokoju i braterstwa i które są najgłębiej zakorzenione w sercu ludzkim. Przeżywają szczególnie głęboko doświadczenie miłości Maryi i odczuwają jej obecność w momentach, w których jak nigdy potrzebują wyrazów czułości.

W trudnym momencie ich życia poprzez wzajemną pomoc, jakiej mogli doświadczyć męczennicy z Barbastro oraz inni, którzy ponieśli męczeństwo we wspólnocie, lub pomimo samotności, z jaką musieli stawić czoła inni w decydującym momencie swego życia, odnaleźli w Eucharystii, w rozważaniu Słowa Bożego i w modlitwie siłę, która ich uzdalnia do powiedzenia „Tak" bez wahania, kiedy to słowo nabiera takiego znaczenia, jak nigdy dotąd.

Świadectwo naszych współbraci motywuje nas i stawia nam pytania. Wymiar męczeński jest zawsze obecny w powołaniu misjonarza. Był on obecny w życiu naszego Założyciela i był obecny w historii naszego Zgromadzenia. Ojciec Założyciel włączył ten wymiar do definicji misjonarza i sam go przeżył na różnych etapach swego życia. „[…] Nic go nie odstrasza, raduje się w niedostatku, podejmuje trudy, z radością przyjmuje przykrości, cieszy się w prześladowaniu, weseli się wśród cierpień i boleści znoszonych ze spokojem i chlubi się z krzyża Jezusa Chrystusa. Nie myśli o niczym innym jak tylko o tym, w jaki sposób postępować za Chrystusem i naśladować Go w modlitwie, tru¬dach i wytrwałości, zawsze i tylko w staraniu o największą chwalę Bożą i zbawienie ludzi" (CC 9). Nasi Współbracia Męczennicy, podobnie jak wszyscy Klaretyni, nosili te słowa wyryte głęboko w swoim umyśle i w swoim sercu. Znali je na pamięć i rozważali je nieskończoną ilość razy. Niemniej one nie wymazały z ich życia słabości. Zapewne ciążyły im niektóre braki, czuli się słabymi w obliczu żądanej od nich ofiary i doświadczali lęku przed męką, której nadejścia się spodziewali. Definicja misjonarza nie jest opisem, jakiś „mocarnych ludzi", ale osób, które umieją patrzeć na Pana Jezusa i umieją przyjąć do swego serca Jego spojrzenie. Kontemplacja Pana Jezusa, zjednoczenie z Jego męką wraz z Ojcem i Jego planami, z miłością do każdego ze swoich braci, wyrażoną w pięknych słowach w ostatnim zdaniu definicji, jest tym, co umożliwia wykonanie wymagań jej pierwszej części. Męczennicy umieli skierować swe oczy na Pana Jezusa i umieli przyjąć spojrzenie pełne czułości i miłosierdzia swego Mistrza, które przemieniło serce owego Piotra, który zaparł się swego Pana, ale który później był zdolny oddać swoje życie wyznając wiarę w Niego. Wyznanie wiary w Pana Jezusa aż do śmierci jest owocem głębokiej przyjaźni z Mistrzem i przyjaźń jest darem łaski, który należy starannie pielęgnować. Budowanie naszego życia wokół osoby Jezusa, odpowiadając na zaproszenie, jakie On do nas skierował, stanowi naszą drogę do samorealizacji. Jest to droga, która nas przygotowuje, aby „oddawać życie" każdego dnia i w męczeństwie, jeśli to będzie konieczne.

Wiem, że w wielu Prowincjach i Delegaturach, w wielu wspólnotach i dziełach Zgromadzenia zostały zaplanowane różne uroczystości wspominające 75 rocznicę męczeństwa naszych współbraci. Niech to będą uroczystości, które pozwolą nam czuć spojrzenie Pana Jezusa na nas i pomogą nam na nowo usłyszeć Jego wezwanie oraz pozwolą nam przygotować się do wyrażenia radykalnej i wspaniałomyślnej odpowiedzi. Zgromadzenie i każdy z nas powinien być przygotowany, aby dawać świadectwo o Królestwie Bożym we wszystkich okolicznościach i w każdej sytuacji. Oby nie zabrakło nam nigdy duchowej siły, która pozwoliła naszym współbraciom przeżywać z radosną wiernością tak trudne chwile w swoim życiu. Jest to pełna chwały stronica w historii Zgromadzenia, którą powinniśmy nie tylko wspominać, ale być gotowymi do jej dalszego budowania (por. VC 110).

Rzym, 1 sierpnia 2011 r.

Josep M. Abella, cmf Przełożony Generalny

Wpisy powiązane

Niepokalanów: XXX Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów

Piknik kapucyński w Stalowej Woli

Dziękczynienie za pontyfikat u franciszkanów w Krakowie