800 lat obecności sióstr norbertanek w Imbramowicach świętowała w sobotę wspólnota klasztorna wraz z wiernymi i przedstawicielami Kościoła. Podczas głównej Mszy jubileuszowej kard. Grzegorz Ryś i bp Jan Piotrowski wskazywali na trwałość wspólnoty, która przez osiem wieków przetrwała zniszczenia i historyczne kataklizmy, a dziś pozostaje jednym z dwóch żeńskich klasztorów norbertańskich w Polsce.
Uroczystości jubileuszowe przebiegały w dniach 10-12 września, a złożyły się na nie codzienne Msze św. wraz z konwentem sióstr i wiernymi, koncerty „Drogowskazy Jana Pawła II” i „Śluby Jasnogórskie” oraz wykłady historyczne.
Imbramowice położone są w diecezji kieleckiej (na jej krańcach, w pobliżu Krakowa, w woj. małopolskim), dlatego zebranych na centralnej Mszy św. powitał biskup kielecki Jan Piotrowski.
– To, co wydarzyło się w 1226 r., zamyka się w 800 latach życia kolejnych pokoleń sióstr norbertanek – mówił bp Piotrowski. Zaznaczył, że w obchodzonym jubileuszu nie chodzi tylko o „trwałą architekturę obiektu, ale tę, której fundamentem jest Jezus Chrystus, ten sam wczoraj, teraz i na wieki”. W murach tego konwentu – przypomniał – odbywało się nieustane uwielbienie Boga przez modlitwę kontemplacyjną, adorację i cześć dla Najświętszego Sakramentu. Wielowiekową posługę sióstr norbertanek określił jako „dorodne ziarna wrzucane w glebę ludzkich serc”.
Homilię podczas uroczystej koncelebrowanej Eucharystii wygłosił kard. Grzegorz Ryś, metropolita krakowski. Zaznaczył w niej przede wszystkim trwałość wspólnoty, istotniejszej, niż trwałość klasztornych szacownych budowli.
– Słowo Boże ma siłę, aby „przeczytać” każdą i każdego z nas, trzeba się temu słowu poddać, abyśmy czasu, który tu spędzamy nie sprowadzali tylko do historycznego wydarzenia – mówił kard. Ryś, przywołując obraz „domu, który trwa, ponieważ, jak mówi Jezus, był dobrze zbudowany”.
– 800 lat to nie budynki, po 15 latach od fundacji wszystko zostało spalone przez Tatarów i nie był to ostatni pożar. Nie mówimy o zabytkach, tylko o wspólnocie, która żyje w domu, tworzonym przez ludzi. Świętujemy osiem wieków wspólnoty sióstr i wielu, wielu ludzi, którzy ją wspierali i na to miejsce łożyli – podkreślił.
Zaznaczył, że jest to drugi obecnie klasztor sióstr norbertanek, obok macierzystego w na Zwierzyńcu w Krakowie. Stawiał pytanie, skąd bierze się trwałość domu, a skąd ruina? Podkreślał także znaczenia słowa, które płynie z obfitości serca, z doświadczenia miłości. Za Leonem XIV zachęcał do „rozbrajania języka”.
Historia konwentu imbramowickiego sięga 1226 r. Klasztor został ufundowany przez biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża na ziemi należącej do jego stryja Imbrama, od którego imienia pochodzi nazwa Imbramowice. Trzy lata później założenie i organizacja klasztoru zostały zatwierdzone bullą papieża Grzegorza IX.
W 1260 r. klasztor został zniszczony i splądrowany podczas najazdu Tatarów, a odbudowa z ruin trwała przez długi czas. Przez kolejne stulecia siostry prowadziły także działalność edukacyjną i wychowawczą, kształcąc kolejne pokolenia dziewcząt.
Dzisiejszy kościół pw. św. Piotra i Pawła został konsekrowany w 1717 r., a jego wnętrza kryją przede wszystkim XVIII-wieczne, późnobarokowe zabytki. W ostatnich latach cały kompleks przeszedł gruntowną renowację.
Za pomoc udzielaną w czasie II wojny światowej klasztor został odznaczony Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi. Od 2003 r. w klasztorze funkcjonuje sanktuarium Męki Pańskiej, związane z kultem Pana Jezusa Cierpiącego w obrazie z XVII wieku.
Obecnie w Polsce są zaledwie dwa norbertańskie klasztory żeńskie.
dziar/KAI
Kard. Ryś podczas 800-lecia klasztoru norbertanek w Imbramowicach: Dajmy Panu owoc naszych warg
– Jesteśmy we wspólnocie, która jest zgromadzona przez miłość, która szuka całej swojej obfitości w sercu. Jesteśmy we wspólnocie, która jest źródłem dobrych słów. Spróbujmy przenieść to doświadczenie w nasze życie codzienne, niezależnie od tego, jakie kto ma powołanie. Dajmy Panu owoc naszych warg – mówił kard. Grzegorz Ryś w czasie Mszy św. z okazji jubileuszu 800-lecia klasztoru sióstr norbertanek w Imbramowicach.
Zgromadzonych powitał ordynariusz kielecki, bp Jan Piotrowski. – Długowieczność tego klasztoru i obecność kolejnych pokoleń jego mieszkańców nie wyrasta jedynie z trwałej architektury tego obiektu, ale fundamentu, na jakim to wszystko zostało zbudowane, a tym fundamentem jest Jezus Chrystus, nasz Pan i Odkupiciel, ten sam wczoraj, dziś i na zawsze, jak czytamy w Liście do Hebrajczyków – mówił bp Piotrowski.
W homilii kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę, że nie sposób nie odnieść obrazu domu z dzisiejszej Ewangelii do domu, który został zbudowany w Imbramowicach i trwa 800 lat. – Dom to jest rodzina. Dom tworzą ludzie. Dom to nie jest posadzka, dach i ściany – mówił kardynał. Dodał, że dzisiejszy jubileusz to świętowanie ośmiu wieków wspólnoty, która jest większa niż sama wspólnota zakonna, bo dotyczy wielu ludzi, „którzy się w tej rodzinie chcieli odnaleźć razem z siostrami”. Metropolita przypomniał, że z wielu norbertańskich domów w Polsce do dzisiaj ocalały dwa – jeden na Zwierzyńcu w Krakowie (najstarszy żeński klasztor w Polsce) i drugi właśnie w Imbramowicach (zrodzony z tego ze Zwierzyńca).
Odwołując się do Ewangelii, metropolita krakowski zauważył, że trwałość domów nie zależy od zewnętrznych kataklizmów, ale od tego, jak te domu zostały zbudowane. Podkreślił, że ta diagnoza jest dziś bardzo potrzebna, bo łatwo zrzuca się winę na zewnętrzne okoliczności. – Ta Ewangelia mówi: patrzcie na siebie, patrzcie, jak budujecie, bo od tego, w jaki sposób budujecie, zależy trwałość tego domu – mówił kardynał.
Metropolita krakowski zwrócił również uwagę na drugi obraz z dzisiejszej Ewangelii – drzewo rodzące dobre owoce. W tym kontekście zauważył, że wieloraką działalność sióstr norbertanek łatwo ponazywać, bo prowadziły szkoły czy szpital w Imbramowicach. Ale zwrócił uwagę także na owoce, które niekoniecznie są widoczne, bo rodzą się z modlitwy, z pokuty, wierności ślubom zakonnym. Przypomniał, że zakon norbertański powstał w czasach głębokiej reformy Kościoła, ale symptomatyczne było to, że zrodziła się ona z reformy życia zakonnego i powstania wspólnot, które skupiały się na głębokim życiu wewnętrznym – na modlitwie, na liturgii, na adoracji Najświętszego Sakramentu.
– Pytanie, co są warte wszystkie pomysły na zmiany w Kościele, które się nie rodzą z głębokiej modlitwy. Dlatego tak bardzo dzisiaj potrzebujemy tych wspólnot. Tyle się mówi w Kościele o potrzebie takich czy innych zmian. Z czego się mają narodzić, jak nie z tej siły, która buduje się w życiu kontemplacyjnym? – pytał kardynał.
Komentując słowa Jezusa: „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta”, metropolita podkreślił, że pierwszym owocem, jakiego się spodziewa Pan Bóg, to jest słowo, które płynie z serca, które płynie z doświadczenia miłości. W tym kontekście zwrócił uwagę na słowa agresywne, pełne potępienia, osądzania; które zamiast być narzędziem jedności są tak naprawdę rodzajem uzbrojenia. – Żeby język nie był narzędziem ataku, agresji, trzeba zacząć od rozbrojenia języka. Jezus mówi, jeśli chcesz mieć słowo, które jest nieuzbrojone, które jest słowem pokoju, jedności, to musi być to słowo z obfitości serca; wyprowadzaj słowo z głębokiego doświadczenia miłości – wyjaśniał kardynał, zaznaczając, że doświadczenie miłości sióstr norbertanek jest tym, co dyscyplinuje ich mowę.
Generał norbertanów, o. Jos Wouters O.Praem. pozdrowił wszystkie siostry norbertanki z okazji jubileuszu 800-lecia. Podziękował za ich oddanie całemu Kościołowi oraz modlitwę i wsparcie dla zakonu norbertańskiego. – Jestem pewien, że każde powołanie jest wspierane poprzez Wasze modlitwy – mówił.