„Pociągnij nas Maryjo, za Tobą pobiegniemy” – odpust Matki Bożej Szkaplerznej

By traktować Maryję jak naszą siostrę, która po prostu służyła Jezusowi w codzienności, by od Niej uczyć się prostej, zwykłej, czułej obecności z Jezusem zachęcał o. Marcin Fizia. Karmelita bosy przewodniczył na Jasnej Górze Mszy św. odpustowej ku czci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, nazywanej w polskiej tradycji Matką Bożą Szkaplerzną. 15 lipca przypada największy lipcowy odpust w Sanktuarium, na który pieszo i rowerami dotarło prawie 4 tys. pątników.

W homilii o. Marcin Fizia. który należy do zakonu nazywającego się braćmi Najświętszej Maryi Panny, ukazywał, że siostrzaną duchową relację z Maryją, której znakiem jest też przyjęty szkaplerz, odnajdujemy w rodzinności i zwyczajności codziennego życia. Karmelita bosy wskazał na Maryję, która „ubrana jest w ludzką codzienność”, która zna smak lęku, gdy szukała 12-letniego zaginionego Syna, zna ból, gdy stała pod krzyżem. – Pięknie jest ubierać Matkę Bożą w różne szaty, należy się jej to jak najbardziej, ale ona jest najbardziej podobna do nas, gdy stała pod krzyżem Syna, kiedy jej ubranie jest brudne, śmierdzi, zakrwawione i kiedy w ogóle na nie zwraca uwagi. Bo Jezus jest w centrum. Jej cierpienie i Ona w tym jest do nas podobna – przekonywał o. Fizia. Przypomniał, że prawdziwie chrześcijańska wiara nie powoduje, że ból staje się fikcją. Prawdziwie chrześcijańska wiara powoduje, że ból może przestać być nieszczęściem. Zapewniał, że tak jak Maryja cierpliwością i wytrwałością możemy wszystko wytrzymać, zdobyć wszystko, bo Bóg wystarcza. I w tym, zdaniem karmelity bosego, tkwi cała głębia noszenia szkaplerza. Przekonywał, że szkaplerz to nie jest amulet, talizman, ale to „materialny znak tego, że jest przy mnie ktoś, kto wytrwał pod krzyżem swojego Syna”. Szkaplerz karmelitański nie jest po to, żeby uciec przed trudnościami życia, to szata Maryi. O. Fizia podkreślał, że przyjmując tę szatę Maryi, pragniemy się ubrać w Jej cierpliwość, Jej wytrwałość, Jej pokorę, wiarę, Jej czystość.

– Archanioł Gabriel nie przyjdzie przy moich obowiązkach, magowie ze Wschodu nie przyniosą darów, Archaniołowie nie zaczną śpiewać „chwała na wysokości Bogu” wtedy, kiedy ugotuję obiad. Nie, to się nie stanie, ale w każdym momencie, w którym będę przy Niej mogę korzystać z tej Jej prostej, zwykłej, czułej obecności z Jezusem – powiedział zakonnik. Wskazał, że noszenie szkaplerza to codzienna cicha zgoda, żeby stać pod krzyżem, bo i w naszym życiu doświadczać będziemy przeróżnych grobów; naszych marzeń, zdrowia, miłości, różnych strat, ale to też zgoda na to, że “żadne nieszczęście naprawdę nie odbierze mi nadziei, bo po krzyżu i grobie jest zmartwychwstanie”.

Święto Matki Bożej Szkaplerznej jest dla niektórych pielgrzymów okazją do uroczystego założenia szkaplerza – szczególnego znaku zawierzenia Maryi, znaku Jej łaski.

Magda Wojtasiak i Halina Kaczmarek na jasnogórski odpust przyjechały z Bełchatowa. Przyznają, że duchowość szkaplerzna ożywiła ich relacje z Maryją, pobudziła ufność w Bożą opiekę.

O cudzie szkaplerznym w swojej rodzinie opowiedział o. Józef Łągwa, jezuita, który przyszedł w pielgrzymce z Piotrkowa Trybunalskiego. Jego dziadek Józef Krzaczyński w 1920roku uczestniczył w wojnie z bolszewikami, na początku w zwiadzie. Służył w oddziale składającym się z 16 żołnierzy. Pewnego dnia zostawił szkaplerz przy studni, przy której żołnierze się myli o poranku. Zapytał majora, czy może wrócić po szkaplerz, kiedy się zorientował, że go zapomniał, pozwolenie otrzymał. – A w jarze 150 metrów dalej byli ukryci bolszewicy i odpalili kilkanaście pocisków z moździerza. I major zginął, wszyscy zginęli, czternastu żołnierzy i konie też padły. I on jedyny ocalał – opowiadał zakonnik. Sam pod wpływem opowieści dziadka, w wieku 15 lat, przyjął szkaplerz.

Także dziś wielu pielgrzymów przyjęło na Jasnej Górze ten znak opieki Maryi.

Historia szkaplerza sięga połowy XIII w., kiedy to ówczesny generał karmelitów o. Szymon Stock prosił Matkę Bożą o pomoc w uratowaniu zakonu przed kasatą. Jak podaje tradycja, w odpowiedzi Maryja ofiarowała karmelicie płócienną szatę, jako znak schronienia pod Jej macierzyńską opiekę. Po dzień dzisiejszy wierni świeccy oraz członkowie zakonów i zgromadzeń przyjmujących szkaplerz, widzą w tym znaku, oddanie się Matce Bożej.

Mirosława Szymusik / news.jasnagora.pl

Wpisy powiązane

Braniewo: wystawa o ojcu Bernardzie Łubieńskim

45. Piesza Pielgrzymka Mariańska z Góry Kalwarii do Lichenia

Otwarcie wystawy czasowej „Dotknięcie Tajemnicy. Twórczość s. dr Natanaeli Błażejczyk CSSF” w Muzeum Archidiecezjalnym Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie