Polskie obchody Uroczystości 800-lecia rocznicy śmierci Św. Franciszka z Asyżu (cz.2)

Prymas: 800-lecie śmierci św. Franciszka z Asyżu

Pod przewodnictwem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wspólnota franciszkańska wraz z wiernymi upamiętniła 800-lecie przejście św. Franciszka do wieczności.     

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w sobotę 3 października Mszy św. w kościele franciszkańskim – Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia Pani Gniezna. Homilię wygłosił o. Robert Leżohupski OFMConv., który przypominając początki zakonu podkreślił, że jego korzenie tkwią w radykalnym pójściu drogą Chrystusa Sługi – ubogiego i ukrzyżowanego, który uniżył samego siebie aż do śmierci. W kontrze do współczesnych trendów konsumpcjonizmu, hedonizmu i indywidualizmu, duchowość franciszkańska proponuje styl życia oparty na oddaniu siebie, bezinteresownej miłości oraz pokornej służby drugim.

– To ewangeliczne braterstwo na wzór Chrystusa sprawia, że możemy wyjść z tego wirusa fałszywego spojrzenia na drugiego człowieka do spojrzenia czystego, które nie chce nigdy zawłaszczać. Do spojrzenia, które jest pełne miłości – mówił o. Robert Leżohupski dopowiadając, że autentyczne ewangeliczne braterstwo nie jest nigdy oparte na ludzkich upodobaniach czy interesach, ale jest darem wzajemności i przyjęcia drugiego człowieka w jego odrębności.

Wskazując na historyczne realia czasów Biedaczyny z Asyżu franciszkanin nakreślił tło epoki naznaczonej kryzysami, zepsuciem obyczajów oraz obecnością ruchów odrzucających lub wypaczających naukę Kościoła. W takim właśnie czasie św. Franciszek i jego współbracia wybrali drogę reformy od środka – przez pokorną służbę, posłuszeństwo Ewangelii oraz nierozerwalną jedność z Kościołem. Odwołując się do rocznicy ogłoszenia odpustu Porcjunkuli przez papieża Honoriusza III w sierpniu 1216 roku, kaznodzieja przypomniał, że Bóg pragnie „posłać do nieba” wszystkich ludzi przez dar przebaczenia i komunii.

Duchowość franciszkańska – jak zaznaczył dalej w homilii – odrzuca światową logikę konsumpcjonizmu, hedonizmu i indywidualizmu, stawiając na postawę bycia „mniejszymi”. Oznacza to rezygnację z pychy i karierowiczostwa na rzecz radykalnego oddania się bliźnim w pokornej służbie. Ten rodzaj wspólnoty rodzi nadzieję, której nikt nie jest w stanie odebrać, a sakramenty i słowo Boże stanowią fundament jedności wiernych tworzących Kościół. – My dzisiaj również stajemy do walki o świętość Kościoła – stwierdził kaznodzieja.

Po Eucharystii uczestnicy liturgii wzięli udział w nabożeństwie Transitus, upamiętniającym śmierć św. Franciszka z Asyżu. W nocy z 3 na 4 października 1226 r. św. Franciszek z Asyżu przeszedł z tego życia do życia wiecznego – odchodził do Pana na ziemi przy kapliczce Porcjunkuli.

W czasie nabożeństwa Transitus franciszkanie i wierni, trzymając w dłoniach zapalone świece, przypominali sobie ostatnie chwile życia św. Franciszka i dziękowali za tego niezwykłego świętego, który do końca ukochał Boga i wszystkie stworzenia, a nawet śmierć, którą nazywał swoją siostrą.

Na zakończenie obecni otrzymali błogosławieństwo relikwiami św. Franciszka oraz mogli je adorować przez ucałowanie.

Za: www.prymaspolski.pl


Kard. Grzegorz Ryś w 800. rocznicę śmierci św. Franciszka: On, jego śmierć owocuje nami wszystkimi

– Franciszek nie umierał dwa, trzy dni. Franciszek umierał lata. Był jak ziarno, które obumiera i dlatego rodzi życie. Dlatego jesteśmy dzisiaj tak tu tłumnie, bo on, jego śmierć nami wszystkimi owocuje. Ale właśnie dlatego, że w nim była taka miłość do Kościoła, także wtedy, kiedy ta jego miłość do Kościoła, do braci, do najbliższych braci, okazała się krzyżowa – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas uroczystości odpustowych z okazji 800. rocznicy śmierci św. Franciszka z Asyżu w krakowskiej bazylice jemu poświęconej.

Na początku Mszy św. kard. Grzegorza Rysia powitał gwardian o. Grzegorz Siwek OFMConv. Dziękując za obecność metropolity krakowskiego w liturgiczną uroczystość założyciela zakonu franciszkańskiego, zaznaczył, że św. Franciszek jest ważną postacią także w życiu metropolity. Rektor Bazyliki św. Franciszka powitał również prowincjałów wszystkich krakowskich prowincji franciszkańskich, a także siostry i braci z Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. – To najlepszy prezent, jaki możemy dać na 800-lecie św. Franciszkowi, że jesteśmy razem i że możemy razem się modlić i razem dziękować za św. Franciszka – mówił o. Grzegorz Siwek.

W czasie homilii kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę na zdanie z Listu św. Pawła do Galatów: „Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” i jego echo w „Napomnieniu V” św. Franciszka. Święty w tym tekście zaznacza, że żadne stworzenie nie ma takiej godności jak człowiek, który nosi w sobie obraz i podobieństwo Syna Bożego. Równocześnie zauważa, że każde stworzenie na ziemi służy Bogu lepiej niż człowiek. W tym „Napomnieniu” Franciszek wskazuje, z czego człowiek może, a z czego nie powinien się chlubić. Biedaczyna z Asyżu przestrzega, że nie można się chlubić tym, że jest się bystrym, mądrym, że posiada się dużo wiedzy, potrafi się mówić wieloma językami, jest się piękniejszym, bogatszym, ma się zdolność czynienia cudów czy wypędzania złych duchów. Kardynał zwrócił uwagę na podobieństwo tego tekstu do „Hymnu o miłości” z Listu do Koryntian. Franciszek przestrzega, że nie można tym wszystkim się chlubić, bo nic z tego nie należy i nie zależy od człowieka, a co więcej, może stać się jego przeciwnikiem. – Te wszystkie twoje wielkie dary, umiejętności uderzą w Ciebie samego, jeśli nie kochasz – mówił metropolita krakowski. – Z czego możesz się chlubić? Możesz się chlubić z takiej miłości, która ma formę krzyża – dodawał, zaznaczając, że nikt nie kocha po to, żeby być ukrzyżowanym, co nie zmienia faktu, że miłość, którą człowiek ma w sobie, wcześniej czy później objawi się w postaci krzyża.

W tym kontekście kardynał zwrócił uwagę na myśl Franciszka, który w liście do jednego z ministrów zaznaczył, że najważniejsze z całej Reguły są przepisy dotyczące relacji z braćmi, „którzy nam przeszkadzają w drodze do Boga”. Święty wskazuje w ten sposób na „przestrzeń miłosierdzia” – przestrzeń, w której miłosierdzia można komuś udzielić, albo przynajmniej zapytać, czy go nie potrzebuje. Metropolita zauważył, że to było doświadczenie samego Franciszka, który kilka lat przed śmiercią był nazywany przez swoich braci „simplex et idiota” – „prosty i niewykształcony”, a oni, już jako uczeni, uważali go za niepotrzebnego w swojej wspólnocie. Kard. Grzegorz Ryś stwierdził, że stygmaty św. Franciszka były znakiem „niesłychanej miłości do jego braci, którzy stanęli jako przeszkoda na jego drodze do Boga”. – Franciszek nie umierał dwa, trzy dni. Franciszek umierał lata. Był jak ziarno, które obumiera i dlatego rodzi życie. Dlatego jesteśmy dzisiaj tak tu tłumnie, bo on, jego śmierć nami wszystkimi owocuje. Ale właśnie dlatego, że w nim była taka miłość do Kościoła, także wtedy, kiedy ta jego miłość do Kościoła, do braci, do najbliższych braci, okazała się krzyżowa – mówił metropolita krakowski. – Jak chcesz naprawić Kościół, to musisz Go kochać także wtedy, kiedy ma twarz brata, który Ci przeszkadza w drodze do Boga. A jak tego nie masz, to nie masz się czym chlubić – dodawał.

Komentując słowa Jezusa: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”, kardynał przywołał zdanie św. Franciszka z listu do św. Antoniego: „Podoba mi się, że czytasz świętą teologię braciom tak długo, jak pomiędzy tym studium nie gasisz ducha modlitwy i pobożności”. Metropolita zauważył, że Franciszek ponownie wskazuje na coś dobrego, co może działać przeciw człowiekowi. Stwierdził, że Biedaczyna z Asyżu mówi do Antoniego, żeby nie brał części za całość, ani za część najważniejszą. – Studia, teologia są bardzo ważną częścią naszej drogi ku Bogu. Ale nie są całością i nie są częścią najważniejszą. Dlatego, że żadne studia nie zastąpią tego poznania Boga, którym jest spotkanie z Nim – Boga się poznaje w spotkaniu. Boga się poznaje w relacji. A tym spotkaniem i tą relacją jest modlitwa pełna pobożności – mówił kardynał. – Duch modlitwy, tak, jak go pokazuje ta Ewangelia, to jest duch tego, który jest mniejszy, który, jeśli trzeba, to jest najmniejszy – dodawał.

Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że w Ewangelii użyte jest greckie słowo „nepios” – „niemowlę”. Zaznaczył, że o taką relację człowieka z Bogiem chodzi, jak niemowlęcia wobec ojca, czyli pełnej zależności, ale i pełnego zaufania; świadomości, że wszystko Jemu zawdzięcza. Kardynał podkreślił, że kiedy ma się taką relację z Bogiem, to wtedy można studiować teologię. – Musisz Go takim znać, jak chcesz odbudowywać Kościół. (…) Jak nie wiesz, kim jest Bóg, zostaw Kościół w spokoju – apelował kardynał.

Przed błogosławieństwem o. Mariusz Kozioł OFMConv, minister prowincjalny krakowskiej prowincji Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych podziękował wszystkim uczestnikom uroczystości jubileuszowych. – Św. Franciszek byłby wzruszony, widząc Was, bracia i siostry, dzisiaj którzyście przyszli z miłości do niego, z wielkiego szacunku dla jego życia – mówił prowincjał. Podziękował kard. Grzegorzowi Rysiowi, że odkrywa Franciszka przed franciszkanami i ciągle na nowo go im „zadaje”. Zwrócił uwagę, że za 11 lat będzie 800. rocznica przybycia franciszkanów do Krakowa. Kard. Grzegorz Ryś przypomniał również, że za dwa lata będzie jeszcze 800. rocznica kanonizacji św. Franciszka.

Za: www.diecezja.pl


Bp Damian Muskus OFM w 800. rocznicę śmierci św. Franciszka: Iść jego śladami to pozwolić, żeby ta Ewangelia stała się naszym życiem

– Nie czekaj na lepszy świat, żeby zacząć kochać. Nie czekaj na lepszy Kościół, żeby go pokochać. Nie czekaj na lepszych ludzi, żeby być dla nich bratem. Nie czekaj, aż znikną wszystkie podziały, żeby zacząć budować pokój – o przesłaniu św. Franciszka osiem wieków po jego śmierci mówił bp Damian Muskus OFM w parafii św. Brata Alberta w Lublinie. 

W uroczystość św. Franciszka bp Damian Muskus OFM przewodniczył Mszy św., która była zwieńczeniem tygodnia wydarzeń przygotowanych przez wspólnotę klasztorną i parafialną św. Brata Alberta w Lublinie z okazji 800-lecia śmierci Biedaczyny z Asyżu. Od 27 września wierni przeżywali kolejne spotkania, warsztaty, spektakle, koncert i rekolekcje. Towarzyszyło im hasło „FRANciszkuj – żyj prosto i kochaj mocno”.

W homilii biskup pomocniczy Archidiecezji Krakowskiej pytał, dlaczego po ośmiuset latach Kościół wciąż wraca do postaci św. Franciszka. W tym kontekście zwrócił uwagę na słowa Jezusa z niedzielnej Ewangelii: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”, a także: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem”.

Jak wyjaśniał, ewangeliczni „prostaczkowie” nie są ludźmi mniej zdolnymi czy mniej wartościowymi. To ci, którzy nie koncentrują się na sobie i nie zabiegają o wielkość w oczach świata. Podkreślił, że takim człowiekiem – po spotkaniu z Chrystusem w San Damiano i z trędowatym – stał się Franciszek.

Biskup przypomniał, że żył on w Kościele mocno zranionym ludzką pychą, walką o władzę, wpływy i pieniądze. Widział jego słabości, ale nie odpowiedział na nie totalną krytyką ani nie czekał, aż zmienią się inni. – Najpierw pozwolił, żeby Chrystus zmienił jego życie – podkreślił bp Damian Muskus OFM i zwrócił uwagę, że to właśnie dlatego człowiek, który chciał być najmniejszy, stał się jednym z tych, którzy najbardziej wpłynęli na oblicze Kościoła.

Krakowski biskup pomocniczy mówił, że tajemnicę św. Franciszka można streścić w jednym zdaniu: „Franciszek miał odwagę przyjąć miłość i pozwolić, żeby ta miłość przez niego przechodziła”. – To brzmi prosto. Ale wcale takie proste nie jest – przyznał. – Bo człowiek bardzo często chce kochać, ale ma trudność z przyjęciem miłości. Chce być potrzebny, chce coś zrobić dla innych, chce być dobry – wyjaśnił bp Muskus, przypominając, że Ewangelia najpierw zaprasza: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. – Najpierw przyjdź, pozwól się przyjąć, pozwól się pokochać. Ale żeby to uczynić trzeba być człowiekiem wielkiej pokory – wskazywał krakowski biskup, podkreślając, że takim człowiekiem był właśnie św. Franciszek.

Pokora Biedaczyny z Asyżu nie była jednak pogardą dla siebie ani kompleksem. Była wolnością. – Pokora Franciszka nie polegała na tym, że uważał siebie za nic. Polegała na tym, że nie musiał już być kimś wielkim we własnych oczach. Wiedział, kim jest przed Bogiem, że jest umiłowanym synem – mówił bp Damian Muskus OFM.

Owocem takiej postawy była gotowość Franciszka do przekazywania otrzymanej miłości. Biskup przywołał słowa świętego skierowane do braci: „Nie zatrzymujcie więc niczego z siebie dla siebie, aby was całych przyjął Ten, który cały wam się oddaje”. Nazwał je „jednym z najpiękniejszych kluczy do zrozumienia życia” Biedaczyny z Asyżu.

Biskup podkreślił przy tym, że przyjęta miłość nie może pozostać zamknięta w człowieku: otrzymane przebaczenie prowadzi do przebaczenia, pokój – do niesienia pokoju, a dostrzeżone w człowieku dobro uzdalnia do dostrzegania dobra w innych. W tym kontekście bp Muskus wskazał na pokusę bezradności wobec podziałów, kryzysów i słabości Kościoła. – Łatwiej jest bezradnie rozłożyć ręce. Mówić niewiele można zrobić, bo świat jest podzielony. Łatwiej jest użalać się nad kondycją Kościoła. Łatwiej wskazywać, kto jest winny. Łatwiej powiedzieć, że ludzie powinni się zmienić – przyznał. – Franciszek pokazuje inną drogę. Zdaje się mówić: „Nie czekaj na lepszy świat, żeby zacząć kochać. Nie czekaj na lepszy Kościół, żeby go pokochać. Nie czekaj na lepszych ludzi, żeby być dla nich bratem. Nie czekaj, aż znikną wszystkie podziały, żeby zacząć budować pokój” – dodał biskup pomocniczy Archidiecezji Krakowskiej.

Następnie odwołał się także do słów papieża Leona XIV, który w południe, w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański, mówiąc o św. Franciszku w 800. rocznicę jego śmierci, zwrócił uwagę, że święty, wezwany przez Chrystusa do odbudowy Jego Kościoła, najpierw zbudował własne życie na fundamencie Chrystusa. Dopiero później naprawiał Kościół, uzdrawiając pęknięcia niezgody świadectwem braterskiej miłości. – Nie zaczął od pytania: „Co trzeba zmienić w Kościele?”. Zaczął od pytania: „Kim jest dla mnie Jezus?” – zwrócił uwagę krakowski biskup. Dopiero kiedy Chrystus stał się fundamentem jego życia, jego własne życie zaczęło stawać się odpowiedzią dla Kościoła.

To właśnie – przekonywał bp Muskus – jest jedna z najważniejszych lekcji płynących z życia Biedaczyny z Asyżu. Kościoła nie odnowił człowiek dysponujący najlepszym projektem reformy, ale człowiek, który pozwolił Chrystusowi przemienić swoje serce. – Najpierw przyjął Miłość. A potem zaczął tę Miłość rozdawać – zaznaczył biskup pomocniczy Archidiecezji Krakowskiej i ocenił, że to właśnie dlatego po ośmiu wiekach nadal potrzebuje świadectwa Franciszka. Nie chodzi jedynie o wspominanie bohatera z przeszłości, ale o odkrywanie na nowo, że Ewangelia jest możliwa do życia. Że można być małym i jednocześnie zmieniać świat, nie posiadać władzy, a mieć wpływ na historię, oraz nieść pokój nie własną siłą, ale pokojem otrzymanym od Chrystusa. – Potrzebujemy człowieka, który przypomni nam, że Ewangelia jest możliwa. Że można żyć bez ciągłej walki o siebie. Że można być małym i jednocześnie zmieniać świat. Że można nie mieć w rękach władzy, a mieć wpływ na historię. Że można nieść pokój nie dlatego, że ma się siłę, ale dlatego, że samemu otrzymało się pokój od Chrystusa – mówił. – Iść śladami Franciszka to pozwolić, żeby ta Ewangelia stała się naszym życiem – dodał biskup.

Zakończył modlitwą: „Święty Franciszku, nasz bracie, ty, który osiemset lat temu wyszedłeś na spotkanie siostrze śmierci jako człowiek pełen pokoju, wstawiaj się za nami u Pana. Ty, który w krucyfiksie z San Damiano rozpoznałeś prawdziwy pokój, naucz nas szukać w Nim źródła wszelkiego pojednania, które burzy każdy mur. Ty, który jako nieuzbrojony przekroczyłeś linie wojny i niezrozumienia, daj nam odwagę budować mosty tam, gdzie świat wznosi granice. W tym czasie targanym konfliktami i podziałami, wstawiaj się, abyśmy stali się budowniczymi pokoju: nieuzbrojonymi i rozbrajającymi świadkami pokoju, który pochodzi od Chrystusa”.

Zwieńczeniem uroczystości było nabożeństwo Transitus.

Za: www.diecezja.pl


„Franciszku, idź i napraw mój dom. I zacznij od siebie” – odpust w łódzkich Łagiewnikach

Czy moje życie jest dowodem na istnienie Boga? To pytanie, które podczas odpustu w łódzkich Łagiewnikach postawił wiernym kard. Konrad Krajewski. W 800. rocznicę śmierci św. Franciszka metropolita łódzki przypomniał jego wezwanie do odbudowy Kościoła – przede wszystkim przez przemianę własnego życia.

W łagiewnickiej świątyni zgromadzili się licznie wierni, aby wspólnie przeżywać uroczystość związaną ze św. Franciszkiem z Asyżu. Była to szczególna okazja, ponieważ dzień wcześniej, 3 października, przypadła dokładnie 800. rocznica śmierci Biedaczyny z Asyżu. Jak przypomniano na początku Eucharystii, mimo upływu ośmiu wieków św. Franciszek wciąż fascynuje, inspiruje i prowadzi kolejne pokolenia ku Ewangelii. Nie przez wielkie dzieła intelektualne czy ziemską potęgę, ale przez własne życie, które – jak zaznaczono – ukazywało piękno Ewangelii i podobieństwo do Chrystusa.

W homilii kard. Konrad Krajewski zabrał wiernych do Asyżu, do niewielkiego kościoła św. Damiana – miejsca, w którym rozpoczęła się droga św. Franciszka. To właśnie tam młody Franciszek usłyszał wezwanie: „Franciszku, trzeba odbudować ten dom”. Początkowo zrozumiał te słowa dosłownie i rozpoczął odbudowę świątyni. Z czasem odkrył jednak, że Chrystus wskazuje na coś znacznie głębszego. Kościół nie jest bowiem tylko budynkiem z cegieł i złota. Jest żywą wspólnotą ludzi. Dlatego Franciszek nie rozpoczął od reformowania innych, ale od siebie. – „Franciszku, idź i napraw mój dom. I zacznij od siebie” – przypomniał kardynał.

Metropolita łódzki zachęcał, aby podobne pytanie postawić samemu sobie: co jest we mnie tym, co zasłania Boga? Czy moje życie jest świadectwem Jego obecności? Kard. Krajewski przywołał obraz świętego jako „otwartego okna”, przez które niewidzialny Bóg staje się widzialny. Wskazał, że świętość św. Franciszka polegała właśnie na tym, iż nie zasłaniał sobą Boga, lecz pozwalał, aby poprzez jego życie objawiał się Chrystus.

Kard. Krajewski zatrzymał się też nad jednym z najbardziej charakterystycznych franciszkańskich zdań: „Mój Bóg i moje wszystko”. Wyjaśniając jego znaczenie, przywołał odpowiedź św. Franciszka udzieloną bratu Leonowi: gdyby człowiek miał wszystko na świecie, ale nie miał Boga, nie miałby nic; jeśli natomiast nie miałby nic, a miał Boga – miałby wszystko. Właśnie w tym, zdaniem kaznodziei, kryje się tajemnica niezwykłej aktualności św. Franciszka po ośmiu wiekach.

Nawiązując do słów Jezusa o słodkim i lekkim jarzmie, kard. Krajewski wskazał, że tym jarzmem są Boże przykazania, a ich najważniejszym przesłaniem jest wezwanie: „Miłujcie się wzajemnie. Tak jak ja was umiłowałem”. Przypomniał słowa św. Franciszka, że „największą tragedią świata jest to, że miłość nie jest kochana”. Źródłem franciszkańskiej przemiany była modlitwa przed krzyżem i odkrycie miłości Boga, który – jak podkreślił kaznodzieja – kocha człowieka bardziej, niż człowiek potrafi kochać Jego.

Łódzkie Łagiewniki są szczególnym miejscem na tej franciszkańskiej mapie. Od wieków obecni są tutaj franciszkanie, a sanktuarium św. Antoniego i bł. Rafała Chylińskiego pozostaje ważnym miejscem modlitwy i spotkania z Bogiem. W 2026 roku wspólnota łagiewnicka przeżywa ponadto szereg jubileuszy związanych z historią tego miejsca, m.in. 350-lecie obecności franciszkanów w Łagiewnikach i 300-lecie konsekracji świątyni.

az/KAI

Suwałki: 800 lat od śmierci św. Franciszka z Asyżu. „Jego charyzmat dzisiaj jest bardzo potrzebny”

W parafii pw. Bożego Ciała w Suwałkach, gdzie posługują franciszkanie, odbyły się uroczystości związane z 800. rocznicą śmierci św. Franciszka z Asyżu. Centralnym punktem obchodów była uroczysta Msza Święta pod przewodnictwem bp. Jerzego Mazura SVD, biskupa ełckiego. Jubileusz był okazją nie tylko do wspomnienia postaci Biedaczyny z Asyżu, ale przede wszystkim do przypomnienia aktualności jego duchowego dziedzictwa.

Obchody rozpoczęły się koncertem muzyki klasycznej w wykonaniu zespołu Quarta Musica. Następnie wierni zgromadzili się na Eucharystii, której przewodniczył bp Jerzy Mazur. W liturgii uczestniczyli także przedstawiciele władz miasta Suwałk.

„Św. Franciszek woła o naszą świętość”

Rozpoczynając homilię, biskup ełcki przypomniał, że jubileusz 800-lecia śmierci św. Franciszka jest czasem wdzięczności za jego życie i dziedzictwo. Zwrócił uwagę, że obecność franciszkanów w Suwałkach jest szczególnym znakiem żywego charyzmatu świętego z Asyżu.

– Dzisiaj przybyliśmy też jako pielgrzymi na ten wspaniały Jubileusz, by dziękować za św. Franciszka i za całe jego dziedzictwo, które nam zostawił – mówił bp Jerzy Mazur.

Odwołując się do czytań liturgicznych, biskup wskazał na obraz winnicy, która w Piśmie Świętym staje się symbolem ludu Bożego. Podkreślił, że chrześcijanin jest wezwany do trwania w Chrystusie i przynoszenia owocu wiary. Przykładem takiego życia był właśnie św. Franciszek.

– Tym, który trwał w Chrystusie i przyniósł owoc obfity był św. Franciszek – powiedział hierarcha.

Biskup przypomniał najważniejsze momenty drogi nawrócenia Franciszka – spotkanie z trędowatym, które stało się przełamaniem jego lęku, oraz doświadczenie modlitwy przed krzyżem w kościele San Damiano. To właśnie tam Franciszek usłyszał wezwanie Chrystusa: „Franciszku, odbuduj mój Kościół”.

Odbudowa Kościoła przez Ewangelię, miłość i pokój

Bp Jerzy Mazur podkreślił, że Franciszek odczytał swoje powołanie jako wezwanie do głoszenia Ewangelii „zawsze i wszędzie”. Jego misja nie ograniczała się jednak do samego przepowiadania – obejmowała również budowanie pokoju, miłości i pojednania między ludźmi.

Przykładem takiej postawy była wyprawa Franciszka do Egiptu w 1219 roku i spotkanie z sułtanem Melekiem al-Kamilem. Biskup przypomniał ją jako niezwykłą misję pokoju, podjętą w duchu ubóstwa i pokory.

– Kościół w tym roku wspomina nie tylko 800. rocznicę śmierci świętego Franciszka, ale uświadamiamy sobie nieustanną aktualność jego przesłania, by dzisiaj przyczyniać się do odnowy Kościoła i przemiany świata – zaznaczył bp Jerzy Mazur.

Hierarcha wskazał, że odpowiedzią na wyzwania współczesności powinny być zaufanie Bogu, wierne życie Ewangelią, Eucharystia i adoracja Chrystusa. Przypomniał również o potrzebie „nowej wyobraźni miłosierdzia”, dzięki której człowiek potrafi dostrzec potrzebującego i wyjść ku niemu z pomocą.

„To, czego dzisiaj tak bardzo człowiek i świat potrzebuje, to pokoju”

Szczególne miejsce w homilii zajęło franciszkańskie przesłanie pokoju. Biskup ełcki wskazał, że jego źródłem jest Chrystus Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, a przesłanie związane z krzyżem z San Damiano pozostaje aktualne także w obliczu współczesnych napięć.

– To przesłanie pokoju nadal przemawia do świata, ponieważ wskazuje na prawdziwe źródło pokoju: zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią. To czego dzisiaj tak bardzo człowiek i świat potrzebuje to pokoju – mówił bp Jerzy Mazur.

Odnosząc się do sytuacji mieszkańców regionu, biskup zauważył, że żyjący na terenie tzw. Przesmyku Suwalskiego szczególnie mocno słyszą dziś o zagrożeniach. Tym bardziej – jak podkreślił – chrześcijanin powinien przypominać, że prawdziwy pokój ma swoje źródło w Jezusie Chrystusie.

Śmierć jako „Siostra”

W homilii bp Jerzy Mazur podjął również temat śmierci, która w duchowości św. Franciszka nie była końcem pozbawionym nadziei, lecz przejściem w ramiona kochającego Ojca. Franciszek nazywał ją swoją „siostrą” i uczył pogodnego zawierzenia Bogu.

Jubileusz stał się więc okazją do spojrzenia na życie św. Franciszka nie tylko przez pryzmat wydarzeń sprzed ośmiu wieków, ale także jako na świadectwo, które może przemieniać życie współczesnych chrześcijan.

Na zakończenie bp Jerzy Mazur zwrócił się do franciszkanów z zachętą, aby nadal dzielili się swoim charyzmatem z Kościołem lokalnym.

– Wasz charyzmat dzisiaj jest bardzo potrzebny dla Kościoła i dla świata. Ukazujcie go i niech w ludziach, z którymi się spotykacie nastąpi zdumienie Ewangelią i charyzmatem św. Franciszka – powiedział biskup ełcki.

Poświęcenie ronda i figury św. Franciszka

Po zakończeniu Eucharystii uczestnicy uroczystości przeszli na pobliskie rondo im. św. Franciszka. Tam bp Jerzy Mazur dokonał poświęcenia ronda oraz ustawionej przy nim figury świętego z Asyżu.

Obchody 800. rocznicy śmierci św. Franciszka w Suwałkach miały również wymiar wspólnotowy i integracyjny. Wieczorem na hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 11 rozegrano mecz o „Puchar Św. Franciszka”, w którym reprezentacja franciszkanów zmierzyła się z miejscowymi policjantami. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem policjantów 8:4, a na trybunach panowała radosna atmosfera.

Jubileusz przypomniał, że przesłanie św. Franciszka – o Ewangelii, prostocie, miłosierdziu, pojednaniu i pokoju – pozostaje żywe i potrzebne również dzisiaj.

Za: www.diecezjaelk.pl


Diecezja drohiczyńska: Transitus świętego Franciszka w Serpelicach

4 października 2026 roku w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Serpelicach, gdzie posługują Bracia Mniejsi Kapucyni, odbyły się uroczystości ku czci św. Franciszka z Asyżu. Tegoroczne obchody miały szczególny charakter ze względu na przypadającą w tym roku 800. rocznicę śmierci Biedaczyny z Asyżu.

Przed Eucharystią różaniec prowadził br. Grzegorz Brzeziński. Poszczególne dziesiątki różańca odmawiały dzieci. Następnie sprawowano uroczystą Eucharystię, której przewodniczył bp Piotr Sawczuk. W imieniu wspólnoty zakonnej i parafialnej przybyłych powitał o. Krzysztof Kurzątkowski OFMCap, gwardian klasztoru i proboszcz parafii.

W koncelebrze uczestniczyli kapłani, wśród nich o. Krzysztof Kurzątkowski oraz ks. Mariusz Kroll, który wraz z grupą pielgrzymów przyszedł pieszo z Gnojna. Obecni byli również dziekan sarnacki ks. Andrzej Jakubowicz, ks. Paweł Błaszczyk, ks. Tomasz Żukowski, ks. Krzysztof Rzepczyński oraz ks. Karol Młynarczyk. W uroczystościach uczestniczyły także siostry urszulanki z Nurca-Stacji oraz wierni.

W homilii bp Piotr ukazał św. Franciszka jako człowieka zachwyconego Ewangelią i pełnego radości z jej głoszenia. Podkreślił, że Biedaczyna z Asyżu nie jest jedynie postacią godną podziwu, ale przede wszystkim świadkiem, którego życie może być dla współczesnego człowieka wezwaniem do naśladowania Chrystusa, wierności Ewangelii i odważnego podejmowania Bożego powołania.

W tym kontekście przypomniano również wydarzenie związane z kościołem San Damiano, gdzie Franciszek usłyszał wezwanie Chrystusa: „Franciszku, idź, odbuduj mój Kościół”. Słowa te stały się dla niego początkiem drogi, na której coraz głębiej odkrywał swoje powołanie i miejsce w Kościele. Znakiem mocno związanym z duchowością franciszkańską jest Tau, przypominające o przynależności do Chrystusa i gotowości do życia Ewangelią.

Po zakończeniu Eucharystii odbyło się nabożeństwo Transitus, upamiętniające przejście św. Franciszka z tego świata do życia wiecznego. W blasku zapalonych świec wierni wraz z braćmi kapucynami i zaproszonymi gośćmi wspominali ostatnie chwile ziemskiego życia Świętego z Asyżu. Modlitwie towarzyszyły teksty poświęcone tajemnicy śmierci, przemijania oraz przejścia do domu Ojca.

W nabożeństwo włączyła się grupa artystyczna działająca przy parafii, przygotowując oprawę słowno-muzyczną. Transitus jest szczególnym franciszkańskim sposobem przeżywania pamięci o śmierci św. Franciszka. Nie jest jedynie wspomnieniem końca jego ziemskiej drogi, ale przede wszystkim dziękczynieniem Bogu za jego życie, wierność Chrystusowi i świadectwo Ewangelii. Franciszek, który całym swoim życiem wskazywał na Chrystusa, pozostaje dla Kościoła świadkiem radości płynącej z wiary, prostoty życia i bezgranicznego zaufania Bogu.

Tegoroczne uroczystości w Serpelicach, przeżywane w 800. rocznicę śmierci św. Franciszka, stały się okazją do ponownego odkrycia jego duchowego dziedzictwa. Były czasem modlitwy i wdzięczności, ale także zaproszeniem, aby na wzór Biedaczyny z Asyżu jeszcze pełniej żyć Ewangelią, kochać Chrystusa i troszczyć się o Jego Kościół.

Za: www.drohiczynska.pl


Bp Bryl: najważniejszym dziedzictwem św. Franciszka jest styl życia Ewangelią

– Św. Franciszek nie jest jedynie postacią z przeszłości, ale pozostaje zaproszeniem do głębszego oddania się Bogu – mówił biskup kaliski Damian Bryl, który przewodniczył Mszy św. w Kościele Ojców Franciszkanów pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Kaliszu z okazji głównych obchodów Roku św. Franciszka i zakończenia „Czasu dla Stworzenia 2026”.

Witając biskupa, kapłanów i wiernych, gwardian o. Janusz Siwicki OFM CONV. przypomniał, że w tym roku w Kościele, a szczególnie we wspólnotach franciszkańskich obchodzony jest Rok Jubileuszowy św. Franciszka, który z woli papieża Leona rozpoczął się 10 stycznia.

W homilii biskup kaliski wskazywał, że św. Franciszek, mimo krótkiego życia, pozostawił dziedzictwo, które przez wieki wpływało na oblicze Kościoła i społeczeństw.

Zaznaczył, że najważniejszym dziedzictwem świętego z Asyżu nie są dokonania zewnętrzne, lecz jego styl życia. – To, co jest największym skarbem dla Kościoła, to jest to, jak żył Franciszek, jak bardzo żył Ewangelią, jak mocno żył w bliskości Boga – stwierdził bp Bryl. Zauważył, że Franciszek przyciągał ludzi nie poprzez działania o charakterze propagandowym, ale autentycznością życia. – Przyciągał ludzi stylem życia mocno przenikniętym Ewangelią – powiedział kaznodzieja.

Podkreślił, że święci mają pobudzać współczesnych chrześcijan do odnowienia własnej relacji z Bogiem. – Święci są po to, żeby nas obudzić, zaprosić do mocnego oddania się Bogu – zaznaczył biskup kaliski.  W tym kontekście przywołał franciszkańskie rozumienie prawdziwej radości. Zwrócił uwagę, że nie jest ona związana z sukcesem, uznaniem, popularnością czy nawet wielkimi dziełami apostolskimi. Przytoczył opowieść, w której św. Franciszek tłumaczy bratu Leonowi, czym jest prawdziwa radość.

– Prawdziwa radość dla niego jest doświadczeniem, że w każdej chwili, także w momencie takiego trudnego i bolesnego odrzucenia nie jest sam. Jezus jest z nim – wyjaśnił celebrans, który dodał, że doświadczenie Bożej bliskości pozwala człowiekowi zachować pokój, także w trudnych sytuacjach.

W dalszej części homilii bp Bryl cytując św. Franciszka mówił o franciszkańskim rozumieniu cierpliwości, ubóstwa ducha, pokoju i pokory. Odniósł się także do postawy miłosierdzia. – „Błogosławiony człowiek, który znosi swego bliźniego z jego ułomnościami, tak jakby chciał, aby jego znoszono, gdyby był w podobnym położeniu. Błogosławiony sługa, który Panu Bogu oddaje wszystkie dobra, kto bowiem cokolwiek zatrzymuje dla siebie, ukrywa w sobie pieniądze Pana Boga swego i to, co sądził, że ma, będzie mu odjęte” – cytował św. Franciszka.

Po Mszy św. biskup kaliski Damian Bryl przed obrazem św. Franciszka odmówił modlitwę i litanię, a następnie uczczono relikwie świętego z Asyżu.

ek/KAI
 

800 lat od śmierci św. Franciszka. Uroczystości w bydgoskim kościele Klarysek

„Daj nam odwagę budować mosty tam, gdzie świat wznosi granice” – modlił się bp Krzysztof Włodarczyk podczas uroczystości związanych z 800. rocznicą śmierci św. Franciszka z Asyżu w bydgoskim kościele Wniebowzięcia NMP „Klarysek”. Biskup bydgoski wskazywał, że w czasach wojen, podziałów i nieufności życie św. Franciszka przypomina o źródłach pokoju i potrzebie osobistego nawrócenia.

Tegoroczne obchody miały szczególny charakter ze względu na przypadającą 800. rocznicę śmierci św. Franciszka, który zmarł 3 października 1226 roku. Eucharystii przewodniczył bp Krzysztof Włodarczyk, który wygłosił homilię. Po Mszy św. wspólnota przeżywała Transitus – liturgiczne wspomnienie przejścia św. Franciszka z życia ziemskiego do wieczności.

Gwardian bydgoskiej wspólnoty br. Jacek Dybała OFMCap podkreślił, że jubileusz jest przede wszystkim okazją do wdzięczności za dar franciszkańskiego powołania – zarówno braci zakonnych, sióstr klarysek, jak i świeckich żyjących duchowością Biedaczyny z Asyżu.

Bp Włodarczyk przypomniał w homilii, że Franciszek „na wzór Chrystusa ogołocił się ze wszystkiego” i właśnie w ten sposób stał się narzędziem odnowy Kościoła. – Na swoje czasy Franciszek był na wzór Chrystusa „odrzuconym kamieniem”: odrzuconym przez ojca, odrzuconym przez światowe życie, wyzbył się wszystkiego, co posiadał – mówił biskup.

Przypomniał drogę nawrócenia świętego, który jako młody człowiek marzył o rycerskiej sławie. Po doświadczeniu wojny, niewoli i choroby zaczął szukać innej drogi życia. Przełomowym momentem była modlitwa w zrujnowanym kościele San Damiano, gdzie – jak podaje tradycja – Franciszek usłyszał słowa Chrystusa: „Franciszku, idź i napraw mój Kościół, który chyli się ku upadkowi”.

Początkowo rozumiał to wezwanie dosłownie i zaczął odbudowywać zniszczone kościoły. Jego wybór ubóstwa doprowadził do konfliktu z ojcem i publicznego wyrzeczenia się rodzinnego majątku. Franciszek miał wówczas powiedzieć: – Kiedy wyrzekł się mnie ziemski ojciec, mam prawo Ciebie, Boże, odtąd wyłącznie nazywać Ojcem.

Bp Włodarczyk wskazał, że właśnie w ten sposób rozpoczęła się właściwa droga odnowy – nie przez władzę, pieniądze i wpływy, lecz poprzez Ewangelię, pokutę, ubóstwo i zawierzenie Bogu. – Bóg wybrał Franciszka, by jego styl życia: radość i pokój płynący z wiary i miłości Boga, stał się fundamentem odnowy Kościoła – podkreślił.

Biskup zwrócił również uwagę na pokojowy wymiar franciszkańskiego przesłania. Przypomniał spotkanie świętego z sułtanem Melek el-Kamelem w Egipcie. – Franciszek, nieuzbrojony człowiek, przekroczył granice wojny i niezrozumienia – powiedział.

Jak zaznaczył, Franciszek nie posługiwał się przemocą, lecz przychodził z Ewangelią i pokojem. Bp Włodarczyk przywołał w tym kontekście słowa papieża Leona XIV, wskazującego na aktualność postaci świętego w świecie naznaczonym wojnami, podziałami, nieufnością i strachem. – Nie dlatego, że oferuje techniczne rozwiązania, ale dlatego, że jego życie wskazuje autentyczne źródło pokoju – cytował papieża bp Włodarczyk.

W homilii biskup przypomniał także ostatnie chwile życia św. Franciszka. Schorowany, tracący wzrok i naznaczony stygmatami poprosił, aby przeniesiono go do Porcjunkuli. Chciał umrzeć w ubóstwie, dlatego polecił położyć się na gołej ziemi. Zmarł 3 października 1226 roku, mając około 45 lat.

Bp Włodarczyk przywołał również zapis pierwszego biografa świętego, Tomasza z Celano: Mortem cantando suscepit – „Śmierć przyjął, śpiewając”. – Zakochany w Ewangelii, w prostym, ubogim życiu, oddany chorym i zagubionym. Wszystkich chciał przyprowadzić do Boga. Stał się „kamieniem węgielnym”, odbudowując Kościół, który na ówczesne czasy popadał w ruinę – mówił biskup.

Na zakończenie homilii bp Włodarczyk przywołał słowa papieża Leona XIV skierowane do Rodziny Franciszkańskiej. Papież zachęcał, by duchowe dziedzictwo św. Franciszka prowadziło do zaufania Bogu, życia wiernego Ewangelii oraz odczytywania codzienności w świetle wiary i modlitwy.

Biskup zakończył homilię modlitwą o pokój. – Święty Franciszku, nasz bracie, ty, który osiemset lat temu wyszedłeś na spotkanie siostrze śmierci jako człowiek pełen pokoju, wstawiaj się za nami u Pana – mówił. – Daj nam odwagę budować mosty tam, gdzie świat wznosi granice – dodał.

jm/KAI
 

W Zielonej Górze zakończył się Tydzień ze św. Franciszkiem

W zielonogórskiej parafii pw. św. Franciszka z Asyżu prowadzonej przez Zakon Braci Mniejszych Konwentualnych zakończył się Tydzień ze św. Franciszkiem. Ostatnim akcentem był festyn parafialny i Msza jubileuszowa pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego, który przypomniał, że: „Św. Franciszek jest dla nas przykładem radykalnego pójścia za Jezusem”.

Głównym momentem świętowania była Msza św. odpustowa, której 4 października przewodniczył bp Tadeusz Lityński, który mieszka na terenie parafii pw. św. Franciszka z Asyżu w Zielonej Górze. Na początku Eucharystii podkreślił, że Biedaczyna z Asyżu jest dla nas przykładem radykalnego pójścia za Jezusem – mówił bp Lityński. – Pójścia, które w wymiarze ludzkim było tak radykalne, a jednocześnie dawało przestrzeń na relacje z Bogiem – mówił bp Lityński na początku Mszy św. – Niech ten święty będzie dla nas zaproszeniem i wezwaniem, by jeszcze bardziej radykalnie pójść drogą wiary. Drogą naśladowania Chrystusa w naszej codzienności – dodał.

Kazanie odpustowe wygłosił proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze – ks. Grzegorz Cyran. – Franciszek był z krwi i kości. Był prawdziwym człowiekiem, który pokazał, że życie Ewangelią jest możliwe – mówił ks. Grzegorz Cyran, a później dodał: – Był tak konkretny, jak konkretna jest Ewangelia.

Przez cały dzień u zielonogórskich franciszkanów odbywał się festyn na parkingu I Liceum Ogólnokształcącego. Tydzień św. Franciszka zaczął się tu już 28 września. W kolejnych dniach były nie tylko Msze św. i nabożeństwa, ale także krąg biblijny, spektakl o św. Franciszku i oczywiście nabożeństwo Transitus. – Odpusty w parafiach mamy co roku, ale to, co się dzieje u franciszkanów w tym roku, to jest wydarzenie niecodzienne. Tak naprawdę, po raz pierwszy od 800 lat papież ogłosił Rok Świętego Franciszka związany z jubileuszem 800-lecia jego śmierci – podkreślił proboszcz o. Bronisław Staworowski OFMConv. – Wszystkimi tymi działaniami chcemy zwrócić uwagę, że św. Franciszek jest bardzo aktualny. W czasach św. Franciszka też było bardzo wiele problemów społecznych, kulturowych, politycznych, religijnych i on pojawił się w czasie, kiedy trzeba było męża opatrznościowego i takim mężem był. Dzisiaj wydaje się, że czekamy na takiego męża, choć tak naprawdę historycznie go mamy. Jest to kościelny mąż stanu, który jest niesłychanie aktualny w dzisiejszym czasie – dodaje.

Proboszcz zielonogórskich franciszkanów podkreśla, że im bardziej rozwija się technologia, tym bardziej jesteśmy zagubieni, jako ludzie. – Św. Franciszek wydaje się być tym, który potrafi dobrze nas poskładać jako ludzi. I to nie tylko ludzi głęboko wierzących czy wierzących, ale również tych, którzy stanęli gdzieś dalej od Chrystusa. Ten przykład św. Franciszka z pewnością każdemu z nas może wiele pomóc – podkreśla franciszkanin.

Nową parafię pw. św. Franciszka z Asyżu utworzył i przekazał ją w opiekę zakonnikom z Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię w 1999 roku ówczesny biskup zielonogórsko-gorzowski Adam Dyczkowski.

28 grudnia 2000 roku formalnie erygowano klasztor franciszkanów przy ul. Jana Kilińskiego 5.

KAI

Za: www.diecezjazg.pl

 
 
 

Wpisy powiązane

Warszawa: 100-lecie domu zakonnego redemptorystów

Inauguracja roku akademickiego w Ignatianum

Kalisz: Mszą św. zakończono „Czas dla Stworzenia 2026”