Zachodni Brzeg cierpi z powodu ponownej eskalacji przemocy, alarmuje franciszkanin o. Ibrahim Faltas. „Ludzie giną w nieoficjalnej wojnie, która, choć niewypowiedziana, trwa nieustannie i na całym terenie” – napisał były wicekustosz franciszkańskiej Kustodii Ziemi Świętej i dyrektor szkół franciszkańskich w Ziemi Świętej w artykule opublikowanym 27 lipca na arabskojęzycznym portalu Abouna. Skrytykował szerzącą się przemoc osadników, zniszczenia i masowe naruszenia praw człowieka. Zacytowała go niemiecka agencja katolicka KNA.
Okupowany przez Izrael Zachodni Brzeg Jordanu stał się miejscem nie do poznania na skutek śmierci i zniszczeń, a jego mieszkańcy cierpią z powodu sytuacji, która trwa od lat i pogarsza się z dnia na dzień. „Zachodni Brzeg płonie, krwawi i krzyczy z bólu i cierpienia” – napisał pochodzący z Egiptu zakonnik.
Według jego relacji, agresywni i brutalni osadnicy oraz ich akty przemocy, a także ponad tysiąc izraelskich punktów kontrolnych na terytoriach palestyńskich, tłumią życie Palestyńczyków i pozbawiają młodych ludzi nadziei.
O. Faltas wezwał do wysłuchania pilnych apeli papieża Leona XIV o zaprzestanie przemocy, „aby powstrzymać tę niekończącą się spiralę”. Podkreślił, że zbliżające się wybory w Izraelu i na terytoriach palestyńskich muszą przynieść „nową równowagę i prawdziwą sprawiedliwość” obu narodom.
Nowa fala przemocy
Nową falę przemocy na Zachodnim Brzegu wywołało zakwalifikowanie przez Izrael jako zamach terrorystyczny śmiertelne starcie między Palestyńczykami a izraelskimi osadnikami na północy terytoriów okupowanych z 24 lipca; w jego wyniku którego zginęło dwóch Izraelczyków i czterech Palestyńczyków.
Rząd Izraela zapowiedział podjęcie surowych środków oraz budowę nowych osiedli. Armia izraelska przeprowadziła naloty na ten obszar w weekend. Media donosiły o licznych aktach przemocy ze strony izraelskich osadników wobec społeczności palestyńskich. Mieli oni między innymi podpalić dwa meczety.