Jako młoda dziewczyna Gabriela Duszyńska wyjechała do Chicago studiować psychologię na Uniwersytecie Ignacego Loyoli. Wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Po studiach rozpoczęła pracę jako pracownik socjalny, psycholog i terapeutka ofiar uzależnień. Od półtora roku pracuje w ośrodku zakonnym w Żytomierzu pomagając Ukraińcom. W wywiadzie opowiada dlaczego znalazła się na Ukrainie, a także o swojej pracy, sytuacji i nastrojach w kraju, który od ponad 4 lat toczy wojnę z Rosją.
Siostra Gabriela mówi, że pierwsze dwa tygodnie pełnoskalowej wojny wywarły na niej ogromny wpływ. W Chicago śledziła z zapartym tchem rozwój wydarzeń relacjonowanych przez polskie media: „Poczułam bardzo mocno ten ból, który przeżywają Ukraińcy z powodu rosyjskiego terroru. Byłam też bardzo dumna z wielkiego zaangażowania Polaków w pomoc Ukraińcom. Postanowiłam oddać im również moje dary i talenty”. W 2024 roku trafiła do Żytomierza.
Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu na Ukrainie
Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu działa na Ukrainie od dłuższego czasu. Prowadzi przedszkola, katechizuje i pracuje z młodzieżą. Współpracuje z Caritas-Spes diecezji kijowsko-żytomierskiej. Organizuje różne formy pomocy i finansowania najbardziej potrzebujących. Ostatnio dzięki wsparciu fundacji z Polski udało nam się zorganizować przewóz dzieci z terenów przyfrontowych, a potem ich wyjazd na wakacje w górach. Siostra Gabriela jest koordynatorką projektu Centrum Wsparcia Rodziny, rozwozi posiłki.
Przesiedleńcy wewnętrzni
Na rosyjski ostrzał i zniszczenia nakłada się problem tzw. przesiedleńców wewnętrznych, czyli tych, którzy przybywają z ukraińskich terytoriów okupowanych przez Rosję. „Wydajemy im obiady. Około dwustu dziennie, a bywało, że jeździliśmy do przesiedleńców z 500 obiadami. Niekiedy do miejsc oddalonych o 250 km. Ci ludzie byli ogromnie wdzięczni. Dla nich równie ważna była nasza empatia, a też to, że ktoś przyjechał z Ameryki, żeby im pomóc” – opowiada.
„Wstajesz i cieszysz się, że wstałeś”
Nazaretanka pytana o stan ducha Ukraińców po czterech latach krwawej wojny, ocenia: „To jest niesamowite. My i oni nauczyliśmy się z tym żyć. Ale podkreśla, że wojna pozostawia w psychice ślady: „Kilka miesięcy temu pojechałam do domu, w który uderzył dron. Stałyśmy na ulicy z jedną z mieszkanek. Obok przejeżdżała jakaś bardzo głośna ciężarówka. Kobieta dostała ataku paniki. Myślała, że to dron nadlatuje. Czyli stres pourazowy”.
Zakonnica wskazuje, że dzieci, zamiast spokojnie uczyć się w szkole, muszą często schodzić do schronów. Natomiast przedszkolaki są dziećmi wojny. Nie pamiętają Ukrainy bez alarmów przeciwlotniczych: „Nauczyliśmy się z tym, żyć, ale nie przyzwyczailiśmy się do tego, bo to jest nienormalne. Każdego rana wstajesz, i cieszysz się, że wstałeś. Ale nie wiesz co będzie, nie wiesz jak przeżyjesz ten dzień”.
Siostra Gabriela podkreśla, że wszyscy starają się normalnie żyć. „To nie jest tak, że tu ludzie się cały czas boją. Ale wielu z nas cierpi. Często nie możemy spać w nocy.
Ukraińcy nie myślą o kapitulacji
Jak ocenia Ukraińcy chcą bronić swojego kraju. Nie chcą oddawać go Rosji. W rozmowach pojawiają się pytania czy może lepiej byłoby oddać wschodnią część kraju i zakończyć w ten sposób tę wojnę. Ale przeważa opinia, że Rosja by na tym nie poprzestała. Po za tym rodziny licznych poległych na taki pomysł reagują pytaniem: „To po co była ofiara naszych żołnierzy, mojego syna, męża, brata?”.
Ukraińcy o Polakach
Zdaniem zakonnicy Ukraińcy darzą nas sympatią i są bardzo wdzięczni: „Mają świadomość, że Polacy otworzyli przed nimi drzwi swoich domów. Mało tego! Gdy przyjechałam do Żytomierza, w Polsce była powódź. W katolickich kościołach na Ukrainie odbyła się zbiórka dla polskich powodzian! Według mnie poprzez tę wojnę Polacy i Ukraińcy bardzo zbliżyli się do siebie. Światli Ukraińcy mają świadomość, że Rosja próbuje skłócić Polaków z Ukraińcami i podsycać resentymenty”.