2008.09.21 – Werona – Abp Angelo Amato SDB, Homilia prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych wygłoszona podczas Mszy Świętej Beatyfikacyjnej Wincencji Marii Poloni, Założycielki Instytutu Sióstr Miłosierdzia z Werony

 

Abp Angelo Amato SDB

HOMILIA PREFEKTA KONGREGACJI SPRAW KANONIZACYJNYCH WYGŁOSZONA PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ BEATYFIKACYJNEJ WINCENCJI MARII POLONI, ZAŁOŻYCIELKI INSTYTUTU SIÓSTR MIŁOSIERDZIA Z WERONY

Werona, 21 września 2008 r.

 

1. Pięknie jest widzieć tę Halę Sportową przemienioną w kościół. I słusznie, ponieważ święci są atletami Kościoła, a błogosławiona Wincencja Maria Poloni jest mistrzynią świętości.

«Dla mnie bowiem żyć — to Chrystus» (Flp 1,21) — mówi nam św. Paweł w dzisiejszym czytaniu. Słowa te mogą stanowić syntezę chrześcijańskiego życia Matki Wincencji Marii Poloni, która z Jezusa i Jego miłosiernego Serca czerpała ludzkie i duchowe siły do służby ubogim. W swoich czasach na nowo urzeczywistniała pełne miłosierdzia gesty Pana wobec maluczkich, chorych i potrzebujących.

Błogosławiona Wincencja Maria Poloni nie jest jednak meteorem na niebie świętości Kościoła w Weronie. W XIX wieku Kościół w Weronie został pobłogosławiony nadzwyczajną konstelacją świętych kobiet i mężczyzn, których dzieło i imię są nadal żywe i obecne wśród nas. Wymienię na przykład św. Magdalenę z Canossy, wychowawczynię młodych kobiet i założycielkę Córek i Synów Miłości; św. Kaspra Bertoniego, apostoła opuszczonej młodzieży; św. Daniela Comboniego, założyciela zgromadzeń misyjnych; św. Jana Calabrię, założyciela Zgromadzenia Ubogich Sług i Ubogich Służebnic Bożej Opatrzności; bł. Augustyna Zefiryna, założyciela Zgromadzenia Urszulanek Maryi Niepokalanej; bł. Józefa Baldo, założyciela Zgromadzenia Małych Córek św. Józefa; bł. Karola Steeba, który odegrał wybitną rolę w niesieniu pomocy rannym żołnierzom i chorym podczas epidemii; bł. Józefa Nascimbeniego i bł. Marię Dominikę Mantovani, założycieli Małych Sióstr Świętej Rodziny. A ponadto Czcigodnych Piotra Leonardiego i Leopoldynę Naudet, Sługi Boże Nicola Mazzę, Teodorę Campostrini, Elenę da Persico oraz wielu innych, których dobrze znacie, a których wyliczenie utworzyłoby niekończącą się litanię. Pole działania tej grupy apostołów było rozległe i przynosiło wiele dobra, podobnie jak różnorodna i rozległa jest misja Kościoła: przyjmowanie potrzebujących, opieka nad chorymi, wychowanie chłopców i dziewcząt, troska o głuchoniemych, pomoc kobietom w odzyskaniu godności i wspieranie ich rozwoju, głoszenie Ewangelii odległym ludom, kierownictwo duchowe. Do tej świetlistej konstelacji apostołów i założycieli należy dodać szlachetną postać Matki Wincencji Marii Poloni, założycielki, wraz z bł. Karolem Steebem, Sióstr Miłosierdzia z Werony.

2. Chociaż żyła w pierwszej połowie XIX wieku, Matka Wincencja Maria ciagle daje nadzwyczajne świadectwo naśladowania Chrystusa. Heroiczność jej cnót potwierdza przykład, jaki dawała w codziennym życiu, najpierw w rodzinie, a następnie jako założycielka, nauczycielka oraz dobra i troskliwa matka. Oprócz podstawowych cnót życia chrześcijańskiego w godny podziwu sposób praktykowała cnoty właściwe założonemu przez siebie Instytutowi: pokorę, prostotę i miłość. Te trzy cnoty kształtują styl życia Sióstr Miłosierdzia. Jej głębokiej pokorze, potwierdzanej konkretnymi aktami podporządkowania i uniżenia, towarzyszyły jednak pogoda ducha i radość. Lubiła widzieć swoje siostry pogodne i przepełnione świętą radością. Ponieważ miały przebywać z ludźmi dotkniętymi cierpieniem, powinny być dla nich aniołami pocieszenia.

Dlatego także dzisiaj Matka Wincencja jest wzorem nieprzemijającej miłości chrześcijańskiej. Naśladowała Jezusa, Dobrego Samarytanina, spiesząc z pomocą starszym i chorym kobietom, wychowując dziewczęta przyjęte do przytułku, zapewniając chorym w Szpitalu Miejskim opiekę religijną i moralną oraz spiesząc do łóżek osób dotkniętych cholerą, która kilkakrotnie pustoszyła Weronę (1836, 1849, 1855). Jej miłość ceniono tak bardzo, że po śmierci opłakiwało ją całe miasto, a przede wszystkim jej duchowe córki, którym pozostawiła jako testament charyzmat współczującego miłosierdzia.

3. Opinia świętości, którą cieszyła się już za życia, nie zanikła po jej śmierci. Przeciwnie, coraz bardziej się umacniała, aż doprowadziła do formalnego rozpoczęcia sprawy beatyfikacyjnej. Charyzmat miłosierdzia Błogosławionej jest dziś kontynuowany przez Siostry Miłosierdzia w szpitalach, domach opieki, przychodniach, domach dla studentów, domach gościnnych i formacyjnych, przedszkolach, szkołach szycia i haftu, działalności katechetycznej oraz na prawdziwych misjach zagranicznych.

Głównym celem Instytutu, zgodnie z tym, jak został on określony w pierwszych Konstytucjach, jest bowiem oddawanie czci naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi jako źródłu i wzorowi wszelkiej miłości oraz służenie Mu w wymiarze cielesnym i duchowym w osobach dzieci, chorych, ubogich, a przede wszystkim tych potrzebujących, którzy nierzadko wstydzą się publicznie ujawniać swoją biedę.

Sama jako pierwsza dawała przykład, wymagając od swoich duchowych córek sumienności i dokładności. W Konstytucjach, pisząc o obowiązkach swoich sióstr, stwierdzała: «Ponieważ ich głównym zadaniem jest służba chorym, będą ją pełnić z największą możliwą sumiennością, serdecznością i dokładnością, pamiętając, że tę posługę miłości pełnią nie tyle wobec ubogich chorych, ile wobec samego Jezusa Chrystusa. Dlatego same będą zanosić im pokarm i lekarstwa, traktując ich ze współczuciem, łagodnością, serdecznością i szacunkiem».

Tak bardzo pochłaniała ją codzienna praca, że nie zachował się żaden jej list skierowany do Sióstr ani żadne notatki z konferencji duchowych. Przekazano nam jednak niektóre jej „powiedzenia” i „nauki”, przytoczone przez bezpośrednich świadków.

Na przykład w 1946 roku kamilianin o. Mario Vanti stwierdził, że Błogosławiona była niezwykłą kobietą, która słowa — których było raczej wcale niż niewiele — zastępowała dziełami żywej i zdumiewającej miłości. Sama Matka Wincencja często powtarzała: «Zanim się coś powie, należy postąpić jak kogut, który przed zapianiem trzy razy uderza skrzydłami». Była łagodna, ale wymagająca w formacji sióstr pielęgniarek. Pewnej młodej siostrze, która zbyt długo pozostawiła okład na chorej, tak że zdjęła go już zupełnie suchy, powiedziała: «Pójdziesz do lekarza i na kolanach poprosisz go o przebaczenie za zaniedbanie, którego dopuściłaś się wobec chorej».

Nowicjuszce, która ze wstydu zaniedbała pracę fizyczną w ogrodzie podczas odwiedzin krewnych w szpitalu, powiedziała z poważną miną: «Służebnica ubogich, zamiast wstydzić się tego, co robi w ich służbie, powinna być z tego dumna. W przyszłą środę, właśnie w godzinach odwiedzin, weźmiesz wiadra nie tylko ze swojej sali, lecz także z sali medycznej, aby sprzątać w ogrodzie. W ten sposób zwyciężysz samą siebie».

Od sióstr pielęgniarek wymagała punktualnego rozpoczynania pracy. Gdy któraś się spóźniała, upominała ją: «Siostro, gdzie byłaś aż do tej pory? Czy nie wiesz, że pielęgniarze są już na swoich miejscach, a ty, otrzymując takie samo wynagrodzenie, uchybiasz sprawiedliwości, ponieważ w skróconym czasie nie wykonasz całej wymaganej pracy; uchybiasz również miłości, ponieważ albo chore pozostają bez opieki, albo twoje siostry muszą cię zastępować; krótko mówiąc, zaniedbujesz swój obowiązek».

4. Ta postawa pełnego profesjonalizmu w pracy jest nadzwyczaj nowoczesna. Świętość bowiem nie tylko rozwija teologalne cnoty wiary, nadziei i miłości, lecz przejawia się również w przykładnych cnotach ludzkich, takich jak męstwo, wytrwałość, kompetencja, pokora i dokładność w wypełnianiu obowiązków własnego stanu.

Aktualność Siostry Wincencji wynika jednak przede wszystkim z wiecznej nowości charyzmatu miłosierdzia. W naszej epoce, w której mogłoby się wydawać, że niczego już nie potrzeba, ponieważ wszystko jest dostępne i wszystko jest zapewniane wszystkim, w rzeczywistości miłosierdzie jest potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Także dzisiaj potrzeba mężczyzn i kobiet, którzy przepasują się fartuchem służby, aby opatrywać rany swoich bliźnich i troszczyć się o ich potrzeby duchowe i materialne.

Ewangelia chrześcijańskiej miłości nie dopisała jeszcze słowa „koniec” i potrzebuje nowych wykonawców, którzy za przykładem naszej Błogosławionej będą nadal służyć ubogim poprzez wolontariat, ale także poprzez poświęcenie całego życia Panu we wspólnocie zakonnej. Caritas Christi także dzisiaj przynagla młodych do naśladowania takich wzorów życia, które przynosi spełnienie zarówno w wymiarze ludzkim, jak i chrześcijańskim. Święci miłości są bowiem prawdziwymi dobroczyńcami ludzkości. Pozostawili nam nie słowa, nie książki, nie pouczenia, lecz konkretne świadectwo swojego życia i swoich dzieł.

Matka Wincencja pozostawiła miastu Weronie, Włochom, Kościołowi i całemu światu cenne dziedzictwo miłosierdzia, które jest gwiazdą nigdy niezachodzącą na niebie ludzkości. Bez miłosierdzia nasza cywilizacja jest uboższa. Dzięki miłosierdziu staje się natomiast bogatsza i bardziej ludzka.

Jeszcze przed św. Faustyną Kowalską Matka Wincencja uczyniła z miłosierdzia najpełniejszą realizację ewangelicznej miłości. Miłosierdzia, które wypływa z niewyczerpanego źródła, jakim jest codzienna Eucharystia, z której Matka czerpała swój niewyczerpany zapał apostolski. To Jezus eucharystyczny, ze swoim miłosiernym Sercem, inspirował, podtrzymywał i umacniał apostolstwo Matki oraz jej dążenie do świętości.

  1. Przyjmijmy zatem z radością to przesłanie, które przynosi szlachetna postać błogosławionej Wincencji Marii Poloni. Przyjmijmy jej zaproszenie do jedności z Jezusem w służbie potrzebującym, wychodząc z zamkniętego kręgu egoizmu i odrzucenia. Uczyńmy własnym jej wezwanie do pielęgnowania mądrości serca, która otwiera nas na każde wołanie o pomoc i pobudza do podejmowania działań niosących nadzieję, solidarność, otwartość i dobroć. Przede wszystkim uczyńmy własnym jej świadectwo miłości, którego nasze miasto i nasza ojczyzna potrzebują dziś bardziej niż kiedykolwiek.

Choć nasza Błogosławiona odeszła ponad sto pięćdziesiąt lat temu, pozostaje nadal żywa dzięki wielkości swojej postaci jako chrześcijanki — silnej, pełnej światła i świętej — a przede wszystkim dzięki swojemu ewangelicznemu przesłaniu, które na nowo przypomina słowa Jezusa: «Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili» (Mt 25,40).

Niech dzieło miłości, które w przeszłości rozświetlało wasze miasto, nadal oświeca wasze umysły, drodzy wierni Werony, pobudzając was do podejmowania dobrych inicjatyw, a wasze serca — do dzieł miłości. Nie poprzestawajcie na kontemplowaniu chwalebnej przeszłości. Żyjcie teraźniejszością. Nie dajcie się nikomu wyprzedzić w gorliwym pełnieniu dzieł miłosierdzia.                                                                                                                                                                         Amen.

 

Tłumaczenie OKM
Za: www.causesanti.va


Copyright © Dicastero delle Cause dei Santi

 

 

 

 

Wpisy powiązane

2012.11.25 – Rzym – Benedykt XVI, Gdy Bóg będzie wszystkim we wszystkich. Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański po beatyfikacji s. Marii Troncatti

2012.11.24 – Macas – Kardynał Angelo Amato SDB, Homilia Prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wygłoszona podczas Mszy Świętej Beatyfikacyjnej Siostry Marii Troncatti FMA

2012.11.21 – Rzym – Benedykt XVI, «Vita in sequela Christi». List Apostolski, w którym przyznaje się godność Błogosławionych Czcigodnej Służebnicy Bożej Marii Troncatti