Kardynał Nasrallah Boutros Sfeir
HOMILIA PATRIARCHY ANTIOCHII I CAŁEGO WSCHODU MARONITÓW PODCZAS BEATYFIKACJI STEFANA NEHMÉ
Kfifan, 27 czerwca 2010 roku
Na początku homilii Patriarcha Sfeir zwrócił się po francusku do arcybiskupa Angelo Amato:
Cieszymy się, że możemy Was powitać jako przedstawiciela Jego Świątobliwości Papieża Benedykta XVI, abyście w jego imieniu przewodniczyli uroczystości beatyfikacji ojca Stefana Nehmé. Wydarzenie to jest wielką radością dla Libanu, a zwłaszcza dla wspólnoty maronickiej, mimo niewielkiego obszaru tego kraju i małej liczby jego mieszkańców.
Z radością witamy również Pana Prezydenta i Pana Premiera na tej uroczystości religijnej, w której zechcieliście uczestniczyć wraz z nami i narodem libańskim, a zwłaszcza z chrześcijanami, aby wspólnie dziękować Bogu za łaskę, której nam udzielił w tych dniach, kiedy szczególnie potrzebujemy — jak zresztą zawsze — pomocy z nieba.
Bóg uczynił świętość dostępną dla wszystkich ludzi. Święty Piotr mówi w swoim Pierwszym Liście: „w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał” (1 P 1,15). Oznacza to, że wszyscy ludzie są powołani do świętości. Droga do świętości jest jednak wąska, jak powiedział Chrystus: „Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą” (Mt 7,13).
Brat Stefan Nehmé wszedł na drogę świętości właśnie przez tę ciasną bramę. W wieku szesnastu lat, dwa lata po śmierci ojca, opuścił rodzinną miejscowość Lehfed i wstąpił do Libańskiego Zakonu Maronickiego. Tydzień później przywdział habit zakonny w klasztorze Świętych Cypriana i Justyny tutaj, w Kfifan. W 1905 roku wspólnota klasztorna liczyła szesnastu zakonników, wśród których było sześciu kapłanów. 23 sierpnia 1907 roku Stefan wraz z pięcioma współbraćmi złożył śluby zakonne. Nie miał nie miał wtedy więcej niż osiemnaście lat.
Po zakończeniu nowicjatu nauczył się dobrze stolarstwa. Mawiano o nim: „Brat Stefan nie wypuszcza piły z ręki, żeby jej uchwyt nie ostygł”. Pracował również w ogrodach i winnicach, w czym pomagała mu silna budowa ciała, którą obdarzył go Bóg.
Po złożeniu ślubów w tym klasztorze został przeniesiony do klasztoru w Maifuq, gdzie spędził trzy lata, od 1907 do 1910 roku. Następnie udał się do klasztoru w Hub, w Tannourine, gdzie przebywał przez trzy lata. Później powrócił do Maifuq i pozostał tam dziewięć lat. Następnie został przeniesiony do klasztoru św. Marona w Annaya, gdzie spędził trzy lata. W końcu udał się do klasztoru Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki, będącego siedzibą przełożonego generalnego i miejscem formacji braci odbywających studia, gdzie pozostał przez dziesięć lat. Później wraz z przełożonym, ojcem Antonim Nehmé z Lehfed, przybył do Kfifan i pozostał tutaj do 1938 roku, w którym zmarł w wieku czterdziestu dziewięciu lat.
Przełożony klasztoru napisał o nim: „Był pracowitym i gorliwym bratem, troszczącym się o dobra klasztoru i jego gospodarstwo, zręcznym w pracach ręcznych, wiernie zachowującym swoje obowiązki i śluby oraz jak najlepiej wykonującym powierzone mu zadania”.
Kiedy pracował w Maifuq przy wyznaczaniu granic posiadłości klasztoru, po sporze, do którego doszło ze współwłaścicielami, zachorował. Pojawiła się gorączka, a następnie doznał udaru, który zakończył jego życie.
Brat Stefan został pochowany w klasztorze Świętych Cypriana i Justyny w Kfifan. Jego ciało pozostawało zachowane aż do 1951 roku. Kiedy otwarto grób, aby pochować w nim inną osobę, stwierdzono, że jego ręce zachowały ruchomość, oczy pozostawały zamknięte, a szaty nie zostały zniszczone przez mole ani przez rozkład. Po wystawieniu ciała na działanie powietrza jego twarz stała się jeszcze jaśniejsza. Gdy wierni zaczęli przybywać, aby oddawać cześć jego ciału, przełożony klasztoru polecił ponownie złożyć je w grobie. Było to 10 marca 1950 roku.
Brat Stefan Nehmé, człowiek pracy, nie był uczonym jak Nimatullah al-Hardini, nie był ascetą jak św. Szarbel ani nie był ukrzyżowany na Kalwarii cierpienia jak św. Rafka. Był prostym człowiekiem pracy, a jego praca była modlitwą. Nigdy nie narzekał, nie skarżył się na zmęczenie ani nie odmawiał żadnej posługi, o którą go proszono. Nie szukał światowej sławy ani materialnego zysku. Był przykładem wyrzeczenia i zaparcia się siebie.
Często powtarzał, zwłaszcza przed rozpoczęciem jakiejkolwiek pracy: „Bóg mnie widzi”. Wszystko, co robił, wykonywał łagodnie i spokojnie, szczególnie w stosunku do słabych. Wiedział bowiem, że użycie siły często rodzi gwałtowne reakcje, a te prowadzą do gniewu, zemsty, podziałów i zamętu.
Mawiał: „Jeśli kapłani korzystają z dóbr ziemskich bardziej niż bracia, to bracia wcześniej niż kapłani, a nawet w większej mierze, będą się cieszyć chwałą nieba. Logika nieba jest bowiem inna niż logika ziemi”.
Przyjął decyzję przełożonych, że pozostanie bratem zakonnym i nie przyjmie święceń kapłańskich. Nie zabiegał o niczyje pośrednictwo, aby je otrzymać. Z powodu ciężkiej choroby niemal stale poddawał się leczeniu, lecz choroba nie przeszkadzała mu w pracy. Nigdy nie słyszano, aby skarżył się na swoje dolegliwości. Chorobę i cierpienie przyjmował z cierpliwością, nie okazując niezadowolenia. Jak żył i znosił trudy w wymownym milczeniu, tak też umarł w milczeniu, przechodząc z radością do wiecznego odpoczynku.
Brat Stefan Nehmé był więc świadkiem mocy Boga, która „w słabości się doskonali”, jak mówi Apostoł Paweł (por. 2 Kor 12,9).
Jeśli Libańskiemu Zakonowi Maronickiemu zawdzięczał ducha świętości, który towarzyszył mu przez całe życie, to jeszcze wcześniej zawdzięczał go rodzinie, w której się urodził i od dzieciństwa chłonął ducha wiary w Boga oraz pragnienie pełnienia Jego woli.
Jego starszy brat wspominał: „Nasi rodzice mieli zwyczaj gromadzić całą rodzinę każdego wieczoru. Wspólnie odmawialiśmy głośno różaniec, nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny i śpiewaliśmy ku Jej czci. Nasza świętej pamięci matka zawsze objaśniała nam, na ile potrafiła, naukę religii i zasady moralne oraz wpajała w nas ducha pobożności i wiary, miłość do Boga i do Najświętszej Maryi Panny” („Awraq Ruhbaniyya”, nr 91, 2007, s. 41).
Cieszymy się ze świętych, zwłaszcza jeśli pochodzą spośród nas i żyli tak jak my na tej dobrej ziemi. Nasza radość będzie jednak pełna, jeśli będziemy naśladować ich życie i staniemy się podobni do nich dzięki łasce Bożej.
Ktoś powiedział: „Na tym świecie jest tylko jedna rzecz, której należy żałować: że nie jesteśmy świętymi”.
Amen.
Tłumaczenie OKM
Za: Lebanese Canadian Coordinating Council, „ملف يتناول حياة وتطويب الأخ اسطفان نعمة” [Materiały dotyczące życia i beatyfikacji brata Stefana Nehmé], 27 czerwca 2010 r., sekcja „عظة البطريرك صفير” [Homilia patriarchy Sfeira].
Copyright © Dicastero delle Cause dei Santi