2011.09.24 – Sarajewo – Kardynał Angelo Amato SDB, Homilia prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wygłoszona podczas Mszy Świętej Beatyfikacyjnej Marii Julii Ivanišević i czterech towarzyszek, Męczennic znad Driny

 

Kardynał Angelo Amato SDB

HOMILIA PREFEKTA KONGREGACJI SPRAW KANONIZACYJNYCH, WYGŁOSZONA PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ BEATYFIKACYJNEJ MARII JULII IVANIŠEVIĆ I CZTERECH TOWARZYSZEK, MĘCZENNIC ZNAD DRINY

Sarajewo, Hala Olimpijska Zetra, 24 września 2011 r.

 

1. Męczeństwo pięciu sióstr ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości jest tragiczną, ale chwalebną kartą dziejów Kościoła katolickiego w szlachetnym narodzie Bośni i Hercegowiny. Ich zwycięstwo ma znaczenie podobne do męczeństwa pierwszych wieków, kiedy pogańskie bożki domagały się niewinnych ofiar, aby przedłużyć swoje przemijające i niepewne istnienie.

Usłyszeliśmy już historię ich męczeństwa. Od 1911 roku w Pale, niedaleko Sarajewa, istniał Dom Maryi, klasztor katolickich sióstr zakonnych, który bardzo szybko stał się znany dzięki ich dziełom miłosierdzia świadczonym wszystkim: dzieciom i potrzebującym, niezależnie od języka i wyznania — katolikom, prawosławnym i muzułmanom.

W 1941 roku przełożoną wspólnoty była Chorwatka, s. Maria Julia Ivanišević (ur. 1893). Pozostałymi siostrami wspólnoty klasztornej były: Austriaczka, s. Maria Berchmana Leidenix (ur. 1865), Słowenka, s. Maria Krizina Bojanc (ur. 1885), druga Słowenka, s. Maria Antonia Fabjan (ur. 1907), oraz młoda Węgierka, s. Maria Bernadeta Banja (ur. 1912).

Chociaż należały do różnych narodów i tradycji, łączyło je powołanie zakonne i miłość do ubogich i potrzebujących. Ich życie było żywym obrazem Chrystusa Odkupiciela, ich Pana i Nauczyciela.

2. Tragedia ich zabójstwa rozegrała się podczas brutalnej wojny domowej w latach 1941–1945. Zabójcy nie mieli względu ani na ich konsekrację zakonną, ani na ich wytrwałość w miłości i oddaniu bliźnim. Zaślepieni nienawiścią do katolicyzmu i bezgranicznym egoizmem, dokonali rzezi tej grupy bezbronnych, lecz niezłomnych kobiet. Siostry, nie chcąc poddać się niegodziwej woli napastników, próbowały uciec, aby obronić godność swojej konsekracji zakonnej.

Schwytane, zostały barbarzyńsko zamordowane i wrzucone do zimnych wód Driny. Ten sam los spotkał kilka dni później sędziwą wiedeńską siostrę, Marię Berchmanę Leidenix. Stało się to w grudniu 1941 roku.

Serce płacze gorzkimi łzami nad tak wielkim szaleństwem. Scena męczeństwa ukazuje odwieczną walkę między Bogiem, źródłem jedności i życia, a nieprzyjacielem Boga, starodawnym wężem, źródłem wrogości i śmierci. W dziejach człowieka często bierze górę ślepa nienawiść, która szuka sposobności, aby unicestwić miłość. Jest to dzika walka zmierzająca do zniszczenia dobra i życzliwości.

Heroiczna postawa pięciu sióstr ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości przywołuje pamięć o męczeństwie siedmiu braci machabejskich, którzy wobec tyrana odpowiedzieli, że są gotowi umrzeć, byle nie przekroczyć Bożych przykazań: „Lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, w Bogu pokładać nadzieję, że znów przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia” (por. 2 Mch 7,14).

Przed trybunałem historii pięć słabych i bezbronnych kobiet stało się mocnymi bohaterkami i zwyciężczyniami w obronie nienaruszalności swojej tożsamości zakonnej i godności kobiety. Brutalność zabójców została pokonana przez odwagę i męstwo tych pięciu sióstr zakonnych, w których sercach rozbrzmiewały słowa Apostoła Pawła: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? […] Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował” (Rz 8,35.37).

Pięć sióstr było świadomych, że pójście za Chrystusem niesie ze sobą krzyż ofiary i codziennego świadectwa: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! […] Bo kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9,23–24).

Dzisiaj Kościół wysławia te swoje córki, prawdziwe Córki Bożej Miłości, które przez swoją mękę ukazały, że miłość i przebaczenie są o wiele silniejsze od nienawiści i okrucieństwa. Kalwaria ich cierpienia stała się Taborem ich chwalebnego przemienienia.

3. Drodzy wierni, Kościół zawsze doświadcza prześladowań. Historycy przypominają, że minione stulecie, XX wiek, było wiekiem męczenników (Andrea Riccardi, Il secolo del martirio. I cristiani nel novecento, Mondadori, Milano 2000). Prześladowania w różnych krajach Europy i świata wydały wielu heroicznych świadków wiary. Kościół zna i wysławia tych swoich nieustraszonych synów i córki. Na przykład w maju i czerwcu Ojciec Święty Benedykt XVI ogłosił błogosławionymi: w Dax we Francji męczennicę, s. Małgorzatę Rutan, szarytkę, zgilotynowaną podczas rewolucji francuskiej; w Niemczech, w Würzburgu, niemieckiego kapłana Georga Häfnera, który zmarł w obozie w Dachau; w Dreźnie innego niemieckiego kapłana, Alojzego Andritzkiego, który również zmarł w obozie w Dachau; w Lubece trzech młodych kapelanów kościoła Najświętszego Serca Jezusowego, których ścięto wraz z protestanckim pastorem za to, że po chrześcijańsku wychowywali młodzież; w Satu Mare w Rumunii biskupa Jánosa Schefflera, zamordowanego podczas prześladowań komunistycznych.

Nigdy dotąd tak jak dzisiaj Kościół katolicki nie był Kościołem męczenników — świadków Chrystusa, którzy dają światu niezwykłe świadectwo miłości i przebaczenia, miłując nieprzyjaciół i modląc się za nich. Historia Męczennic znad Driny może sprawiać wrażenie historii osób, które w swojej pokorze zawsze ustępują i ulegają, ponosząc klęskę. W rzeczywistości jednak te pięć sióstr zakonnych, dzięki swojej stanowczej i łagodnej wytrwałości, odniosło zwycięstwo nad złem i jego niszczycielską siłą. To właśnie wytrwałość tworzy prawdziwą historię ludzkości.

Męczeństwo wnosi w ludzkie doświadczenie światło i siłę prawego sumienia, które rozpoznaje dobro i je czyni. Prawe sumienie, będące dobroczynnym zaczynem ludzkiej osobowości, wystrzega się czynienia zła, potwierdza i broni — nawet za cenę życia — wolności wiary oraz niezbywalnych praw ludzkich.

Pięć sióstr zakonnych, ogłoszonych dzisiaj błogosławionymi, ukazuje, że złu można się przeciwstawić nawet z gołymi rękami, umocnionym jedynie własną wiarą. Można pokonać zło nawet wtedy, gdy pozwala się, by dosięgnął nas jego cios, byle nie ulec jego groźbie. Męczennicy umierają, ale sprawiają, że rozkwita prawdziwe człowieczeństwo. Na piekło stworzone przez człowieka — obozy, gułagi, miejsca tortur i wojny — męczennik odpowiada przywołaniem raju, pokoju między narodami i ludzkiego braterstwa.

4. Możemy zapytać, skąd tak wielkie okrucieństwo wobec tych pięciu kobiet. Zło z gwałtowną przemocą uderza w biskupów, kapłanów, siostry i braci zakonnych, ponieważ zachowują oni jeszcze ludzkie oblicze w rzeczywistości, która często zatraca wszelkie cechy człowieczeństwa. Męczeństwo naszych pięciu sióstr ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości ukazuje ciemną stronę historii, ale zarazem odsłania jasne oblicze prawdziwego człowieczeństwa umocnionego Ewangelią.

Pamięć o nich i oddawana im cześć mają ukazywać, że w ich przykładzie odzwierciedla się autentyczna natura człowieka, stworzonego na obraz Bożej Miłości. Męczennice znad Driny dają świadectwo tak wielkich cnót, jak odwaga, czystość i dobroć, ukazując moc wiary oraz niezłomną wolę w znoszeniu cierpienia i trwaniu w nadziei.

Na tym polega przesłanie, które Męczennice znad Driny pozostawiają Kościołowi w Bośni i Hercegowinie oraz całej wspólnocie Kościoła. Na naszą kruchą i lękliwą wiarę męczennicy odpowiadają w sposób radykalny czynem o niezwykłej prorockiej mocy. Ich męczeństwo jest wezwaniem, aby otrząsnąć się z uśpienia codziennego życia i obudzić w sobie ewangeliczną śmiałość Błogosławieństw.

Zasługą męczenników nie jest odwet na prześladowcach, lecz objawienie mocy Boga, który daje ofiarom siłę, aby cierpieć, przebaczać, miłować i modlić się za swoich oprawców.

Historia męczenników jest historią wiary, odwagi i miłości. Jest to jednak historia rzeczywista, której nasze pięć sióstr doświadczyło na własnej skórze i dlatego stają się one dzisiaj wzorem życia ewangelicznego. Także dzisiaj można, a nawet trzeba, żyć słowem Jezusa i dawać mu świadectwo w świecie, który być może nie zabija fizycznie, lecz stopniowo zaraża nasze umysły i serca trucizną powierzchowności, obojętności religijnej i przemocy słownej.

„Świat męczenników” jest wezwaniem, aby wyrwać się z letargu i odpowiedzieć za pomocą niezwyciężonej broni duchowej, jaką są wiara i miłość

 

Tłumaczenie OKM
Za: www.ika.hkm.hr


Copyright © Dicastero delle Cause dei Santi

 

 

 

 

Wpisy powiązane

2012.11.25 – Rzym – Benedykt XVI, Gdy Bóg będzie wszystkim we wszystkich. Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański po beatyfikacji s. Marii Troncatti

2012.11.24 – Macas – Kardynał Angelo Amato SDB, Homilia Prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wygłoszona podczas Mszy Świętej Beatyfikacyjnej Siostry Marii Troncatti FMA

2012.11.21 – Rzym – Benedykt XVI, «Vita in sequela Christi». List Apostolski, w którym przyznaje się godność Błogosławionych Czcigodnej Służebnicy Bożej Marii Troncatti