Jan Paweł II
«ADORANDA CHRISTI». LIST APOSTOLSKI W KTÓRYM CZCIGODNYM SŁUGOM BOŻYM JÓZEFOWI DE ANCHIETA, PIOTROWI OD ŚWIĘTEGO JÓZEFA BETANCUR, MARII OD WCIELENIA, FRANCISZKOWI DE MONTMORENCY-LAVAL, KATARZYNIE TEKAKWITHA PRZYZNAJE SIĘ GODNOŚĆ BŁOGOSŁAWIONYCH
Rzym, 22 czerwca 1980 r.
Na wieczną rzeczy pamiątkę. – Czcigodne słowa Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15), jasno ukazują, że głoszenie Ewangelii nie jest tylko jednym z głównych zadań Kościoła, lecz należy do samej jego istoty; tak że nie można nawet pomyśleć o Kościele, który powstrzymywałby się od dzieła szerzenia wiary. Słowo Boże zaniesione ludom zmierza bowiem najpierw do tego, aby zrodzić w sercach wiarę i umocnić ją dla zbawienia. To słowo jest jednak tak bogate w dary, że zawsze uszlachetnia również ziemską kondycję człowieka. Wzniosłe bowiem pojmowanie godności ludzkiej, wedle którego człowiek jest dzieckiem Bożym i bratem wszystkich ludzi, a także wypływające stąd konsekwencje, jak szacunek dla osoby ludzkiej, prawo każdego do wolności i do codziennej pracy oraz inne dobra, które Kościół zawsze wpajał duszom, nakazywał, chronił i niejako ofiarowywał społeczeństwu jako cenny dar dla człowieka, nie mogą nie obracać się w dobro dla ludzi. Życie zresztą, przepowiadanie i trudy tych, których dziś ozdobiliśmy tytułem Błogosławionych, to wszystko całkowicie potwierdzają: Kościół, gdy przez głoszenie Ewangelii dociera do człowieka, obejmuje całego człowieka i działa dla jego pełnego zbawienia, zarówno w życiu obecnym, jak i przyszłym. A śledzenie dziejów tych czcigodnych Sług Bożych, choćby krótko, będzie dla nas radością i ważnym dobrem. Nie tylko bowiem rozważanie ich życia pobudzi do doskonalszej cnoty, lecz także zwiąże nas z drugim człowiekiem taką miłością, że chętnie podejmiemy jego potrzeby — jako stworzenia Bożego, jako brata w wierze i jako towarzysza pielgrzymki do życia wiecznego.
Pierwszym z tej chwalebnej grupy jest czcigodny Sługa Boży Józef de Anchieta, urodzony dnia 19 marca 1534 roku w mieście San Cristóbal de La Laguna na Wyspach Kanaryjskich. Już jako bardzo młody człowiek ślubem poświęcił Bogu swoje dziewictwo i całkowicie oddał się najczulszym uczuciem Dziewicy Maryi, którą później sławił także w poemacie ułożonym po łacinie. W roku 1551 wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, a dwa lata później udał się do Brazylii, oddając się pracy misyjnej. Tam też otrzymał święcenia kapłańskie w roku 1566 i święcie kierował kilkoma domami zakonnymi, aż w końcu został przełożonym prowincjalnym całej brazylijskiej misji swego Zakonu. Pełen zasług zmarł w Reritiba w Brazylii w roku 1597; miasto to dziś na jego cześć nosi nazwę „Anchieta”. Kto zaś spojrzy na całe jego dzieło, jasno dostrzeże, że z najwyższą gorliwością głosił Chrystusa zarówno żywym słowem, jak i przykładem cnót. Oprócz troski o wieczne zbawienie człowieka bardzo zabiegał o podniesienie ludzkiej godności rdzennych mieszkańców, przede wszystkim którym poświęcił swoją pracę. Będąc bardzo pilnym badaczem ich życia, języka i zwyczajów, starał się wszczepić Ewangelię w rodzimą kulturę. Napisał także gramatykę ich języka oraz katechizm do użytku chrześcijan. Tak wielka była jego sława, że nazywano go „Apostołem Brazylii”, a jego pamięć przez tyle wieków pozostaje błogosławiona.
Drugim w tym gronie czcigodnych jest Piotr od Świętego Józefa Betancur, który przyszedł na świat dnia 21 marca 1626 roku w mieście Vilaflor de Tenerife, również na Wyspach Kanaryjskich. Jego rodzice, pasterze i rolnicy bogaci w wiarę, wychowali go pobożnie i święcie. Umocniony takim dziedzictwem, mając dwadzieścia trzy lata, udał się do Gwatemali, by głosić Chrystusa; tam ciężko zachorował i jakby cudownie odzyskał zdrowie. W międzyczasie głęboko poznał nędzę ubogich i starał się zaradzić ich położeniu. Poruszony Bożym natchnieniem zapragnął naśladować ubóstwo świętego Franciszka z Asyżu i służyć bliźniemu. Dlatego został tercjarzem franciszkańskim, wstępując do klasztoru św. Franciszka w Antigua Guatemala; tam też ten błogosławiony mąż doświadczył tego, czego pragnął: żył w całkowitym ubóstwie i ze wszystkich sił spieszył z pomocą potrzebom bliźnich. Uczył chłopców, odwiedzał ubogich i chorych, zbudował szkołę, oratorium i szpital, otworzył dom dla przyjmowania kapłanów podróżnych oraz schronienie dla młodzieży uczącej się na uniwersytecie. Posunął się w tym tak daleko, że rozpoczął zakładanie szpitala dla rekonwalescentów — dzieła na owe czasy zupełnie niespotykanego. Szczególnie troszczył się o to, aby nauka Chrystusa przenikała dusze, i czynił to w sposób, który wyprzedzał nasze czasy. Założył ponadto dwa zgromadzenia zakonne, jedno męskie, drugie żeńskie, zwane betlejemitami, pod opieką Najsłodszego Dzieciątka Jezus, w tym celu, aby idąc jego śladami, jego duchowi synowie przedłużali rozpoczęte przez niego dzieło. Odszedł z tego świata w wieku czterdziestu jeden lat, dnia 25 kwietnia 1667 roku; nadano mu zaszczytne miano «Mater Guatimalae»[i].
Trzecią jest czcigodna Służebnica Boża Maria od Wcielenia, o której wypada nam wspomnieć. Jej szczególną cechą było to, że przez całe życie łączyła kontemplację z działaniem. Ta nadzwyczajna kobieta przyszła na świat w Tours we Francji dnia 28 października 1599 roku w rodzinie oddanej pracy i została wychowana według Bożych przykazań. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem wyszła bardzo wcześnie za mąż, tak że mając osiemnaście lat, była już matką. Lecz niestety, w dwudziestym roku życia owdowiała. Odtąd miała tylko jedno pragnienie: dobrze prowadzić dom i pobożnie wychować swego synka. Bóg jednak przynaglał swoją służebnicę do życia zakonnego; dlatego gdy tylko syn nieco podrósł i został powierzony najlepszym przyjaciołom, schroniła się jak do portu wśród urszulanek w Tours, czego od młodości pragnęła. Po złożeniu ślubów w roku 1633, w roku 1639 udała się do Kanady jako pierwsza spośród wszystkich Francuzek, które opuściły ojczyznę dla dzieła ewangelizacji. Osiedliwszy się w Québecu i zakładając tam klasztor urszulanek, spędziła tam niemal całe życie. Był to dom naprawdę wyjątkowy: w nim modliła się nieustannie, pilnie rozważała Boże prawdy i praktykowała cnoty na sposób świętych; tam ponadto misjonarze znajdowali wskazania i umocnienie w swojej pracy dla zbawienia dusz, rdzenni mieszkańcy naukę życia, uczciwe wychowanie, a nieraz także niezbędne pożywienie. Ponieważ była dobrze wykształcona, pisała słowniki i katechizmy w językach tych ludów; pod natchnieniem Trójcy Przenajświętszej ułożyła także wiele pism, z których najważniejsze to: Epistulae, Relationes spiritales, Brevis expositio Cantici canticorum, Schola sancta. Pisma te odznaczają się taką głębią nauki i żarem pobożności, że uznano ją za drugą Teresę z Ávili. W końcu dnia 30 kwietnia 1672 roku zasnęła w Panu, zyskując miano „Matki kanadyjskiego Kościoła katolickiego”.
W tym gronie Błogosławionych jest również czcigodny Franciszek de Montmorency-Laval, urodzony w mieście we Francji zwanym Montigny-sur-Avre dnia 30 kwietnia 1623 roku. Naukę literatury greckiej i rzymskiej pobierał u jezuitów w mieście La Flèche, natomiast teologię świętą studiował w Paryżu. Po przyjęciu święceń kapłańskich w roku 1647, w roku 1658 został mianowany pierwszym wikariuszem apostolskim Kanady i udał się do tej części świata. Gdy zaś w roku 1674 ustanowiono stolicę biskupią w Québecu, Franciszek został jej pierwszym biskupem; diecezja ta rozciągała się wówczas aż po Zatokę Meksykańską. W tej posłudze z wielką cierpliwością i wytrwałością podejmował oraz mężnie zniósł niezmierzoną ilość trudów. Przewidując przyszłość, założył seminarium w Québecu, które dziś nazywa się Uniwersytetem Laval — dzieło rzeczywiście znakomite i dom dla niemal wszystkich kapłanów; stamtąd bowiem byli wysyłani misjonarze jako bojownicy Chrystusa, tam również, jak do wspólnego domu, schodzili się wszyscy spragnieni pobożności, wiedzy i cnoty. Historia pokazuje także, jak gorące serce miał Franciszek. Trzeba bowiem pamiętać, że głosząc Chrystusa z największą troską strzegł życia, kultury i własnych zwyczajów ludów tubylczych, zwłaszcza przed nadużyciami Europejczyków. Był więc dla Kanady tym, kim święty Augustyn dla Brytanii, święty Bonifacy dla Niemiec, Cyryl i Metody dla ludów słowiańskich. Ostatecznie, po zrzeczeniu się diecezji, ostatnie lata życia spędził w założonym przez siebie seminarium, wszystkim bardzo użyteczny przykładem i radą. Tam też zakończył swój ziemski bieg życia w roku 1708, bogaty zarówno w lata, jak i w ducha.
Pozostaje jeszcze Katarzyna Tekakwitha, która należy do tych, których dziś ogłosiliśmy błogosławionymi. Urodziła się z rodziców indiańskich, z których jedno było poganinem, a drugie katoliczką, w roku 1656, w stanie zwanym Nowy Jork, niedaleko miasta Auriesville. Bardzo wcześnie straciła ojca i matkę, a także brata; sama zaś została oszpecona przez ospę. Przyjęta pod dach stryja, który był wodzem plemienia Mohawków, była formowana w religii chrześcijańskiej i w roku 1676 została ochrzczona przez Jakuba de Lamberville z Towarzystwa Jezusowego. Stała się wzorem wszelkich cnót, szczególnie czystości. Właśnie z tego powodu spotkało ją jednak niesłusznie, wielkie prześladowanie ze strony własnych bliskich. Dlatego, idąc za radą jezuitów, udała się do indiańskiej misji św. Franciszka Ksawerego w osadzie Sault-Saint-Louis, zwanej dziś Montréal, gdzie żyła spokojnie. Niestety, wkrótce stamtąd przeszła do życia wiecznego dnia 17 kwietnia 1680 roku, mając dwadzieścia cztery lata — jako pierwszy kwiat spośród Indian i przez wszystkich została uznana za świętą.
Sława tych Sług Bożych, która szeroko rozeszła się za ich życia, trwała nieprzerwanie także po ich śmierci. I choć dopiero później zwrócono się do Kościoła o publiczny sąd w tej sprawie, zostały wszczęte procesy beatyfikacyjne każdego z nich, w różnych czasach i miejscach, i szczęśliwie doprowadzone do końca, zarówno zwyczajne, jak i apostolskie; ich cnoty zostały uroczyście uznane: czcigodnego Józefa de Anchieta w roku 1736; Piotra od Świętego Józefa Betancur w roku 1771; Marii od Wcielenia w roku 1911; Katarzyny Tekakwitha w roku 1943; Franciszka de Montmorency-Laval w roku 1960. Następnie przystąpiono do badania cudów, których prawo kanoniczne wymaga do beatyfikacji. Ponieważ jednak — ze względu na znaczny dystans czasowy, geograficzny i osobowy — trudno już było poddać owe cuda wnikliwej weryfikacji według rygorów sztuki medycznej, jak tego wymagają święte kanony, a zarazem sława tych wydarzeń nadzwyczajnych była ugruntowana, świętość wybitna, a znaczenie duszpasterskie wielkie ze względu na dobro, które — gdyby zostali ogłoszeni błogosławionymi — mogłyby się rozprzestrzenić w narodach, w których ci Czcigodni Słudzy Boży albo się urodzili, albo działali, zwłaszcza w obliczu zbliżającego się Roku Świętego 1975, pojawiła się myśl, czy nie można by — w sposób wyjątkowy i szczególny — odstąpić od wymogu cudów w tej sprawie. Ku temu zmierzały pokorne prośby zarówno Konferencji Episkopatu Kanady, jeśli chodzi o Katarzynę Tekakwitha, z roku 1973, jak i Konferencji Episkopatów Brazylii, Gwatemali, Kanady oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, jeśli chodzi o pozostałych, z roku 1977. Sprawa ta została powierzona przez Pawła VI i Jana Pawła I, naszych Poprzedników, a także przez Nas, zebraniu plenarnemu Świętej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych; zgromadzenie to dnia 20 stycznia tego roku, po uważnym rozważeniu wszystkiego, wypowiedziało się zgodnie z prośbą wnoszących. Idąc za tą opinią, dnia 15 marca tegoż roku zezwoliliśmy, aby dla dobra ludu chrześcijańskiego i w sposób całkowicie wyjątkowy w tym przypadku odstąpić od prawa dotyczącego cudów.
Na uroczystą zaś beatyfikację wyznaczyliśmy ten dzień, 22 czerwca 1980 roku. Tego dnia, gdy wielka rzesza kardynałów, biskupów, duchowieństwa i ludu, zwłaszcza z tych narodów, o których wyżej wspomnieliśmy, zgromadziła się w bazylice św. Piotra w Rzymie, wypowiedzieliśmy podczas Mszy świętej słowa beatyfikacji, które brzmią:
„Spełniając prośby naszych Braci Avelara Brandão Vileli, arcybiskupa São Salvador da Bahia w Brazylii, Marii Casariego, arcybiskupa Gwatemali, Maurycego Roya, arcybiskupa Québecu, Pawła Grégoire’a, arcybiskupa Montrealu, Howarda J. Hubbarda, biskupa Albany w Ameryce, a także wielu innych Braci w biskupstwie i licznych wiernych, po zasięgnięciu opinii Świętej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą apostolską zezwalamy, aby Czcigodni Słudzy Boży Józef de Anchieta, Piotr od Świętego Józefa Betancur, Maria od Wcielenia, Franciszek de Montmorency-Laval i Katarzyna Tekakwitha odtąd byli nazywani Błogosławionymi, a ich święto mogło być obchodzone każdego roku w dniu ich narodzin dla nieba: błogosławionego Józefa de Anchieta dnia 9 czerwca, błogosławionego Piotra od Świętego Józefa Betancur dnia 25 kwietnia, błogosławionej Marii od Wcielenia dnia 30 kwietnia, błogosławionego Franciszka de Montmorency-Laval dnia 6 maja, błogosławionej Katarzyny Tekakwitha dnia 17 kwietnia, w miejscach i w sposób określony przez prawo. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
Następnie wygłosiliśmy przemówienie o cnotach każdego z nich jako pierwsi oddaliśmy im cześć i wezwaliśmy ich opieki.
To zaś, co niniejszym Listem postanowiliśmy, ma zachować na zawsze swoją moc, bez względu na jakiekolwiek przeciwne przeszkody.
Dano w Rzymie, u św. Piotra, pod pierścieniem Rybaka, dnia 22 czerwca 1980 roku, w drugim roku naszego Pontyfikatu.
AUGUSTINUS kard. CASAROLI,
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
[i] Prawdopodobny błąd w tekście łacińskim, zapewne chodzi o tytuł „Ojciec Gwatemali” (przyp. tłumacza)
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana