Jan Paweł II
«MAIOREM HAC DILECTIONEM». LIST APOSTOLSKI W KTÓRYM CZCIGODNEMU SŁUDZE BOŻEMU ALOJZEMU VERSIGLII PRZYZNAJE SIĘ GODNOŚĆ BŁOGOSŁAWIONYCH
Rzym, 15 maja 1983 r.
Na wieczną rzeczy pamiątkę. – „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje życie swoje za przyjaciół swoich” (J 15, 13). Te słowa Pana, który „za wszystkich umarł” (2 Kor 5, 15) i w pełni potwierdził swoim życiem to, czego nauczał, w sposób szczególny można odnieść do pasterzy Kościoła, którzy idąc Jego śladami, pełnili swoją posługę z niestrudzoną gorliwością i „oddali życie za owce”. Tymi, którzy zwyciężyli przez śmierć, słusznie chlubi się Matka Kościół, który nie przestaje rodzić świętych. Do ich grona należy Alojzy Versiglia, biskup, który ziemię chińską użyźnił swoją krwią.
Urodził się dnia 5 czerwca 1873 roku w miejscowości Oliva Gessi, na terenie diecezji Tortona. Jako wychowanek został przyjęty do głównego domu Zgromadzenia św. Franciszka Salezego w Turynie, nie myśląc jeszcze o drodze życia, którą miał podjąć; tam jego współuczniem był błogosławiony Alojzy Orione. Przykład cnót św. Jana Bosko, który wówczas jeszcze żył oraz duch misyjny, którym tętniła ta wspólnota salezjańska, skłoniły młodego Alojzego Versiglię do wstąpienia do tego zgromadzenia. W nim w roku 1898 złożył śluby wieczyste na ręce błogosławionego Michała Rua. W Rzymie, na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, oddał się studiom filozoficznym, jednocześnie gorliwie pracując nad własnym życiem duchowym i podejmując pierwsze doświadczenia apostolatu wśród młodzieży.
Po przyjęciu święceń kapłańskich został skierowany do pełnienia funkcji mistrza nowicjuszy w Genzano, gdzie z wielkim powodzeniem kształtował młode dusze do życia duchowego i obowiązków kapłańskich oraz rozpalał je gorliwością apostolską. Zawsze jednak tęsknił za pracą misyjną. W końcu w roku 1915 osiągnął to, czego pragnął: błogosławiony Michał Rua wysłał go wraz z kilkoma współbraćmi do Chin jako pierwszą grupę salezjanów mających podjąć tam pracę misyjną. Początkowo Alojzy podjął działalność misyjną w Makau, gdzie znacznie rozwinął wspólnotę katolicką, otaczał szczególną troską trędowatych i został nazwany „ojcem sierot”.
Gdy w roku 1918 Wikariat Apostolski w Schiuchow został powierzony Towarzystwu Salezjańskiemu przez Stolicę Apostolską, Alojzy Versiglia, choć niechętnie, przyjął nominację na wikariusza apostolskiego i dnia 9 stycznia 1921 roku został konsekrowany na biskupa. Na nowym polu pracy misyjnej okazał się prawdziwym pasterzem, takim, jakiego ukazują Ewangelia i listy św. Pawła: był człowiekiem prostym, dobrym, dostosowującym się do potrzeb wszystkich, bardziej ojcem i bratem współbraci niż przełożonym, energicznym i gotowym do podejmowania inicjatyw, niestrudzonym w działaniu; krótko mówiąc, prawdziwym dobrym pasterzem, który swoją zewnętrzną działalność karmił głęboką pobożnością i nie szukał niczego poza chwałą Boga i szerzeniem Jego Królestwa wśród narodów.
Dzięki temu liczba chrześcijan potroiła się, znacznie rozwinęły się dzieła religijne i społeczne, a także powstało seminarium. Alojzy, nie szczędząc wysiłków, odwiedzał stacje misyjne mimo bardzo trudnych warunków politycznych; jego łódź, którą często posługiwał się jako domem, kaplicą i amboną, była obrazem Kościoła płynącego po wzburzonych falach morza. Ten człowiek całkowicie oddany działaniu, zwłaszcza w ostatnich latach życia, poświęcił się także kontemplacji, pielęgnował zjednoczenie z Bogiem i życie modlitwy, podejmował pokutę. Przygotowując się w ten sposób na męczeństwo, powiedział kiedyś do współbraci: „Jeśli Bóg domaga się ofiary dla dobra misji, oto jestem, jestem gotów”.
Dnia 25 lutego 1930 roku, gdy płynął łodzią, aby odwiedzić stację misyjną Lin Chow, wraz ze współbratem Kalikstem Caravario i innymi osobami, wśród których były trzy dziewczęta, został napadnięty przez bandytów. Ci, kierowani niegodziwą żądzą, chcieli znieważyć te dziewczęta; Alojzy wraz ze wspomnianym współbratem ze wszystkich sił starał się bronić ich godności. Z tego powodu najpierw został pobity kijami, a następnie zastrzelony: dobry pasterz, idąc za Chrystusem, nie zawahał się oddać życia za powierzone sobie owce.
Po jego krwawej śmierci natychmiast rozeszła się sława męczeństwa, jakie poniósł ten nieustraszony biskup. Dlatego w Wikariacie Apostolskim w Shaozhou został przeprowadzony proces zwyczajny. Następnie, po zachowaniu przepisów prawa, Pius XII dnia 13 czerwca 1962 roku własnoręcznie podpisał dekret wprowadzający sprawę. Potem przeprowadzono procesy w sądach kościelnych w Hongkongu oraz w Turynie, których ważność została uznana dekretem Świętej Kongregacji Obrzędów z dnia 5 czerwca 1963 roku.
Z zachowaniem porządku prawnego odbyła się następnie w Świętej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych dyskusja nad męczeństwem tego Sługi Bożego oraz jego współbrata Kaliksta Caravario; a kardynał Francesco Carpino, relator sprawy, na posiedzeniu plenarnym w roku 1976 przedstawił pytanie: czy zostało udowodnione męczeństwo, jego przyczyna oraz znaki, czyli cuda, wymagane w tej sprawie dla przeprowadzenia beatyfikacji. Papież Paweł VI, po zapoznaniu się z relacją, dnia 13 listopada tego samego roku ogłosił, że męczeństwo i jego przyczyna zostały stwierdzone.
My zaś, uwzględniając również relację Świętej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, udzieliliśmy dyspensy od przepisu kanonu 2116 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego i wyznaczyliśmy dzień uroczystej beatyfikacji obu męczenników.
W tym więc dniu, na placu przed Bazyliką św. Piotra, podczas sprawowania świętych obrzędów wypowiedzieliśmy następującą formułę: „Spełniając prośby naszego brata Jana Chrzciciela Cheng-chung Wu, biskupa Hongkongu, jak również licznych innych braci w biskupstwie oraz wielu wiernych, po zasięgnięciu opinii Świętej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą apostolską zezwalamy, aby czcigodni słudzy Boży Alojzy Versiglia i Kalikst Caravario odtąd byli nazywani Błogosławionymi, a ich wspomnienie mogło być obchodzone każdego roku w dniu 25 lutego, w miejscach i w sposób określony przez prawo. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
Następnie wygłosiliśmy zwyczajowe przemówienie o życiu i cnotach tych męczenników, oddaliśmy im cześć i jako pierwsi z wielką pobożnością wezwaliśmy ich wstawiennictwa.
To, co postanowiliśmy w niniejszym Liście, niech zachowa trwałą moc na zawsze, bez względu na wszelkie przeciwne okoliczności.
Dan w Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 15 maja 1983 roku, w piątym roku naszego pontyfikatu.
AUGUSTINUS Kard. CASAROLI
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana