1971.10.19 – Rzym – W Polsce po dawnemu zwycięża wiara i Bóg – przez Maryję! Przemówienie do pielgrzymki polskiej z Francji, przybyłej na beatyfikację ojca Maksymiliana

 
Kard. Stefan WyszyńskiPrymas Polski

W POLSCE PO DAWNEMU ZWYCIĘŻA WIARA I BÓG – PRZEZ MARYJĘ!
PRZEMÓWIENIE  DO PIELGRZYMKI POLSKIEJ Z FRANCJI, PRZYBYŁEJ NA BEATYFIKACJĘ
OJCA MAKSYMILIANA

Rzym, Kościół Św. Stanisława, 19 października 1971 r.

 

Drodzy rodacy!

Ponieważ w naszej Ojczyźnie biskupi wszystko czynią razem, dlatego cieszę się, że obok mnie stoi Metropolita Krakowski. Jako patron tej siedziby użycza nam w swej dobroci okazji do miłego spotkania. Wprawdzie dziedziniec jest ciasny, jednakże pełen najpiękniejszych wspomnień życia religijno-narodowego na terenie Rzymu.

Najmilsi! Zdajemy sobie sprawę ze wszystkich trudności, przez jakie przechodzicie, ulegając niekiedy niepokojom współczesnego świata, ogarniającym nawet najtrwalsze wartości, jak wiara i moralność.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy w świecie opinię Episkopatu najbardziej „wstecznego”. I w kraju, i za granicą – zwłaszcza we Francji – prasa nas nie oszczędza. Mało nas to jednak wzrusza, bo najbardziej „uwsteczniony” jest sam Jezus Chrystus, który liczy sobie w swej ludzkiej postaci dwa tysiące lat! Miał jednak odwagę powiedzieć: „Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą” (Mt 24,35).

Czuwając nad Kościołem i ludem Bożym w Polsce, ufającym biskupom i kapłanom, wpatrujemy się w przykład Chrystusa. Jest to wzór niełatwy do naśladowania. Wymaga on tego wszystkiego, czego nie chce współczesna religijność: miękka, delikatna, unikająca wysiłku, cierpienia i krzyża. Tymczasem to wszystko powtarza się do dziś dnia, jak za czasów Kalwarii, poprzez obozy koncentracyjne oraz poprzez nieustanne zmaganie się o wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi.

Gdyby, najmilsi, bł. Maksymilian Maria Kolbe myślał podobnie jak wielu wygodnych chrześcijan, nie mielibyśmy wspaniałego wzoru, który został w niedzielę postawiony przed oczy całemu światu przez Ojca Świętego Pawła VI. Nie mielibyśmy wzoru człowieka najbardziej postępowego, który życie swoje daje, aby uratować brata.

Heroizm ojca Maksymiliana Marii Kolbego wyrósł w promieniach Niepokalanej Matki Boga Człowieka. Wiedział on, że Maryja zawsze jest pod krzyżem, dlatego przewidując nadchodzące trudne czasy zaufał Tej, którą Chrystus Pan dał nam jako Matkę – i to właśnie wtedy, gdy stała pod krzyżem.

Gdy przyszły krzyżowe dni na naszą Ojczyznę, patrzyliśmy na Matkę Najświętszą. Gdy dziękowaliśmy za Tysiąclecie chrześcijaństwa Polski, patrzyliśmy na Nią. Gdy modliliśmy się za Sobór, widzieliśmy Ją w Wieczerniku Zielonych Świąt. Gdy wzywaliśmy rodaków, aby umieli służyć sobie wzajemnie przez „Społeczną krucjatę miłości”, ukazywaliśmy Służebnicę Pańską. Gdy pragnęliśmy zabezpieczyć Kościół święty, oddaliśmy go w ręce Matki Kościoła. Gdy byliśmy zatrwożeni o Kościół w świecie i o całą rodzinę ludzką, oddaliśmy Matce Kościoła cały świat w dniu 5 września obecnego roku na Jasnej Górze. Gdy znaleźliśmy się na Synodzie, naszą najważniejszą troską były nie spory o celibat, ale o to, aby wszyscy: kapłani i lud Boży zostali oddani Matce Kościoła. Dlatego wręczyliśmy wszystkim Episkopatom świata memoriał, zapraszający ich, aby zaufali Matce Kościoła tak, jak zaufał Jej Ojciec Święty Paweł VI w dniu zakończenia trzeciej sesji Soboru Watykańskiego 11-21 listopada 1964 roku.

Najmilsi! Wiemy, do czego prowadzi anarchia moralna, teologiczna, ascetyczna, liturgiczna i jakakolwiek! Wszystko to starannie obserwujemy. Interesujemy się waszymi losami. Szanujemy was, ale naśladować was nie będziemy. Po dawnemu będziemy wzywali Matkę Najświętszą. Po dawnemu będziemy odmawiali różaniec i to „coram Sanctissimo” – „przed wystawionym Najświętszym Sakramentem”, uważając, że gdy mówimy „Zdrowaś Maryjo”, rozważając życie Chrystusa, przeprowadzamy najwspanialszą katechizację o Chrystusie.

Po dawnemu więc modlimy się wierząc, że modlitwa, sakrament pokuty, to nie jest „sakramentalizacja” – bo takie słowo wynaleziono we Francji – ale życie chrześcijańskie, którego owoce możemy widzieć w postaci bł. Maksymiliana Marii i w atmosferze modlitewnej, którą Polacy wnieśli w niedzielę do Bazyliki Piotrowej, a potem na salę audiencji i do Bazyliki Dwunastu Apostołów. Dzisiaj nie mogliśmy się obronić przed naszymi braćmi biskupami na auli synodalnej. Wszyscy nam gratulowali i dziękowali. Na pytanie, dlaczego gratulują, odpowiedzieli: „Podziwiamy, jak Bóg działa w Polsce!” W podziękowaniu za takie słowa, odpowiadaliśmy im: „Życzymy, aby tak działał i wśród was”. Wszyscy podziwiali wiarę Polaków, ich gorliwość, modlitwę i śpiew. Polacy tak śpiewają, bo wierzą i miłują. Trzeba posłuchać tego na Jasnej Górze!

Sam Ojciec Święty podkreślił w niedzielę, po beatyfikacji, gdy z Kardynałem Metropolitą Krakowskim byliśmy zaszczyceni obiadem przy jego stole, że jest wzruszony atmosferą wiary, religijności i pobożności naszego narodu, którą zobaczył w Bazylice Piotrowej. Wiedzcie, najmilsi, że na tym polega nasze „uwstecznienie”, iż wierzymy po dawnemu, jak wierzył Piotr przed wiekami, jak dziś wierzy Paweł VI. I jemu wierzymy! Wierzymy w „Credo Pawłowe”, jak powiedziałem wczoraj w auli audiencji. Wierzymy Chrystusowi w Eucharystii, nie lękamy się „Gorzkich żalów” i „Drogi Krzyżowej”. To jest nasza zwykła droga, która zawsze prowadzi „per Crucem – ad Lucern” – „przez Krzyż do Światła”.

Pragniemy, abyście w tej wspólnocie wytrwali. Wiemy, że jest wam trudniej, na pewno trudniej niż nam, ale niech was to nie zraża. (…) Gorąco pragniemy, abyście się wczuwali we wszystko, co Episkopat Polski przeżywa i w doświadczalny sposób wam zaleca; abyście utrzymali z nami jedność w wierze; aby nadal gromadziła nas w jedno miłość Chrystusowa. (…)

I jeszcze dodam, że was kochamy i modlimy się za was. Ilekroć biskupi polscy są na Jasnej Górze, zawsze wspominają wszystkich rodaków żyjących poza granicami kraju. Moglibyśmy wam bardzo dużo powiedzieć o Ojczyźnie, ale na pewno wiele wiecie. Ksiądz Kardynał Metropolita mówił o Krakowie, a Warszawa nie może z Krakowem konkurować, rzecz jasna! Ale powiem wam o Gnieźnie: bazylika prymasowska została odbudowana za prywatne pieniądze naszych rodaków, wierzących Bogu i Ojczyźnie naszej. Olbrzymie to były sumy, bo zniszczona była bardzo przez pożary w okresie przemarszów wojskowych w 1945 roku. Jednak dobry Bóg pozwolił przywrócić jej tę szatę, którą otrzymała w 1370 roku, gdy prymas Bogoria Skotnicki kończył budowę katedry gotyckiej na gruzach romańskiej, zbudowanej przez Chrobrego. Odbudowanie katedry prymasowskiej jest dla nas wielką radością. Nie mamy wprawdzie Mieszka i Chrobrego, chociaż to królewska katedra, ale za to jest wspaniałym pomnikiem historii. Jeżeli nie wierzycie, najmilsi, to przyjedźcie i zobaczcie. Będziemy was serdecznie witali.

Ponieważ powiedziałem, że wszystko robimy razem, więc obecnie głos ma Metropolita Krakowski, kardynał Wojtyła.

Tekst autoryzowany. Zbiory Instytutu Prymasowskiego

 

 

Wpisy powiązane

1981.05.01 – Warszawa – List do o. Stanisława Podgórskiego CSsR, przewodniczącego KWPZM

1981.03.06 – Warszawa – Franciszkanizm dzisiaj. Przemówienie z okazji jubileuszu 800-lecia urodzin św. Franciszka z Asyżu

1981.01.08 – Warszawa – List do zakonnych rekolekcjonistów i misjonarzy ludowych, zebranych na dorocznym kursie