Jeszcze niedawno był kelnerem. Teraz jest przełożonym opactwa benedyktynów

Screenshot

Od kelnera do przełożonego jednego z najważniejszych opactw w Europie. 41-letni Ludwig Wenzl, który jeszcze niedawno podawał dania w restauracji, dziś kieruje wspólnotą benedyktynów w austriackim Melku. Nowy opat w rozmowie z redakcją katholisch.de deklaruje, że nie zamierza być „superbosem”, lecz duszpasterzem stawiającym na dialog i przejrzystość.

Ludwig Wenzl ma 41 lat, co w hierarchii zakonnej czyni go młodym przełożonym. Często bywa brany za nowicjusza, co – jak sam przyznaje – traktuje jako komplement, bo opat powinien być człowiekiem, który nieustannie się uczy. Od jesieni ubiegłego roku stoi na czele wspólnoty liczącej 20 mnichów, z których większość jest od niego znacznie starsza.

Zamiast autorytarnego zarządzania, Wenzl stawia na rozmowę i wzajemny szacunek. – Nie chcę być kimś, kto tylko wydaje polecenia, odsuwa się i pozwala innym pracować. Takim „superbosem” nie chcę być – mówi opat Ludwig Wenzl w wywiadzie dla katholisch.de. Dla przełożonego kluczowe jest bycie dostępnym dla ludzi, którzy odwiedzają opactwo w poszukiwaniu błogosławieństwa czy spowiedzi.

Od tacy do opackiego pastorału

Droga Wenzla do klasztoru prowadziła przez szkołę hotelarską i pracę w gastronomii. Zanim wstąpił do zakonu, pracował jako kelner i handlowiec w branży turystycznej, a zarobione pieniądze pozwalały mu na niezależność od rodziców w czasie studiów teologicznych. Do opactwa Melk trafił po raz pierwszy w 2010 roku jako 23-latek i – jak wspomina – od razu poczuł, że jest tam „u siebie”.

Doświadczenie z branży hotelarskiej przydaje mu się w obecnej funkcji, gdyż jako opat odpowiada również za turystykę w opactwie. Nawet sygnał do wspólnych posiłków w klasztorze daje za pomocą dzwonka, który przypomina te używane w hotelowych recepcjach. Wenzl podkreśla, że choć Melk słynie z barokowej architektury i cennej biblioteki, to największym skarbem klasztoru są przybywający do niego ludzie.

Finanse bez nadmiernej skrupulatności i 200 euro kieszonkowego

Życie we wspólnocie benedyktyńskiej wiąże się z konkretnymi zasadami finansowymi. Opat nie zarządza bezpośrednio pieniędzmi – za klasztorną kasę odpowiada celariusz. Każdy z mnichów ma do dyspozycji 200 euro kieszonkowego miesięcznie na własne wydatki, a wszelkie większe potrzeby muszą być konsultowane z celariuszem, który zgodnie z regułą nie powinien być zbyt skrupulatny.

Wenzl przejął insygnia – pierścień, krzyż napierśny i pastorał – po swoich zmarłych poprzednikach. – Kiedy noszę ten pierścień, pamiętam o moim dawnym mistrzu nowicjatu. To dla mnie wyraz wierności zakonowi – tłumaczy benedyktyn. Jako opat pełni funkcję szafarza bierzmowania, co postrzega jako ważną misję towarzyszenia młodym ludziom w wierze.

 Reguła bez kar cielesnych

Codzienność w Melku wyznacza Reguła św. Benedykta, której fragmenty mnisi odczytują trzy razy w roku. Opat Ludwig otwarcie jednak przyznaje, że niektóre zapisy są dziś nieakceptowalne. – W regule jest mowa o karach cielesnych, które opat mógł stosować wobec mnichów. To jest naganne. Nie mogę popierać takiej przemocy – deklaruje Wenzl w rozmowie z katholisch.de.

Przeszłość klasztoru kładzie się cieniem na obecnych działaniach wspólnoty w kontekście ochrony dzieci i młodzieży. Przy opactwie działa gimnazjum, w którym Wenzl sam kiedyś uczył. Zakonnik przyznaje, że w historii Melk doszło do przypadku nadużyć seksualnych ze strony byłego mnicha, co skłoniło wspólnotę do wprowadzenia rygorystycznych systemów prewencji i ochrony.

Nadzieja silniejsza niż kryzys powołań

Choć Europa zmaga się z falą zamknięć klasztorów, opat Melku patrzy w przyszłość z optymizmem. Jego mottem są słowa „Gaudium et Spes”, czyli „Radość i Nadzieja”. Mimo trudnej sytuacji demograficznej w zakonach, Wenzl wierzy, że Bóg znajdzie sposób na kontynuację misji opactwa.

Klasztor Melk, będący częścią dziedzictwa UNESCO, pozostaje żywym centrum duchowym i edukacyjnym Austrii. Dla nowego przełożonego kluczowe jest, aby dom ten tętnił życiem, modlitwą i był miejscem bezpiecznego rozwoju dla młodych ludzi.

Opactwo Melk to arcydzieło architektury 

Opactwo Melk, malowniczo położone nad Dunajem w dolinie Wachau, to jedno z najwspanialszych arcydzieł architektury barokowej w Europie, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Choć zostało ufundowane już w 1089 rokuprzez margrabiego Leopolda II, jego obecny, pełen przepychu kształt nadano mu podczas wielkiej przebudowy w latach 1702–1746 według projektu Jakoba Prandtauera. Kompleks ten zachwyca nie tylko swoją skalą – posiada 1365 okien i blisko 500 pokoi – ale przede wszystkim kunsztem wykonania kościoła opackiego, Sali Marmurowej oraz jednej z najcenniejszych bibliotek na świecie, w której przechowywanych jest ponad 100 000 woluminów, w tym bezcenne rękopisy.

Współcześnie opactwo pozostaje tętniącym życiem centrum kultury i duchowości, w którym od niemal tysiąca lat nieprzerwanie żyje wspólnota mnichów benedyktyńskich. Obiekt jest siedzibą jednego z najstarszych gimnazjów w Austrii i każdego roku przyciąga ponad pół milion odwiedzających. Oprócz zwiedzania historycznych wnętrz, goście mogą odpocząć w ogrodach opactwa, gdzie barokowy pawilon ogrodowy oraz nowoczesne instalacje artystyczne tworzą unikalną symbiozę tradycji ze współczesnością. Wizyta w tym “złocistym cudzie architektury” oferuje nie tylko lekcję historii, ale także bogate doświadczenie estetyczne w samym sercu dolnej Austrii.

katholisch.de/łs

Za: www.deon.pl

Wpisy powiązane

Światowy Dzień Dziecka Afrykańskiego – siostry zakonne wspierają najmłodszych

“Pełnijmy wolę Boga”-przesłanie tegorocznych “Wakacji z Panem Bogiem” w Wisconsin wraz ze św. Gerardem

Leon XIV na Dzień Dziadków i Osób Starszych: w każdym wieku można odkryć, że jesteśmy dziećmi Bożymi