NINIWA Team dotarła na Korsykę i Sardynię. Za rowerzystami ponad 1800 km

– Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko jazda na rowerze – i to dzień za dniem, od rana do wieczora. Ale im dłużej o tym myślę, tym zauważam dużo więcej: możliwość poznania siebie i rozwoju na różnych polach – mówi Ola Michoń, uczestniczka 20. wyprawy rowerowej NINIWA Team. Po dwóch tygodniach podróży grupa Oblackiego Duszpasterstwa Młodzieży NINIWA dotarła przez Alpy na Korsykę i Sardynię. Rowerzyści mają za sobą ponad 1800 km, ale to dopiero połowa wyprawy.

Trwa 20. wyprawa rowerowa NINIWA Team. Grupa podróżnicza Oblackiego Duszpasterstwa Młodzieży NINIWA obrała w tym roku za cel Korsykę i Sardynię. Na pierwszej z wysp rowerzyści spędzili miniony weekend, a na Sardynię dotarli w poniedziałek, mając na licznikach ponad 1800 km.

Zanim jednak 20 uczestników wyprawy dotarło nad Morze Śródziemne, musiało zmierzyć się z Alpami. Na początku drugiego tygodnia rowerzyści pokonali przełęcz Stelvio i jej charakterystyczne 48 zakrętów.

Położona na wysokości 2758 m n.p.m. Stelvio jest najwyżej położoną przejezdną przełęczą we Włoszech. Długa wspinaczka, niemal 1900 metrów przewyższenia i rozrzedzone powietrze sprawiają, że trasa jest wymagającym wyzwaniem nawet dla doświadczonych kolarzy. Przełęcz wielokrotnie znajdowała się również na trasie Giro d’Italia.

– O wjechaniu na Stelvio marzyłem od bardzo dawna, teraz miałem okazję zrobić to z sakwami. Akurat gdy obudziłem się tego dnia, czułem się fatalnie, a na rowerze jeszcze gorzej. Mimo to na górę nie wjechałem jako ostatni i tam było już tylko pięknie. Zdecydowanie chcę tam wrócić – wspomina Andrzej Głowacki, który po raz drugi bierze udział w wyprawie NINIWA Team.

Dla lidera wyprawy o. Patryka Osadnika tegoroczna podróż była także pierwszym spotkaniem z Alpami.

– W Alpach byłem pierwszy raz i zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Kiedy nocowaliśmy w Austrii u proboszcza pochodzącego z Tarnowa, pytałem go, czy do tych widoków można się przyzwyczaić, bo są naprawdę zaskakujące. Jakby ktoś skopiował Tatry, tylko wielokrotnie kliknął „wklej” – opowiada oblat.

Jak podkreśla tegoroczna debiutantka Ola Michoń, wielodniowa wyprawa ma dla uczestników znaczenie wykraczające poza samo pokonywanie kolejnych kilometrów.

– Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko jazda na rowerze – i to dzień za dniem, od rana do wieczora. Ale im dłużej o tym myślę, tym zauważam dużo więcej: możliwość poznania siebie i rozwoju na różnych polach. Wierzę, że ten trud i wysiłek uczy nas gotowości do stawiania czoła trudnościom w codziennym życiu i może okazać się bardzo cennym doświadczeniem – przyznaje.

Dotarcie na Korsykę i Sardynię nie oznacza jednak końca wyprawy. Rowerzystów czeka jeszcze powrót do Kokotka w ramach rowerowego „Eurotripu”.

Gościnność na Korsyce
NINIWA Team podróżuje „na wiarę” – bez samochodu technicznego i zaplanowanych wcześniej noclegów. Uczestnicy cały bagaż, wraz z podstawowymi częściami zamiennymi, przewożą w sakwach, a miejsca do spania szukają dopiero po dotarciu do celu danego dnia.

Przed wyjazdem część uczestników obawiała się, czy w turystycznych regionach zachodniej Europy będzie można liczyć na gościnność mieszkańców. Korsyka pod tym względem zaskoczyła nawet doświadczonych uczestników wypraw.

Tomek Walke, dla którego jest to już czwarta podróż z NINIWA Team, opisał jeden z noclegów w relacji z weekendu. Rowerzyści spali na trawie między drzewami oliwnymi, a gospodarze, którzy byli piekarzami, przynieśli im rano świeżo pieczony chleb i pain au chocolat. Zaprosili ich także na kolację.

„Poziom gościnności przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Wieczorem właściciele raczą nasze żołądki ciepłym chlebem, kaszą bulgur z warzywami, świeżymi pomidorkami prosto z ogródka, ciasteczkami, winem i wodą. Można by tak siedzieć i słuchać korsykańskich opowieści bez końca” – napisał Walke.

Ponad 80 tys. kilometrów na trzech kontynentach
Historia 20 wypraw rowerowych NINIWA Team to ponad 80 tys. kilometrów i 57 odwiedzonych krajów na trzech kontynentach. Wyruszająca co roku z Kokotka na Śląsku grupa dotarła m.in. na Przylądek Północny, do Maroka i Ziemi Świętej. Najdłuższą dotychczas podróżą była wyprawa na Syberię w 2013 roku – jej uczestnicy pokonali 8380 km w 77 dni.

Organizatorzy określają wyprawy jako „miniaturkę życia” i praktyczną naukę zaufania do miłości Boga. Każdej podróży towarzyszy także intencja modlitewna. W tym roku uczestnicy ofiarowują trudy drogi za młodych Europy.

Wyprawa rowerowa NINIWA Team potrwa do 29 sierpnia. Kilka dni wcześniej rozpocznie się także wyprawa piesza NINIWA Team wzdłuż zachodniego wybrzeża Irlandii. Codzienne relacje z obu wypraw publikowane są na stronie NINIWY oraz w jej mediach społecznościowych.

NINIWA, ar/KAI

Wpisy powiązane

Leon XIV: Kościół potrzebuje różnorodności życia konsekrowanego

Kard. Artime w Asyżu: świadectwo św. Klary jest darem dla całego świata

Honduras: Mercedariusze świętują 808. rocznicę założenia zakonu