To nie droga dla odważnych

Siostry klaryski kapucynki z Klasztoru Mniszek Kapucynek pw. Opatrzności Bożej w Szczytnie świętowały wspomnienie św. Klary z Asyżu, która również patronuje kaplicy klasztornej. – Święta Klara pociągnęła swoje siostry, te obecne w Szczytnie, które dają nam możliwość zobaczenia, że nie musimy żyć w nurcie współczesnego świata – zauważał podczas uroczystości br. Paweł Szymala OFMCap.

Święta Klara była bogatą patrycjuszką. – Mając 18 lat uciekła z domu, aby w całkowitym ubóstwie oddać się modlitwie i pokucie, żyjąc radykalnie według Ewangelii. Poszła za przykładem św. Franciszka – przybliżała s. Weronika od Jezusa Sługi OSCCap. – Była wykształcona, co wykorzystała do stworzenia dzieła, które trwa od prawie ośmiuset lat. Jest jedyną kobietą w historii Kościoła, która sama napisała regułę dla swojego zakonu, którą zatwierdził w 1253 r. papież Innocentego IV – podkreślała mniszka.

Początki fundacji w Szczytnie sięgają 1975 r., kiedy zgromadzenie zakupiło działkę pod budowę klasztoru. Jednak czasy komunizmu nie sprzyjały rozwojowi życia zakonnego, stąd dopiero w 1987 r. siostry otrzymały pozwolenie na budowę. Dziesięć lat później zakończono budowę i zamknięto klauzurę. – Od tego czasu służymy modlitwą i pokutą, starając się coraz bardziej zbliżyć do ideału wskazanego przez Świętą Założycielkę, ideału Jezusa Chrystusa ubogiego i ukrzyżowanego – mówiła s. Weronika, która po maturze rozpoczęła studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W tym czasie nieustannie rozeznawała drogę swojego powołania. Pojawiła się myśl zgromadzenia sióstr karmelitanek. Ale w pewien majowy weekend przyjechała do klasztoru w Szczytnie, a jej rozważania zatrzymały się na słowach z księgi Pieśni nad Pieśniami (1; 7): „O ty, którego miłuje dusza moja, wskaż mi, gdzie pasiesz swe stada, gdzie dajesz im spocząć w południe, abym się nie błąkała wśród stad twych towarzyszy”.

– Siedząc w klasztornej kaplicy patrzyłam na tabernakulum, które tak pięknie ozdobione jest czerwonym sercem. I usłyszałam: „To miejsce jest tu”. I już byłam pewna, że Jezus zaprasza mnie do tego zgromadzenia, bym na wzór św. Klary, która zakochała się ubóstwie – wspominała s. Weronika.

Oczywiście dziś to ubóstwo wygląda inaczej. Mniszki nie chodzą boso, nie jedzą tylko chleba. – Owe ubóstwo dojrzewa w nas w życiu duchowym, w pełnym zawierzeniu Bogu, żyjemy zdane na to, co przynosi Opatrzność Boża na obecny dzień. – Nic tak naprawdę nie należy do mnie. Wszystko jest od Niego. Takie życie, to dar Jego łaski – mówiła mniszka.

Dzień w klasztorze ma swój porządek. Codzienna modlitwa trwa tu siedem godzin. Przerywana jest obowiązkami, jak w każdym domu. Trzeba posprzątać, przygotować posiłki, uprawiać warzywa, zadbać o drzewa owocowe. Trzeba też zapracować na utrzymanie klasztoru. Siostry m. in. haftują, szyją i wyplatają różańce. – Wszystko w prostocie i ubóstwie. Naprawdę, człowiekowi niewiele potrzeba. Ważna jest wspólnota, w której się żyje. Jeśli jest ona Boża, to i życie jest wypełnione łaskami, które są potrzebne, a nie darami, które są spełnieniem zachcianek – uśmiechała się s. Weronika.

Zauważa, że dziś świat wielu młodych jest zamknięty w jednym małym urządzeniu, które uczy, bawi i wychowuje, często też podpowiada, co jest w życiu ważne, co zrobić, by być szczęśliwym. – A odpowiedź daje jedynie Bóg. Warto Go pytać, odkrywać własne talenty i predyspozycje, by potem podejmować dojrzałe i odpowiedzialne decyzje. Widać, jak obecnie młodzi podejmują decyzje znacznie później, niż wcześniejsze pokolenia. Bo trzeba mieć czas na realizację siebie, na karierę w pracy, kupienie mieszkania i samochodu. A przecież Panu Bogu winno się oddawać to, co najpiękniejsze, a nie to, co zbywa. Dziś tak łatwo zgubić powołanie, przykryć je stylem życia, jaki oferuje świat. Pójście za Jezusem, za przykładem św. Klary, to nie jest droga dla odważnych; to droga dla szalonych – zauważała mniszka kapucynka.

Msza św. odpustowa w klasztornej kaplicy zgromadziła licznych przyjaciół zgromadzenia. Modlitwie przewodniczył prowincjał br. Paweł Szymala OFMCap. – Przeżywamy wspomnienie św. Klary. Podczas tej uroczystości chcemy być razem z naszymi siostrami, które modlą się za nas, są obecne, wypraszają łaski. Dziś ich patronka jest wspominana w Kościele, jako ta, której świetlany przykład godny jest naśladowania – zauważał na wstępie prowincjał.

W wygłoszonej homilii wskazywał na św. Klarę, jako na tę, która wychodzi na pustynię życia, pokazując, że nie ludzkie względy, nie ludzkie pragnienia i oczekiwania są najcenniejsze. Najcenniejsza jest miłość Chrystusa i zakorzenienie się w niej, niczym latorośl w krzewie winnym.

– Dzisiaj przychodzimy do stołu pańskiego, do stołu słowa, do stołu Eucharystii. Patrzymy na św. Klarę, która jest jasną przewodniczką w drodze do domu naszego Ojca. I widzimy, że skarb powołania, które jest odkrywaniem wiary, jest spotkaniem z miłosiernym Ojcem, dobrym Bogiem, który pokazał swoją dobroć i miłość przez Jezusa Chrystusa – mówił br. Paweł.

Skarb wiary nosimy w naszych naczyniach glinianych, tych suchych, kruchych, które często się rozsypują przy Bożym słowie, które nie koresponduje z tym, co głosi świat: szybko, elegancko, dostępnie. – Praca wzrastania w krzewie winnym, zaciągania soków, które daje nam Jezus Chrystus, polega na cierpliwej i konsekwentnej współpracy w działaniu. Dlatego tak ważna jest cnota wytrwałości, trwania w wierze, w Bożych wartościach, w miłości, którą daje Bóg. Tak samo, jak św. Klara, która jako młodziutka dziewczyna chciała żyć tak, jak św. Franciszek, który porzuca swoje doczesne życie w luksusie, w rozpustach, w hulankach. Ona również mówi: „Też chcę żyć tak, jak ten brat Franciszek i chcę poddać się życiu w Ewangelii” – cytował kaznodzieja.

choć dziś wydaje się, że już tak nie można żyć, że takie życie, to objaw szaleństwa, to nie zmienia faktu, iż Ewangelia jest nieustannie aktualna. – Musimy zdobyć się na wysiłek, aby wprowadzać ją w życie. Święta Klara pociągnęła swoje siostry, te obecne w Szczytnie, które dają nam możliwość zobaczenia, że nie musimy żyć w nurcie współczesnego świata, że możemy zatrzymać się, zanurzyć w Ewangelii, nakarmić słowem Bożym, umocnić Eucharystią. Święta Klara i jej siostry niech inspirują nas do pięknego przeżywania życia, do życia słowem Boga – apelował br. Paweł Szymala OFMCap.

Na zakończenie Eucharystii prowincjał złożył życzenia siostrom klaryskom kapucynkom. Następnie udzielił uroczystego błogosławieństwa relikwiami św. Klary z Asyżu.

Klaryski kapucynki to żeńska gałąź Zakonu Barci Mniejszych Kapucynów obejmująca mniszki należące do wielkiej rodziny świętych Franciszka i Klary z Asyżu. Zakon Mniszek Kapucynek św. Klary założyła katalońska dama Maria Laurencja Longo w Neapolu. 10 grudnia 1538 roku papież Paweł III uznał wspólnotę Marii Longo za II Zakon św. Franciszka i polecił go opiece duchowej kapucynów sprowadzonych w 1529 roku do Neapolu, od których to powstała nazwa kapucynki. Kapucynki przyjęły jako sposób swego życia Regułę św. Klary zatwierdzoną przez papieża Innocentego IV w 1253 roku i konstytucje zreformowanych klarysek, do których dodano pewne elementy z konstytucji kapucynów.

Za: www.olsztyn.gosc.pl

Wpisy powiązane

Kalwaria Pacławska: pielgrzymi zmierzają na Wielki Odpust Kalwaryjski

Bp Muskus: prawdziwa siła Kościoła tkwi w umiłowaniu tego, co małe i pokorne

Br. Mateusz Magiera OFMCap w Kętach: św. Klara to kobieta „do naśladowania”