1982.10.31 – Rzym -Jan Paweł II, Bulla Kanonizacyjna ogłaszająca Błogosławioną Joannę Delanoue „od Krzyża” Świętą Kościoła

 

Jan Paweł II

BULLA KANONIZACYJNA OGŁASZAJĄCA BŁOGOSŁAWIONĄ JOANNĘ DELANOUE
OD KRZYŻA ŚWIĘTĄ KOŚCIOŁA

Rzym, 31 października 1982 r.

 

 

Jan Paweł Biskup Sługa Sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę

Dwie miłości w tym życiu, jak mówi święty Augustyn, walczą ze sobą pośród wszelkiej pokusy: miłość świata i miłość Boga; a która z tych dwóch zwycięży, ta pociąga kochającego tam, dokąd sama dąży, jakby swoim ciężarem” (Serm. 344, 1; PL 39, 1512). Tego zmagania w głębi duszy doświadczyło również wielu Świętych Pańskich, gdy jeszcze żyli na ziemi; oni jednak, wsparci łaską Bożą, oddali się w końcu całkowicie Bogu i do głębi zostali rozpalenі Jego miłością. Do ich grona należy Joanna Delanoue, która pokonawszy przywiązanie do świata, oddała się Bogu, jedynie umiłowanemu i dziełami miłosierdzia dała o Nim chwalebne świadectwo wobec ludzi. Urodziła się dnia 18 czerwca 1666 roku w Saumur, mieście regionu i diecezji andegaweńskiej we Francji, jako córka pobożnych i uczciwych rodziców, którzy trudniąc się drobnym handlem, utrzymywali liczną rodzinę – obejmującą dwanaścioro dzieci – a zarazem starali się wychowywać potomstwo w bojaźni Bożej. Joanna zdawała się przewyższać swoje rodzeństwo bystrością umysłu i pracowitością, zabiegając o powodzenie rodzinnego handlu. Już jako dziewczynka, ledwie tylko zdołała poznać Boga, gorliwie oddawała się praktykom pobożności i starała się poskramiać pragnienia oraz dobrowolnie umartwiać swoje ciało. Jednakże zarówno w wieku dziecięcym, jak i później, gdy była dorastającą dziewczyną i młodą kobietą, nie była wolna od pewnych wad i braków. Łatwo bowiem, rozpalona nadmierną gorliwością, ganiła upadki innych, nawet własnej matki. Gdy matka zmarła w roku 1693 – ojciec bowiem umarł już wcześniej – Joanna zaczęła jeszcze usilniej zajmować się handlem, pałając pragnieniem zysku. Chęć zarobku połączyła z chciwością do tego stopnia, że zaniedbywała uczynki miłosierdzia i mimo palącej potrzeby chleba, odmawiała go nawet ubogim. W tym czasie była gwałtowniej miotana falami pokus; dołączyły do tego skrupuły sumienia, które mocno ją dręczyły. Nie zdołała się z tych udręk wyzwolić, korzystając z kapłana zarażonego herezją jansenizmu jako spowiednika. Później zwróciła się do nowego spowiednika, kapłana cieszącego się sławą pobożności, który podjął się jej kierownictwa duchowego pod warunkiem, że w dni świąteczne nie będzie już zajmować się handlem. Pewnego zaś dnia do Saumur przybyła z racji pielgrzymki kobieta w podeszłym wieku, imieniem Franciszka Souchet, aby oddać cześć wizerunkowi Naszej Pani, zwanemu „des Ardilliers”, otaczanemu tam kultem.

Tej ubogiej kobiecie Joanna najpierw odmówiła gościny, lecz potem chętnie przyjęła ją do domu. Wówczas tamta, jakby w imieniu Boga, tak przemówiła do Joanny: „On, Duch Święty, polecił mi powiedzieć ci to: oddaj to, co posiadasz; nie staraj się gromadzić dóbr, lecz idź za ubogim Jezusem, który był ubogi!”

Natychmiast, jakby dzięki światłu wlanemu z nieba, Joanna postanowiła całkowicie odmienić swoje życie; i rzeczywiście odtąd przylgnęła już tylko do Boga oraz całkowicie poświęciła się niesieniu pomocy potrzebującym. Powierzyła siostrzenicy prowadzenie sklepu, wszystko, co posiadała, rozdała ubogim, nagich okrywała własnymi szatami, głodnych obficie posilała; krótko mówiąc, pocieszała wszystkich biednych, których wielu było w okolicy, nie czyniąc między nimi żadnej różnicy. Franciszka Souchet, zanim odeszła, powiedziała jakby z proroczym przeczuciem, że Joanna będzie nazywana „matką ubogich”. Miała zwyczaj widzieć Jezusa w każdym biednym; dlatego nie czekała, aż oni sami przyjdą do niej, lecz pałając miłością, sama ich wyszukiwała. Trapiła siebie dotkliwymi umartwieniami, postami i bezsennymi nocami. Tymczasem liczba potrzebujących, którzy korzystali z jej posługi miłosierdzia, była już zbyt wielka. Służebnica Chrystusa zrozumiała więc, że potrzebna jej jest pomoc współpracownic, a dzięki światłu z wysoka poznała, że jest to droga życia, którą ma iść, i że powinna założyć zgromadzenie zakonne. W roku 1703 przyłączyły się do niej pierwsze towarzyszki; a po kilku latach biskup Angers zatwierdził konstytucje nowej rodziny poświęconej Bogu, nazwanej Zgromadzeniem św. Anny od Opatrzności. Wówczas prawodawczyni i matka przyjęła imię Joanna od Krzyża; i rzeczywiście odważnie kroczyła „królewską drogą Świętego Krzyża”. Gdy hojnie rozdawała jałmużnę ubogim, a ponieważ własne środki nie wystarczały, skłaniała bardzo wielu innych do udzielania pomocy, naraziła się na zawiść i niechęć niektórych mieszkańców miasta. Znosiła jednak oszczerstwa, obelgi i prześladowania, na wzór Zbawiciela, z największą cierpliwością i nie dała się nimi odwieść od świętego dzieła. Ponieważ zaś, jak powiedziano, liczba nieszczęśliwych, którym Joanna z miłością służyła, z dnia na dzień wzrastała, a dom, w którym mieszkała wraz z ubogimi, nie mógł ich wszystkich pomieścić, założyła inny dom, aby przyjąć tam sześciuset spośród nich. Założone przez nią zgromadzenie rozwijało się zaś tak, że gdy odchodziła z tego świata, obejmowało piętnaście domów. Wśród udręk i przeciwności Bóg nie opuścił swojej wiernej służebnicy: była bowiem wspierana modlitwami i radami zarówno wspomnianej Franciszki Souchet, jak i świętego Ludwika Marii Grignion de Montfort, który w owym czasie jeszcze żył na ziemi. Joanna kierowała swoim zgromadzeniem owocnie, z niezwykłą dobrocią, z płonącą troską o zbawienie innych, a nade wszystko przykładem własnego życia, którym innym przyświecała ku cnocie. Roku Pańskiego 1736, dnia 17 sierpnia, po tym jak z wielką cierpliwością zniosła ciężką chorobę, dojrzała już do nieba, uleciawszy do niebieskiego Oblubieńca. Do jej martwego ciała, na którego obliczu zdawała się jeszcze jaśnieć łagodna troska o ubogich, napłynęła rzesza wiernych, powtarzając, że „umarła święta”.

Zamieszki we Francji sprawiły, że proces dotyczący owej pobożnej dziewicy, która już za życia cieszyła się opinią świętości, nie mógł być wcześnie rozpoczęty celem zaliczenia jej w poczet Błogosławionych. Stało się to dopiero w roku 1888 w kurii w Angers. Gdy szczęśliwie doprowadzono go do końca, został on w roku 1890 przekazany do ówczesnej Świętej Kongregacji Obrzędów; dnia zaś 10 grudnia 1898 roku Leon XIII, Nasz Poprzednik, przychylając się do zanoszonych do niego próśb, własnoręcznie podpisał dekret wprowadzający sprawę. Następnie, po przeprowadzeniu procesów apostolskich i po dokładnym zbadaniu wszystkich spraw zgodnie z normami prawa, Pius XI, również Nasz Poprzednik, dekretem wydanym dnia 14 czerwca 1929 roku orzekł, że Joanna Delanoue od Krzyża, praktykowała cnoty teologalne, moralne i pozostałe w stopniu heroicznym. Następnie rozpatrzono sprawę cudów, które – jak twierdzono – Bóg zdziałał za wstawiennictwem Służebnicy Bożej. Po należytym ich zbadaniu Pius XII świętej pamięci dnia 16 czerwca 1940 roku orzekł, że stwierdzono trzy takie cuda. Po dopełnieniu tego wszystkiego tenże Papież dnia 1 stycznia 1942 roku uznał, że można bezpiecznie przystąpić do uroczystej beatyfikacji Czcigodnej Służebnicy Bożej Joanny Delanoue; uroczystości te odbyły się z wielką okazałością w Bazylice Watykańskiej dnia 9 listopada 1947 roku. Po przyznaniu jej czci błogosławionych niebian umacniała się cześć ku niej, a także mówiono, że za jej wstawiennictwem uzyskiwano nowe znaki; co więcej, już w dniu samej beatyfikacji miało miejsce pewne uzdrowienie, które należało przypisać Boskiej interwencji.

Dlatego dnia 7 stycznia 1951 roku otwarto sprawę kanonizacyjną, a następnie przez strony przedstawiono jedno uzdrowienie, które uznano za noszące znamiona cudu: mianowicie August Gouraud, sześćdziesięcioletni rolnik, cierpiał na ciężkie zapalenie żył, które się pogarszało, a wszelkie działania medyczne okazywały się bezskuteczne. Dnia 8 listopada 1947 roku, po wezwaniu pomocy błogosławionej Joanny, natychmiast został uwolniony od ciężkiej choroby. To uzdrowienie zostało należycie zbadane, a kolegium lekarzy zwołane przez Świętą Kongregację Obrzędów stwierdziło, że nastąpiło ono ponad siły i prawa natury. Gdy sprawę rozpatrzono na zwyczajnych posiedzeniach tejże Kongregacji, My dnia 31 stycznia 1981 roku orzekliśmy, że stwierdzono jeden cud zdziałany przez Boga za wstawiennictwem błogosławionej Joanny Delanoue, mianowicie natychmiastowe, całkowite i trwałe uzdrowienie pana Augusta Gouraud z ciężkiego pooperacyjnego zakrzepowego zapalenia żył prawej kończyny, przy stanie septycznym. Strony zaś zwolniliśmy, po dojrzałym rozważeniu wszystkich okoliczności, z obowiązku przedstawienia drugiego cudu.

Po załatwieniu zatem wszystkich spraw, na uroczystym Konsystorzu, odprawionym dnia 24 maja 1982 roku, postanowiliśmy, że błogosławiona Joanna Delanoue wraz z błogosławioną Małgorzatą Bourgeoys zostanie publicznie ogłoszona świętą dnia 31 października tegoż roku. Tego więc radosnego dnia w Bazylice Watykańskiej, wobec Kardynałów Świętego Kościoła Rzymskiego i licznych Prałatów Kurii Rzymskiej oraz innych przybyłych z różnych krajów, a także wobec wielu szafarzy świętych, zakonników i zakonnic oraz rzeszy świeckich, przychyliliśmy się do próśb Czcigodnego Brata Naszego Pietro, Kardynała Świętego Kościoła Rzymskiego Palazziniego, Prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, który prosił, aby błogosławiona Joanna Delanoue wraz z błogosławioną Małgorzatą Bourgeoys została przez Nas wpisana do katalogu Świętych.

Dlatego, po wezwaniu pomocy wszystkich Świętych Pańskich i po błaganiu o światło Ducha Bożego, My, na mocy urzędu najwyższego Pasterza Kościoła powszechnego i Wikariusza Chrystusa na ziemi, wypowiedzieliśmy te słowa:

«Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia wiary katolickiej i pomnożenia życia chrześcijańskiego, mocą władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą, po dojrzałym rozważeniu i częstym wzywaniu pomocy Bożej oraz po zasięgnięciu rady licznych Naszych Braci, ogłaszamy i orzekamy, że Błogosławiona Małgorzata Bourgeoys i Błogosławiona Joanna Delanoue są Świętymi i wpisujemy je do katalogu Świętych, postanawiając, że w całym Kościele mają być pobożnie czczone wśród Świętych. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen».

Po wypowiedzeniu tych słów poleciliśmy również sporządzić niniejszy Dekret. Następnie zaś, gdy razem z wszystkimi obecnymi złożyliśmy Bogu dziękczynienie i wygłosiliśmy mowę o życiu i cnotach nowych Świętych, najpierw wezwaliśmy ich pomocy, po czym dalej sprawowaliśmy święte obrzędy na ich cześć.

Dlatego po najstaranniejszym przeprowadzeniu wszystkiego, co należało zbadać i rozważyć, to, co wyżej wspomnieliśmy jako dokonane, ogłaszamy teraz całemu Kościołowi, nakazując, aby odpisom niniejszego Listu, również drukowanym, byle podpisanym ręką notariusza i opatrzonym pieczęcią, dawano dokładnie taką samą wiarę, jaka przysługiwałaby temu dokumentowi, gdyby został okazany.

Dan w Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 31 października 1982 roku, w czwartym roku Naszego Pontyfikatu.

JA, JAN PAWEŁ
Biskup Kościoła Katolickiego

Marcellus Rossetti, Protonotariusz Apostolski.

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

 

 

Wpisy powiązane

2005.04.01 – Watykan – Jan Paweł II, Zawierzam Maryi Ojczyznę, Kościół i siebie samego. List do Generała Paulinów z okazji 350. rocznicy cudownej obrony Klasztoru Jasnogórskiego

2005.03.10 – Rzym – Jan Paweł II, Przesłanie do uczestników Kapituły Generalnej Zgromadzenia Księży Marianów

2005.02.14 – Watykan – Jan Paweł II, Pozostała wierna swemu posłannictwu. List do biskupa Coimbry po śmierci S. Łucji dos Santos, OCD.