Jan Paweł II
«DE MATRIMONII». LIST APOSTOLSKI W KTÓRYM CZCIGODNEMU SŁUDZE BOŻEMU JÓZEFOWI MANYANET VIVES, Z HISZPANII, ZAŁOŻYCIELOWI ZGROMADZENIA SYNÓW ŚWIĘTEJ RODZINY ORAZ INSTYTUTU MISJONAREK CÓREK ŚWIĘTEJ RODZINY
Z NAZARETU, PRZYZNAJE SIĘ GODNOŚĆ BŁOGOSŁAWIONYCH
Rzym, 25 listopada 1984 r.
Na wieczną rzeczy pamiątkę. – Na temat troski o rozwój małżeństwa i rodziny, która powinna być udziałem wszystkich, Sobór Watykański II stanowczo naucza, że do kapłanów należy „wspieranie powołania małżonków w ich pożyciu małżeńskim i rodzinnym różnymi środkami duszpasterskimi, jak głoszenie słowa Bożego, kultem liturgicznym i innymi pomocami duchowymi, a również umacnianie ich z dobrocią i cierpliwością wśród trudności i utwierdzanie w miłości, aby tworzyły się naprawdę promieniujące rodziny.” (Gaudium et Spes, 52).
Temu zadaniu już w swoim czasie całkowicie się poświęcił czcigodny kapłan i Sługa Boży Józef Manyanet Vives, co bez wątpienia można stwierdzić na podstawie jego dzieł, przez które jako kapłan pałający miłością przyczynił się do udoskonalania rodzin na wzór Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa z Nazaretu.
Urodził się jako ostatni z dziewięciorga dzieci małżonków Antonia i Bonaventury w miejscowości Tremp, położonej na terenie diecezji Urgell, dnia siódmego stycznia roku 1833, i tego samego dnia na chrzcie otrzymał imiona Józef i Joachim. Gdy zmarł jego ojciec, miał zaledwie dwadzieścia miesięcy i odtąd całe jego wychowanie oraz formacja chrześcijańska spoczęły na matce. Ona bowiem jeszcze w bardzo młodym wieku ofiarowała go pobożnie Najświętszej Dziewicy z Vall de Flors, a dzięki jej staraniu oraz pomocy kapłana w roku 1840 po raz pierwszy przyjął Eucharystię, a dziewięć lat później w Barbastro otrzymał sakrament bierzmowania.
W siedemnastym roku życia, odczuwając powołanie do kapłaństwa, wstąpił do seminarium diecezjalnego w Lleidzie, gdzie przez trzy lata studiował filozofię, następnie zaś od roku 1853 w seminarium swojej diecezji oddawał się studiom teologicznym aż do roku 1859, w którym to roku dnia 9 kwietnia przyjął święcenia kapłańskie.
Po upływie dwunastu lat, gdy w Kurii diecezjalnej w Urgell pełnił ważne i odpowiedzialne funkcje oraz wykonywał różne zadania w diecezji, rozpoznał, że jest powołany do podjęcia innego dzieła, to jest do jak najpełniejszego zaangażowania się w rozwój rodziny. Będąc bowiem przekonany, że najdoskonalszy wzór rodziny ludzie powinni czerpać ze Świętej Rodziny z Nazaretu, którą sam Bóg dał im jako przykład do naśladowania, w roku 1864 założył Instytut Synów Świętej Rodziny, a w roku 1874 – za aprobatą biskupa diecezjalnego – Towarzystwo Misjonarek Córek Świętej Rodziny z Nazaretu, aby osiągnąć cel, który sobie postawił.
Dnia 2 lutego 1870 roku wraz z pierwszymi towarzyszami złożył profesję zakonną i żyjąc jakby we wspólnocie z Jezusem, Maryją i Józefem, sam stał się synem, świadkiem i apostołem tajemnicy Świętej Rodziny. Z tego powodu przez niemal czterdzieści lat nie tylko rozwijał wspomniane instytuty, lecz także zakładał nowe szkoły dla uboższych rodzin, a ich członków odpowiednio kształcił i przygotowywał do tej samej pracy. Ponadto, dążąc do urzeczywistnienia swojego zamysłu, gorliwie głosił słowo Boże, a także napisał i opublikował liczne książki i broszury, przez które zarówno szerzył kult Świętej Rodziny, jak i doskonalił formację tych, którzy byli oddani temu szczególnemu rodzajowi apostolstwa. W tym samym celu założył także czasopismo „La Sagrada Familia”. Myślał również o wzniesieniu w Barcelonie świątyni ekspiacyjnej poświęconej Świętej Rodzinie. Sam zaś nauczał: „Dom nazaretański jest domem najświętszym ze wszystkich, w którym uczymy się służyć Bogu i miłować Go w duchu, służyć bliźnim, poprawiać się z grzechów, poskramiać pożądliwości i postępować roztropnie”. Nie brakowało jednak trudności, które sprawiały mu wielkie cierpienie; umocniony cnotami chrześcijańskimi, potrafił je przezwyciężać tak, że jego dobre dzieła rzeczywiście rozkwitały i przynosiły pomyślne owoce. Nie cieszył się także dobrym zdrowiem; przeciwnie, wiadomo, że po licznych operacjach chirurgicznych przez szesnaście lat cierpiał z powodu różnych owrzodzeń, które nazywał „miłosierdziem Pana”, aż do końca życia, to jest do dnia 17 grudnia roku 1901, kiedy ten wybitny kapłan i apostoł Świętej Rodziny pobożnie odszedł do Pana, wypowiadając na końcu akt strzelisty: „Jezu, Józefie, Maryjo”.
Co się tyczy jego świętości, należy jasno powiedzieć, że wzięła ona swój początek ze Świętej Rodziny i w niej osiągnęła swój szczyt, ponieważ on sam – jak już wcześniej powiedziano – stał się jej synem, świadkiem i apostołem. Istotnie, dzięki stałej i szczególnej pobożności wobec Eucharystii, Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa stał się godny tego, by żyć z nimi w najgłębszej zażyłości, jak syn najbardziej miłujący Świętą Rodzinę, a zarazem wierny świadek jej życia oraz więzi, które łączą Maryję i Józefa z Jezusem — i Jezusa z nimi — a przez to świadek prawdziwej świętości. Dlatego też stał się apostołem Świętej Rodziny.
Uformowany w tej szkole, całemu światu i wszystkim rodzinom przekazywał orędzie o Świętej Rodzinie oraz przedstawiał ją jako wzór do naśladowania; i temu poświęcił całe swoje życie. To wspaniałe świadectwo świętości, które czcigodny kapłan Józef Manyanet rozpoznał w Świętej Rodzinie, polega – jak sam mówił – „na miłości małżonków, która urzeczywistnia się w głębokim i wzajemnym szacunku oraz w należnej każdemu z nich czci; na ich wierności, która opiera się na szczerym zaufaniu oraz na wszystkich obowiązkach właściwych małżonkom, którzy się miłują”. Rozważając to wszystko, nazywał Świętą Rodzinę „najcenniejszą ze wszystkich perłą”, a samo małżeństwo, ozdobione cnotami chrześcijańskimi, uważał za początek i źródło wszelkiego dobra społecznego.
Od Świętej Rodziny jako nauczycielki, nauczył się on znakomitej sztuki wychowania, która opiera się zarówno na miłości, jak i na wielkim poszanowaniu godności każdego człowieka, a szczególnie każdego wychowanka. Dlatego też szkoła powinna w wychowaniu uczniów postępować na sposób rodziny, ponieważ jej zadaniem jest formowanie ich w odpowiedniej i dojrzałej formacji: co w dużej mierze rodzi się z wzajemnej miłości oraz z harmonijnego współdziałania ludzkich cnót. Do zadania wychowania należy także formacja samych rodziców, aby oni sami, osiągnąwszy prawdziwą godność małżonków, byli pierwszymi i głównymi wychowawcami swoich dzieci. Wszyscy zaś nauczyciele i wychowawcy, jak to ma miejsce w Świętej Rodzinie, powinni przede wszystkim spełniać swoje zadanie na sposób ojcowski i macierzyński, co bardziej dotyczy serca niż intelektu.
Ponieważ zaś sława świętości czcigodnego kapłana Józefa Manyanet po jego śmierci coraz bardziej wzrastała i była potwierdzana przez niektóre nadzwyczajne znaki, w końcu rozpoczęto proces jego beatyfikacji. W tym celu przeprowadzono proces informacyjny w Kurii arcybiskupiej w Barcelonie. Następnie, gdy sprawa została przekazana do Rzymu i omówiona na zwyczajnym zgromadzeniu dawnej Świętej Kongregacji Obrzędów, za aprobatą Naszego czcigodnej pamięci Poprzednika Piusa XII dnia 25 listopada 1956 roku wydano Dekret o wprowadzeniu sprawy. Po zakończeniu procesu apostolskiego w Kurii barcelońskiej jego ważność prawna została potwierdzona dekretem z dnia 20 maja 1967 roku.
Ponadto, po zbadaniu cnót Sługi Bożego w Świętej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, zarówno na posiedzeniu szczególnym dnia 2 grudnia 1981 roku, jak i na następnym zgromadzeniu plenarnym dnia 22 czerwca 1982 roku, wszyscy Kardynałowie jednomyślnie uznali, że czcigodny Sługa Boży praktykował cnoty chrześcijańskie w stopniu heroicznym. My sami potwierdziliśmy to dekretem z dnia 12 lipca 1982 roku.
Jeśli zaś chodzi o znak nadzwyczajny, wymagany do beatyfikacji cud, po jego dokładnym zbadaniu, gdy uznano jego autentyczność, Święta Kongregacja, po uprzednim powołaniu w styczniu 1981 roku zespołu lekarzy specjalistów, którzy naukowo ocenili charakter i okoliczności nagłego uzdrowienia pani Franceschi Trias Iglesias z Barcelony z ciężkich krwotoków spowodowanych niedokrwistością hemolityczną, które nastąpiło dnia 15 października 1960 roku za wstawiennictwem czcigodnego Józefa Manyanet, orzekła, że uzdrowienie to nastąpiło w sposób przekraczający prawa natury. Po przedstawieniu całej sprawy Świętej Kongregacji w roku 1984 Kardynałowie, zarówno na zgromadzeniu teologów, jak i na posiedzeniu zwyczajnym, jednomyślnie potwierdzili cud, a My sami, przyjmując ich opinię, ogłosiliśmy to dekretem z dnia 9 czerwca 1984 roku.
W dniu beatyfikacji, która odbyła się dziś rano, wyniesiony został do chwały ołtarzy zarówno on, jak i Daniel Brottier oraz Elżbieta od Trójcy Świętej; podczas tej uroczystości w Bazylice św. Piotra wypowiedzieliśmy następującą formułę: „Spełniając prośby naszych braci: Narcís Jubany Arnau, arcybiskupa Barcelony, Jean-Marie Lustigera, arcybiskupa Paryża, Jean Ballanda, biskupa Dijon, jak również licznych innych braci w biskupstwie oraz wielu wiernych, po zasięgnięciu opinii Świętej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą apostolską zezwalamy, aby czcigodni słudzy Boży Józef Manyanet, Daniel Brottier i Elżbieta od Trójcy Świętej odtąd byli nazywani Błogosławionymi, a ich wspomnienie mogło być obchodzone każdego roku w dniu ich narodzin dla nieba: Józefa Manyaneta dnia 17 grudnia, Daniela Brottiera dnia 23 lutego, Elżbiety od Trójcy Świętej dnia 9 listopada, w miejscach i w sposób określony przez prawo. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego””.
To, co postanowiliśmy niniejszymi listami, niech pozostanie na zawsze ważne, bez względu na jakiekolwiek przeciwne postanowienia.
Dano w Rzymie, u Świętego Piotra, pod pierścieniem Rybaka, dnia 25 listopada 1984 roku, w siódmym roku naszego pontyfikatu.
AUGUSTINUS Kard. CASAROLI
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana